Edukacja

Trzeba odblokować polski potencjał

Kongres Założycielski Unii Rynku Budowlano-Inwestycyjnego URBI, 2 kwietnia 2014 r. Debata zatytułowana „Jak branża budowlano-inwestycyjna może rozwinąć polską gospodarkę?”

Trzeba odblokować polski potencjał

Podczas Kongresu Założycielskiego Unii Rynku Budowlano-Inwestycyjnego URBI, 2 kwietnia 2014 r. w Ministerstwie Gospodarki, odbyła się m.in. debata zatytułowana „Jak branża budowlano-inwestycyjna może rozwinąć polską gospodarkę?” Obszerne fragmenty dyskusji prezentujemy poniżej.

Ktoś, kto czerpie wiedzę o Polsce z zagranicznych mediów jeszcze kilka lat temu mógł przeczytać czy usłyszeć, że jest to ogromny plac budowy. Jakiś czas później zdziwiłby się czytając, że ogromne firmy, które startują do przetargów i wygrywają je – bankrutują. A co można będzie przeczytać o Polsce w najbliższej przyszłości?

Reklama
visby.pl banner z promocją na łóżko

Małgorzata Walczak-Gomuła: Jeżeli chodzi o produkcję budowlano-montażową to prognozujemy, że 2014 r. zakończy się spadkiem. Mówimy tutaj o spadku rzędu 3%, który spowodowany będzie głównie przez budownictwo inżynierii lądowej i wodnej. Nie powinno to dziwić, bo to budownictwo ma w całej strukturze udział przekraczający 52%. Jeżeli chodzi o budownictwo mieszkaniowe, to tutaj prognozujemy wzrost, ale należy też patrzeć na 2013 r., który zakończył się spadkiem. Prognozujemy wzrost liczby oddanych do użytku mieszkań o 4%.

Andrzej Balcerek: Ogromny wpływ na budownictwo, na proces budowania i na koszty budowania będzie miało to, jakie będą przydziały CO2 i jakie będą w Europie po 2020 r. uregulowania pakietu klimatycznego. Włosy dęba stają, gdy pomyśli się, co nas czeka. Jest zapowiedź, że Komisja Europejska chce, by redukcja CO2 w stosunku do roku bazowego wynosiła 43%

Dzisiaj mamy ogromne osiągnięcia jeśli chodzi o redukcję CO2. Ale już wiemy z rozporządzenia dotyczącego przydziałów na instalacje w Polsce, że jeśli budownictwo będzie rozwijać się tak, jak pani prognozuje i jak my w branży prognozujemy, to już między 2015 a 2020 r. zabraknie nam dużo lub bardzo dużo pozwoleń na emisję CO2 przy produkcji cementu. Nie zdajemy sobie sprawy, jak kosztotwórcze są zakupy pozwoleń na emisję CO2 w branży cementowej, którą znam i którą mogę się posiłkować – a przemysł cementowy emituje 5-6% ogólnej krajowej emisji CO2. Reasumując: budowanie będzie bardzo drogie.

Sfery regulacyjna są zabójcze dla wielu sektorów gospodarki

Andrzej Sadowski: W procesach gospodarczych niezwykle istotne są sfery regulacyjne, jak choćby dotyczące emisji CO2. Są one niezwykle dla nas niekorzystne, szkodliwe, a wręcz zabójcze dla wielu sektorów gospodarki. Ale od nas i od polskich władz też coś zależy. Kilka lat temu głośna była sprawa inwestowania w Rospudzie. Po kilku latach od wejścia inwestora na plac budowy okazało się, że nie ma prawa kontynuować inwestycję. Nagle sądy cofnęły wszystkie zezwolenia i inwestycja z dużymi stratami została zatrzymana. Dziś największą barierą w procesach gospodarczych związanych z budownictwem nie jest klimat. Jest nią wymiar sprawiedliwości. Bo nie rozstrzyga na czas sporów, jakie powstają w bardzo skomplikowanych procesach inwestycyjnych.

Mamy jeden z najwyższych w Unii Europejskiej odsetek sędziów. Ale fatalna organizacja kolejnego obszaru, za który odpowiada Państwo powoduje, że te procesy w Polsce są dłuższe, droższe, nieprzewidywalne. I stąd mamy takie, a nie inne efekty. Do reformy wymiaru sprawiedliwości nie trzeba, jak się usiłuje nam wmawiać, zmiany konstytucji. W Polsce sądy mogą sądzić tak, jak w Ameryce: proces toczy się dzień po dniu aż do wyroku. Skoro w Polsce w procesie karnym można sądzić dzień po dniu, to dlaczego przedsiębiorcy też nie mieliby korzystać z tego prawa?

