fbpx
Branża

Covid-19 nadal ma się dobrze. No i dobrze.

Zdzisław Sobierajski.

Covid-19 nadal ma się dobrze. No i dobrze.

Od wiosny, słuchamy komunikatów o wirusie, zagrażającym ludzkości i pustoszącym gospodarkę. Z tej okazji, zmieniliśmy swój styl życia. Nie podajemy sobie ręki. Nie przytulamy przyjaciół. Biznesowe spotkania, prowadzimy w kuchni, a czasem na tle półek z książkami. U mnie, zwykle widać ścianę olejnych obrazów namalowanych przez moją żonę, Annę.

Reklama
Meblarski-1000-banner-srodtekstowy-750x100-gif-miesiecznik-i-portal-informacyjny-branzy-meblarskiej-biznes-meble-pl

Mam nawet podejrzenie, że na te „telekonferencje” ubieramy się tylko u góry. Na ekranie laptopa, widzę eleganckiego gościa na tle biblioteki, a oczyma wyobraźni, poniżej zasięgu kamery, wyobrażam sobie bambosze, w kształcie kotków lub królików i dresowe gacie lub piżamę. To pewnie jest tylko jakaś moja obsesja, ale jak tu się skupić, w tak dziwacznej sytuacji?

W publikacjach współczesnych trendologów, praca zdalna bije rekordy popularności. Niestety przez ostatnie dziewięć miesięcy, nie zauważyłem podaży domowych stanowisk pracy biurowej. Sofa, kanapa, łóżko oraz laptop na kolanach, stały się standardem pracy zdalnej, a koleżanka Ergonomia wkrótce popadnie w depresję, lub zatraci się w destrukcyjnych nałogach.

Rehabilitanci naszych kręgosłupów, pewnie mieli by teraz czas koniunktury gdyby nie fakt, że politycy zaprojektowali zamkniecie ich firm. Nam została tylko kanapa i domowy „spacerniak”. Jedni mają balkon, inni ogród przy domu. No i  zawsze, by rozruszać kości, możemy pójść na zakupy do pobliskiego owada, płaza lub skamienieliny.

Zastanawiam się, czemu przez te „covidowe” miesiące, nie powstały inspirujące projekty domowych stanowisk pracy biurowej, ogarniające specyfikę naszego, zawodowego funkcjonowania w czasie pandemii. Nie pojawił się ani jeden projekt, dedykowany „jednorękim pracownicom domowym”. Ciężko pracującym kobietom z dzieckiem na ręku.

Może dzieje się tak przez to, że wiosenne pomysły designerów, zostały opisane w letnich wnioskach o dotacje, a jesienią i zimą, polscy inwentorzy-kreatorzy, pokornie czekali na decyzje urzędników PARP i NCBiR, przyznających granty na nowy, jakże „innowacyjny polski design”. A swoją drogą, to od lat nie potrafię zrozumieć, dlaczego przedstawiciele, sektora kreatywnego, oczekują dotacji, by cokolwiek zaprojektować?

Po dziewięciu miesiącach pracy zdalnej, widzę jeszcze inny problem, z którym powinniśmy się jakoś projektowo zmierzyć. Czytałem niedawno statystyki fluktuacji cen tworzyw sztucznych. Widać tam ciekawe zjawisko. Na przykład, o 18,59% zdrożał (PA66) poliamid. To jest tworzywo masowo wykorzystywane w przemyśle. Na krzywej spadkowej, są tworzywa używane w branży reklamowej i wystawienniczej. Poliwęglan (PC) staniał o 20,3%. Plexa (PMMA) o 10,34%, a modyfikowany polistyren (HIPS) o 10,05%. (źródło: Plastech). Reklama i wystawiennictwo, to branże doświadczone przez obecny kryzys.

Ale jeśli spojrzeć na branżę spożywczą, to znacznie wzrosło zużycie plastikowych opakowań. Tysiące „zdalnych pracowników” chce jeść. Przecież nie robią sobie godzinnej przerwy na ugotowanie obiadu. Wystarczy jeden telefon, by dostarczono nam pyszną „dietę pudełkową”, suschi, kuchnię polską, tajską, chińską, grecką, meksykańską, afrykańską, wikingowską, etc, etc. Wszystko w ładnie zaprojektowanych, jednorazowych opakowaniach ze styropianu, PCV, polistyrenu, polietylenu, kartonu powlekanego polietylenem lub aluminium.

Doświadczamy dziś designu zdalnych usług, ale w otoczce morza plastikowych śmieci. Mamy dziś designerskie bambosze, gacie, food design, ale ergonomicznych mebli do zdalnej pracy, jakoś nam nadal brakuje. Ciekaw jestem, co o sensownym projektowaniu, wiosną 2021, ekologom, designerom i trendologom, powiedzą nasze kręgosłupy?

TEKST: Zdzisław Sobierajski