fbpx
Edukacja

Ceny drewna, czyli Las Vegas po polsku

ceny drewna na PL-D i e-drewno

Ceny drewna, czyli Las Vegas po polsku

Zasady sprzedaży drewna na rok 2023 to kontynuacja cenowej ruletki, w którą od lat grają z branżą meblarską i przemysłem drzewnym Lasy Państwowe. Czy z tej sytuacji jest jakieś wyjście, czy pozostaje wywrócić stolik?

Reklama
Meblarski-1000-banner-srodtekstowy-750x100-gif-miesiecznik-i-portal-informacyjny-branzy-meblarskiej-biznes-meble-pl

Napięcia na linii przemysł drzewny Lasy Państwowe nie są niczym nowym, przecież zdarzały się już w przeszłości wielokrotnie. Tym razem czarę goryczy przelała decyzja nr 107, którą 20 września 2022 roku wydał Józef Kubica, p.o. dyrektora generalnego Lasów Państwowych. Dotyczy ona kryteriów, parametrów i sposobu wartościowania ofert zakupy oraz regulaminów sprzedaży w Portalu Leśno-Drzewnym i aplikacji internetowej e-drewno na 2023 rok. Tak naprawdę gra toczy się nie tylko o ceny drewna, ale o przyszłość przedsiębiorstw działających w przemyśle drzewnym i branży meblarskiej.

Nie ma zgody na wyższe ceny drewna

Jedyną rewolucyjną zmianą, jaką zaproponowały Lasy Państwowe w nowych zasadach sprzedaży drewna na rok 2023, jest drastyczna podwyżka cen wyjściowych. To wzbudziło oczywisty sprzeciw branży.
Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego, która z dużym zaskoczeniem przyjęła ogłoszenie zasad sprzedaży drewna na rok 2023, 29 września upubliczniła swoje stanowisko w tej sprawie. Izba podkreśliła, że zaproponowane przez Lasy Państwowe zmiany należy uznać za kosmetyczne. Przedsiębiorcy zwrócili natomiast uwagę na drastyczną podwyżkę cen wyjściowych, na którą nie ma i nie będzie zgody ze strony przemysłu. Organizacje branżowe zaapelowały o interwencję do premiera Mateusza Morawieckiego i obiecały walkę o zmianę absurdalnych zasad sprzedaży drewna.


Trudno nazwać rewolucyjną zmianą, zmniejszenie o 5% wagi ceny do 80%. Punktowanie przerobu, jego głębokości, miałoby sens jedynie w przypadku znacznego zwiększenia ilości punktów, obecnie leśnicy proponują 10 punktów. Jedyną rewolucyjną zmianą jaką nam zaproponowano jest drastyczna podwyżka cen wyjściowych. Algorytm jaki nam pokazano na ostatnim spotkaniu zakłada, że w skrajnych przypadkach sosna W może kosztować ponad 40% więcej już na starcie! Drewno liściaste będzie jeszcze droższe. Oznacza to iż ostateczny koszt zakupu surowca może być wyższy nawet o 60%! – głosił komunikat, który wydał Marek Kubiak, prezydent PIGPD.

Przedsiębiorcy zostali zaskoczeni tak szybkim ogłoszeniem nowych rozwiązań. Jeszcze 7 września proszono ich o przedstawienie uwag do proponowanych zasad przez Lasy Państwowe. Zapewniano ich też o woli kontynuacji poszukiwań kompromisu. Organizacje branżowe mówiły jednym głosem i wystosowały odpowiednie pismo, w którym przedstawiły swoje uwagi. Tymczasem Lasy Państwowe bez żadnego uprzedzenia skierowały do organizacji pismo o zakończeniu negocjacji, a kilka godzin później została ogłoszona decyzja nr 107 Józefa Kubicy.

Czy premier zareaguje na problemy branży?

