Edukacja

Odbić się od dna

Podpisanie umowy partnerskiej pomiędzy Nestro a ZSP Nr 2 CKU Kluczbork.

Odbić się od dna

Od kilku lat meblarstwo notuje rekordy zatrudnienia. Jak podaje GUS liczba pracujących w firmach meblarskich w 2016 r. wzrosła o 6,4% w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego (do 149,5 tys.), co oznacza, że w tym czasie branża zatrudniła blisko 9 tys. osób. Pracodawcy dość powszechnie narzekają jednak na brak rąk do pracy. Czy wprowadzana obecnie reforma edukacji jest w stanie zmienić tę sytuację?

Reklama
visby.pl banner z promocją na łóżko

Łukasz Trawiński z Ministerstwa Edukacji Narodowej zwraca uwagę, że wdrażana obecnie reforma edukacji to nie tylko zmiana ustroju szkolnego. To również propozycja nowych rozwiązań w systemie szkolnictwa zawodowego, silnie powiązanego z rynkiem pracy. To jedna strona medalu, drugą – jak podkreśla dr hab. inż. Edward Roszyk, prodziekan ds. studiów na Wydziale Technologii Drewna Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu – jest kształcenie dualne, czyli połączenie wiedzy teoretycznej w szkole z praktyką w zakładzie pracy. Niezbędny jest tutaj również zapowiadany udział pracodawców w tworzeniu podstawy programowej, egzaminowaniu, czy modyfikacjach programów kształcenia zawodowego. Zwłaszcza, że będą oni zainteresowani tymi działaniami, bo w rezultacie zyskają wysoko wykwalifikowanych kandydatów do pracy, odpowiadających im wymaganiom. Jeżeli się to uda, to szkoły – głównie branżowe – dopasują się do lokalnego rynku pracy.

W technikach i szkołach zawodowych branży drzewnej uczy się niewiele osób, z roku na rok jest ich zresztą coraz mniej. W roku szkolnym 2011/2012 zasadnicze szkoły zawodowe opuściło 2.608 stolarzy i 360 tapicerów. Przed rokiem było ich odpowiednio 612 i 107. W tym samym okresie liczba absolwentów techników, techników uzupełniających dla absolwentów zasadniczych szkół zawodowych oraz szkół policealnych (ponadgimnazjalnych) ze specjalizacją technik technologii drewna spadła z 615 do 105.

Reforma edukacji będzie kosztowna

Sporą część takich szkół zlikwidowano i niejednokrotnie zastąpion0 liceami. Wiele szkół spośród tych, które pozostały przy szkolnictwie zawodowym prowadzi po jednej klasie technikum czy zawodówki. Kształci w niej jednocześnie w różnych – niekiedy kompletnie nie mających ze sobą związku – zawodach. Przedmioty ogólne prowadzone są dla całej klasy, a zawodowe w podgrupach.

Zaplecze zawodowe tych szkół, czyli różne pomoce dydaktyczne, a szczególnie warsztaty szkolne, często zatrzymało się w latach 80. ubiegłego wieku. Trudno więc sobie wyobrazić, by mogło być jeszcze gorzej w szkolnictwie zawodowym w Polsce niż jest obecnie. Poza oczywiście całkowitą jego likwidacją – mówi dr hab. inż. Edward Roszyk. Liczbę miejsc w tego typu szkołach, zarówno w technikach, jak i szkołach branżowych, powinno się dostosowana do rynku pracy. W przypadku branży drzewnej, która się dynamicznie rozwija, jest nowoczesna, innowacyjna, z doskonałymi perspektywami rozwoju – powinna więc wyraźnie wzrosnąć.

ZOBACZ TAKŻE: Fachowców zdecydowanie zatrudnię

Cała reforma szkolnictwa zawodowego – jeżeli ma się udać – będzie wymagała dużych nakładów finansowych, przede wszystkim na nowoczesne wyposażenie szkół. Problemem może też się okazać pozyskanie nauczycieli przedmiotów zawodowych. Absolwenci uczelni technicznych, czyli potencjalni kandydaci do takiej pracy, musieliby otrzymywać znacznie wyższe wynagrodzenie, niż aktualnie zarabiający nauczyciele. Świeżo upieczony, ambitny absolwent z dyplomem magistra inżyniera technologii drewna jest aktualnie w stanie zarobić w przemyśle drzewnym o wiele więcej niż nauczyciel z wieloletnim stażem.

