Branża

Musimy wrócić do Europy

Gerhard Sikora, managing director grupy Siro.

Musimy wrócić do Europy

Gerhard Sikora, managing director grupy Siro, o historii i teraźniejszości firmy, preferencjach klientów oraz kopiowaniu wzorów.

Jakie są początki grupy Siro?

Reklama
visby.pl banner z promocją na łóżko

Firmę założył mój dziadek. Potem pracę nad jej rozwojem kontynuował mój ojciec. Zaprosił mnie do współpracy, kiedy miałem 18 lat. Studiowałem wówczas na Akademii Handlu. Ze względów zdrowotnych musiałem przerwać studia. Mój tata zapytał mnie wówczas, czy chciałbym zająć się budowaniem rynków eksportowych. Zawsze lubiłem podróżować i zawsze lubiłem pracę z ludźmi. Moja odpowiedź na propozycję ojca była jak najbardziej pozytywna. Zacząłem jeździć po całym świecie z naszymi gałkami i uchwytami. Jak miałem 19 lat ożeniłem się i urodził nam się syn Alex, który dziś pracuje z nami w zespole Siro. Mogę uczciwie powiedzieć, że obecnie nasza firma jest numerem jeden.

Jak Państwo to robią?

Nad rozwojem firmy pracuję od 42 lat. Kiedy zaczynałem, Siro zatrudniało 17 osób. Obecnie pracuje u nas ok. 3 tys. ludzi a odziały firmowe znajdują się w Niemczech, Włoszech, Holandii, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Egipcie i w Polsce.

Dzisiejsza sytuacja zakładu Siro w Egipcie na pewno nie jest łatwa…

To prawda. Nasi pracownicy muszą chronić i ratować swoje rodziny. To nie jest łatwy czas.

A jak wygląda sytuacja Siro na polskim rynku?

Polska jest bardzo znaczącym rynkiem. Zauważam coraz silniejszą konkurencję producentów z Turcji. Oni są na coraz lepszej pozycji. Bezdyskusyjnie, Niemcy i Polska są potęgami w produkcji mebli. Bardzo cenię sobie to, że współpracujemy z największymi fabrykami w Polsce: Black Red White, Forte, Meble Vox. Generalnie, meblarstwo jest naszym największym odbiorcą, nie tylko w Polsce, ale też na całym świecie. Druga istotna dla nas grupa to sektor DIY, czyli takie hipermarkety, jak Castorama, Leroy Merlin i OBI oraz inne, największe sieci w Polsce. Trzecia istotna grupa klientów to importerzy i sprzedawcy hurtowi.

Polscy producenci mebli i hurtownie są dla nas bardzo ważni. Ważna jest też praca firmy Siro-Poland. Jeśli ktoś odwiedził jej siedzibę w Radomiu, to wie, jak fantastyczni ludzie tam pracują. Cenimy też Maję Palczewską, bardzo znaną polską projektantkę, która współpracuje m.in. z Black Red White. Zaprojektowane przez nią uchwyty można zobaczyć m.in. w nowym katalogu firmy Siro-Bielsko. Spółka ta wykonała ogromny progres w zakresie designu.

Czy wiązało się to z inwestycjami?

Bardziej mam na myśli inwestycję w design: we wzornictwo produktów, a co za tym idzie, podniesienie poziomu wnętrz, w których zostaną zastosowane. Staramy się iść do przodu, znajdować nowe produkty, być w awangardzie. Chcemy kreować trendy i być najlepsi.

Czy Siro-Bielsko jest największym producentem uchwytów drewnianych w strukturze grupy?

Pracujemy tylko z Siro-Bielsko. Jest to firma w całości należąca do nas. Chcemy szczególnie promować uchwyty produkowane w Bielsku-Białej. Są to produkty na bazie drewna z certyfikatem FSC. Ze względu na rosnące znaczenie tematyki ochrony środowiska, ale też zmieniającą się świadomość klientów, znaczenie tego typu wyrobów będzie rosło. Odbiorcy z Ameryki czy Anglii wręcz dopytują o to, czy uchwyty wykonane są z certyfikowanego drewna. Są dociekliwi, ciekawi. Można powiedzieć, że dziś bez FSC nie można zrobić żadnego biznesu. Jest to bardzo ważne, dlatego w produkcji nie stosujemy żadnych egzotycznych gatunków drzew a wyłącznie europejskie, pochodzące z terenów o zrównoważonej gospodarce leśnej.

Jeśli się nie mylę, uchwyty są dla Siro najważniejszą grupą produktową?

