Edukacja

W 2022 roku meble będą na pewno droższe

Czy w 2022 roku meble będą droższe?

W 2022 roku meble będą na pewno droższe

W 2020 roku rekordowo zdrożały pianki poliuretanowe i płyta wiórowa. W 2021 roku drożało już właściwie wszystko. Czy meble będą droższe?

Reklama
Banner All4Wood 2024 - 750x100

Ale niezależnie od tego, czy procentowy rekord padł w 2020 czy w 2021 roku, to skala ubiegłorocznych podwyżek i ich kumulacja były zupełnie nieporównywalne do zmian cen w poprzednich latach. A to jeszcze nie koniec: wiele wskazuje na to, że pod znakiem podwyżek upłynie także i ten rok. Przełożenie na meble wydaje się oczywiste: meble będą droższe.

Firma B+R Studio, wspólnie z Ogólnopolską Izbą Gospodarczą Producentów Mebli, zrealizowała w połowie ubiegłego roku badanie poświęcone wzrostom cen materiałów i komponentów. Deklarowany wzrost cen, ważony strukturą zużycia materiałów, wynosił wtedy 34% dla mebli tapicerowanych i 25% dla mebli skrzyniowych.

To był stan z połowy roku. Dalej podwyżki też występowały, ale z przeprowadzonych rozmów wynikało, że miały one mniejszą skalę. Gdybym miał podać jedną szacunkową liczbę, to powiedziałbym, że ostatecznie na koniec roku wzrosty wyniosły około 35%. Oczywiście jest to szacunkowy i orientacyjny wzrost kosztów surowców i materiałów. Wiadomo, że materiałów jest wiele i każdy z nich ma swoje rodzaje, odmiany itp. Z drugiej strony, w branży działa duża liczba podmiotów produkujących produkty z różnych grup i w różnych technologiach. A do tego każdy z producentów ma kilku dostawców. Starając się jednak uogólnić pewne zjawiska, oceniam że wzrost kosztów materiałów dla mebli tapicerowanych sięgnął poziomu 35-40%, a dla mebli skrzyniowych 30-35% – podsumowuje wyniki badań Tomasz Wiktorski, właściciel B+R Studio.

Jeszcze nigdy nie było tak źle

Ubiegły rok był absolutnie wyjątkowy w perspektywie minionych co najmniej 20 lat, poza jednym materiałem, a mianowicie piankami tapicerskimi. Pianki zbliżone ceny miały w 2017 roku, po czym ich cena spadła. Generalnie – na co zwraca uwagę Tomasz Wiktorski – w zakresie pianek można się doszukiwać cyklu 7-, 8-letniego z wzrostami rzędu nawet +100% i spadkami w granicach -50%. Pozostałe materiały zachowywały się bardziej stabilnie, a ewentualne wahania cen nie przekraczały kilkunastu procent. Nigdy jednak wcześniej w ostatnich dwóch dekadach nie mieliśmy sytuacji, kiedy w ciągu jednego roku drożały wszystkie materiały jednocześnie.

Podwyżki cen komponentów i materiałów były naszym największym problemem w minionym roku i są nim nadal. O ile nie mogliśmy narzekać na brak zamówień, a pandemia obeszła się z nami dosyć łagodnie, powodując okresowo zwiększoną absencję, ale nie dezorganizując i nie zatrzymując produkcji, to toczyliśmy ciągłą walkę o utrzymanie rentowności przedsiębiorstwa. Niespotykana dotychczas była skala podwyżek oraz tempo ich wprowadzania przez dostawców – praktycznie z tygodnia na tydzień. I dotyczyły one, oczywiście w różnym stopniu, praktycznie wszystkich materiałów używanych przez nas do produkcji. Dodatkowo duży popyt w branży oraz okresowe braki nawet podstawowych materiałów do produkcji powodowały w wielu przypadkach, że samo kupno było sukcesem, bez względu na cenę. Udało nam się utrzymać ciągłość produkcji bez jednego dnia wymuszonego przestoju. Wiem jednak, że u innych producentów było z tym różnie – mówi Grzegorz Kalinowski, dyrektor handlowy w firmie Libro.

Czy meble będą droższe?

Oprócz podwyżek cen komponentów i materiałów w 2021 roku miały miejsce też inne znaczące podwyżki, które wpłynęły na cenę mebli. Wzrost kosztów wynagrodzeń w branży meblarskiej w perspektywie 12 miesięcy ubiegłego roku to 6,51%, ale w porównaniu do 2019 roku to już 15%. Średnia cena energii elektrycznej na rynku konkurencyjnym na przestrzeni całego 2021 roku wzrosła o blisko 10%, ale od 2017 roku przeciętny wzrost wyniósł już blisko 69%. Zmieniły się także koszty transportu.

Zdrożał transport – w granicach 10%. Podwyżka wynagrodzeń była koniecznością, aby zrekompensować naszym pracownikom nakręcającą się inflację i zapewnić stabilny byt. Co za tym idzie zmieniła się wartość roboczogodziny, a to przełożyło się na kilkuprocentowy wzrost kosztów wytworzenia wyrobów. Wzrost kosztów energii dotyczy w zasadzie już 2022 roku. Niestety, meble będą drożeć w dalszym ciągu – nie ma wątpliwości Grzegorz Kalinowski.

