Branża

Sklejka z Kazachstanu jest trefna

Jarosław Michniuk, prezes Zarządu spółek Paged o sytuacji na rynku sklejki.

Sklejka z Kazachstanu jest trefna

Jarosław Michniuk, prezes Zarządu spółek Paged, o sytuacji na rynku sklejki, a także nielegalnym imporcie sklejki ze Wschodu i skutkach dla polskich producentów.

W ostatnim czasie do mediów przebiło się wiele informacji dotyczących sytuacji na rynku sklejki w Polsce. Proszę pokrótce wyjaśnić, w czym tkwi problem ze sklejką? Od kiedy mamy z nim do czynienia?

Reklama
visby.pl banner z promocją na łóżko

Od końca 2018 roku, kiedy Rosja zaczęła dumpingować i znacząco obniżać ceny na sklejkę brzozową w Unii Europejskiej. Na skutek wniosku złożonego przez konsorcjum Woodstock, którego Paged był członkiem, Komisja Europejska wszczęła postępowanie antydumpingowe. W jego wyniku nałożono w 2021 roku dodatkowe cła na produkty z Rosji. Wtedy sytuacji wróciła do normy.

Niestety, w lutym 2022 roku Rosja rozpoczęła wojnę atakując Ukrainę. Napaść na suwerenny kraj spowodowała, że Komisja Europejska nałożyła na Rosję i Białoruś sankcje gospodarcze. Weszły one w życie efektywnie w lipcu 2022 roku. Po tej dacie żadna sklejka z Rosji i Białorusi nie powinna trafić na rynek europejski. Tymczasem według naszych szacunków w 2023 roku na rynek Unii Europejskiej trafiło ogółem 350-400 tys. m3 nielegalnego towaru z tych krajów. Skala tego przemytu była więc ogromna.

Sklejka wjeżdża (przynajmniej oficjalnie) do Polski z takich krajów, jak np. Kazachstan. Co świadczy o tym, że nie jest to sklejka kazachska, ale rosyjska czy białoruska?

Kraje, przez które w 2023 roku przerzucano najwięcej rosyjskiej sklejki to Kazachstan, Turcja, a także Chiny. Kraje te przed ogłoszeniem sankcji unijnych, nie produkowały i nie sprzedawały w znaczącym stopniu sklejki brzozowej, bowiem nie mają zasobów brzozy w swoich lasach. Kazachstan to kraj stepowy z małym zalesieniem. W Turcji nie rośnie brzoza. Z kolei Chiny importują dużo drewna, które – pochodząc z Rosji czy Białorusi – jest przecież nielegalne. Nie można go używać do produkcji wyrobów, które maja trafić na rynki Unii Europejskiej.

Czy kwestia nielegalnego importu sklejki ze Wschodu dotyczy tylko Polski, czy też innych krajów Unii Europejskiej? Na jakich rynkach tej nielegalnie importowanej sklejki pojawia się najwięcej?

Dotyczy całej Unii Europejskiej, ale dla Kazachstanu, Polska stała się głównym hubem przerzutowym na Europę. Na blisko 130 tys. m3 wyeksportowanej sklejki brzozowej z Kazachstanu do Unii, prawie 85 tys. m3 trafiło do Polski. Lista odbiorców w Polsce liczy 70 firm.

Jak wygląda rynek sklejki w Polsce w statystykach? Chodzi mi przede wszystkim o takie parametry, jak: zużycie sklejki w Polsce, produkcja polskich firm, eksport sklejki z Polski i import sklejki do Polski.

Nasz rynek to około 450 tys. m3 rocznie. Produkcja w kraju to 250-270 tys. m3. Większość produkcji i sprzedaży to sklejki liściaste, głównie brzozowe, natomiast mniejsza część to sklejki iglaste. Polskie firmy mają udział eksportu na poziomie 60-70% , w związku z tym – jak łatwo policzyć – średniorocznie z importu trafia do kraju ponad 250 tys. m3 i stanowi to ponad 50% krajowego rynku. Te dane to średnie wartości z ostatnich kilku lat.

W sierpniu ubiegłego roku Komisja Europejska zdecydowała o wszczęciu dochodzenia w sprawie obchodzenia funkcjonujących ceł antydumpingowych przez rosyjskich i białoruskich producentów sklejki brzozowej, a także niektórych europejskich importerów. Co w tej kwestii się dzieje obecnie i na jakim etapie jest postępowanie?

Mówiąc precyzyjnie chodzi o śledztwo przeciwko Kazachstanowi i Turcji o obchodzenie ceł antydumpingowych nałożonych na Rosję, czyli tzw. transhipment sklejki rosyjskiej przez te dwa kraje do Unii Europejskiej. Wyniki śledztwa Komisji wykazały, że taki proceder miał miejsce i zostały ogłoszone do wiadomości uczestników procesu kilka dni temu. Oficjalne ogłoszenie tych wyników nastąpi po uwzględnieniu uwag stron zaangażowanych i po głosowaniu państw członkowskich, co spodziewane jest w kwietniu.

Jakie konsekwencje mogą grozić dla np. polskich firm zaangażowanych w ten proceder?

