Edukacja

Meble w czasach zarazy

23 marca wiele firm wstrzymało produkcję i ogłosiło przestój – na jak długo, tego nie wie nikt.

Meble w czasach zarazy

18 marca polscy producenci mebli, zrzeszeni i niezrzeszeni w OIGPM, zaapelowali do Prezydenta, Premiera, Minister Rozwoju i Prezesa PFR o podjęcie radykalnych działań koniecznych dla utrzymania, nie tylko miejsc pracy, ale całej branży w obecnym kształcie. 23 marca wiele firm wstrzymało produkcję i ogłosiło przestój – na jak długo, tego nie wie nikt.

Reklama
visby.pl banner z promocją na łóżko

Nowy koronawirus SARS-Cov-2, który wywołuje chorobę o nazwie COVID-19, został rozpoznany podczas serii zachorowań w listopadzie ub.r. w prowincji Hubei w Chinach. Świat przyglądał się rozwojowi sytuacji, a branża mogła co najwyżej niepokoić się o dostawy okuć czy tkanin z Państwa Środka. 24 stycznia, gdy potwierdzono pierwszy przypadek zakażenia w Europie, zagrożenie stawało się coraz bardziej realne. Najmocniej dotkniętym przez epidemię krajem Starego Kontynentu stały się Włochy – jedna z meblarskich potęg.

Wywołujący COVID-19 koronawirus dał się we znaki wystawcom targów „Meble Polska” w Poznaniu, które szczęśliwie się odbyły, w zasadzie w ostatniej chwili,bo w Polsce pacjent zero został zdiagnozowany 4 marca, w Zielonej Górze. Tydzień później Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła, że epidemia wirusa SARS-CoV-2 jest już pandemią.

Alert dla gospodarki

Na to, że, że koronawirus wdarł się w umysły Polaków szybciej niż można się było się tego spodziewać, zwraca uwagę Instytut Biznesu Rodzinnego: Z dnia na dzień wybuchła ogromna, wielowymiarowa panika, która zaburza polski biznes. Jako kraj nie jesteśmy przygotowani, a jako biznes nieświadomi dalszych konsekwencji związanych z tym, co stanie się z naszą gospodarką i naszymi firmami już za kilka dni. A co w przypadku, gdy sytuacja pogarszać się będzie w kolejnych tygodniach?

Kończą się zapasy, a dostawy surowców z Chin, Azji czy ogólnie zza granicy, stoją pod dużym znakiem zapytania i coraz częściej są odwlekane. Wielu właścicieli firm rodzinnych zwraca się do nas z pytaniem – „Jak zabezpieczyć mój biznes?”. Zarówno od strony prawa pracy, pracowników, rodziny właścicielskiej, wątpliwej w wielu swoich obszarach specustawy, która w obecnej formie może spowodować wiele bankructw biznesowych, np. w momencie, w którym w przypadku stwierdzenia jednego przypadku zarażenia koronawirusem w firmie produkcyjnej, kwarantannie podlegać będzie cała załoga, a koszt absencji pracownika ma być przerzucony na pracodawcę – stwierdza IBR.

Ekonomiści od wielu lat powtarzają, że dobre czasy służą przygotowaniu gospodarki na czasy złe, ale, jak się okazuje, mało kto słucha ich rad i dotyczy to nie tyle przedsiębiorców, co rządzących.

Branża listy pisze

Ustalenia z 18 marca, z posiedzenia Rady Gabinetowej, nt. tarczy antykryzysowej, można porównać do bandaża, którym bez plastra opatrywana jest otwarta, krwawiąca rana. Nie czekając na dalsze obietnice, póki co bez pokrycia, pięciu prezesów firm: Black Red White, Forte, Meble Wójcik, Grupa Meblowa Szynaka i Agata, wśród nich prezes i wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli, zaapelowało o podjęcie radykalnych działań w związku z pandemią.

