Branża

Zrównoważony rozwój to także koszty

Anna Gąsiorowska, właścicielka firmy Negocjator.

Zrównoważony rozwój to także koszty

„Społeczna odpowiedzialność biznesu”, „zrównoważony rozwój”, „dbałość o środowisko”, „ograniczenie śladu węglowego”, „efektywność energetyczna” – te hasła ładnie brzmią i dla coraz większej liczby firm nie są jedynie chwytem marketingowym, ale także drogowskazem co do własnego rozwoju.

Reklama
visby.pl banner z promocją na łóżko

Drogowskazem, który wskazuje niełatwą drogę, pełną pułapek, posądzeń o greenwashing, ale także – drogę, która sporo kosztuje firmy, które zdecydowały się na nią wejść.

Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli (OIGPM) i firma badawcza B+R Studio opublikowały niedawno analizę dotyczącą sytuacji w branży meblarskiej, a także wyzwań, jakie stoją przed firmami meblarskimi. Jedną z barier, na jakie natrafiają to dostęp do surowca drzewnego z certyfikatem odpowiedzialnej gospodarki leśnej FSC. Lasy Państwowe wycofały się z tego porozumienia w zeszłym roku. Przez to firmy stawiające na ekspansję zagraniczną, zmuszone są pozyskiwać drewno z zagranicy (głównie z Niemiec i Szwecji), przez co zwiększają się koszty produkcji. Ta kwestia jednak jest bardziej złożona. Odpowiedzialna gospodarka leśna powinna być prowadzona bez względu na to, czy końcowy odbiorca jest z zagranicy, czy z Polski.

ZOBACZ TAKŻE: Produkt (nie) pierwszej potrzeby

Po protestach rolników w Polsce i w całej Europie być może będą nas czekały zmiany w tzw. „zielonym ładzie”, złagodzenie jego celów lub wydłużenie czasu ich realizacji. Niemniej – i tak docelowo nie unikniemy konieczności ograniczenia zużycia energii. W naszym klimacie sama fotowoltaika to za mało, natomiast na elektrownie atomowe będziemy musieli poczekać jeszcze ładnych parę lat. Nie wystarczy na dachu fabryki zamontować kilka paneli fotowoltaicznych, by ogłosić swoim partnerom i klientom, że teraz jesteśmy „eko”. Potrzebne będą o wiele większe inwestycje. I aby miały one sens większy niż marketingowy – inwestycje te nie mogą być tylko kierowane na pozyskanie energii ze źródeł odnawialnych, ale także w zmiany w całym procesie produkcyjnym.

I kto za to wszystko zapłaci?

Nie można przecież wszystkich kosztów w nieskończoność przerzucać na klienta końcowego. Te inwestycje w środowisko, CSR, zrównoważony rozwój nie mają też prostego przełożenia na zyski. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Dojrzewamy dopiero do tego jako społeczeństwo. Nie każda przysłowiowa złotówka wydana np. na ograniczenie wpływu na środowisko wróci do nas. Nie mówiąc już nawet o tym, aby wróciła powielona.

Czy zatem warto? Warto, ale być może powinniśmy w sposób zrównoważony podchodzić do inwestycji w zrównoważony rozwój, aby nie wylać dziecka z kąpielą?

TEKST: Anna Gąsiorowska

Felieton został opublikowany w miesięczniku BIZNES.meble.pl, nr 4/2024.