Edukacja

Branża meblarska płaci coraz lepiej

Stosy monet.

Branża meblarska płaci coraz lepiej

Niepłacenie w terminie to nadal duży problem polskich przedsiębiorców. Można jednak zauważyć sporą poprawę w stosunku do roku 2012, a niektóre badania wskazują, że zadłużenie przedsiębiorców zbliża się do poziomu z roku 2011, w którym mieliśmy stosunkowo dobrą koniunkturę gospodarczą.

W październiku 2013 r. upadło 81 firm, czyli o 11% mniej niż w analogicznym okresie roku 2012. Jednak w pierwszych 10 miesiącach 2013 r. upadło o 9,5% więcej firm niż tym samym okresie 2012 r. Takie wnioski płyną z raportu Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych. Wśród przyczyn tego stanu rzeczy jest m.in. niepłacenie w terminie przez kontrahentów. Należy jednak zauważyć, że ostatnie miesiące 2013 r. wskazują na poprawę sytuacji w przedsiębiorstwach. Wraz z informacją o rekordowym eksporcie firm meblarskich, idą także informacje, że poprawia się koniunktura tych firm na regionalnym rynku.

Natężenie upadłości tych firm wynosiło 2,34% (rok wcześniej – 2,55%). Październik był siódmym z kolei miesiącem, w którym spadało natężenie upadłości wśród firm z branży meblarskiej. Wzrosła także wartość należności spłacanych przez firmy dostarczające komponenty meblowe w terminie. W październiku 2013 r. wynosiła ona 78,5%, podczas rok wcześniej – 74,6%. Jednocześnie spadła wartość trudnych długów (przeterminowanych o 4 miesiące i więcej): z 4,9% w październiku 2012 r. do 2,4% w październiku 2013 r. (dane z Analiz Branżowych Euler Hermes Collection). Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób jest zdania, iż branża meblarska właściwie kryzys ma już za sobą.

Jest lepiej czy gorzej?

Pozytywne symptomy dostrzega Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. W opublikowanym na łamach tego wydania „BIZNES meble.pl” wywiadzie mówi: W I kwartale 2013 r. zaobserwowaliśmy koniec spowolnienia gospodarczego trwającego od początku 2012 r. Najnowsze badanie ankietowe Krajowego Rejestru Długów i Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych – „Portfel należności polskich przedsiębiorstw” – pokazało, że zazwyczaj dotkliwe dla przedsiębiorców zatory płatnicze powoli maleją. W październiku 2013 r. wskaźnik Indeksu Należności Przedsiębiorstw był najwyższy od stycznia 2009 r., kiedy to zapoczątkowaliśmy nasze cokwartalne badanie. To wyraźny sygnał, że polska gospodarka przyspiesza, a przedsiębiorcy coraz lepiej radzą sobie z opóźnieniami w płatnościach.

Obecnie sytuacja przedsiębiorstw w obszarze należności jest najlepsza od lipca 2011 r. Za tą poprawą w głównej mierze stoi polepszenie ogólnej sytuacji finansowej firm. Sytuacja finansowa przekłada się na percepcję problemu należności dwojako. Po pierwsze, lepsza sytuacja finansowa firm w gospodarce wiąże się z poprawą terminowości regulowania należności. Po drugie, lepsza sytuacja finansowa oznacza większą odporność firm na problemy opóźnień. Pozytywnym sygnałem jest to, że w okresie od lipca do października 2013 r. skrócił się średni czas oczekiwania na zapłatę w polskich firmach z 4 miesięcy i 9 dni do 3 miesięcy i 24 dni. Oznacza to, że obecnie firmy czekają na płatności od klientów i kontrahentów najkrócej w całej historii badania.

Niepłacenie w terminie to problem małych firm

Z „Portfela należności polskich przedsiębiorstw” wynika, że w mikro i małych firmach sytuacja finansowa poprawia się wolniej niż w dużych. W tych ostatnich przeciętny okres przeterminowania należności spadł z 3 miesięcy i 21 dni do 2 miesięcy i 6 dni. Z kolei w firmach mikro jest prawie 2 razy dłuższy. Obecnie wynosi 4 miesiące i 3 dni.

I to właśnie one są najbardziej wrażliwe na zjawisko zatorów płatniczych. Mikro i małe przedsiębiorstwa nie mają zbyt dużych środków obrotowych. Gorzej radzą sobie z opóźnieniami w płatnościach i już kilka nieuregulowanych faktur może zachwiać ich płynnością finansową. Nie będzie też żadnym odkryciem, jeśli powiem, że duże firmy często wykorzystują swoją dominację na rynku. Wydłużają zatem terminy płatności wobec mniejszych dostawców. Ci z kolei nie upominają się o dług. Wolą spisać go na straty, niż dochodzić swoich należności z obawy przed wysokimi kosztami windykacji – dodaje Adam Łącki.