W czterech pismach skierowanych do: Andrzeja Dudy, Prezydenta RP, Mateusza Morawieckiego, Premiera Rządu RP, Jadwigi Emilewicz, Minister Rozwoju i Pawła Borysa, prezesa Polskiego Funduszu Rozwoju, zaproponowano rozwiązania konieczne dla utrzymania nie tylko miejsc pracy w przemyśle meblarskim, ale przede wszystkim całej branży w obecnym kształcie. Listy podpisali: Jan Szynaka, prezes Ogólnopolskiej Izby Producentów Mebli oraz prezes Grupy Meblowej Szynaka, Maciej Formanowicz, prezes Forte, Grzegorz Przondziono, prezes Zarządu Agata, Piotr Wójcik, prezes Meble Wójcik, wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Producentów Mebli oraz Dariusz Formela, prezes Black Red White. Na ile propozycje branży znajdą swoje odzwierciedlenie w tzw. tarczy antykryzysowej będzie wiadomo po sejmowej debacie i głosowaniu. Te zaplanowane zostały na 26 i 27 marca.

Kryzys popytu i podaży

Z kryzysem na taką skalę nasz kraj nigdy wcześniej się nie mierzył – koronawirus stał się zagrożeniem zarówno dla popytu, jak i podaży. Firmy muszą brać pod uwagę różne scenariusze. Przed wieloma przedsiębiorcami z branży pojawia się szereg ważnych pytań: od tych dotyczących zdrowia pracowników, przez rozwiązywanie problemów związanych z zakłóceniem łańcucha dostaw, zaufanie konsumentów, po ciągłość biznesu.

W Polsce jeszcze trudno oszacować skutki epidemii. Na razie monitorujemy stan zadłużenia wśród firm, który jest papierkiem lakmusowym kondycji całej gospodarki. Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Sytuacja meblarstwa jest niejasna i niepewna. Być może to odpowiedni czas, by przejść do nowych linii produktów, modeli biznesowych, w których kluczowe będą e-commerce i doświadczenia cyfrowe. Z uwagi na fakt, że spotkania osobiste i ograniczenia dotyczące podróży będą jeszcze przez pewien czas trwały, technologie cyfrowe mogą zyskać jeszcze większe znaczenie. Ci, którzy potrafią szybko się dostosowywać i wykorzystywać w swojej działalności m.in. rzeczywistość rozszerzoną (AR) i rzeczywistość wirtualną (VR), wygrają.

Płatności w czasach epidemii

Najnowsze badanie IMAS International KoronaMonitor (13-16 marca 2020 r.), ilustrujące stan nastrojów Polaków w czasie epidemii, wskazuje, że ¾ respondentów spodziewa się pogorszenia sytuacji firm. 70% badanych uważa, że epidemia koronawirusa może znacząco osłabić polską gospodarkę, a wiele przedsiębiorstw może stracić wypłacalność lub ogłosić bankructwo. Tylko 22% Polaków obawia się, że po epidemii może utracić pracę.

27% badanych firm przyznaje wprost, że pieniądze ma, ale nie płaci, bo trzyma je na czarną godzinę – komentuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.– Podejrzewam, że ten odsetek jest wyższy, bo w tego typu badaniach, mimo że są anonimowe, ludzie niechętnie przyznają się do postaw nieakceptowanych społecznie. Czyli z jednej strony mamy wiele firm, które faktycznie tracą płynność finansową, bo z dnia na dzień utraciły zdolność zarobkowania, a z drugiej sporą grupę przedsiębiorstw, które wstrzymują płatności bojąc się o przyszłość. To bardzo groźne zjawisko dla gospodarki, równie niebezpieczne jak koronawirus dla ludzi.

Coś optymistycznego

Mimo bardzo trudnej sytuacji, niemal codziennie pojawiają się nowe doniesienia o gestach solidarności firm z branży meblarskiej, które angażują się w pomoc służbie zdrowia. Polscy przedsiębiorcy udowadniają, że nieobca jest im społeczna odpowiedzialność. Pomoc przybiera różne formy: od wsparcia finansowego poprzez produkcję maseczek ochronnych, po gotowość udostępnienia powierzchni targowych na szpitale polowe.