Wszystkie ceny w górę

Wystarczy porównać koszt transportu kontenera z Polski do USA. Przed pandemią usługa door to door z fabryki w Polsce pod budynek targowy w High Point kosztowała w przybliżeniu 4 tys. dolarów, natomiast w ubiegłym roku było to 12 tys. dolarów – mówi Tomasz Wiktorski.

W grudniu 2020 roku za 1 m3 płyty wiórowej 18 mm, tzw. surowej (pod okleinę), płaciłem netto w hurtowni 610 zł, podczas gdy w grudniu 2021 roku – 1.125 zł, co oznacza około 85% drożej. W przypadku MDF zmiana ceny była z 860 zł na 2.060 zł, czyli około 240% „w górę”. Powód – wzrost kosztów wytwarzania i braki na rynku, a dodatkowo – nie dająca się wytłumaczyć polityka cenowa producentów płyt. Od zawsze płyty surowe były tańsze od laminowanych, teraz ceny popularnych dekorów w laminacie zrównały się z cenami płyty surowych. Do tego doszły podwyżki w zasadzie wszystkich innych składowych cen mebli, w moim przypadku z wyjątkiem energii. Co do energii – miałem umowę obowiązującą do końca roku 2021, ale od stycznia tego roku cena wzrosła o 100% – opisuje swoją sytuację, prosząc o anonimowość, właściciel sporej firmy meblarskiej.

Polska nie była zieloną wyspą

Ubiegłoroczne podwyżki jako konsekwencja pandemii wystąpiły praktycznie na całym świecie i u wszystkich podmiotów niemal równocześnie. Handel nie miał zatem wyjścia i musiał je zaakceptować. Jasne jest, że nie odbyło się to bez twardych negocjacji.

Obserwując od wielu lat firmy, zauważam zarówno zmiany w technologii produkcji – coraz więcej robotów, jak i technologii samego produktu – coraz cieńsza płyta, rozwiązania konstrukcyjne bazujące na coraz tańszych materiałach – opisuje Tomasz Wiktorski. Jednak tak dużych podwyżek nie da się w krótkim czasie rozładować zmianami technologicznymi. Frmy z dnia na dzień nie są w stanie pracować 30-40% bardziej wydajnie. Oczywiste jest zatem, że część podwyżek musiała zostać przeniesiona na handel. Łączna szacowana przez nas skala podwyżek kosztów działalności w 2021 roku to 21%. W jakim stopniu te podwyżki zostały przeniesione na podmioty handlowe, to oczywiście „tajemnica handlowa”. Spodziewamy się, że było to co najmniej 8-12%. Ale – jak wynika z moich rozmów z przedsiębiorcami – co najmniej jeszcze kolejne 5-7% powinny zdrożeć meble, żeby wyrównać poziom rentowności sprzed podwyżek, i to przy założeniu, że nie będzie kolejnych. A wiemy już, że będą.

Rozpiętość wzrostu kosztów wytworzenia, w zależności od modelu, to od ok. 15 do 30%, a zdarzyło się i więcej. Mówię o zmianie w okresie jesień 2020 roku – jesień 2021 roku. Grzegorz Kalinowski, dyrektor handlowy w firmie Libro

Dokładne zestawienie wzrostu kosztów robiliśmy na koniec lipca 2021 roku i było to 26%. Teraz jesteśmy w trakcie opracowywania bieżących danych. Szacuję że rok ubiegły zamknął się ponad 30% wzrostem kosztów – to kolejny głos z branży. – Z uwagi na przerwy w łańcuchach dostaw w 2021 roku musieliśmy wielokrotnie interwencyjnie kupować droższy materiał (dodatkowy koszt) i w dodatku zmieniać pod niego proces technologiczny (dodatkowy koszt).

Dlaczego meble będą jeszcze droższe?

O ile ubiegłoroczne podwyżki wpłynęły na wzrost kosztów produkcji mebli? W ujęciu procentowym rozkładało się to różnie. Meble najprostsze, a więc i najtańsze w ofercie, procentowo zdrożały najbardziej. Po prostu udział materiałów – i to tych które zdrożały najbardziej (pianka, płyta wiórowa itd.) – jest tu największy. Ma to proste przełożenie na cenę. I nie ma za bardzo na czym oszczędzić i czego zoptymalizować. Meble droższe – bardziej przetworzone, o większym udziale robocizny, ale też na bardziej skomplikowanych okuciach, wypełnieniach bardziej sprężynowych niż piankowych – zdrożały procentowo mniej. Przy tych meblach można było próbować optymalizować pewne koszty i szukać oszczędności – mówi Grzegorz Kalinowski.

