Branża

American dream

Dr inż. Tomasz Wiktorski, ekspert i konsultant, właściciel B+R Studio.

American dream

USA w z początkiem listopada 2021 r. prawdopodobnie zniosą zakaz wjazdu dla Europejczyków wprowadzony w związku z pandemią Covid-19 w marcu 2020 r. Jak dla mnie to i tak przynajmniej o 2 tygodnie za późno.

Reklama
Banner All4Wood 2024 - 750x100

Piszę „prawdopodobnie”, ponieważ w momencie, kiedy przygotowuję niniejszy felieton jest 5 października i na ten moment dokładna data łagodzenia restrykcji nadal nie została podana. Piszę również, że jakakolwiek data listopadowa to dla mnie „za późno”. Nie obawiajcie się jednak, nic wielkiego się nie stało. Po prostu, aby dotrzeć na targi w High Point musiałem udać się na 2-tygodniową misję handlową poza teren Unii Europejskiej i dopiero później wjechać do USA. Pisząc felieton jestem w Kandzie i mam nadzieję tę przymusową wizytę też przekuć w sukces.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego, że po kilku miesiącach koncentracji na sprawach krajowych znów możemy pomyśleć szerzej o rozwoju. Polska wychodzi z pandemii koronawirusa wzmocniona. Wzmocniona o lepsze procedury, nowe zamówienia, ale i dziesiątki robotów, które zadomawiają się na produkcji. Branża jest rozgrzana, a tegoroczny wzrost produkcji sprzedanej powinien sięgnąć 12%. Przyznaję, część tego wzrostu to kwestia osłabienia wartości pieniądza przez inflację. Niemniej jednak wzrost to wzrost.

Jak tu jednak myśleć o rozwoju przy szalejących cenach surowców? We wrześniu odbyło się przy okazji Kongresu Meblarskiego spotkanie w formie okrągłego stołu, które dotyczyło przyszłości i obecnej sytuacji na rynku mebli i surowców. Obiektywnie mówiąc przyczyny wzrostu cen są uzasadnione turbulencjami postpandemicznymi, dotyczą praktycznie całego świata i chyba trzeba się do nich raczej przyzwyczaić, niż czekać na obniżki. Pisałem o tym wielokrotnie: lockdowny spowodowały przestoje produkcji i zaburzenia w zaopatrzeniu oraz wzrost popytu na meble klientów detalicznych. W efekcie wszyscy zwiększyli stany magazynowe potęgując popyt przy wciąż kulejącej podarzy (absencje, problemy z zaopatrzeniem, etc.). Ceny mebli i surowców mogłyby przestać rosnąć, a może nawet spaść jeśli spadłby popyt. Podobno część handlu w Europie próbuje ograniczać popyt poprzez wyprzedawanie stanów magazynowych, nawet kosztem ograniczonej dostępności towarów. Oczywiście to bardzo niebezpieczne dla producentów, którzy potencjalnie mogą tracić płynność finansową.

Jaki jest eksport mebli do USA?

Jest jednak jeszcze jeden aspekt, który w mojej ocenie przełoży się na wysoki popyt na meble znad Wisły. Mianowicie sytuacja w Ameryce Północnej. Jak wiadomo, USA większość mebli importuje z Azji. Na wojnę handlową pomiędzy USA a Chinami i podwyższone cła nakładają się obecnie problemy wywołane przez pandemię. 21 września na rozładunek w Long Beach w Kalifornii czekało 70 statków z ponad 430 tysiącami kontenerów na pokładzie! Czas oczekiwania na rozładunek przekraczał 30 dni (dane za American Shipper). Sytuacja nie poprawi się szybko. Koszty transportu z Azji wzrosły od 5 do 10 razy. Dołóżmy do tego fakt, że wiele azjatyckich krajów nie ma możliwości szybkiej realizacji szczepień i w niektórych krajach nadal obowiązuje lockdown, tak jak np. w Wietnamie. Wniosek: amerykańskie sieci muszą szukać dostawców w innych częściach świata.

Ile towaru zamierzają kupić u nowych dostawców? To duża zagadka. Zwróćcie uwagę, że amerykański import mebli sięga 60 mld dolarów. Z tego towary za około 30 mld dolarów importowane są z Chin, za 10 mld z Meksyku i po około 4,5 mld dolarów z Kanady i Wietnamu. Załóżmy więc, że przeniesione zostanie 10% obecnych zakupów – to 6 miliardów. Dla porównania produkcja mebli w Polsce to około 12,5 mld dolarów. Ponieważ jesteśmy drugim na świecie eksporterem mebli, to siłą rzeczy oczy wielu importerów są obecnie zwrócone na Polskę. Mam obecnie konkretne przesłanki, żeby twierdzić, że polski eksport do USA wkrótce się podwoi. Zbyt często ostatnio słyszałem: Tomek, jesteśmy zmęczeni problemami z importem z Azji. Powiedz nam, kto chce się rozwijać na rynku USA? Ci, którzy są na targach w High Point! – odpowiedziałem.

TEKST: Tomasz Wiktorski