Wysokie ceny drewna, podwyżki cen energii elektrycznej i rosnąca inflacja – z tymi problemami już teraz zmagają się firmy. Perspektywy są jednak o wiele gorsze. Jan Szynaka, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli, przestrzegł rządzących i zaapelował o pomoc dla zagrożonej zapaścią i zwolnieniami grupowymi branży meblarskiej. Przemysł drzewny również doświadcza ignorancji ze strony władz, a jednocześnie boryka się z dramatycznym w skutkach załamaniem rynku. Organizacje zrzeszające przedsiębiorców działających w branży meblarskiej i przemyśle drzewnym wystosowały apele do premiera Mateusza Morawieckiego i oczekują podjęcia działań. Czy szef rządu w końcu zareaguje na problemy branż meblarskiej i drzewnej, które zatrudniają 400 tysięcy pracowników?

Wysokie ceny drewna rujnują branżę meblarskę

Jak poinformowała Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli, jej prezes – Jan Szynaka – napisał list do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym zaapelował o pomoc dla zagrożonej zapaścią i zwolnieniami grupowymi branży meblarskiej.

Prezes Izby zwraca uwagę na trudną sytuację, w jakiej obecnie znalazła się polska branża meblarska, która do tej pory była światowym liderem w produkcji i eksporcie. Tylko w okresie od marca do czerwca br. ilość sprzedawanych za granicę mebli spadła prawe o 100 tysięcy ton. Złą koniunkturę w branży potwierdzają badania GUS, według których sytuacja gospodarcza przedsiębiorstw meblarskich jest najgorsza od stycznia 2014 roku. Widać to także w pogłębiającym się spadku zamówień krajowych i zagranicznych, który osiągnął już poziom -35,7% – czytamy w komunikacie wydanym przez OIGPM.

Izba zwróciła uwagę na to, iż dynamiczny wzrost kosztów energii elektrycznej, materiałów stosowanych w produkcji mebli, wynagrodzeń i innych kosztów okołoprodukcyjnych spowodowały, że polska branża meblarska traci konkurencyjność cenową na rynkach zagranicznych. Według prognoz OIGPM i B+R Studio, w 2023 roku nastąpi spadek o 8% wartości i aż o 30% wolumenu produkcji sprzedanej w sektorze meblarskim.

Bazując na komunikacie OIGPM, przytaczamy postulaty, które znalazły się w liście do szefa rządu: W związku z coraz trudniejszą sytuacją polskich producentów mebli, Jan Szynaka apeluje do premiera o działania, które uchroniłyby branżę przed zapaścią i zwolnieniami grupowymi. Postuluje o pilne objęcie polskiej branży meblarskiej systemem rekompensat związanych z dynamicznym wzrostem cen energii elektrycznej oraz niewprowadzanie w niej tzw. podatku od nadmiarowych zysków. Prosi również o rozwiązanie kwestii związanych ze sprzedażą surowca drzewnego przez Lasy Państwowe. Jak wskazuje, konieczne jest wstrzymanie dalszych podwyżek cen surowca drzewnego, jego eksportu na rynki zagraniczne i dotowania przemysłowego spalania drewna. Apeluje również o utrzymanie i pilne przywrócenie certyfikacji FSC we wszystkich dyrekcjach regionalnych Lasów Państwowych. Utrata tego certyfikatu, wymaganego przez większość kontrahentów, spowoduje bowiem dalsze spadki zamówień na polskie meble.

Prezes OIGPM nie pozostawił bez komentarza ignorowania merytorycznego głosu całej polskiej branży drzewnej, w tym meblarskiej, przez Lasy Państwowe oraz Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Okazuje się bowiem, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy organizacje branżowe reprezentujące przemysł drzewny wystosowały kilkanaście pism z propozycjami zmian w systemie sprzedaży surowca drzewnego.

Lasy Państwowe państwem w państwie?

3 października w mediach ogólnopolskich ukazał się list otwarty do premiera Mateusza Morawieckiego. Apel podpisały najważniejsze organizacje branżowe w Polsce. Dotyczył on bardzo trudnej sytuacji, w jakiej znalazły się firmy związane z przerobem drewna, w efekcie decyzji p.o. Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych. Autorzy listu wskazali premierowi, do jakich absurdów prowadzi polityka Lasów Państwowych.