Rozpiętość wzrostu kosztów wytworzenia, w zależności od modelu, to od ok. 15 do 30%, a zdarzyło się i więcej. Mówię o zmianie w okresie jesień 2020 roku – jesień 2021 roku. Mimo iż większość naszych dużych klientów wykazała zrozumienie i zaakceptowała wyższe ceny, to nie zdarzyło się, aby były to na tyle duże zmiany, aby pokryć realnie wzrost kosztów. Jakąś część zawsze musimy wziąć na siebie kosztem naszej rentowności. Ale zdarzają się też klienci, którzy udają, że nie wiedzą o co chodzi i perfidnie wykorzystują sytuację w jakiej się znaleźliśmy. Jedynym rozwiązaniem pozostaje zaniechanie sprzedaży nierentownych asortymentów lub zakończenie współpracy z niektórymi klientami – dodaje.

Z organizowanego przez B+R Studio badania „Wskaźnik Cen Mebli” wynika, że w okresie od lutego do grudnia 2021 roku ceny w sklepach meblowych w Polsce systematycznie rosły i ostatecznie były na koniec roku wyższe o 9,4%. Na poziomie sklepów dały się zaobserwować większe podwyżki cen mebli skrzyniowych (średnio o 14%) niż mebli tapicerowanych (wzrost o 6,5%). Wyjaśnienia mogą być dwa. Jedno to większe rozdrobnienie producentów mebli tapicerowanych i – co za tym idzie – słabsza pozycja negocjacyjna. Drugie – to 40% wzrost importowanych mebli tapicerowanych.

Meble będą droższe, ale o ile?

Trudno mi prognozować skalę podwyżek, żeby nie prowokować. Ekonomiści twierdzą, ze inflacja w Polsce może sięgnąć ponownie 8-9%. Ja usłyszałem na początku roku od jednego z producentów o kilkunastoprocentowej podwyżce cen płyty melaminowanej i zapowiedzi podwyżek od kolejnych, co ma być konsekwencją drożejącej chemii i drewna. Zakładam, że podwyżki są w dużej mierze powiązane z wysokim popytem. Dopóki ten popyt będzie rósł, dopóty będą rosły ceny. Jeśli popyt ustabilizuje się (w konsekwencji wysokich cen) to przestaną rosnąć ceny – przewiduje Tomasz Wiktorski.

Podwyżki nie mogły być przez nas „skonsumowane” – działamy na bardzo niskich marżach, więc konieczne było przeniesienie podwyżek na klientów, ale ile finalnie komu podwyższyliśmy ceny i czy na tym koniec podwyżek – to niestety nie od nas zależy. Ewelina Wójcik, dyrektor działu marketingu w firmie Meble Wójcik

Dużym zagrożeniem może okazać się sytuacja, w której spadną koszty transportu międzynarodowego i znacząco się poprawią w jej konsekwencji ceny towarów z Azji. Zarówno producenci mebli z Polski, jak i ich dostawcy staną przed widmem nie tylko wyhamowania, ale i recesji. Ceny materiałów będą musiały wtedy spaść. Ale to raczej scenariusz na rok 2023. W 2022 roku jedynym, czego tak naprawdę można się spodziewać, to stopniowe zmniejszanie dynamiki wzrostów produkcji i cen.

Nie widać końca podwyżek

W jaki sposób tegoroczne, kolejne podwyżki cen surowców i komponentów wpłyną na ceny mebli? Tomasz Wiktorski zwraca uwagę, że producenci mebli jeszcze nie zdyskontowali podwyżek cen surowców i materiałów z 2021 roku. A zatem jeszcze będą starali się podnosić ceny swoich produktów. Kolejne podwyżki cen surowców z 2022 roku z pewnością nałożą się na ten proces i w kolejnych miesiącach produkty będą drożały. Zwłaszcza że przenoszenie kosztów na kolejne etapy łańcucha wartości odbywa się obecnie z przesunięciem około 6 miesięcy. Może się jednak okazać, że w pewnym momencie klient końcowy nie będzie już skłonny płacić za droższe meble, np. z uwagi na wzrost rat kredytów i innych dóbr konsumpcyjnych. Dystrybutorzy będą mieli zapełnione własne centra dystrybucyjne i to producenci mebli zostaną postawieni przed faktem koniecznych korekt cen w dół.

W segmencie mebli tapicerowanych i skrzyniowych dzieją się trochę inne procesy. Producenci mebli tapicerowanych starają się przechodzić z produktem do trochę wyższych segmentów, a segment mebli tanich jest wypełniany importem. Natomiast produkcja mebli skrzyniowych w paczkach jest na zbliżonym poziomie i ma silniejszą pozycję negocjacyjną. Co może przełożyć się na wyższy wzrost cen, jak to miało miejsce w 2021 roku.

Na tę chwilę końca podwyżek nie widać. W tej chwili najgłośniej jest o źródłach i nośnikach energii, ale drożeją również mocno tkaniny obiciowe i opakowania. Na pewno przy takiej inflacji czeka nas kolejna podwyżka wynagrodzeń. Jeżeli chodzi o ceny mebli, to raczej trudno o optymizm. Produkcja będzie droższa, ale również koszty funkcjonowania salonów meblowych będą wyższe. W 2022 roku meble będą na pewno droższe – konkluduje Grzegorz Kalinowski.

TEKST: Marek Hryniewicki

Artykuł opublikowany został w miesięczniku BIZNES.meble.pl, nr 2/2022