Design

Wszyscy zostaliśmy astronautami

Joanna Jurga, była komandor misji kosmicznej w Habitat Lunares, projektantka, innowatorka, twórczyni systemu „Matrice”.

Wszyscy zostaliśmy astronautami

Punktem wyjścia naszej rozmowy jest projekt „Matrice relax” zaprezentowany na tegorocznym Łódź Design Festival. Dlaczego zdecydowała się Pani na jego premierę w Łodzi?

System „Matrice” jest zwieńczeniem mojej pracy doktorskiej i wieloletnich prac badawczych nad budowaniem poczucia bezpieczeństwa. Zależało mi na tym, żeby nie trafiły one na zakurzone półki bibliotek. Z organizatorami ŁDF znamy się od lat, współpracowaliśmy niejednokrotnie. Uważam, że festiwale są niezwykle demokratyczne i pozwalają publiczności doświadczyć rzeczy, których w innych okolicznościach nigdy by nie dotknęli. Galerie czy muzea bywają odstraszające, a festiwale wciągają miasta do życia. Tegoroczna edycja ŁDF, była różnorodna, w znacznym stopniu hybrydowa. Sprawiła, że po lockdownie, ludzie spragnieni wydarzeń chcieli doświadczać miasta.

Czym właściwie jest „Matrice”?

„Matrice relax” jest eksperymentalną przestrzenią terapeutyczną służącą wyciszeniu zmysłów i relaksacji. Pokazuje, jak działać na nasze bodźce zmysłowe, żeby relaksować ciało. Zebrałam wszystkie wnioski z mojej pracy badawczej i zamknęłam je w obrębie małej przestrzeni kontenera. Przestrzeń „Matice relax”, została zaprojektowana tak, żeby wszystkie bodźce, które trafiają do naszego mózgu podświadomie nas relaksowały. Na potrzeby festiwalu zostały zaprojektowane trzy sesje relaksacyjne. Pierwsza czerpała inspiracje z natury, ze spaceru po lesie: światło było ciepłe, jak o zachodzie słońca, zapach nawiązywał do lasu, a muzyka do śpiewu ptaków. „Morning glory” poświęcona była porankom, kiedy należy wstrzymać działanie melatoniny – była to sesja, którą można stosować zamiast porannej kawy. 15-20 minut Służące porannej koncentracji. Sesję charakteryzowało jasne błękitne światło, świeży zapach prania oraz muzyka wykorzystująca śpiew wielorybów.  Trzecia sesja – wieczorna, poświęcona zasypianiu, była dedykowana przebywaniu w przestrzeni kosmicznej. Na ilustracjach pojawiły się zdjęcia kosmosu. O relaksie przypominał też zapach kojarzący się odbiorcom z watą cukrową. Światło było różowo-fioletowe. Wchodząc do przestrzeni „Matrice relax” mogliśmy wybrać sesję, na którą mamy ochotę. Kiedy zamykaliśmy za sobą drzwi, kładliśmy się na wielkich, wygodnych pufach pokrytych aksamitem, uważanym za jedną z najprzyjemniejszych tkanin tapicerskich. W tracie sesji, niektórzy skupiali się na oddechu, inni pozwalali sobie po prostu być. Telefony były poza zasięgiem. Poprosiliśmy, żeby nie nagrywać sesji, nie dlatego, żeby się tym nie dzielić, tylko na chwilę wyłączyć się ze świata zewnętrznego, pobyć samemu ze sobą w ciszy. Z moich badań wynika, że bardzo rzadko jesteśmy sami ze sobą i niewiele mamy czasu, żeby tak naprawdę odpocząć. Jesteśmy skupieni na pracy i ciągłym „byciu w kontakcie” . W „Matrice relax” wszystko zostało zaprojektowane tak, aby wejść w stan bycia tu i teraz.

Dlaczego zdecydowała się Pani na formę kontenera?

Postanowiłam stworzyć małą, mobilną przestrzeń i oddać ją użytkownikom. Wybrałam formę kontenera, bo jest ona mobilna – łatwa w transporcie. Mamy w planach wysłanie kontenera w świat, zależy nam aby pokazać projekt na kolejnych festiwalach. Kontener to bardzo prosta, zamknięta kubatura, którą wyposażyliśmy w rodzaj przedsionka, gdzie można zostawić rzeczy prywatne. Wchodzi się do wnętrza wykończonego sklejką, lnem i przyjemnymi materacami. W środku są odpowiednie bodźce dźwiękowe, muzyka, animacja, aromaterapia, odpowiednia wilgotność i temperatura powietrza. Wszystko po to, żeby wyciszyć umysł.

Jakie były reakcje użytkowników?

Wnioski były bardzo ciekawe, bo ludzie nie wiedzieli na co się piszą, a na doświadczanie tej przestrzeni obowiązywały zapisy. Część osób miała już wcześniej do czynienia z oddechem, medytacją, wizualizacją i relaksacją. Niektórzy spokojnie oddychali, zasypiali i wychodzili zregenerowani, ale była też grupa, która mówiła: przecież tam się nic nie dzieje. Takie też było założenie, bo jesteśmy za bardzo nakręceni ilością bodźców, które odbieramy codziennie z otoczenia. W momencie, kiedy nam się te bodźce ogranicza, nasz mózg reaguje strachem. Podsumowując, przestrzeń się sprawdziła. Udało nam się przeprowadzić ponad 60 sesji. Mamy też bardzo ciekawy feedback, co dla ludzi jest relaksem.

Więcej w miesięczniku „BIZNES meble.pl” 12/2020, w wydaniu on-line TUTAJ.

KUP PRENUMERATĘ

Rozmawiała: Diana Nachiło

Napisz do autorki:

d.nachilo@meble.pl