Andrzej Barański: Na budownictwo trzeba patrzeć szeroko. W Europie bardzo duża część energii idzie na ogrzewanie budynków. Jeżeli udałoby się zmniejszyć ten udział, to byłyby to kroki zmierzające do faktycznego uniezależniania się od dostaw gazu ze Wschodu. Dlatego warto budować pasywne budynki, choć uzyskanie stosownych zezwoleń jest drogą przez mękę. Widziałem niedawno na targach w Londynie niewielkie przydomowe elektrownie wiatrowe. Jak się dowiedziałem w polskich realiach załatwianie niezbędnych formalności i zgody na jej postawienie zajęłoby nawet do kilku lat. A ja bym chciał ją sobie zamówić, by po tygodniu przyjechała firma i w 3 dni mi ją zmontowała, bo tak jest na Zachodzie…

Czy w tych warunkach da się zatem zrobić z budownictwa czynnik wpływający na rozwój Polski?

Andrzej Sadowski: Niestety, ale w tych warunkach – nie. Tak jak dane za 2013 r. pokazują, że polski sektor budowlany wykorzystał swoje możliwości w 65%, podobnie jest w innych branżach. Polskie firmy mogłyby pracować na 2-3 zmiany. Ale tego nie robią nie tylko ze względu na przepisy prawa pracy – które, gdyby przedsiębiorcy przeczytali, to nigdy by w Polsce nie uruchomili działalności gospodarczej – ale też z powodu wielu innych ograniczeń. Dzisiaj nawet przestawienie na własnej działce lekkiej altanki wymaga niebywałych zachodów.

Małgorzata Walczak-Gomuła: Zgadzam się z tym, że polska branża budowlana nie wykorzystuje swego potencjału. Firmy mogą z powodzeniem konkurować na globalnym rynku innowacyjnością. Eksport w tej branży – o czym może nie wszyscy wiedzą – w ostatnich latach uratował niejedną firmę, tak że tych upadłości było mniej niż mogłoby być. Ale żeby ten potencjał wykorzystać muszą do tego istnieć warunki gospodarcze i polityczne.

ZOBACZ TAKŻE: Budownictwu jest potrzebne stabilne prawo

Andrzej Balcerek: Jesteśmy krajem na dorobku, ale przeszkadzają nam bardzo rygorystyczne przepisy. Wielu uczestników rynku budowlano-inwestycyjnego omija je uciekając w niższą jakość, używając materiałów budowlanych, które tylko udają materiały budowlane i nie odpowiadają polskim normom. Tymczasem prostsze przepisy są dużo łatwiejsze do egzekwowania i dużo bardziej akceptowalne, również przez tych, których dotyczą.

Andrzej Sadowski: W niektórych miejscach w Polsce następuje zmiana świadomościowa po stronie administracji. Od wielu miesięcy współpracujemy z samorządem województwa opolskiego. Udało nam się zaszczepić taką ideę, która ma się przekształcić w realne rozwiązania, by w urzędach zastosować taki system obsługi, jaki jest w instytucjach finansowych: pojawia się przedsiębiorca, który zgłasza problem, to dostaje gotowe rozwiązanie, łącznie z zamkniętą listą rzeczy, które powinien spełnić, aby otrzymać komplet dokumentów uruchamiających inwestycję. Chodzi o to, by przedsiębiorca nie był zakładnikiem urzędnika, który za wszelką cenę stara się nie dopuścić do inwestycji.

Kajdany z papieru kancelaryjnego

Andrzej Barański: Bardzo ważna jest kwestia przetargów. Nasza firma także organizuje przetargi – jeżeli ktoś oferuje cenę znacząco niższą od pozostałych oferentów, to badamy, dlaczego zaproponował tak niską. I druga kwestia: w Stanach Zjednoczonych na wiele rzeczy nie w ogóle żadnych zezwoleń. Wykonawca i bez tego dba o jakość, bo gdy dojdzie do jakiegoś wypadku na skutek jego zaniechania lub błędu, to odszkodowania są ogromne.

