fbpx
Newsroom

Biznes na Pomorzu w kontrze do Lasów Państwowych

Widok z drona na lasy na Pomorzu, którymi zarządza Bartłomiej Obajtek. Miesięcznik i portal branży meblarskiej BIZNES.meble.pl

Biznes na Pomorzu w kontrze do Lasów Państwowych

Do protestów przedsiębiorców i samorządowców przeciw polityce Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku dołącza Beata Maciejewska, posłanka na sejm, która przekonuje, że Bartłomiej Obajtek, dyrektor gdańskiej RDLP, powinien zostać zwolniony.

Reklama
Meblarski-1000-banner-srodtekstowy-750x100-gif-miesiecznik-i-portal-informacyjny-branzy-meblarskiej-biznes-meble-pl

W piśmie z 8 grudnia, skierowanym do Anny Moskwy, minister klimatu i środowiska, Beata Maciejewska, posłanka na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej IX kadencji domaga się rozliczenia RDLP w Gdańsku ze szkodliwych działań i decyzji, za którymi stoi dyrektor Bartłomiej Obajtek. Pierwszy powód to rezygnacja z certyfikacji FSC, oprotestowana przez szereg organizacji branżowych. Druga kwestia, do której odnosi się w swoim piśmie posłanka, dotyczy wycofania się dyrektora Obajtka z poparcia poszerzenia Rezerwatu Biosfery UNESCO Bory Tucholskie. Pełną treść pisma publikujemy pod tekstem.

Lasy i Bartłomiej Obajtek odpierają zarzuty

RDLP w Gdańsku już wcześniej opublikowała oświadczenie „w związku z serią nieprawdziwych informacji oraz wypowiedzi mogących wprowadzać opinię publiczną w błąd, a dotyczących nieprzedłużania przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Gdańsku Certyfikatu FSC”. Dyrektor Bartłomiej Obajtek przekonywał w nim, że podstawową przesłanką do podjęcia decyzji o rezygnacji z wyżej wymienionego Certyfikatu była decyzja FSC o rozwiązaniu grupy roboczej opracowującej Krajowy Standard Gospodarki Leśnej FSC dla Polski.

Organizacja wyeliminowała w ten sposób z procesu opracowania nowego standardu  przedstawicieli Lasów Państwowych, organizacji przyrodniczych, organizacji przemysłu drzewnego, związków zawodowych działających w leśnictwie oraz organizacji zrzeszających przedsiębiorców leśnych i powierzyła opracowanie Standardu trzem pracownikom polskich filii zagranicznych firm, zajmujących się audytem gospodarki leśnej. Zgodnie z polskim prawem gospodarka leśna może podlegać jedynie dobrowolnej certyfikacji, a jej zasady, kryteria i wskaźniki powinny powstawać we współpracy zainteresowanych stron i na drodze porozumienia. Tak działo się od 1996 roku, kiedy to jako pierwsza regionalna dyrekcja Lasów Państwowych poddaliśmy się certyfikacji w systemie FSC. Obecne postępowanie FSC jest złamaniem obowiązujących zasad, które pozbawia wpływu na kształt certyfikatu nie tylko leśników, ale także innych uczestników i interesariuszy systemu certyfikacyjnego – uzasadniał Bartłomiej Obajtek.

Według dyrektora gdańskiej RDLP nieprawdą jest, że rezygnacja z Certyfikatu FSC może prowadzić do nasilenia wycinek drzew: Łączenie certyfikatu FSC z intensywnością i zakresem prac leśnych jest więc bezprzedmiotowe, a rozpowszechnianie takiego poglądu wynika z niewiedzy bądź zamiaru celowego wprowadzania opinii publicznej w błąd.

Dyrektor Obajtek zapewnia też, że Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Gdańsku, w związku z rezygnacją z certyfikacji w systemie FSC, nie odejdzie od zasad zrównoważonego rozwoju i odpowiedzialnych praktyk w gospodarce leśnej, a w jego opinii potwierdzeniem tego są nowe zasady gospodarki leśnej w lasach o podwyższonej funkcji społecznej, które wprowadził Dyrektor Generalny Lasów Państwowych.