Reforma edukacji: co się zmieni?

Jeśli chodzi o najważniejsze zmiany w szkolnictwie zawodowym, to od 1 września br. kształcenie w zawodach realizowane będzie w 4-letnim technikum dla młodzieży, 3-letniej branżowej szkole I stopnia dla młodzieży (w miejsce dotychczasowej 3-letniej zasadniczej szkoły zawodowej, będą w niej funkcjonowały również klasy dotychczasowej zasadniczej szkoły zawodowej) oraz w szkole policealnej. Z kolei od 1 września 2019 r. rozpocznie się kształcenie w 5-letnim technikum dla młodzieży. A od 1 września 2020 r. – w branżowej szkole II stopnia, przeznaczonej dla absolwentów branżowej szkoły I stopnia.

Według ministerialnych założeń 3-letnia branżowa szkoła I stopnia będzie szkołą dla młodzieży pozwalającą na uzyskanie wykształcenia zasadniczego branżowego. Wszystkie zawody, w których kształcenie będzie się w niej odbywało są zawodami, w których wyodrębniono jedną kwalifikację. Część z tych zawodów ma kwalifikację wspólną z zawodem nauczanym na poziomie technikum. Dzięki takiemu rozwiązaniu absolwenci branżowej szkoły I stopnia będą mogli kontynuować naukę w branżowej szkole II stopnia w celu uzyskania dyplomu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe w zawodzie nauczanym na poziomie technika oraz wykształcenia średniego branżowego. Absolwenci branżowej szkoły I stopnia będą mogli również kontynuować naukę w liceum ogólnokształcącym dla dorosłych od klasy drugiej – wyjaśnia Łukasz Trawiński.

Kształcenie w branżowej szkole II stopnia rozpocznie się od 1 września 2020 r. Będzie odbywało się w zawodach ujętych w klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego, dla których przewidziano kształcenie w tym typie szkoły – będą to zawody kształcone na poziomie technika, które mają kwalifikację wspólną z zawodem nauczanym w branżowej szkole I stopnia. W zawodach kształconych na poziomie technikum wyodrębniono maksymalnie dwie kwalifikacje (obecnie w technikum funkcjonują również zawody trójkwalifikacyjne).

Będzie lepiej?

Absolwenci branżowej szkoły II stopnia będą mieli możliwość przystępowania do egzaminu maturalnego. Aby uzyskać świadectwo dojrzałości, będą zobowiązani do zdania egzaminu maturalnego przeprowadzanego – podobnie jak w przypadku absolwentów liceów ogólnokształcących i techników – z trzech przedmiotów obowiązkowych (języka polskiego, matematyki i języka obcego), a także do uzyskania dyplomu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe po zdaniu egzaminów potwierdzających kwalifikacje w danym zawodzie lub zdania egzaminu maturalnego z przedmiotu dodatkowego. Po uzyskaniu świadectwa dojrzałości absolwenci branżowej szkoły II stopnia będą mogli kontynuować naukę na studiach.

Czy wprowadzane zmiany poprawią system kształcenia zawodowego? Dr hab. inż. Edward Roszyk jest zdania, że odtworzenie nauczania w technikach oraz wprowadzenie nowoczesnych, dwustopniowych szkół branżowych powinno poprawić sytuację szkolnictwa zawodowego w Polsce i dotyczy to również szeroko rozumianej branży drzewnej, w tym meblarstwa, na rynku pracy tej branży wyraźnie brakuje bowiem absolwentów techników drzewnych i zawodówek: stolarzy, tapicerów czy lakierników.

ZOBACZ TAKŻE: Przemeblować system edukacji

Mikro, małym i średnim przedsiębiorstwom, które dominują w meblarstwie, nie potrzeba wszechobecnych dzisiaj magistrów najróżniejszych kierunków studiów, tylko fachowców z wykształceniem zawodowym. Szkolnictwo zawodowe powinno odpowiadać na potrzeby rynku pracy i tym samym zapewniać młodym ludziom dobrze płatną pracę. Absolwenci szkół branżowych drugiego stopnia, z maturą zawodową, a także – jak to jest w niewystarczającej skali dotychczas – absolwenci techników, będą mogli podejmować studia wyższe. Tacy kandydaci są najbardziej cennym narybkiem dla uczelni kształcących inżynierów. Obecnie zdecydowana większość kandydatów na takie studia to absolwenci liceów, bez wystarczającej wiedzy technicznej i umiejętności zawodowych. Skutkiem tego może być obniżenie poziomu kształcenia na tego typu studiach wyższych. Tymczasem nikogo nie trzeba przekonywać, że dobry inżynier to znakomita szansa dla adaptacji przedsiębiorstw do warunków rynkowych w kraju i na świecie. To szansa na tworzenie nowoczesnych produktów i usług – podsumowuje dr hab. inż. Edward Roszyk.

