fbpx
Branża

Genialna strategia

Zdzisław Sobierajski.

Genialna strategia

Każde państwo, jest tylko lepiej, lub gorzej, zaprojektowaną usługą dla ludności.

Reklama
Meblarski-1000-banner-srodtekstowy-750x100-gif-miesiecznik-i-portal-informacyjny-branzy-meblarskiej-biznes-meble-pl

Zacznijmy od cytatu: „Jaka jest odpowiedzialność polskich przedsiębiorców? Odpowiedzialność polskich przedsiębiorców jest, można powiedzieć, odpowiedzialnością na dwóch poziomach. Po pierwsze, to jest prowadzenie działalności gospodarczej w sposób, który odpowiada tym, wspomnianym prze ze mnie już tutaj, obiektywnym wymogom. To znaczy, zdanie sobie sprawy z tego, że istnieje państwo, że istnieją inni, że to wszystko trzeba brać pod uwagę. Że jeżeli ktoś nie jest w stanie prowadzić działalności gospodarczej w takich warunkach, no to znaczy, że się po prostu do niej nie nadaje”.

Nasza gospodarka energią stoi. Ale któż wie ile energii zostało polskim przedsiębiorcom? Bez drewna nie da się produkować mebli, nie da się zbudować domu. Zanim zetniemy drzewo zamieniając je w drewno, mija kilkadziesiąt lat. To jest działalność strategiczna. Wymaga cierpliwości, rozsądku, wiedzy i wyobraźni. Strategii!

A tymczasem średnia cena kubika drewna iglastego w lipcu-sierpniu wyniosła ponad 500 zł. To znacznie więcej niż cena kubika przetworzonej tarcicy, jeszcze kilka lat temu. Ale co z tego, że polskie drewno jest takie drogie, skoro na rynku mamy go jak na lekarstwo. Nasz przemysł drzewny potrafi przetworzyć miliony metrów sześciennych drewna, ale nie może. Drewno wyjechało na eksport, a właściciele tartaków zmuszeni zostali do zakupu „okrąglaków” po 700-900 zł za kubik. To jest 200 do 300% więcej niż w 2020 roku. Alternatywą dla utrzymania zatrudnienia w tej branży, było sprowadzenie drewna zza granicy.

W licytacjach na drugie półrocze, Lasy Państwowe sprzedały około 4 milionów metrów sześciennych drewna. Przyjmując założenie, że państwowe, czyli niby „Nasze Lasy”, mają ekstra przychód po 150-200 zł od każdego metra sześciennego, to wychodzi prawie miliard złotych dodatkowego dochodu, przy zachowaniu dotychczasowych kosztów. Nie wygląda to na jakąś „partaninę” w zarządzaniu stadniną kilkudziesięciu koni. Polskie drewno, to jest biznes oparty na solidnych przelewach.

Dzieje się tak w kraju, który dzięki ciężkiej pracy przedsiębiorców, wysforował się na pozycję największego w Europie, a drugiego po Chinach, eksportera mebli na świecie. Łatwo nie było. A jak dzisiaj jest? Czy jest średnio? Wprawdzie znacznie gorzej niż było, ale za to o wiele lepiej niż będzie?

Mam wrażenie, że dopóki politycy będą zarządzać gospodarką drzewną, to nasze drugie miejsce na świecie będzie tylko chwilowym epizodem, zwieńczającym  lata zmarnowanego wysiłku, tysięcy polskich podatników.

Każdy przedsiębiorca wie, że sprzedając polskie drewno warto rozróżniać, czy kupuje je krajowy tartak, zatrudniający ludzi, finansujący miejsca pracy, płacący podatki w Polsce, czy kupi je handlarz, który wywiezie to drewno za granicę. Ale chyba nasi politycy tego nie wiedzą. Właściciel tartaku, nie ma dzisiaj pojęcia ile na koniec aukcji będzie musiał zapłacić za zakupione okrąglaki. Ale za to dobrze wie, że 9% przychodu zapłaci za ubezpieczenie zdrowotne. Nawet wtedy, gdy w miesiącu rozliczeniowym, będzie miał ewidentną stratę.

Jaki jest sens masowego eksportu surowca przez drugiego na świecie eksportera mebli w sytuacji, gdy rynek wewnętrzny cierpi na tego surowca niedobór? Z pewnością„ genialny strateg” będący autorem początkowego cytatu to wie. Inaczej nie byłby strategiem na miarę naszych  możliwości. Problem jednak mamy w tym, że nie sposób go o to zapytać.

Takie mamy dzisiaj strategie, jakich mamy strategów. Nawet, gdy w biznesie się nie sprawdzili, to zawsze mogą próbować w polityce.

TEKST: Zdzisław Sobierajski