Darmowy kredyt

Według różnych danych, w ubiegłym roku niepłacenie w terminie dotyczyło od 60 do 75% przedsiębiorców. Prawie jedna trzecia firm wskazywała, że opóźnienia wynosiły ponad 2 tygodnie, a co czwarty przedsiębiorca – ponad miesiąc. Wskazywana długość opóźnień jest bardzo zbliżona, bez względu na to, kto badanie przeprowadzał. Stąd też te dane można uznać za bardzo wiarygodne.

Z obserwacji firmy Negocjator Anna Gąsiorowska wynika, że jeśli firma staje przed wyborem (ze względu na swoją sytuację finansową): niepłacenie w terminie kontrahentowi, urzędowi skarbowemu lub ZUS-owi, zazwyczaj wybierze tą pierwszą opcję. Usprawiedliwienie zazwyczaj jest takie samo. Niezapłacenie kontrahentowi w terminie nie niesie za sobą dodatkowych kosztów i nie naraża firmy na nieprzyjemności. Jak wynika z powyższego, brak zdecydowanych reakcji firm na opóźnienia w płatnościach sprzyja temu, że wielu przedsiębiorców traktuje niepłacenie w terminie jako swojego rodzaju darmowy kredyt. Bez zmiany podejścia do tego typu osób, w najbliższym czasie nie ulegnie to zmianie – mówi Anna Gąsiorowska, właścicielka firmy Negocjator.

ZOBACZ TAKŻE: Odzyskiwanie należności

Według badania OBOP na zlecenie BIG SA:

  • 22% przedsiębiorców wskazało, że zadłużenie kontrahentów wobec jego firmy wyniosło do 10 tys. zł,
  • 29% przedsiębiorców wskazało, że zadłużenie kontrahentów wobec jego firmy wyniosło od 10 do 50 tys. zł,
  • 13% przedsiębiorców wskazało na przedział 50-100 tys. zł,
  • 27% przedsiębiorców wskazało, że zadłużenie kontrahentów wobec jego firmy wyniosło powyżej 100 tys. zł.

Z raportu „Payment Study 2013” wynika, że zajmujemy drugie miejsce w Europie – za Portugalią – w kategorii niepłacenia faktur na czas, z wynikiem 80%, bo tyle faktur jest płaconych w naszym kraju po terminie. Z kolei pod względem liczby faktur przeterminowanych dłużej niż 90 dni (mamy ich 12,5%, przy średniej dla całej Europy 3,3%) jesteśmy już zdecydowanym liderem

Gdzie niepłacenie w terminie jest największym problemem?

Inaczej wygląda to, gdy weźmiemy pod uwagę wartość ogółu należności spłacanych w terminie. Według danych z Analiz Branżowych Euler Hermes Collections w okresie styczeń-październik 2012 r. w terminie spłacane było 82% wartości ogółu należności, podczas gdy w tych samych miesiącach 2013 r. na czas spływało 82,5% wartości należności. Wartość opóźnionych należności zmniejszyła się więc z 18% rok temu do 17,5% obecnie. Konkretna kwota opóźnionych należności uczestników Programu Analiz wyniosła na początku listopada 2013 r. 3,3 mld zł (na 19 mld zł monitorowanych w tym miesiącu należności).

Średni okres obiegu należności w branżach związanych z artykułami pierwszej potrzeby (żywność, kosmetyki) oraz konsumpcyjnymi (RTV, AGD) jest w 2013 r. generalnie taki sam lub nieznacznie krótszy niż w roku poprzednim. W zestawieniu jest również branża dostarczająca komponenty do produkcji mebli – zatem jej wyniki świadczą o tym, jaką obecnie płynność finansową mają odbiorcy – producenci mebli. Płacą oni lepiej niż w tym samym okresie 2012 r., chociaż jeszcze w tej branży, jak i w wielu innych, sytuacja nie jest średnio tak dobra, jak 3 lata temu – gdy pierwsza fala światowego kryzysu minęła, a rynek notował znaczne odbicie. Do tego jeszcze w tej chwili trochę nam brakuje – a biorąc pod uwagę branże inwestycyjne (w naszym zestawieniu reprezentowane przez hurt budowlany) dalecy jeszcze jesteśmy od mówienia o poprawie spływu należności – mówi Michał Modrzejewski, dyrektor Analiz Branżowych w Euler Hermes Collections.

Najgorzej jest w budownictwie

Warto spojrzeć nie tylko na terminy, ale także wartość należności, które trafiają do sprzedających w danych branżach w terminie, jak również te znacznie, bo ponad 4 miesiące opóźnione (tzw. trudne długi, gdyż po takim przeterminowaniu oznaczać mogą straty). Porównując te obydwa źródła danych widać, iż w wielu branżach mamy do czynienia z pewną polaryzacją kontrahentów. Spora ich część radzi sobie (i spłaca swoje zobowiązania) stosunkowo lepiej. Jednak ci, którzy nie płacą, zalegają z terminami i kwotami coraz bardziej.

