Branża

O zjawiskach bez precedensu w meblarstwie

Łukasz Bąkowski, dyrektor operacyjny w Fabryce Mebli Gala Collezione.

O zjawiskach bez precedensu w meblarstwie

Reklama
Meblarski-1000-banner-srodtekstowy-750x100-gif-miesiecznik-i-portal-informacyjny-branzy-meblarskiej-biznes-meble-pl

Przede wszystkim chciałbym uzyskać potwierdzanie, że w Państwa firmie taka sytuacja, jaką pokazują dane GUS, również ma miejsce – chodzi o wzrosty (nawet ponad 20% rok do roku) w miesiącach wakacyjnych, poczynając od czerwca.

W momencie, w którym zarówno w Polsce, jak i na całym świecie zaczęto wprowadzać ograniczenia związane z pandemią, spodziewaliśmy się raczej spadku obrotów, niż takiego wzrostu popytu, jaki przyniosły miesiące letnie. W przeciwieństwie do wielu producentów z branży meblarskiej, zdecydowaliśmy się na prowadzenie w okresie lockdownu działalności bez przestojów, skupiając się na aktywnym poszukiwaniu sposobów przystosowania się do nowych warunków. Efektem tego było m.in. podpisanie dodatkowych kontraktów, pozwalających wykorzystać nasze moce produkcyjne i specjalizację, które dotyczyły zarówno projektów związanych z podwykonawstwem, jak i dostarczaniem środków zabezpieczenia medycznego. Czerwiec i kolejne tygodnie zaskoczyły w równym stopniu chyba wszystkich w branży. Dwucyfrowy wzrost zamówień, jaki odnotowaliśmy, nałożył się na podjęte przez nas niestandardowe działania. A to spowodowało dodatkowe spiętrzenie skali zamówień.

Na ile Pana zdaniem ta sytuacja, czyli skokowy wzrost produkcji, jest bezpieczna dla branży i dla poszczególnych firm? Potencjalne zagrożenia to oczywiście m.in. brak terminowości dostaw, problem z obsługą posprzedażową i gwarancyjną, dłuższe terminy oczekiwania przez klientów na meble, rezygnacja z części zamówień wobec braku możliwości ich realizacji. Ale czy tylko to?

Sytuacja ta wywołała porównywalne skutki dla większości firm działających w branży, które przejawiają się m.in. w zakłóceniach wydajności i w opóźnieniach w realizacji zamówień składanych przez klientów. Lipiec i sierpień to okres, w którym ze względu na niski sezon skupiamy się – obok normalnych działań produkcyjnych – m.in. na realizacji działań związanych z konserwacją i przeglądami technicznymi parku maszynowego, przeprowadzaniu remontów hal, wdrażaniu nowych kolekcji oraz związanym z tym opracowywaniem instrukcji tworzenia nowych modeli i szkolenia pracowników w zakresie ich wykonywania. W tym roku zbiegło się to jednak z kilkoma istotnymi wydarzeniami, które spowodowały zakłócenia wydajności także w naszych zakładach. Po pierwsze – miesiące letnie okazały się wysokim sezonem ze znacząco zwiększonym popytem. Po drugie – pojawiły się duże problemy z dostępnością podstawowych komponentów wykorzystywanych do produkcji i montażu korpusów, takich jak pianka poliuretanowa oraz płyta wiórowa surowa. Po trzecie – wielu producentów z branży stanęło w obliczu problemów kadrowych, wynikających z ograniczonej dostępności wykwalifikowanych pracowników. Paradoksalnie, zamiast spodziewanego napływu osób chętnych do pracy po zakończeniu lockdownu, obserwujemy zjawisko odwrotne – ich odpływ. Dodatkowo zjawisko to jest nasilane pojawieniem wypalenia zawodowego i stresu, wynikających z niepewności związanej z epidemią, trudności w odnalezieniu się w nowej sytuacji oraz troski o życie swoje i najbliższych.

Czy na podstawie zamówień, informacji z różnych rynków i rozmów handlowych można w przybliżeniu określić, jak długo jeszcze potrwa ta hossa w branży meblarskiej?

Zjawiska, które obecnie obserwujemy, nie mają precedensu ani w Polsce, ani na całym świecie. Trudno więc prognozować, jak długo może potrwać wzmożony popyt na produkty branży wyposażenia wnętrz i kiedy on się skończy. Nie mamy punktu odniesienia. Tak jak wzrost zamówień w czerwcu był dla wszystkich dużym zaskoczeniem, tak samo jego wyhamowanie może zaskoczyć producentów za miesiąc lub za pół roku. Warto się tutaj zastanowić, jakie były przyczyny tak znaczącego zwiększenia popytu. Być może wynikał on z przekierowania przez konsumentów swoich budżetów na cele związane z wyposażeniem mieszkania, ponieważ w czasie lockdownu przekonali się, jak ważne jest to, by dom był przyjazny, ergonomiczny i funkcjonalny. Tym bardziej, że wiele osób ograniczyło w tym roku wakacyjne wyjazdy i odroczyło w czasie znaczące inwestycje np. takie jak zakup nowego samochodu. Pojawiły się więc wolne środki, które można było wykorzystać, a jednocześnie długookresowa potrzeba aranżacji przestrzeni domowej w sposób sprzyjający przebywaniu w niej całej rodziny w sposób komfortowy. Z drugiej strony – wzrost popytu może wynikać z przyspieszenia realizacji zakupów planowanych na jesień, ze względu na remonty przeprowadzone w okresie lockdownu. Wówczas mielibyśmy raczej tendencję krótkookresową, związaną nie tyle z pojawieniem się nowych potrzeb zakupowych, co z przełożeniem ich realizacji w czasie.

A co będzie, gdy ta hossa się skończy?

Trudno powiedzieć, kiedy popyt wróci do swojego „standardowego” poziomu. (…)

Więcej w miesięczniku „BIZNES meble.pl” 11/2020, w wydaniu on-line TUTAJ.
 

ROZMAWIAŁ: Marek Hryniewicki

Napisz do autora:

m.hryniewicki@meble.pl