5 października w Warszawie odbyła się konferencja prasowa prezentująca stanowisko organizacji branżowych wobec decyzji Lasów Państwowych. Przedsiębiorców z sektorów związanych z przemysłem drzewnym reprezentowali: Michał Strzelecki – Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli, Rafał Szefler – Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego, Aneta Muskała – Stowarzyszenie Papierników Polskich, Jędrzej Kasprzak – Stowarzyszenie Producentów Płyt Drewnopochodnych w Polsce, Roman Malicki – Polski Komitet Narodowy EPAL oraz Jarosław Michniuk – Koalicja na Rzecz Polskiego Drewna. Trzy najważniejsze dla przemysłu drzewnego w Polsce tematy, które zostały podjęte podczas spotkania, to: zasady sprzedaży i ceny drewna, spalanie drewna pełnowartościowego w elektrowniach, certyfikacja FSC.

Pogłębiające się problemy przedsiębiorców to nie tylko efekt wyzwań, z którymi mierzy się cała gospodarka, a są nimi rosnące ceny energii, spadek popytu oraz bezpieczeństwo międzynarodowe. W dodatku, w tak ważnym momencie, zawodzą instytucje państwowych. Przedstawiciele polskich firm wskazali na liczne zaniedbania ze strony resortów rządowych, do których od wielu miesięcy kierowali bezskutecznie swe postulaty, jak i Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, która zerwała dialog z przedsiębiorcami. Ignorowanie głosu branż drzewnych doprowadziło do wywindowania cen drewna, niekontrolowanego spalania pełnowartościowego drewna w energetyce oraz nieudanych negocjacji Lasów Państwowych i organizacji FSC certyfikującej zrównoważoną gospodarkę leśną.

Czy przemysł drzewny czeka katastrofa?

Pierwsza część konferencji poświęcona była rosnącym cenom drewna. Problem przybliżyli Aneta Muskała, prezes Stowarzyszenia Papierników Polskich oraz Jarosław Michniuk z Koalicji na Rzecz Polskiego Drewna, pokazując, że cenotwórczy system sprzedaży drewna, wprowadzony przez Lasy Państwowe, doprowadził do wzrostu cen niektórych sortymentów w Polsce nawet o 100%, podczas gdy w Unii Europejskiej pozostają one niemal od 3 lat na tym samym poziomie.

W dodatku, zaniedbania rządu i Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych oraz utrzymanie cenotwórczego systemu sprzedaży drewna wygenerują wzrost cen wywoławczych na aukcjach o kolejne 40%. Dotyczy to zarówno przetargu ograniczonego (PL-D), jak i aukcji wolnorynkowych (e-systemowe). Jako podstawę do wyliczenia tych cen wzięto pod uwagę ceny uzyskane w 2021 i 2022 roku – okresie niespotykanej do tej pory hossy, będącej efektem odbicia po pandemii.

Jak już po konferencji zauważyła OIGPM, obecny system sprzedaży drewna w Lasach Państwowych nie promuje, tak jak ma to miejsce w innych europejskich krajach, rodzimych przedsiębiorców, co stawia ich na dużo gorszej pozycji w porównaniu z firmami zachodnimi.

Rosnące ceny drewna uderzają we wszystkie firmy bazujące na przerobie drewna (od producentów mebli, płyt drewnopochodnych, po dostawców palet, opakowań i papieru), które dotychczas były dumą polskiej gospodarki, zapewniając ponad 400 tys. miejsc pracy. Polski przemysł drzewny to ponad 40 tys. firm, które odpowiadają za 15 % wpływów z eksportu do budżetu państwa i generują 6 % polskiego PKB. Kolejna podwyżka cen, wykreowana przez Lasy Państwowe, w czasie już rozpoczynającego się załamania rynkowego doprowadzi do wstrzymywania produkcji i zwalniania ludzi w tym znaczącym sektorze polskiej gospodarki. To już się w wielu firmach dzieje. Straty, które poniesiemy będą nieodwracalne – zaznaczyła OIGPM w wydanym po konferencji komunikacie.