Najbardziej widoczne jest to w branżach związanych z inwestycjami. To w dużym stopniu (ale nie tylko) pochodna sytuacji, w jakiej znajduje się branża budowlana. Na szczęście branża meblarska płaci lepiej, niż w tym samym okresie roku ubiegłego. Widać więc wyraźnie, jak wzrost eksportu odbija się in plus na jej kondycji płatniczej.

Czy niepłacenie w terminie dotyczy też branży meblarskiej?

Zdaniem Tomasza Starusa, Dyrektora Biura Oceny Ryzyka w Euler Hermes, sprzedaż mebli rozwija się dynamicznie głównie dzięki eksportowi, również przy wykorzystaniu ubezpieczenia transakcji, gdyż wszystkie główne rynki tego eksportu to nasze „rodzime rynki”, tzn. mamy tam oddziały, znamy je dobrze i dzięki temu pomagamy eksporterom weryfikować rynek i ograniczać ewentualne straty. Notujemy w 2013 r. od ubezpieczonych z branży meblarskiej klientów przeszło 30% wzrost ilości, jak i wartości składanych nam zapytań o ocenę odbiorców z zagranicy. Trzeba jednocześnie zaznaczyć, że liczba zgłaszanych nam problemów z odzyskaniem zapłaty jest wciąż na poziomie z lat ubiegłych – co nie dziwi, ponieważ prawdopodobieństwo wystąpienia szkód ponoszonych w eksporcie w porównaniu do sprzedaży na rynku krajowym jest z reguły większa (w stosunku do realizowanego obrotu). Wyższa jest więc rentowność, ale także ryzyko. Chociaż zapewne w wielu wypadkach decydujący jest po prostu popyt na polskie meble za granicą.

Rynek krajowy jest pod tym względem tradycyjnie za mały w stosunku do mocy produkcyjnych branży. Ponadto w roku bieżącym dodatkowo skurczył się popyt konsumencki. Świadczą o tym upadłości dystrybutorów mebli i artykułów wyposażenia wnętrz – kilka takich przypadków ma miejsce każdego miesiąca. To, iż w tej statystyce rzadziej pojawiają się producenci mebli wynika właśnie z odwrócenia trendu w eksporcie, z czego skutecznie korzystają, oraz – mam takie przekonanie – także z naszego udziału w jego zabezpieczaniu – dodaje Tomasz Starus.

Odzyskać dług

Liczba klientów firmy Negocjator stale rośnie. Jak mówi Anna Gąsiorowska zauważalny jest wzrost nie tylko liczby klientów, ale także ich świadomości. Do niedawna wielu przedsiębiorców uważało, że z małych kwot nie opłaca się windykować. Teraz przychodzą do Negocjatora także z kwotami na kilka tysięcy złotych. Zauważalne jest również skrócenie czasu od powstania długu do przekazania go do windykacji. Kiedyś standardem był okres 2-3 miesięcy. Teraz klienci nie czekają już tak długo, coraz częściej reagują na opóźnienia kilkutygodniowe – wyjaśnia Anna Gąsiorowska. Wśród naszych klientów jest wiele firm meblarskich. Kwoty, jakie te firmy przekazują nam do windykacji są naprawdę różne i ciężko tu podać jakiekolwiek dane. Można przyjąć, że dla tych firm odzyskujemy kwoty od kilkuset złotych nawet do kilkuset tysięcy.

Z naszych danych wynika, że firma Negocjator ma 90% skuteczność w odzyskiwaniu długów. Ze względu na regulacje prawne, które mocno ograniczają możliwości windykacyjne w wielu przypadkach, nasza firma współpracuje także z doświadczonymi prawnikami, którzy mogą reprezentować naszych klientów np. podczas spraw sądowych. Współpracujemy również z komornikami, którym w razie potrzeby przekazujemy wszystkie nasze ustalenia i informacje o nierzetelnym płatniku, co znacznie ułatwia i przyspiesza egzekucję komorniczą – mówi Anna Gąsiorowska.

Inaczej wygląda kwestia windykacji zagranicznej. Ciągle jeszcze wiele firm odpuszcza ją sobie, wychodząc z założenia, że koszty takiej windykacji znacznie przewyższą windykowaną kwotę. Należy pamiętać, że zdecydowaną większość kosztów takiej windykacji można przerzucić na dłużnika. Firma Negocjator prowadzi windykacje na terenie całej UE (w tym także Litwy, Łotwy i Estonii) oraz Ukrainy. Współpracujemy podczas windykacji zagranicznych z różnymi podmiotami zagranicznymi, wśród których są też prawnicy czy komornicy. Choć zleceń na windykację zagraniczną nie mamy jeszcze zbyt dużo, także tutaj wyraźnie widać zwiększone zainteresowanie tą formą windykacji wśród naszych klientów – dodaje Anna Gąsiorowska.

TEKST: Marek Hryniewicki

Artykuł został opublikowany w miesięczniku BIZNES.meble.pl, nr 1/2014