Milion złotych na walkę z koronawirusem przekazała Agata. Sieć salonów z meblami i akcesoriami do wyposażenia wnętrz postanowiła wesprzeć walkę z pandemią koronawirusa w Polsce. Zarząd firmy podjął decyzję o przekazaniu miliona złotych na zakup sprzętu medycznego i środków zabezpieczenia sanitarnego na walkę z koronawirusem. Decyzję firmy podyktowało ogłoszenie stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce.

Choć obowiązujące przepisy nie dostarczają jednoznacznych odpowiedzi na sposób działania w tak specyficznej sytuacji jak ta, z którą borykamy się obecnie, to kultura organizacyjna firm, respektowanie potrzeb i obaw oraz wzajemny szacunek pozwalają na wypracowanie adekwatnych rozwiązań. Agnieszka Kolenda, dyrektor w Hays Poland.

Wszyscy, zarówno nasi pracownicy, klienci oraz ich rodziny – stoimy w obliczu nowej, trudnej sytuacji i nie wiemy, co przyniesie nam przyszłość – przyznaje Grzegorz Przondziono, prezes Zarządu Agata. To dlatego kwota miliona złotych przekazana od firmy zasili środki potrzebne obecnie służbie zdrowia na najważniejszy sprzęt medyczny i środki zabezpieczenia sanitarnego, niezbędne w przeciwdziałaniu i leczeniu koronawirusa.

Branża pomaga

Pomoc w krojeniu materiałów przeznaczonych na maseczki ochronne oraz ich wysyłkę zadeklarowała firma Sits. Jak poinformował producent, 20 marca na swoim profilu w mediach społecznościowych, przekazano Zespołowi Ratownictwa Medycznego ZOZ w Brodnicy gogle, przyłbice, maski ochronne, rękawice oraz kombinezony. Pracownicy zebrali kwotę 4.839 zł, a prezes Zarządu, Marek Dobrzeniecki zdecydował, iż drugie tyle dołoży firma Sits. Również 20 marca w firmie rozpoczęto cięcie materiału na maseczki ochronne dla GOPS Bartniczka.

23 marca Tarnowskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców ogłosiło, że renomowany producent mebli tapicerowanych, podejmie się szycia osobistych masek antybakteryjnych. Chodzi o firmę Noti, która ma swoją siedzibę w Tarnowie Podgórnym. Już 24 marca opublikowano informację, że produkcja maseczek ruszyła.

Wsparcie zaoferowała również firma DES, producent sof i kanap, szyjąc maseczki dla personelu medycznego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu.

O tym, że, jako polska fabryka, Bejot czuje się społecznie odpowiedzialny, aby podjąć wszelkie działania, które przyczynią się do wsparcia służby zdrowia w walce z koronawirusem, firma poinformowała na swoim profilu w mediach społecznościowych. We współpracy z Sanepidem i Szpitalem w Śremie rozpoczęto produkcję maseczek ochronnych, w które wyposażony zostanie Szpital w Śremie, a także Szpital w Kościanie. Przy tej okazji nie zabrakło podziękowań skierowanych do lekarzy, pielęgniarek, diagnostów laboratoryjnych, ratowników medycznych, dyspozytorów, kierowców, całej obsługi szpitali, farmaceutów i wielu innych, którzy są na ciągłej służbie, odkąd ogłoszono pandemię koronawirusa.