ZOBACZ TAKŻE: Ceny drewna, czyli Las Vegas po polsku

Czy w porcie Gdańsk nie ma polskiego drewna?

Decyzja RDLP w Gdańsku o rezygnacji z certyfikacji FSC zbiegła się z interesującymi doniesieniami z gdańskiego portu.

Jak poinformował, Łukasz Greinke, prezes Portu Gdańsk: Pokonaliśmy rosyjski Port Primorsk i jesteśmy na drugim miejscu na Bałtyku w przeładunkach ogółem. Pojawia się też realna szansa zakończenia tego roku na poziomie ponad 60 mln ton. Poinformowano również, że od stycznia do końca lipca br. w Porcie Gdańsk przeładowano ponad 36 mln ton towarów. To o 20% więcej niż w analogicznym okresie ub. r. Niemal wszystkie grupy ładunkowe zanotowały wzrosty. Największy zaś skok jest w drewnieo 3.150%.

Media szybko podchwyciły temat, a na komunikat portu musiała zareagować Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych, przekonując, że w Porcie Gdańsk nie ma polskiego drewna. Według Michała Gzowskiego, Rzecznika Prasowego Lasów Państwowych informacja o rzekomym eksporcie „wielu milionów ton” polskiego drewna przez port w Gdańsku jest nieprawdziwa.

Z wyjaśnień przekazanych przez port Lasom Państwowym wynika, że opublikowane portowe dane o wzroście przeładunku drewna o 3.150% dotyczą 368.706 ton drewna w całości pochodzącego z importu z Litwy, Łotwy, Estonii i Skandynawii. Do gdańskiego portu drewno przypływa z Windawy na Łotwie i sporadycznie z Norwegii, głównie na statkach z własnym dźwigiem do wyładunku. Drewno składowane jest na placu, ładowane do kontenerów i wywożone na terminale kontenerowe, skąd surowiec płynie na eksport do Chin. Nie jest to drewno z polskich lasów! Niewielka ilość tego drewna wyjeżdża samochodami do odbiorców w Polsce. Dodatkowo przywożone jest koleją drewno z Czech. Po składowaniu i załadowaniu do kontenerów przewożone jest do terminali kontenerowych, skąd także płynie do Chin. To również nie jest drewno pochodzące z polskich lasów! – komentował Michał Gzowski.

Lasy Państwowe są zdania, że informacje o wzroście ilości przeładowywanego drewna, opublikowane przez Port Gdańsk, dotyczą wyłącznie drewna pochodzącego z zagranicy, jednak nie wszyscy to zdanie podzielają, a biorąc pod uwagę aktualną politykę RDLP Gdańsk – trudno się im dziwić.

Pismo posłanki Beaty Maciejewskiej do Anny Moskwy, minister klimatu i środowiska:

Zwracam się do Pani z apelem o dyscyplinarne zwolnienie Bartłomieja Obajtka, dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku, który podjął szereg szkodliwych działań, niezgodnych z interesem społecznym, gospodarczym i ekologiczny, uderzając przy tym w przedsiębiorców, rynek pracy i lokalną społeczność na Pomorzu.

Pan Obajtek niszczy pracę i dorobek wielu osób, podejmując decyzje niezrozumiałe, wobec których protestuje szereg podmiotów. Tak jest w przypadku rezygnacji przez RDLP ze stosowania certyfikatu zrównoważonej gospodarki leśnej FSC, który to certyfikat jest niezbędny m.in. do eksportowania wyrobów z drewna. Przypomnę, że na samym tylko Pomorzu działa ponad 4,7 tys. firm zajmujących się pozyskiwaniem i przetwórstwem drewna, które zatrudniają ponad 20 tys. ludzi, a swoje produkty rocznie sprzedają za ponad 4,7 mld zł. Przemysł ten jest obecnie zagrożony przez jednoosobową, niemającą żadnych zrozumiałych podstaw, decyzją Bartłomieja Obajtka.

