Branża

Wybierz pracownika, pracodawcę, windykatora!

Anna Gąsiorowska, właścicielka firmy Negocjator.

Wybierz pracownika, pracodawcę, windykatora!

Niedawno odbyły się w Polsce wybory samorządowe. Zagłosowaliśmy na swoich kandydatów, na partie, których jesteśmy sympatykami albo przeciwko komuś. Niektórzy z nas zagłosowali także bojkotując wybory. Choć wybory do władz lokalnych czy państwowych są raz na jakiś czas, to jednak w naszym życiu bardzo często dokonujemy wyborów ludzi.

Reklama
visby.pl banner z promocją na łóżko

Jeszcze nie tak dawno wybieraliśmy kandydatów na pracowników. Przeglądaliśmy CV, sprawdzaliśmy doświadczenie i wiedzę, by wybrać osobę, która spełni nasze oczekiwania co do przyszłego pracownika. Od kilku lat, w szczególności mocno wyspecjalizowanych lub technicznych zawodach, to pracownicy wybierają nas. Role się odwróciły i z niepokojem obserwuję, jak to firmy robią wszystko, by przyciągnąć do siebie pracowników. Fakt, każdemu pracownika można przyuczyć do zawodu, zainwestować w szkolenia i kursy. Musimy tylko pamiętać, że jak każda inwestycja – musi się nam ona zwrócić. A w przypadku, gdy istnieje duże ryzyko, że pracownik za chwilę odejdzie do innej firmy, skuszony lepszą ofertą, jest to inwestycja mocno niepewna.

Rozmawiałam niedawno z właścicielem pewnej firmy budowlanej. Znajdował pracowników bez żadnego doświadczenia w budowlance lub z minimalnym doświadczeniem, często w ramach prac dorywczych. Po przeszkoleniu ich, w jego firmie wielu nie pracowało dłużej niż miesiąc. A wielu z nich – znikało po wypłaceniu pierwszej tygodniówki. Pozostawały też zastrzeżenia co do jakości ich pracy. Nie mógł sobie pozwolić na zostawienie ich samych, bez czujnego oka kierownika, bo w przeciwnym razie czekało go poprawianie wykonanej roboty. Może i mój znajomy trochę generalizował, ale miał też sporo racji. Postawił w pewnym momencie na liczbę pracowników, a nie na ich jakość i podejście do pracy. Zresztą, jak sam tłumaczył, nie miał zbyt dużego pola manewru – jako podwykonawcę, goniły go terminy i wisiały nad nim kary umowne.

Rynek pracy to nie wybory do władz lokalnych

Obniżenie wymagań co do kandydatów ma sens, o ile jest przeprowadzane z głową. Po czasach, gdzie w ogłoszeniu o pracę wpisywaliśmy niemal wszystko, co nam przyszło do głowy (a czego nasi pracownicy wcale nie potrzebowali do wykonywania pracy), przyszły czasy, gdzie wpisujemy niezbędne minimum, albo nawet poniżej tego minimum.

Rynek pracy to tylko jeden z wielu przykładów, gdzie swoimi decyzjami, wybieramy najlepszą według nas osobę. Być może będzie Państwo zaskoczeni, ale dłużnicy bardzo często wybierają sobie wierzyciela, któremu będą spłacać dług. Tak, to nie pomyłka. Wyobraźmy sobie dłużnika, który popadając w tarapaty finansowe, przestaje spłacać raty za meble, nie płaci terminowo za zamówione towary w hurtowni, a do tego – musi zapłacić karę umowną za niedotrzymanie terminu. I tak w krótkim czasie ma nad sobą 3-4 wierzycieli. Jego obecne możliwości finansowe nie pozwalają mu na spłatę, choćby w ratach, wszystkim tym osobom, którym jest dłużny pieniądze. I jeśli tylko chce spłacać dług i ma z czego, musi dokonać wyboru wierzyciela lub windykatora.

Ktoś z Państwa może powiedzieć, że ten wyścig wygra ten, który jako pierwszy zadba o sądowy nakaz zapłaty i przekaże sprawę komornikowi. Niestety, choć to najbardziej oczywista droga, bardzo często kończy się tym, że w praktyce komornik, związany przepisami prawa, nie jest w stanie ściągnąć długu. Wbrew pozorom, sprawny windykator może osiągnąć więcej. I nie piszę tego tylko dlatego, że sama jestem negocjatorem windykacyjnym – wystarczy przyjrzeć się skuteczności komorników. A zatem pozostają nam windykatorzy, którzy bardzo często stosują różne narzędzia, by odzyskać pieniądze.

Zastraszanie – nie, negocjacje – tak

Jeden będzie zasypywał dłużnika wezwaniami do zapłaty, mailami i telefonami, inny – (niestety, nadal tacy są) – będzie zastraszał dłużnika – jeśli nie fizycznie, to psychicznie). A jeszcze inny – postawi na negocjacje. Wbrew pozorom, ten, który postawił na konfrontację z dłużnikiem – prędzej niż pieniędzy, doczeka się zarzutu stalkingu, naruszenia miru domowego czy kierowania gróźb karalnych. Ten pierwszy – będzie niewidoczny. Dłużnik po jakimś czasie będzie wyrzucał wezwania do zapłaty bez ich otwierania, maile trafią do spamu, a numer lub numery telefonu – dłużnik zablokuje. Dłużnik wybierze zawsze negocjatora z kilku powodów.

Przede wszystkim negocjator będzie chciał go wysłuchać, poznać jego pomysł na spłatę długu. Nie oznacza to oczywiście, że je przyjmie. Sam fakt, że ktoś chce z dłużnikiem rozmawiać jak równy z równym, nie z pozycji silniejszego, otwiera drzwi do porozumienia. A jeśli na dodatek wierzyciel będzie przestrzegał ustaleń, to droga do spłaty długu staje się łatwiejsza.

TEKST: Anna Gąsiorowska