Robimy wszystko, co sprawia, że meble są ładniejsze. Są to uchwyty, gałki, profile, powierzchnie dekoracyjne. Uchwyty i gałki meblowe to główne tematy naszej specjalizacji.

Jakie materiały są najważniejsze?

Niekwestionowani liderzy to znal, aluminium i drewno. Coraz większego znaczenia nabierają wszystkie materiały naturalne. Mówiąc żartobliwie, plastik brzmi po prostu tanio, choć można zrobić z niego piękne rzeczy np. z efektem szkła. Ponadczasowa jest oczywiście stal szlachetna. To materiał bardzo wysokiej jakości. Jestem pod wrażeniem, że ludzie na całym świecie coraz chętniej poszukują produktów dobrej jakości.

Czy ceny materiałów są stabilne?

Ceny surowca drzewnego rosną nieprawdopodobnie szybko. To jest trudne, bo skłania producentów do myślenia o podniesieniu cen. W takich sytuacjach zawsze jest dylemat, na ile jest to lojalne wobec klientów. Staramy się proponować rozsądne ceny. Jedni są je w stanie zaakceptować, inni nie. Mogę szczerze powiedzieć, że bardziej niż o profitach myślimy dziś o tym, aby wychodzić na prostą. Po kryzysie, rok którego bilans wychodzi na zero to dobry czas.

Co jest bestsellerem grupy Siro?

Uchwyty metalowe. Klientom bardzo się podoba uchwyt „Smart”. W ogóle, wszystko się dobrze sprzedaje…

Czy po kryzysie zmieniły się preferencje odbiorców?

Kryzys był wyzwaniem dla wszystkich, również dla nas. Jednocześnie mogę powiedzieć, że dla mnie był czymś pozytywnym.

Dlaczego?

Był czasem myślenia o nowym produkcie, wyzwolił kreatywność. Sprawił, że wzrosła determinacja. Z drugiej strony, wielu ludzi chce znacznie więcej niż potrzebuje. Kryzys był czasem przewartościowania. Ludzie musieli się zmienić. Nastąpił powrót do najbardziej podstawowych wartości: zdrowia, bezpieczeństwa rodziny. Na szczęście, teraz jest lepiej, ale na poprawę sytuacji musimy ciężko pracować każdego dnia.

Co jest najważniejszą sprawą w robieniu uchwytów?

Oczywiście: design.

Można wyróżnić trendy sprzedażowe?

Każdy kraj jest inny. Nie ma jednego, generalnego trendu. Nie można powiedzieć: Niemcy lubią małe uchwyty. Widoczne są różnice nie tylko między poszczególnymi krajami, ale nawet miastami. W Austrii, w moim małym kraju, w Wiedniu sprzedajemy inne uchwyty niż w w Salzburgu. W Wiedniu sprzedaje się stal szlachetna a w Salzburgu wyroby drewniane. Jest tam sporo domów w stylu country, do których pasują naturalne surowce i uchwyty z drewna.

Czy patentują Państwo firmowe wzory?

Niektóre tak, ale zwykle to strata czasu i pieniędzy.

Naprawdę?

Pieniądze na tym zarabiają przede wszystkim prawnicy. Bardzo trudno jest udowodnić komuś, że skopiował nasz produkt. Wystarczy, że kopia różni się nieznacznie, kilkoma detalami w stosunku do oryginału. Niestety, prawo można obejść bardzo łatwo.

Czy kopiowanie jest powszechne?

Chińczycy kopiują, Turcy kopiują i … Polacy kopiują (śmiech). Znam takie firmy, ale nie chcę podawać nazw. Dla mnie to komplement. Jeśli ludzie kopiują nasze produkty, traktuję to jako komplement.

Czy produkty grupy Siro dostępne są na całym świecie, czy też są jeszcze miejsca, do których chcieliby Państwo dotrzeć?

Są takie kraje, które chcielibyśmy zdobyć np. Korea i Kazachstan. To wymaga czasu. Będziemy do nich docierać krok po kroku.

Chciałabym zapytać o chińską konkurencję.

Oni się nas boją… A serio, słucham ludzi. Przedstawiciele największych firm europejskich mówią oficjalnie: kończymy współpracę z Chinami, nie chcemy już kupować od nich produktów. To jest bardzo dobry znak. Jeżdżę do Chin od 20 lat i wiem, że azjatycka mentalność jest bardzo specyficzna. Poza tym, po kilku skandalach związanych z niebezpiecznymi, chińskimi produktami stanowiącymi zagrożenie dla dzieci, wizerunek Chin nie jest obecnie zbyt dobry. Trendem jest powrót do Europy. Dotyczy on wielu różnych branż, nie tylko meblowej, ale też samochodowej. Nie chciałbym zdradzać szczegółów, ale mamy taki plan, aby całkowicie wycofać się z Chin. Problemem jest czas realizacji zamówienia: produkcji, transportu. Pieniądze są zamrożone, potrzebujemy czegoś bardziej elastycznego.

