Branża

Jak walczyć z zatorami płatniczymi?

Anna Gąsiorowska, właścicielka firmy Negocjator.

Jak walczyć z zatorami płatniczymi?

Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii chce ograniczyć skalę zatorów płatniczych. Dla wielu przedsiębiorców i ekspertów walka z zatorami płatniczymi wydaje się to być walką z wiatrakami. Są jednak tacy, którzy uważają, że wspólnie z zainteresowanymi, mamy szansę na takie prawo, które pomoże wierzycielom w odzyskiwaniu ich środków.

Reklama
visby.pl banner z promocją na łóżko

Według różnych źródeł, niemal 90% przedsiębiorców spotkało się z zatorami płatniczymi. Wielu z nich z tego powodu musiało zrezygnować z zaplanowanych inwestycji lub odłożyć w czasie pewne decyzje. Niektórzy – sami stali się przez to dłużnikami. Opóźnienia w płatnościach odbijają się więc na bieżącej działalności firm, a także na ich kondycji finansowej. Wpływają na wiarygodność nie tylko sprawców, ale też ofiar zatorów. Jakie mamy teraz narzędzia? Przede wszystkim jest to ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych, w której mamy zapis o 30 (lub 60, gdy mamy do czynienia z podmiotem publicznym) dniowych terminach zapłaty, po których należą się odsetki. Mamy też zakaz zaliczania jako koszów uzyskania przychodów kwot z niezapłaconych faktur. I możemy się zapytać: ale co z tego?

W idealnym świecie, każdy dług już następnego dnia po terminie zapłaty stawałby się długiem wobec państwa. Wierzyciel otrzymywałby pieniądze z budżetu państwa, natomiast ciężar ich odzyskania zostałby przeniesiony na instytucje skarbowe. Jednak nie żyjemy w idealnym świecie. Przede wszystkim musielibyśmy zacząć od samego dołu – od edukacji przedsiębiorców.

Walka z zatorami płatniczymi: kij czy marchewka?

Przedsiębiorcy powinni chcieć zgłaszać nieuczciwych kontrahentów do baz gospodarczych. Jest to obecnie bardzo łatwe, ale nie wykorzystywane tak często, jak to powinno być albo wykorzystywane z bardzo dużym opóźnieniem. Im szybciej informacja o dłużniku trafi do baz, tym większa szansa na to, że inny przedsiębiorca nie podejmie z nim współpracy. Ma to efekt nie tylko ostrzegający, ale też prewencyjny – zabezpieczamy też naszą wierzytelność – w końcu lepiej, jeśli nierzetelny dłużnik ma jednego wierzyciela, niż kilku. A zatem – przedsiębiorcy muszą chcieć korzystać z tych baz jako ich twórcy i jako odbiorcy.

Nie może to być jednak obowiązkowe, pod przymusem na przykład utraty przywilejów fiskalnych. Można jednak za pomocą marchewki. Ci przedsiębiorcy, którzy dochowali należytej staranności przed podpisaniem umowy i którzy dokonali wpisu nierzetelnego płatnika w określonym terminie od momentu powstania długu, mogliby liczyć na obniżenie kosztów sądowych czy komorniczych lub nawet zostać zwolnieni z ich uiszczenia w momencie wejścia na drogę sądową. Jasne jest, że ostatecznie i tak te koszty ponosi dłużnik, ale to wierzyciel uiszcza opłaty sądowe czy zaliczki dla komornika.

Sam wpis do baz gospodarczych to za mało, by zniwelować zator płatniczy. Mamy w Polsce bardzo wiele firm, które mimo bycia w nich, doskonale poruszają się na rynku. Tak jak zwykłe wezwanie do zapłaty nie zadziała natychmiast, tak samo wpis. Musimy zacząć działać. Zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć, a jeśli już złapiemy chorobę – warto przystąpić do leczenia natychmiast. Im szybciej przedsiębiorca zacznie działać, tym szybciej odzyska dług.

Najważniejsza jest informacja

Przy okazji walki z zatorami płatniczymi, warto też zastanowić się nie tyle nad publicznym piętnowaniem opóźnień w płatnościach, co wyłączenie ich z możliwości brania udziałów w przetargach – zarówno krajowych, jak i europejskich. Jednak tu znowu wracamy do początku – potrzebujemy do tego pełnych informacji w bazach gospodarczych, z których instytucje mogą korzystać i których wiarygodność będzie na tyle duża, by mogły one wydawać certyfikaty rzetelności.

Trwa obecnie dyskusja, czy nowe rozwiązania powinny się odnosić do całego rynku, czy może do poszczególnych branż. Najlepsze efekty przyniesie połączenie tych dwóch elementów, z zastrzeżeniem, że zbyt szczegółowe rozwiązania przyniosą efekt odwrotny do zamierzonego, a same przepisy staną się martwe. Inaczej rozliczamy się przecież w usługach, inaczej w produkcji czy też tam, gdzie mamy do czynienia z podwykonawcami. Wszędzie tam mamy inne rozwiązania wypracowane przez samych przedsiębiorców.

Wszystkie jednak te działania są post factum. Nie uwzględniają indywidualnych przyczyn powstawania zatorów płatniczych, a te mogą bardzo różne. Nie możemy zakładać, że kontrahent nie zapłacił, bo nie chce płacić. Warto się zastanowić nad ograniczeniem sankcji tym przedsiębiorcom, którzy mimo bycia dłużnikiem, angażują się, współpracują się, by jak najszybciej spłacić dług.

TEKST: Anna Gąsiorowska

Artykuł został opublikowany w miesięczniku BIZNES.meble.pl, nr 6-7/2018