Spalanie pełnowartościowego drewna poza kontrolą

Jędrzej Kasprzak, prezydent Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych w Polsce poruszył temat niekontrolowanego przez państwo współspalania pełnowartościowego drewna w energetyce przemysłowej. Prawo unijne zabrania spalania pełnowartościowego drewna, które w pierwszej kolejności powinno trafić do przemysłu wytwarzającego produkty obniżające emisję CO2, jednak – w opinii ekspertów z przemysłu drzewnego – w Polsce ten proceder jest powszechny i znajduje się poza kontrolą. Zdaniem specjalistów do elektrowni współspalających biomasę trafia nie tylko cenne drewno okrągłe prosto z lasu (także wcześniej celowo zrębkowane przez zewnętrznych dostawców). Gdy elektrownie otrzymują olbrzymie pieniądze z budżetu jako dopłaty do współspalania biomasy, pula drewna spalana w elektrowniach uszczupla podaż surowca dla przemysłu drzewnego i generuje wyższe ceny drewna.

Lasy Państwowe odchodzą od certyfikacji FSC

Inną ważną kwestią, która pojawiła się na konferencji, była certyfikacja FSC. Międzynarodowa certyfikacja FSC to gwarancja odpowiedzialnej gospodarki leśnej, uwzgledniającej aspekty społeczne, ekologiczne i ekonomiczne. Zarówno polskie, jak i zagraniczne sklepy i hurtownie zazwyczaj wymagają od dostawców produktów drewnopochodnych, by ich wyroby były certyfikowane właśnie w tym systemie. Dla polskich producentów możliwość pozyskania surowca drzewnego posiadającego FSC jest więc kwestią przetrwania na coraz bardziej wymagającym rynku. Niestety, kolejne Regionalne Dyrekcje Lasów Państwowych rezygnują z certyfikacji, co wywołuje coraz większe zaniepokojenie w przemyśle drzewnym. Przedsiębiorcy uważają, że sytuacja ta jest w dużej mierze efektem zaniedbań w zakresie negocjacji Lasów Państwowych i podmiotu certyfikującego. Według ekspertów negocjacje były prowadzone nieudolnie i nieprofesjonalnie, a konsekwencją jest jednostronne zerwanie łańcucha certyfikacji, którego głównym finansującym był przecież pośrednio przemysł drzewny. Tym samym Lasy Państwowe znowu nie uwzględniły interesów producentów mebli, stolarki, papieru czy opakowań.

Temat certyfikacji przybliżył Rafał Szefler, dyrektor Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego. Z prezentacji, którą przedstawił, wynikało, że przez 20 lat niemal 100% surowca pochodzącego z Lasów Państwowych podlegało certyfikacji FSC. W ramach łańcucha certyfikowało się w Polsce również 2.500 firm. To daje Polsce drugie miejsce pod względem podmiotów certyfikowanych w Europie. Niestety, 20 lat inwestycji w certyfikacje właśnie jest zaprzepaszczane. Konsekwencje rezygnacji ze znaku odpowiedzialnej gospodarki to między innymi: kryzys wizerunku Polski na arenie międzynarodowej, utrata klientów – szczególnie dużych europejskich sieci handlowych, a także rynków zbytu, w których Polska była liderem wśród dostawców (m.in. palet, programu ogrodowego, paneli podłogowych, płyt, mebli, opakowań do żywności, papieru), spadek eksportu oraz utrata argumentu w trudnych warunkach negocjacyjnych.

