Branża

Czas odważnych decyzji

Dr inż. Tomasz Wiktorski, ekspert i konsultant, właściciel B+R Studio.

Czas odważnych decyzji

Wygrają na kryzysie ci, którzy teraz podejmą śmiałe strategiczne wyzwania i trafią z przewidywaniem przyszłości.

Reklama
visby.pl banner z promocją na łóżko

W literaturze ekonomicznej Harvardu pojawia się określenie „Wielki, Śmiały, Ryzykowny Cel” (WSRC). Zagadnienie prezentowane jest zazwyczaj w innej koniunkturze, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby WSRC postawić w firmach właśnie teraz w trakcie pandemii. Jak zatem wygrać na kryzysie?

Wielki. Cel powinien być czymś więcej niż zwykle sobie stawiamy. Czymś, co wymaga większego wysiłku niż zwykle. Cała załoga musi poczuć, że realizacja celu zależy również od nich. Że każdy ma zadanie do wykonania.

Śmiały. Cel musi być czymś, czego nie spodziewa się konkurencja. Gdyby się spodziewała, to by było jej łatwo nas zablokować. Nota bene w sytuacji pandemii konkurencja ma więcej uwagi zaprzątniętej ratowaniem własnej firmy niż przyglądaniem się działaniom konkurencji.

Ryzykowny. Cel musi być tak duży i śmiały, żeby jego osiągniecie wcale nie było oczywiste. Tylko w obliczu ryzyka zespół się zjednoczy i będzie wstanie osiągać niezwykłe rzeczy.

O podobnych sytuacjach pisze też Sun Tzu w Chińskiej „Sztuce Wojny”. Kiedy oddział jest daleko od domu, za granicą wroga albo w pułapce, wtedy żołnierze się jednoczą i podejmują nadludzki wysiłek. Mogą pokonać wielokrotnie większe siły wroga. Walczą sprawniej niż blisko domu.

Jak wygrać na kryzysie?

Kryzys, który panuje na rynku, to sytuacja, w której alegorycznie jesteśmy z naszymi firmami i naszymi ludźmi daleko od domu. Daleko od strefy komfortu. Wszyscy widzą, że sytuacja zagraża naszemu „życiu” i to nie tylko w przenośni. To doskonały czas aby przywódca podjął się realizacji Wielkiego, Śmiałego Celu. Minusem z pewnością jest to, że nie każdy zdążył się do niego przygotować…

W ostatnich dniach miałem kilka rozmów na temat tego, czy teraz coś „rozpoczynać”. Wątpliwości są, bo przecież jest kryzys i firmy mają problemy. W tej sytuacji zawsze mówię – najpierw sprawdź, co masz we własnych kieszeniach, bo tylko na to powinieneś teraz liczyć. Inaczej mówiąc – musisz bardzo realnie ocenić własne zasoby w najbardziej pesymistycznym scenariuszu i na tej podstawie opracować plan działania. Zostaw gdybanie i oceń realnie, ile możesz zaryzykować.

Po drugie. Jeśli nie teraz to kiedy? Kiedy skończy się kryzys? Pomyśl, co teraz robi twoja konkurencja… Właśnie wzmogła wysiłki, aby utrzymywać pozycję na rynku. Odwiedza klientów, szuka nowych, staje na głowie, żeby się utrzymać. Pewnie za dużo nie sprzedaje, ale na pewno działa. Jeśli teraz nie zaczniesz działać, to gdy kryzys minie – a o tym, że minął dowiesz się o kilka miesięcy za późno, kiedy GUS lub inny urząd poda odczyty wskaźników ekonomicznych dawno po fakcie ich zaistnienia – nie będziesz miał szansy na wbicie się na poukładany już rynek.

Nie czekajmy na koniec kryzysu

Im szybciej zaakceptujemy, że sytuacja jest po prostu inna i trzeba się do niej przyzwyczaić tym szybciej i łagodniej przejdziemy przez kryzys. Nie czekajmy, że się skończy „kryzys” i powróci „normalność”. Nowa „normalność” będzie zupełnie inna, nawet już jest. Czekanie jest najgorszym wrogiem. Są tacy, którzy nie czekają i nie zastanawiają się, jak wygrać na kryzysie.

TERAZ. Właśnie teraz jest najlepszy moment na nawiązanie nowych relacji z klientami i zdobycie nowych kontraktów. Klienci, zarówno detaliczni jak i biznesowi, zazwyczaj nie lubią zmieniać swoich zwyczajów zakupowych, bo to niesie ze sobą ryzyko. Sytuacja teraz jest inna. Wszyscy są wystawieni na ryzyko i wszyscy analizują dostępne opcje na poprawę sytuacji. Jeśli więc masz pomysł na zaprezentowanie nowego, lepszego, bardziej konkurencyjnego rozwiązania, to właśnie teraz jest najlepszy czas na start. Pamiętaj, że efekty teraz podjętych działań strategicznych pojawią się za kilka miesięcy kiedy kryzys minie i zacznie się okres wzrostu. Wtedy będziesz już mieć relacje, historię, doświadczenie i klientów, którzy czekają na Twój produkt!

TEKST: Tomasz Wiktorski