Czas jest ważny?

Mówi się, że duże firmy zjadają małe firmy. My mówimy: szybkie firmy zjadają wolne firmy. Producenci mebli dobrze to rozumieją. Co z tego, że kupuje się uchwyty 10% taniej, jeśli nie dopływają na czas, nie można dokończyć mebli ani kontynuować produkcji. Cena nie jest najważniejsza. Jeśli serwis jest idealny, może być odrobinę wyższa. Najważniejsza jest jakość i szybkość reagowania. Często mówię swoim ludziom: trzeba reagować natychmiast. Nie może być takiej sytuacji, że dziękujemy za zainteresowanie i odezwiemy się za 3 dni.

Jakość, cena. Co jeszcze jest ważne w grupie Siro?

Dla mnie najważniejsi są moi ludzie. Jeśli masz niewłaściwych ludzi, możesz mieć najlepszy produkt na świecie i go nie sprzedać. Siro ma fantastyczny zespół. Fantastyczny zespół.

Czy ufa Pan swoim pracownikom?

Tak, jesteśmy jak rodzina.

To szczęście czy intuicja?

Przeczucie. Potrafię intuicyjnie ocenić, czy ktoś ma dobry charakter czy nie. Poza tym, lubię pracować z młodymi ludźmi. Oni sprawiają, że czuję się młodo a w tym roku skończę 60 lat. Staram się nie pracować z pesymistami. Nie warto tracić czasu i energii na kontakt z pesymistycznymi, negatywnie nastawionymi do życia ludźmi. Powodem, dla którego lubię pracować są nasi klienci. Większość z nich to przyjaciele. Mógłbym dla nich zrobić wszystko. Znam bardzo wiele osób, które nie kupiłoby produktów od konkurencji, bo nie mogliby mi spojrzeć w oczy. To jeden z powodów, dla których buduję ten biznes od ponad 40 lat.

Co jest dla Pana ważne w byciu menedżerem grupy Siro? Zarządzanie tak dużą firmą musi być bardzo trudne.

Nie tak trudne, jak się może Pani wydawać. Najważniejsze jest bycie autentycznym. Taki jestem całe życie: długie włosy, dżinsy. Ludzie takim mnie znają. Gdybym któregoś dnia przyszedł w garniturze, wszyscy pomyśleliby, że dzieje się coś złego (śmiech). Całe życie staram się mieć entuzjazm i zarażać nim innych.

Jest Pan optymistyczną osobą.

Absolutnie. W 100%. Poza tym, w codziennej pracy menedżera międzynarodowej firmy ważna jest też znajomość języków. Trzeba się jakoś porozumieć z ludźmi a ja staram się być blisko moich pracowników. Pamiętam o tym, że jestem człowiekiem i oni też są ludźmi. Ja popełniam błędy i oni popełniają błędy. Nie akceptuję jedynie sytuacji, kiedy błędy wynikają z tego, że się czegoś komuś nie chce, albo mu nie zależy. Nie mówię tego, żeby się wywyższać. Po prostu, staram się być uczciwy. Moją filozofią zawsze było to, aby szanować każde miejsce na ziemi i każdego człowieka. Podobnie myśli mój syn Alex.

Czy nauczył się Pan tego od ojca?

To moja własna filozofia. Płynie z serca. Nie ma żadnego powodu, abym myślał, że jestem lepszy niż inni. Zawsze powtarzam, że urodziłem się we właściwym miejscu i we właściwym czasie. Austria miała to szczęście, że nie spotkał nas komunizm. Dlaczego miałbym się czuć lepszy niż inni? Najważniejsze w życiu jest to, żeby cokolwiek się robi być szczęśliwym.

Dużo Pan podróżuje. Ma Pan swoje ulubione miejsce na ziemi?

Każdy kraj, każde miasto może być piękne. Lubię te miejsca na świecie, gdzie jest słońce i sympatyczni ludzie. Dlatego kocham Polskę.

Ale nie mamy w niej zbyt wiele słońca…

To zupełnie tak, jak w Austrii (śmiech)….

Dziękuję za rozmowę.

ROZMAWIAŁA: Diana Nachiło.

Wywiad został opublikowany w miesięczniku BIZNES.meble.pl, nr 5/2011