Nie pomogły protesty szeregu organizacji przedsiębiorców, w tym Starogardzkiego Klubu Biznesu czy Kaszubskiego Związku Pracodawców, jak również uchwała Sejmiku Województwa Pomorskiego czy stanowisko prezydentów miast Trójmiasta. Wszystkim im zależy na dobrej kondycji branży, a co za tym idzie, ciągłości pracy i zatrudnieniu ludzi.

Często w małych miejscowościach. Lekkomyślna decyzja Bartłomieja Obajtka może oznaczać zapaść przemysłu drzewnego na Pomorzu i widmo masowych zwolnień.

W tej sprawie interweniowałam w siedzibie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku. Przekazano mi tam szereg zupełnie nieprawdopodobnych, spreparowanych tłumaczeń, m.in. o tym, że Rada ds. Odpowiedzialnej Gospodarki Leśnej współpracuje z Federacją Rosyjską. Dodatkowo, w piśmie do wiceministra Edwarda Siarki z dnia 16 listopada 2022 roku Bartłomiej Obajtek twierdzi, że mimo wycofania się z certyfikacji „pojawiło się ponad 80 nowych rodzimych, małych i średnich przedsiębiorstw, które zakontraktowały surowiec drzewny na terenie naszej RDLP” i podsumowuje, że „nie potwierdziły się zarzuty dotyczące negatywnego wpływu podjętej decyzji o rezygnacji z kontynuowania certyfikacji FSC na rozstrzygnięcie procedur sprzedaży surowca drzewnego, a wręcz wpłynęła ona pozytywnie na zwiększoną dostępność drewna będącego przedmiotem zainteresowania młych i średnich przedsiębiorstw”

Rewelacje te można łatwo zweryfikować u podmiotów, na które wpływ ma decyzja Obajtka.

Podobnie wygląda sytuacja ze sprawą poszerzenia Rezerwatu Biosfery UNESCO Bory Tucholskie. Dyrektor Obajtek wycofał się z poparcia poszerzenia Rezerwatu, rzekomo z powodu braku podstaw prawnych. Jest to ewidentna bzdura, gdyż Obajtek od lat zasiada w Radzie Koordynacyjnej Rezerwatu, której zadaniem jest jego poszerzanie. Podobne rezerwaty istnieją w wielu miejscach od kilkunastu lat, przy udziale Lasów Państwowych. Działania na rzecz poszerzenia Rezerwatu Biosfery UNESCO Bory Tucholskie prowadzone były od dawna przez wielu działaczy, dawały nadzieję na możliwości rozwoju branży turystycznej i szansę na ubieganie się o unijne środki z preferencyjnej pozycji. Samorządowcy z gmin, które mogłyby zostać włączone do Rezerwatu, podkreślają prestiż marki UNESCO. Poszerzenie rezerwatu nie wiąże się z żadnymi restrykcjami, a jest blokowane przez pana Obajtka z obawy przed zwiększonym zainteresowaniem organizacji społecznych chronionych obszarami.

W związku z tym, jak na wstępie, apeluję o pilne dyscyplinarne zwolnienie Bartłomieja Obajtka z jego funkcji. Jestem także gotowa spotkać się Panią, przedstawicielami Ministerstwa oraz Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, aby przedstawić postulaty przedsiębiorców, samorządowców i mieszkańców odpowiadające na skandaliczne działania Lasów Państwowych w Gdańsku.

Do wiadomości:

  1. Edward Siarka, Sekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, Pełnomocnik Rządu ds. Leśnictwa i Łowiectwa
  2. Józef Kubica, p.o. Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych
  3. Sejmik Wojwództwa Pomorskiego
  4. Starogardzki Klub Biznesu. Związek Pracodawców
  5. Kaszubski Związek Pracodawców