Andrzej Sadowski: Rządowe raporty dostarczają niezwykłych informacji o postępach tego świata, które Franz Kafka nazwał „kajdanami z papieru kancelaryjnego”. Kiedy polski Parlament podaje statystyki przyjętych aktów ustawodawczych, to dopiero wtedy rozumiemy, jaka bariera nie do przezwyciężenia powstaje między światem realnym a światem ludzi, którzy przedsiębiorstwo być może kiedyś widzieli podczas szkolnej wycieczki, ale kontakt z rzeczywistością gospodarczą w ich przypadku na tym się skończył. Świadomość, że pieniądze w budżecie biorą się z procesów gospodarczych, a nie z kreowania długu czy z dotacji unijnych powinna odblokować naszą gospodarkę. Bo dzisiaj to my wyznaczamy najwyższe standardy w Europie jeżeli chodzi o rzetelność, pracowitość, kwalifikacje.

Andrzej Balcerek: Skupiliśmy się na unowocześnianiu fabryk, zainwestowaliśmy ogromne siły i środki finansowe, ale teraz musimy robić coś wspólnie. Co z tego, że mamy ogromny potencjał, skoro – chociaż nie z naszej winy – nie wykorzystujemy go w pełni. W gospodarkach dryfujących zużycie cementu na głowę mieszkańca jest w granicach 300 kg rocznie. Kiedy gospodarka łapie oddech rozwojowy – a my mówimy, że Polska jest na etapie rozwoju, to zużycie gwałtownie wzrasta do 500, a nawet 1 tys. kg. Później gospodarki porozwojowe schodzą znowu na poziom 300 kg, bo rozwinięta gospodarka nie potrzebuje już tak dużo tego materiału. My jesteśmy na poziomie nieznacznie przekraczającym 300 kg. Nie było jeszcze tych 500 kg, a więc ciągle jeszcze jesteśmy na poziomie gospodarki dryfującej, a nie na etapie rozwoju.

Politycy bardzo lubią liczby. Jak ich przekonać do tego, o czym rozmawiamy liczbami?

Małgorzata Walczak-Gomuła: Rocznie absolwentów szkół wyższych kierunków budowlanych i pokrewnych jest ponad 53 tys. Podkreślam: samych absolwentów szkół wyższych. Nie liczę w tym szkół zawodowych i szkół technicznych. Ci ludzie albo będą musieli zaraz się przekwalifikować, albo wejdą na rynek pracy jako bezrobotni, ewentualnie wyemigrują. Z drugiej strony jedna osoba zatrudniona w budownictwie generuje prawie 10 miejsc pracy w innych branżach.

Andrzej Sadowski: Gdyby liczby miały moc zmiany systemu, to nigdy by nie doszło do zaistnienia w Polsce czegoś takiego, jak PRL czy socjalizm. Niestety, rzeczy te robiono wbrew logice i wbrew oczywistościom. Stąd dzisiaj trudno zrozumieć motywacje, dla których utrzymywane są blokady w gospodarce. Polski system podatkowy jest w drugiej dwusetce na świecie i ciągle jest uważany za jeden z bardziej wrogich systemów dla gospodarki. Co gorsze, często słyszymy, że nic nie da się zrobić i tak musi być. Tak nie musi być! I tak w Polsce nie było jeszcze kilkanaście lat temu.

ZOBACZ TAKŻE: Zawsze razem możemy więcej

Z ostatniego raportu OECD wynika, że Polska traci dużą część wzrostu gospodarczego. Mogłaby się rozwijać znacznie szybciej, gdyby w kraju nie było tych regulacji. Raport OECD mówił to w roku 2011. Jest rok 2014 i w tym zakresie nic się w Polsce nie zmieniło. Wszystko można odzyskać: pieniądze można odzyskać, nawet utracone zdrowie, ale straconego czasu nie odzyskamy. Wykorzystajmy zatem ten czas na odblokowanie potencjału gospodarczego, bo nie musimy go budować, on już jest. Są najnowocześniejsze linie technologiczne, są ludzie, którzy potrafią funkcjonować w tej gospodarce. Są absolwenci, którzy kształcą się w obszarze budownictwa. Ten potencjał jest do odblokowania od dziś.

Rozmowa została opublikowana w miesięczniku BIZNES.meble.pl, nr 5/2014