fbpx
Branża

Dojna koza

Zdzisław Sobierajski.

Dojna koza

Gdy się kozie cycki urwie, to więcej mleka nie da. Takie słowa usłyszałem kiedyś od kontrahenta, zapowiadając mu podwyżkę cen na moje produkty.

Reklama
Meblarski-1000-banner-srodtekstowy-750x100-gif-miesiecznik-i-portal-informacyjny-branzy-meblarskiej-biznes-meble-pl

Na rynku francuskim i niemieckim pandemia COVVID-19 uruchomiła procesy konsolidacji importerów. By bronić się przed napływem polskich mebli, na rynku niemieckim już wcześniej podwyższono normy wtórnej emisji formaldehydu. Polscy eksporterzy mebli skrzyniowych mają coraz wyżej stawianą poprzeczkę.

W 2020 roku pianka PUR zdrożała ok. 40%, a tendencja jest nadal wzrostowa. Ceny MDF i płyty wiórowej przez trzy kwartały rosły niewiele, by w czwartym kwartale wyraźnie wzrosnąć. Pamiętam, że jeszcze na przełomie 2019/20, rynek cierpiał na nadpodaż surowców drewnopochodnych, co przekładało się na powszechne zaniżanie cen. Za to producenci mebli z litego drewna zmagali się z sytuacją, w której Lasy Państwowe prowadziły dziwaczną politykę, prowadzącą do tego, że mimo masowych wyrębów lasów, krajowe drewno jest dzisiaj znacznie droższe niż importowane.

W ciągu 2020 roku wzrosły ceny energii (średnio ok. 4,6%), a w maszynach produkowanych dla branży meblarskiej trudno jest znaleźć silnik o mocy mniejszej niż 4 kVA. Przemysł drzewny jest energochłonny, a meblarski generuje sporą ilość odpadów z płyt drewnopochodnych. Co najgorsze, każdy zakład produkcyjny, czy wydział większej fabryki, może być natychmiast wyłączony z rynku, gdy choć jeden pracownik zachoruje. Realizacja kontraktów i zamówień nie interesują urzędników.

W dzisiejszej, rozregulowanej rzeczywistości, trudno jest podejmować taktyczne działania i snuć wieloletnie plany rozwoju biznesu. Powszechna staje się strategia: „przetrwać z dnia na dzień”, lub: „od kontraktu, do kontraktu”. Rynek systematycznie dziczeje. A co gorsza, cierpi na permanentny brak rzetelnych danych do programowania długofalowych strategii rozwoju firm. W zależności od tego, jakie parametry poddamy analizie, z jednych analiz wynika, że branża rozkwitnie, a z innych, że niebawem będzie „szorować po dnie”.

Pewnie dlatego, zysk przestał być głównym motorem działania polskiego biznesu. Siłą napędową gospodarki jest dzisiaj obawa przed bankructwem. Przedsiębiorca od pracownika różni się tym, że ma na utrzymaniu nie jedną, ale wiele rodzin. Na otaczającą rzeczywistość, każdy patrzy ze swojej perspektywy i uwarunkowań. Zwykle widzimy obrazy wirtualne, kreowane przez domorosłych polityków, lub ludzi czerpiących dochody z zamieszczania elokwentnych treści w Internecie. Medialna semantyka, zastępuje dziś informację opartą na faktach. Nasze otoczenie rynkowe robi się coraz bardziej „wirtualne”. Wiedza jest marginalizowana.

Co gorsza, w polskiej kulturze gospodarczej, nie mamy tradycji rozmawiania o problemach i porażkach. Komunikować chcemy jedynie sukcesy. Gdy brakuje sukcesów, to ku uciesze blogerów i branżowych portali, komunikujemy medialne „wydmuszki”. Dla potwierdzenia tej tezy, przypomnijmy sobie o jakich, nowych kolekcjach, premierach produktów, czy wdrożeniach, branża meblarska żywo dyskutowała w 2020 roku. Czy były jakieś spektakularne osiągnięcia?

Analizując rok 2020, warto odróżnić rzeczowe informacje, od medialnych zachwytów. W czytanych publikacjach spróbujmy też wyodrębnić materiały sponsorowane, napisane pewnie po to, by blogerzy i portale piszące o designie, miały jakiekolwiek dochody. To wszystko, w ramach zachowania „medialnego ekosystemu” oczywiście.

A z drugiej strony, ciekawe jak długo jeszcze, ta polska koza, (przepraszam, miałem tu napisać „gospodarka”), da się tak doić, aż nie wytrzyma presji rozregulowanego rynku oraz skutków rządowych restrykcji?

TEKST: Zdzisław Sobierajski