Po pierwsze: zapłata retroaktywnego cła za zakupy poczynione po 22 sierpnia 2024 roku, czyli po dniu ogłoszenia wszczęcia postępowaniu przeciwko omijaniu ceł. Po drugie: wykazanie sprzedaży przez Kazachstan sklejki rosyjskiej oznacza automatycznie dla firm kupujących tę sklejkę omijanie sankcji, co ścigane jest z kodeksu karnego i nie ulega przedawnieniu.

Jednocześnie – po trzecie – oznacza to również, że złamano regulacje EUTR (European Timber Regulation), zakazujące sprowadzania wyrobów z drewna rosyjskiego i białoruskiego. Po czwarte: poinformowano już władze OLAF ścigające oszustwa celno-skarbowe polegające m.in. na fałszowaniu dokumentów celnych i świadectw pochodzenia towarów. A z takim właśnie zjawiskiem na wielką skalę mamy do czynienia. Konsekwencje dla firm i prowadzących je ludzi są bardzo poważne.

Czy znane są przypadki, że wobec polskich (czy europejskich) firm zaangażowanych w nielegalny import sklejki wszczęto jakieś postępowanie? Czy odpowiednie służby, np. Krajowa Administracja Skarbowa, widzą problem nielegalnego importu i podejmują jakieś działania?

Zaczęły się pojawiać pierwsze informacje o zajęciu towarów w magazynach, a także pobieraniu próbek do badań pochodzenia drewna. Takie badania są możliwe.

Komisja Europejska dostrzegła nielegalny import sklejki z Rosji i Białorusi, a także coraz bardziej wyrafinowane metody unikania obowiązujących ceł antydumpingowych przez producentów i importerów. O jakich metodach tutaj mówimy? Czy polscy producenci sklejki spotkali się z tymi metodami?

Niestety, moim zdaniem ci, którzy kupuję sklejkę z Kazachstanu mają pełną wiedzę, że towar jest trefny. Udają tylko, że nie są świadomi innego pochodzenia towaru niż ten deklarowany. Oszustwo polega na fałszowaniu dokumentów celnych. Ale obowiązkiem importera jest dołożenie wszelkiej staranności, aby zweryfikować dane eksportera z Kazachstanu. W przeciwnym wypadku to importer będzie ścigany za omijanie sankcji czy ceł antydumpingowych.

Czy polskie organizacje i stowarzyszenia branżowe (np. Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli, Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego, Stowarzyszenie Producentów Płyt Drewnopochodnych) próbują walczyć z nielegalnym importem sklejki? Jakie działania podejmują?

Wiele podmiotów i instytucji już od czwartego kwartału 2022 roku zaangażowanych było i wciąż jest w docieraniu do kluczowych instytucji w Polsce, które powinny przeciwdziałać tym nielegalny praktykom. Na tej liście znajdują się Ministerstwo Finansów, Krajowa Administracja Skarbowa, Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Złożono również stosowny wniosek do prokuratury, która wszczęła postępowanie.

Przekazywaliśmy regularnie szereg cennych informacji, jak dokładne listy podmiotów sprowadzających sklejkę z Kazachstanu wraz z dokładnymi ilościami w poszczególnych miesiącach. Przekazywaliśmy także namiary na laboratorium w Niemczech badające miejsce pochodzenia drewna na bazie próbek pobranych ze sklejki. Dotychczasowy brak wymiernych efektów tych działań obnaża niestety słabość Państwa i jego instytucji odpowiedzialnych za egzekwowanie prawa.

Dlaczego producenci sklejki, w tym polscy producenci, protestują przeciwko importowi sklejki? Czy chodzi tylko o omijanie ceł antydumpingowych przez producentów i importerów, czy może o jakość i cenę importowanej sklejki? O jakiej jakości i cenach tutaj mówimy? Jakie skutki przynosi nielegalny import sklejki ze Wschodu dla polskich producentów sklejki?

Cena na sklejkę brzozową produkowaną w Unii Europejskiej, czyli w Finlandii, państwach bałtyckich czy w Polsce wynosi 1.100-1.300 EUR/m3. Ta z przemytu oferowana jest po 500-600 EUR, natomiast z Chin – nawet po 400 USD. Tak drastyczne zaniżanie ceny powoduje, że legalni producenci nie są w stanie konkurować na rynku. Przy jednoczesnej skali tego procederu prowadzi to do wymiernych materialnych strat i znaczącego obniżenia rentowności. Ale kluczowym elementem jest tutaj łamanie prawa przy imporcie takiej sklejki. I to potrójne: obchodzenie ceł antydumpingowych, omijanie sankcji gospodarczych nałożonych na państwo agresora i omijanie zakazu używania rosyjskiego i białoruskiego drewna (EUTR).

Tak naprawdę ta rozmowa nie może dotyczyć jakości czy cen konkurencyjnego produktu, ale uświadomienia sobie konsekwencji całego procederu. Kupujący sklejkę z Kazachstanu czy Turcji wspierają agresję Rosji w Ukrainie. Poprzez zasilanie kasy Federacji Rosyjskiej i Białorusi w twardą walutę finansują tę straszną wojnę. Czy kiedy ona zbliży się do naszej granicy nadal będziemy traktować ten handel jak „business as usual”?

Dziękuję za rozmowę.

ROZMAWIAŁ: Marek Hryniewicki

Wywiad został opublikowany w miesięczniku BIZNES.meble.pl, nr 5/2024.