Perspektywy dla sektora meblarskiego

Branżę meblarską reprezentował na konferencji Michał Strzelecki, dyrektor Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli, który podkreślał coraz trudniejszą sytuację w tym sektorze i wskazywał na groźne następstwa decyzji Lasów Państwowych. Przytoczył dane GUS, które wyraźnie pokazują, iż wolumen produkcji sprzedanej w branży meblarskiej od początku tego roku systematycznie spada. Spadki ilości zamówień w fabrykach mebli sięgają już 50%. Spada również wskaźnik koniunktury GUS w branży meblarskiej w zakresie nowych zamówień. W czerwcu 2022 roku poszybował on dramatycznie w dół, do poziomu -35. Dane te uzmysławiają, w jak trudnej sytuacji znalazło się polskie meblarstwo. Co więcej, przyszłość również nie napawa optymizmem. Na rok 2023 prognozowane są bowiem spadki obrotów w stosunku do roku 2022 o dalsze 8%, jeśli chodzi o wartość (z uwzględnieniem inflacji) i nawet o 30% pod względem wolumenu.

Przedstawiciele organizacji zrzeszających przedsiębiorców działających w przemyśle drzewnym zgodnie przyznały, że dalsze windowanie cen dla polskich przedsiębiorstw przetwarzających drewno i rezygnacja z FSC oraz przeznaczanie drewna, które powinno być wykorzystywane do produkcji, na spalanie, doprowadzi do katastrofy. Jeżeli nikt nas nie wysłucha wypadniemy z rynku – skonstatował Rafał Szefler.

Co na to Lasy Państwowe?

Nowe zasady sprzedaży drewna stabilizują ceny i ograniczają wywóz surowca z Polski – w gruncie rzeczy w tym jednym zdaniu zawarta została odpowiedź Lasów Państwowych na protest branży meblarskiej i przemysłu drzewnego.

Do dzisiaj nie ma żadnych wieści nt. jakiejkolwiek reakcji szefa rządu, ale na apel branży zdążyły już odpowiedzieć Lasy Państwowe, które opublikowały polemikę do publikacji, która pojawiła się w mediach ogólnopolskich.

Rzekoma „dramatyczna sytuacja polskiego przemysłu drzewnego”, o której alarmuje branża w swojej kampanii reklamowej, to w rzeczywistości skokowy wzrost sprzedaży z 28 do 39 mld zł i najwyższa w historii rentowność. Krociowe zyski przedsiębiorców drzewnych i światowy popyt doprowadziły do patologii na polskim rynku i dużego wzrostu eksportu drewna, bo bardziej opłaca się firmom sprzedać za granicę drewno tanio kupione od Lasów Państwowych, niż produkować z niego w Polsce. I to jest rzeczywista przyczyna protestu firm drzewnych po ogłoszeniu zmian zasad sprzedaży tego surowca – to w zasadzie clou komunikatu wydanego przez DG LP.

Lasy Państwowe podkreśliły, że wbrew temu, co głoszą w publikowanym w mediach liście stowarzyszenia firm drzewnych, drewno w Polsce nie jest najdroższe w Europie. Wystarczy prześledzić przykładowe ceny – metr sześcienny tarcicy kosztuje w Polsce średnio 1.500 zł, w Szwecji to 346 dolarów, czyli o prawie 200 zł drożej. Podobnie tańsze w Polsce są: sosna wielkowymiarowa – u nas średnio 390 zł, w Niemczech 85 euro, oraz świerk – w kraju 406 zł, w Austrii – 105 euro. A to tylko Europa – w Chinach, które cały czas mocno zwiększają import drewna, można łatwo sprzedać polski surowiec znacznie drożej – wyliczyła DG LP.

Lasy Państwowe argumentują swoje działania tym, że od lat prowadzą zrównoważoną i odpowiedzialną gospodarkę leśną, odporną na naciski branżowych lobbystów. Ponadto w Polsce ma co roku przybywać lasów (stanowią już jedną trzecią powierzchni Polski, a będzie ich jeszcze więcej) i są one w coraz lepszej kondycji.

