Branża

Pandemia zatorów płatniczych

Anna Gąsiorowska, właścicielka firmy Negocjator.

Pandemia zatorów płatniczych

Zatory płatnicze są papierkiem lakmusowym gospodarki – gdy zaczyna ich przybywać, to znak, że nie wszystko idzie tak, jak powinno.

Reklama
visby.pl banner z promocją na łóżko

Zarówno ja, jak i inni eksperci zauważają, że w ostatnich miesiącach znacznie ich przybyło. Czy mamy powody do obaw?

Każda opóźniona płatność generuje dodatkowe koszty – zarówno po stronie wierzyciela, jak i dłużnika. Są to koszty zarówno finansowe, jak i społeczno-gospodarcze. Nie muszę Państwu opisywać całego zjawiska – zapewne wielu z Was zna je z własnego doświadczenia. Od kilku miesięcy jednak to zjawisko ma trochę inny charakter. Zazwyczaj lawinę zatorów płatniczych wywoływał zastój w jakieś branży czy bankructwo firmy, która wydawała się zbyt duża, by upaść. W dobie pandemii koronawirusa – na razie nic takiego się nie dzieje.

Po obostrzeniach – przed problemem zachowania swojej płynności finansowej stanęły niemal wszystkie gałęzie gospodarki, tak, jakby ktoś wcisnął klawisz pauzy. I choć odmrożenie w wielu branżach już się dokonało, nie mieliśmy znacznego wzrostu bankructw firm, można otrzymać wsparcie rządowe i łatwiej o negocjacje z dostawcami czy wynajmującymi, to zatorów zaczęło przybywać. Zjawisko to, w porównaniu z tym, z jakim mieliśmy do czynienia jeszcze przed rokiem, jest jednak inne. Przede wszystkim – w ten sposób w naszej gospodarce objawia się duża niepewność – co dalej z rozwojem pandemii, rynkiem pracy, regulacjami, które jak wiemy mogą być wprowadzone bardzo szybko.

TEKST: Anna Gąsiorowska