Szpital zamiast targów

O gotowości wsparcia działań rządowych w walce z koronawirusem poinformował także prezes Zarządu Ptak Warsaw Expo, Tomasz Szypuła: Jesteśmy gotowi, w przypadku nasilającej się pandemii koronawirusa, przekazać do dyspozycji władz w sposób całkowicie niekomercyjny obiekt Ptak Warsaw Expo znajdujący się w Nadarzynie, na utworzenie szpitala polowego, tak jak zrobiono to we Włoszech, Hiszpanii czy Stanach Zjednoczonych. Na szpitale polowe dostosowano największe obiekty Expo w Mediolanie, Madrycie i Nowym Jorku. Posiadamy 6 hal o łącznej powierzchni prawie 150 tys. m2, na terenie których zmieści się tysiące łóżek dla osób wymagających hospitalizacji. Wszyscy nasi pracownicy działu technicznego mogą od zaraz włączyć się w przygotowania do adaptacji przestrzeni pod szpital. Tak więc oferujemy polskim władzom nasze obiekty, zaplecze techniczne i częściowe wyposażenie. Propozycja Zarządu Ptak jest całkowicie niekomercyjna i jeśli zaistnieje taka potrzeba ze strony władz, oddamy obiekty do dyspozycji nieodpłatnie.

Czasy mogą być trudne, ale wiele naszych przedmiotów przeżyło o wiele gorsze momenty. Pamiętajmy o tym myśląc o powrocie do normalności. Karol Misztal, założyciel i CEO Yestersen.

To zaledwie kilka przykładów, które pokazują, ile w polskich przedsiębiorcach z branży meblarskiej jest empatii i społecznej odpowiedzialności. Wszystkim należą się ogromny szacunek i uznanie.

Krzepiącą wiadomość na trudniejsze czasy postanowił rozesłać do klientów Karol Misztal, założyciel i CEO Yestersen. Jak dobrze wiecie, Yestersen zrzesza kilkuset sprzedawców i niezależne marki, z których większość to małe firmy, szczególnie podatne na obecne zawirowania. Można by sądzić, że utrudnienia w przemieszczaniu się uniemożliwią im zdobywanie dla Was przedmiotów lub ich produkcję, a chwilowa niepewność zepchnie design na dalszy plan. Okazuje się jednak, że dzięki Waszemu wsparciu, determinacji sprzedawców i nieprzerwanej pracy naszego zespołu dzieje się magia. Sprzedawcy sięgnęli do swoich najgłębszych zbiorów, my publikujemy blisko 200 nowości dziennie (najwięcej w historii!), łącząc je w historie i kolekcje, a zamówienia od Was nadal spływają – napisał Karol Misztal.

Cienka, czerwona linia

Po pierwsze i najważniejsze – epidemia koronawirusa wywołującego chorobę COVID-19 jest straszną ludzką tragedią, dotykającą ludzi na całym świecie, póki co setki tysięcy osób, a jeśli nie uda jej się wystarczająco szybko powstrzymać te liczby mogą być jeszcze bardziej zatrważające. Po drugie – wyjątkowo trudna sytuacja, w jakiej znalazła się nie tylko branża meblarska, ale cały kraj, wymusza na rządzących jak najszybsze wprowadzenie zmian w prawie. Powinny one przede wszystkim regulować zasady wynagradzania w czasie przestojów, szczególnie w sytuacjach niezależnych od pracodawców, takich jak trwająca aktualnie epidemia.

Przedsiębiorstwa z branży meblarskiej nie tylko nie są w stanie płacić pracownikom za czas przestojów fabryk, ale też nie będzie ich na to stać, gdy kryzys się skończy. Już dzisiaj wiadomo, że brak dochodów ze sprzedaży sprawi, że firmy nie będą mogły sobie pozwolić na wypłacanie zaległych pensji. Już dzisiaj wiadomo, że w wielu fabrykach dojdzie do masowych zwolnień. Część przedsiębiorstw nie przetrwa, na pewno nie w obecnym kształcie. Po trzecie – nie wiemy, jak długo to wszystko potrwa, natomiast wiemy na pewno, że linia, która wielu firmom przez blisko dekadę wyznaczała kierunki rozwoju, a nawet międzynarodowej ekspansji, stała się cienka i czerwona.

TEKST: Anna Szypulska

Artykuł został opublikowany w miesięczniku BIZNES.meble.pl, nr 4/2020