Co dla meblarzy?

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej z 13 marca 2017 r. w sprawie klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego kształcenie w zawodzie technik technologii drewna realizowane będzie w technikum, a od 1 września 2020 r. będzie mogło odbywać się również w branżowej szkole II stopnia (dla absolwentów branżowej szkoły I stopnia, którzy kształcili się w zawodzie stolarz). W zawodzie tym, tak jak dotychczas wyodrębniono dwie kwalifikacje:

  • K1 Wytwarzanie wyrobów stolarskich,
  • K2 Organizacja i prowadzenie procesów przetwarzania drewna.

Z kolei w zawodach stolarz oraz tapicer od 1 września 2017 r. kształcenie będzie odbywało się w 3-letniej branżowej szkole I stopnia.

Absolwent branżowej szkoły I stopnia kształcącej w zawodzie stolarz będzie mógł kontynuować naukę w branżowej szkole II stopnia w zawodzie technik technologii drewna, w którym wyodrębniona jest kwalifikacja wspólna z zawodem stolarz.

Nowy zawód z branży „meblarskiej”, ujęty w klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego to zawód pracownik pomocniczy stolarza, w którym wyodrębniono kwalifikację K1 Wytwarzanie prostych wyrobów stolarskich. Zawód ten dedykowano uczniom z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim. Kształcenie w tym zawodzie będzie mogło odbywać się w branżowej szkole I stopnia – dodaje Łukasz Trawiński.

Czy reforma edukacji się uda?

Zawody w których odbywa się kształcenie w danej szkole, zgodnie z przepisami prawa oświatowego, ustala dyrektor szkoły w porozumieniu z organem prowadzącym szkołę, po zasięgnięciu opinii powiatowej i wojewódzkiej rady rynku pracy co do zgodności z potrzebami rynku pracy.

Jeżeli wprowadzana reforma edukacji miałaby się udać, nie można także zapominać o odpowiedniej promocji szkolnictwa zawodowego w Polsce. Dotyczy to zarówno techników, jak i szkół branżowych. Cały czas pokutuje pogląd, że po liceum można robić wszystko, a zawodówki są dla najgorszych uczniów. Należy skutecznie uświadomić całe społeczeństwo, w tym głównie rodziców, jakie korzyści będą wynikały z wyboru technikum czy szkoły branżowej. Z pewnością nie będzie to łatwe zadanie. Na poziomie szkoły podstawowej powinno się skuteczniej rozwijać zainteresowania i pasje uczniów, by kończąc nauczanie podstawowe byli zdolni dokonywać trafnych wyborów dalszej ścieżki nauczania.

To się stopniowo zaczyna dziać, np. przez wprowadzenie w ubiegłym roku uniwersytetów młodego odkrywcy, naukobusów itp. Pomysły Ministerstwa Edukacji Narodowej – czyli reforma szkolnictwa zawodowego – i Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego – promocja wśród dzieci nauki i innowacyjności – wydają się więc zazębiać i przy odpowiednim finansowaniu powinny w moim odczuciu przynieść oczekiwane efekty. Nie stanie się to jednak z dnia na dzień, biorąc pod uwagę zmiany w szkolnictwie wprowadzone przez poprzednią reformę nauczania w Polsce. Wreszcie, należy powrócić do elitarności studiów wyższych – powinny być one tylko dla najzdolniejszych. To kandydat na studia powinien walczyć o indeks, a nie uczelnia o kandydata, jak to jest współcześnie na zdecydowanej większości kierunków studiów – konkluduje dr hab. inż. Edward Roszyk.

TEKST: Marek Hryniewicki

Artykuł został opublikowany w miesięczniku BIZNES.meble.pl, nr 6-7/2017