Branża

Branżo meblarska! Jaka jesteś, nie wie nikt…

Anna Gąsiorowska, właścicielka firmy Negocjator.

Branżo meblarska! Jaka jesteś, nie wie nikt…

Mam przed sobą najnowsze dane jakie osiągnęła branża meblarska za rok 2021. Produkcja mebli wzrosła o około 20% rok do roku, a szacowane przychody mogły w 2021 r. sięgnąć nawet 13 mld euro.

Reklama
visby.pl banner z promocją na łóżko

Na krajowym rynku sprzedaż wzrosła o 15%. Branża meblarska odnosi sukcesy widoczne są nie tylko na krajowym rynku, ale i na rynkach zagranicznych – dokąd wyeksportowaliśmy produktów za 59 miliardów złotych.

Chciałoby się powiedzieć, że warto zainwestować w taką branżę, jak branża meblarska, bo to pewny zysk. Jednak jeśli przyjrzymy się tym danym bliżej, już tak kolorowo nie jest. Za eksport – odpowiada tylko niewielki procent firm meblarskich. I tak, jak w każdej dziedzinie gospodarki – mamy też ciemniejszą stronę branży – kwotę ponad 125 milionów niespłaconych zobowiązań (wzrost od początku pandemii o niemal 18 milionów złotych). Dwa skrajne bieguny.

Czy zatem jest aż tak dobrze, czy aż tak źle? Na gospodarkę nigdy nie powinniśmy patrzeć zerojedynkowo. Dotyczy to nie tylko branży meblarskiej. Nawet podczas wielkich kryzysów ekonomicznych czy podczas hucznych pęknięć baniek spekulacyjnych, mieliśmy firmy i osoby, które traciły cały dorobek swojego życia, jak i takich, którzy wzbogacali się. Granica między jednymi i drugimi jest bardzo cienka. Nie znalazłam nigdzie recepty, przepisu, jak w czasach, gdy wszystko się wali, gdy jedni w rozpaczy krzyczą „Umarł król!”, a inni wiwatują „Niech żyje król!”, być wśród tych drugich.

Być może – taka recepta nie istnieje. Nie ma jej w biografiach bohaterów tych czasów, nie ma jej w księgach podatkowych firm. Zresztą – to takie ludzkie, że wszędzie się doszukujemy drugiego dna, schematów, które możemy łatwo przekalkować na swoje potrzeby. Dla nas wszystko musi mieć swój początek i koniec, musi poddawać się logice, posiadać przyczynę i skutek. A często takie podejście utrudnia patrzenie szerzej.

Weźmy chociaż „przyczynę i skutek”. Najprostszy schemat myślowy. W negocjacjach windykacyjnych także mamy zawszę przyczynę powstania długu. Jednak jeśli będziemy zbyt wiele czasu poświęcać znalezieniu przyczyny (nie mówię, że to nie jest ważne), to możemy stracić z oczu cel, jakim jest spłata długu. Czy nie lepiej więcej czasu poświęcić na następstwa naszych czynów, niż na samej jej przyczynie? Tak, ale…

Znając przyczyny możemy uniknąć tych samych błędów w przyszłości. Znając przyczyny różnych zjawisk możemy się spodziewać podobnych im skutków. Trudno bowiem oczekiwać, że powtarzając daną czynność w ten sam sposób, będziemy otrzymywać różne wyniki. Dotyczy to także ekonomii i gospodarki – choć wiele osób może się z tym nie zgodzić. Musimy jednak pamiętać, że ekonomia i gospodarka są bardzo dynamiczne i zmienne – zatem, może się nam wydawać, że podejmujemy podobną decyzję, w podobnych okolicznościach. A tu już – skutek może być zupełnie inny.

Zastanawiając się zatem nad tym, dlaczego jedni wygrywają, a inni przegrywają – kluczem do odpowiedzi może być właśnie podjęcie odpowiedniej decyzji, w odpowiednim czasie, w odpowiednich okolicznościach. I gdy te trzy elementy do siebie pasują – będziemy po jasnej stronie gospodarki, bez względu na to, w jakiej branży działamy i co dzieje się wokół nas.

TEKST: Anna Gąsiorowska