Branża

Dizajnerzy projektują dla sławy, a inwestorzy dla pieniędzy

Zdzisław Sobierajski.

Dizajnerzy projektują dla sławy, a inwestorzy dla pieniędzy

Projektowaniem mebli zajmuje się w Polsce kilka tysięcy osób. W tej liczbie jest nawet kilkudziesięciu dizajnerów. Dzieje się tak, ponieważ inwestorów i dizajnerów dzieli mentalna przepaść. Problemy komunikacyjne często pojawiają się już na samym początku procesu decyzyjnego.

Reklama
visby.pl banner z promocją na łóżko

Oba środowiska mówią innym językiem, a strony się nie rozumieją. Co gorsza, czasem rozumieją opatrznie znaczenie tych samych pojęć, takich jak projekt, etap, termin itd. Jeszcze więcej nieporozumień występuje przy abstrakcyjnych pojęciach, takich jak np. nowoczesny, ładny, efektowny, elegancki. Wtedy porozumienie co do przyszłych właściwości projektowanego produktu staje się niemożliwe lub bardzo trudne.

Masowo spotykana wśród inwestorów postawa, przejawia się nieracjonalną potrzebą obejrzenia kilku różnych wizualizacji zanim jeszcze rozpoczął się proces projektowy. Nawet, gdy zrozumiemy tę ostrożność, to bardzo rzadko inwestor przygotowuje konkretny brief z wymaganiami.  Założenia konstrukcyjne nowo projektowanego produktu jeszcze rzadziej. Takim zadaniom sprosta tylko doświadczony profesjonalista z pełną szufladą podobnych projektów. Jednak poważni dizajnerzy raczej nie będą prowadzić negocjacji z kimś, kto jeszcze nie wie o co mu chodzi i nawet nie określił  co ma być projektowane. Nie mają na to czasu. Inwestor, który nie doprecyzowuje zadań skazany jest na poszukiwanie dizajnera, który jednak jego oczekiwania spełni. Ponieważ tacy nie istnieją, to proces trwa miesiącami. Wdrożenie się opóźnia, a inwestor dobiera ludzi niedoświadczonych i z przypadku. Każdy, kolejny dizajner wynajęty na próbę, od nowa zapoznaje się z warunkami. Co gorsza, w tym czasie klienci kupują już produkty konkurencji, która potrafiła się szybciej dogadać i już wdrożyła nowe wzory.

Dla ludzi z sektora kreatywnego nie ma nic gorszego, niż niezdecydowany inwestor. Na jego życzenie wielokrotnie wprowadzają zmiany do zmian lub poprawiają to, co już dawno było zrobione poprawnie. W połowie roboty przekraczają zakładany wcześniej budżet roboczogodzin, a końca ciągle nie widać. Bardzo często na „wymęczonej” przez inwestora mecie, pojawia się projekt, niewiele odbiegający, lub nawet identyczny z pierwszą opracowaną koncepcją. Wystarczyło ją rozwinąć, dokończyć, by już wiele miesięcy temu wdrożyć i od dawna zarabiać pieniądze na sprzedaży produktu. Oczekiwanie zaprojektowania kilku ofertowych wizualizacji również jest nieracjonalne, ponieważ generuje zbędne koszty pracy.

Taka metoda projektowania powstała w dizajnie akademickim, który ma niewiele wspólnego z komercyjnym projektowaniem produktu. Nie ma sensu kilkadziesiąt godzin pracować nad wizualizacjami, które niezdecydowany inwestor będzie potem oceniał wedle nie znanych projektantowi kryteriów. To jest zbędny koszt. Wyboru konceptu naszego mebla możemy dokonać krytycznie analizując produkty obecne już na rynku. Dlatego lepiej przez kilka lub kilkanaście godzin wspólnie rozmawiać o pożądanych cechach produktu, które zapiszemy w briefie, by potem sprawnie zrobić jeden, dobry projekt oraz jego efektywne wdrożenie.

Umiejętność sprawnego formułowania wzajemnych oczekiwań jest, moim zdaniem, kluczem do sukcesu tych polskich marek, które razem z dizajneramii będą liderami rynku. Marek oferujących autorskie produkty przybywa regularnie już od trzech lat. Efekty ich pracy widać na targach i w sklepach. Od dwóch lat wyraźnie rośnie jakość polskiej oferty na trudnym rynku niemieckim. Załogom tych firm życzę efektywnej współpracy z profesjonalistami od projektowania produktu. Uważam, że umiejętność wyboru odpowiednich ludzi, czy sprawnego formułowania zadań projektowych, jest i będzie kluczowa dla ekonomii firm. Jeżeli takiego doświadczenia tam jeszcze brakuje, to oprócz zatrudnienia projektanta produktu, pojawia się konieczność skorzystania z usług zewnętrznego managera procesu. Organizatora pracy, który weźmie na siebie odpowiedzialność za sprawnie przeprowadzony proces projektowo-wdrożeniowy.

Obawa, że to podroży koszt projektowania jest błędem, ponieważ inwestor uzyska bardzo duże oszczędności czasu pracy i kosztów późniejszego wdrożenia. Cały proces nastąpi szybciej, a produkt wcześniej zacznie przynosić zyski dla firmy. Jednak takich specjalistów, na polskim rynku można ze świecą szukać. Dobry manager, znający specyfikę i uwarunkowania rynkowe przedsiębiorstw i równocześnie metodologię oraz specyfikę pracy dizajnerów, jest w Polsce jeszcze większą rzadkością niż doświadczony w konkretnej branży projektant.

W starciu z rynkową rzeczywistością wielu przedsiębiorców wybiera trzecią drogę. Sami projektują swoje produkty lub, co gorsza. robią „re design” cudzych wzorów. Wydaje się im, że może jest taniej i szybciej. Ale czy lepiej dla firmy, jej renomy i postrzegania marki takiego przedsiębiorcy?

TEKST: Zdzisław Sobierajski