Branża

Idzie zima. W sektorze meblarskim będzie smród

Zdzisław Sobierajski.

Idzie zima. W sektorze meblarskim będzie smród

Ubocznym efektem produkcji mebli są obrzyny i wióry z cięcia płyt. Koszty gospodarki odpadami są wyraźną pozycją w bilansie. Nie sądzę żeby malały, ale jestem pewien, że co roku wzrosną.

Reklama
visby.pl banner z promocją na łóżko

Płacimy dzisiaj za wywóz i utylizację swoich śmieci. Minęły czasy, gdy obrzyny były odbierane za darmo. Dzisiaj kosztuje wynajem kontenera, jak i transport odpadów do odbiorcy. Koszty gospodarki odpadami wciąż rosną, no, chyba, że odpadów nie mamy.

Filozofia „zero waste” przestaje być tylko chwilową modą celebrytów, a staje się obowiązującym wymogiem przetrwania każdego biznesu. Gdy zastanowimy się, ile surowców wyrzucamy na śmietnik w postaci skrawków, wiórów i obrzynów, to widać że średniej wielkości firma meblarska, za ich równowartość mogłaby co roku kupić nową maszynę lub luksusowy samochód dla właściciela.

Wióry i obrzyny z płyt wiórowych spajanych żywicą mocznikowo-formaldechydową mają konkretną wartość energetyczną. Pokusa, by spalić je w piecu jest wielka i bardzo prosta do zaspokojenia. Każdy kilogram da około 16 MJ ciepła, a kilo MDF-u nawet 18 MJ. W prawdzie spalenie takich odpadów w warunkach tak zwanej „niskiej emisji”, w nieprzystosowanego do tego surowca piecach, spowoduje negatywne skutki środowiskowe, ale oszczędności osiągane przez przedsiębiorcę będą znaczne. Smród w okolicy wiatr szybciej rozwieje, niż sąsiad zdąży donos napisać. Ryzyka nie ma.

Produkcja płyty wiórowej i sklejki w Polsce niedługo przekroczy milion m3.  Do tego możemy dołożyć 60-70 tys. m2 płyty pilśniowej. Jeśli przyjmiemy, że typowa polska stolarnia generuje około 10% odpadów z płyt, to co roku w Polsce mamy konieczność utylizacji około 100 tysięcy m3 wiórów i obrzynów, zawierających ok. 10 tys. m3 czystej chemii.

Comiesięczna opłata za odbiór odpadów klasy 03 01 05, w żaden sposób nie zwalnia nas z odpowiedzialności za dalszy los tych odpadów. Nie powinniśmy koić swoich sumień udając, że to jest „biomasa” bo zawiera 85% drewna. Przecież tu nie spalanie drewna jest problemem. Problemem jest to, co oprócz drewna ten odpad zawiera.

Jakie są koszty gospodarki odpadami?

Utwardzona żywica mocznikowo-formaldechydowa jest fizjologicznie obojętna. Nie można jednak tego powiedzieć o substancjach pochodnych z jej spalania.  Przyznam, że nie znalazłem raportów z badań ilości spalania odpadów z płyt wiórowych w piecach niskiej emisji. Nie sądzę, żeby to był temat tabu. Raczej jak dotąd nikt nie zwrócił na ten problem uwagi. Gdy wdychamy smród, to interesujemy się tym, czym nasz sąsiad napalił w piecu, ale systemowego problemu utylizacji i skutków spalania setek tysięcy metrów sześciennych odpadów generowanych przez polski przemysł meblarski nie ogarniamy. Skala procederu przerasta naszą wyobraźnię.

Statystyk spalania odpadów mocznikowo-formaldechydowych brak, ale w każdym sezonie grzewczym smród towarzyszy nam na co dzień. Pokusa spalania obrzynów płyt wiórowych w piecu jest wielka i bezkarna. W różnych designerskich mediach czytamy newsy o tym, że ktoś z dbałości o naszą planetę, zrobił eko-talerze z sosnowych igieł lub eko-opakowania z „fusów kawy, mchu i szyszek”. Niestety, nie znajdziemy informacji o przemyślanym i zaprojektowanym sposobie zagospodarowania stu setek tysięcy ton odpadów poprodukcyjnych, generowanych co roku przez polski sektor meblarski.

Designerzy pomagają nam tworzyć nowe wzory produktów. Może w ramach projektów designerskich mebli, zaprojektują też zagospodarowanie odpadów z ich produkcji? Design zobowiązuje, ale jak to w praktyce zrobić? Po prostu, wpiszmy takie zadanie do briefu. Skoro już za design płacimy, to zacznijmy wymagać efektów biznesowych. Przecież za zaprojektowanie nawet najpiękniejszych… problemów, płacić designerowi już nie warto.

TEKST: Zdzisław Sobierajski