Stop dla importu z Rosji i Białorusi

Batalia z Lasami Państwowymi o przejrzyste zasady sprzedaży drewna nie jest jedynym wyzwaniem, z którym mierzy się obecnie przemysł. 7 października Jan Szynaka, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli, poinformował Waldemara Budę, szefa resortu rozwoju i technologii o problemach, z którymi boryka się branża meblarska w Polsce. W piśmie, które wystosował w imieniu producentów mebli, zwrócił uwagę na bardzo trudną sytuację branży. Jak poinformowała Izba, Jan Szynaka przytoczył dane Głównego Urzędu Statystycznego i instytucji badawczych, które świadczą o rozpoczynającej się dekoniunkturze w polskiej branży meblarskiej i spadku jej konkurencyjności na rynkach międzynarodowych. Wspomniał również o tym, że firmy dotknięte redukcjami zamówień i produkcji zmuszone są coraz częściej do ograniczania zatrudnienia.
Jak napisał w liście do Waldemara Budy Jan Szynaka, złą sytuację polskich producentów mebli dodatkowo pogarsza import mebli z Białorusi i Rosji do Unii Europejskiej, w tym do Polski.

O ile od 8 stycznia 2023 roku sprowadzanie mebli z Rosji do UE będzie całkowicie zakazane, to sankcje unijne na import z Białorusi dotyczą jedynie drewna i artykułów z drewna, nie obejmując kodów CN 94. Rodzi to zagrożenie, że meble z Rosji nadal będą wprowadzane na rynki unijne przez Białoruś – czytamy w komunikacie OIGPM dotyczącym listu do ministra rozwoju i technologii.

O potrzebie wstrzymania dostaw mebli z Rosji i Białorusi już w lipcu informowała Izba. Dotychczasowe sankcje dawały w branży meblarskiej odwrotny skutek od zamierzonego – polscy producenci tracili, a rosyjscy i białoruscy zyskiwali. Alarmowano też, że brak odpowiednich działań sprawia, że polskiej branży meblarskiej grozi fala upadłości i masowych zwolnień pracowników.

Co się zmieniło od tamtego czasu? Co prawda na początku stycznia przyszłego roku zacznie obowiązywać zakaz importu mebli z Rosji do Unii Europejskiej, nie podjęto jednak takiej decyzji odnośnie Białorusi, a to budzi oczywiste obawy polskich meblarzy. Branża meblarska zna już bowiem przypadki, w których embargo jest obchodzone.

Rynkowy paradoks

Tymczasem polscy producenci mebli, jak zauważa Izba, zgodnie z obowiązującymi sankcjami, nie mogą kupować w Rosji i Białorusi materiałów drewnopochodnych i surowca drzewnego, których brakuje w Polsce.
Nie możemy kupować tańszego surowca z tych rynków, natomiast producenci mebli z Białorusi wprowadzają na rynek meble produkowane z wykorzystaniem tychże surowców. Należy zaznaczyć, iż obecnie oferowane na rynku europejskim meble z Białorusi są przeciętnie tańsze o około 30% od mebli z Polski – podkreślił prezes OIGPM.

Jan Szynaka, w imieniu Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli, poprosił ministra o wsparcie dla polskiego przemysłu meblarskiego poprzez pilne wprowadzenie działań administracyjnych, które ograniczą import mebli z Białorusi na teren Unii Europejskiej. Zadeklarował również wsparcie ze strony przemysłu meblarskiego w pracach związanych z powyższą tematyką.

Czy po trwających od wielu miesięcy apelach Bruksela wreszcie usłyszy głos polskich producentów mebli i zaostrzy sankcje, tak by obejmowały też import mebli z Białorusi?

Rekordowe ilości drewna w Porcie Gdańsk

W międzyczasie ogromne zainteresowanie wzbudziły doniesienia z gdańskiego portu. Jak poinformował, Łukasz Greinke, prezes Portu Gdańsk: Pokonaliśmy rosyjski Port Primorsk i jesteśmy na drugim miejscu na Bałtyku w przeładunkach ogółem. Pojawia się też realna szansa zakończenia tego roku na poziomie ponad 60 mln ton. Poinformowano również, że od stycznia do końca lipca br. w Porcie Gdańsk przeładowano ponad 36 mln ton towarów. To o 20% więcej niż w analogicznym okresie ub. r. Niemal wszystkie grupy ładunkowe zanotowały wzrosty. Największy zaś skok jest w drewnie – o 3.150%.

Na te doniesienia zareagowała Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych, która twierdzi, że w Porcie Gdańsk nie ma polskiego drewna Według Michała Gzowskiego, Rzecznika Prasowego Lasów Państwowych informacja o rzekomym eksporcie „wielu milionów ton” polskiego drewna przez port w Gdańsku jest nieprawdziwa. Z wyjaśnień przekazanych przez port Lasom Państwowym wynika, że opublikowane portowe dane o wzroście przeładunku drewna o 3.150% dotyczą 368.706 ton drewna w całości pochodzącego z importu z Litwy, Łotwy, Estonii i Skandynawii. Do gdańskiego portu drewno przypływa z Windawy na Łotwie i sporadycznie z Norwegii, głównie na statkach z własnym dźwigiem do wyładunku. Drewno składowane jest na placu, ładowane do kontenerów i wywożone na terminale kontenerowe, skąd surowiec płynie na eksport do Chin. Nie jest to drewno z polskich lasów! Niewielka ilość tego drewna wyjeżdża samochodami do odbiorców w Polsce. Dodatkowo przywożone jest koleją drewno z Czech. Po składowaniu i załadowaniu do kontenerów przewożone jest do terminali kontenerowych, skąd także płynie do Chin. To również nie jest drewno pochodzące z polskich lasów! – skomentował Michał Gzowski. Chociaż Lasy Państwowe są zdania, że informacje o wzroście ilości przeładowywanego drewna, opublikowane przez Port Gdańsk, dotyczą wyłącznie drewna pochodzącego z zagranicy, to nie wszyscy to zdanie podzielają.

Wyprowadzeni w las

Spójrzmy prawdzie w oczy – rząd już od jakiegoś czasu nie wykazuje żadnego zainteresowania ani polską branżą meblarską, ani przemysłem drzewnym. Gdzie się podziały te czasy, gdy premier Morawiecki z entuzjazmem wizytował polskie fabryki mebli? Czyżby branża przestała być „oczkiem w głowie rządu”?
Przedsiębiorcy doświadczają jednak ignorancji przede wszystkim ze strony Lasów Państwowych i trudno się dziwić, że nie wierzą w czyste intencje przedstawicieli DGLP.

W sytuacji zignorowania postulatów przemysłu całkowicie niezrozumiała dla branży jest troska DGLP i uwzględnienie w swoich decyzjach „interesu firm, które zaczynają swoją działalność, a nawet jeszcze nie powstały” kosztem firm od lat generujących wartość dodaną dla polskiej gospodarki i tysiące miejsc pracy. Jednocześnie w rozmowach przedstawiciele DGLP mówią o nasyceniu rynku, ograniczonej podaży drewna (również przyszłej z uwagi na regulacje europejskie) i brak miejsca na nowe podmioty – o czyj interes w takim razie dba DGLP? – pyta Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego.

Za szybujące ceny drewna zapłacimy wszyscy. Wyższe ceny drewna to wyższa inflacja. Na skutek tego, że DGLP winduje ceny drewna i nie chce uwzględnić w swoich decyzjach interesu całej gospodarki, polski konsument zapłaci więcej za książki, zeszyty, lekarstwa, żywność pakowaną, meble, podłogi, okna, drzwi, palety, materiały budowlane – podkreśla PIGPD. Różnica polega na tym, że gdy jedni zobaczą wyższe ceny na paragonach podczas zakupów, inni stoczą walkę o przetrwanie swoich firm. Dla nich będzie to gra o wszystko.

TEKST: Anna Szypulska