Branża

Wszyscy jesteśmy Ambasadorami!

Anna Gąsiorowska, właścicielka firmy Negocjator.

Wszyscy jesteśmy Ambasadorami!

Czy tego chcemy, czy nie, wszyscy jesteśmy Ambasadorami – swoich firm, Polski, swojego miasta. Wiąże się z tym kilka obowiązków…

Wakacyjne wojaże już za nami lub jeszcze przed nami (szczęściarze!) – te bliższe, i te dalsze. Spotkamy nowych ludzi, którzy będą patrzeć na naszą branżę, firmę, przez to, jak nas ocenią. W każdym z nas drzemie tendencja do stereotypowego oceniania rzeczywistości. Jeśli windykator – to mężczyzna, postawny, bezwzględny, jeśli handlarz samochodami – to w stylu internetowego „Mirka”… Wystarczy jednak spotkać przedstawiciela danej branży, by zmienić swoje nastawienie. Choćby ja – czy wyglądam, jakbym dopiero opuściła zakład karny? A „typowy Mirek” może się okazać nie tylko sprzedawcą, ale też kopalnią wiedzy o motoryzacji, który na dodatek po dźwięku silnika oceni, co i gdzie stuka – o dziwo, za darmo… Musimy się tylko otworzyć na to, że nasze stereotypy mogą być błędne. Albo chociaż – że nie można ich stosować do wszystkich…

Tak jak my generalizujemy innych, tak inni generalizują nas. Weźmy na przykład branżę meblarską. Trudno tu o uogólnianie, prawda? I tu się mylicie! Każdy kiedyś usłyszał, że polskie meble są mocną i silną marką, podbijającą zagraniczne rynki. Jaki z tego wniosek? Zapewne macie Państwo pieniędzy jak lodu… Każdy słyszał o tym, że nasz rynek pracy przyjmuje Ukraińców. A zatem, zapewne wolicie Państwo zatrudnić naszych sąsiadów zza wschodniej granicy, niż Polaka, bo im możecie zapłacić mniej. Przygotujcie się również na tłumaczenia, dlaczego komoda z firmy X została dostarczona z tygodniowym opóźnieniem. Nieważne, że to była mała, lokalna firma, nieważne, że nie macie z nią nic wspólnego. Wy zapewne też macie opóźnienia w dostawach!

I co? Mało tego? Możemy dalej wymieniać, możecie Państwo dorzucić coś od siebie. Nie uwierzę, że Państwo tak nie robią. To przypomnijcie sobie Państwo, jak nazwaliście podczas ostatniej podróży kierowcę samochodu, który jechał wolniej niż dopuszczalna prędkość? Albo jak nazwaliście kierowcę, który was wyprzedził, mimo że to wy jechaliście z dozwoloną (lub większą) prędkością? „Niedzielny kierowca” lub „samobójca” – to jednE z najłagodniejszych określeń, które się nadają do druku…

Wszyscy jesteśmy Ambasadorami branży

Jesteście Ambasadorami firmy, branży. Macie szansę zbudować pozytywny obraz swojej działalności. Nie podczas formalnych, sztywnych spotkań, ze starannie dobranymi partnerami, ale właśnie choćby na plaży, w samych kąpielówkach czy zdobywając szczyty gór. I zapewniam Państwa, że taka jedna rozmowa z przysłowiowym „Januszem”, przy piwie, przyniesie większe efekty niż kampania reklamowa. To on potem powie sąsiadom, znajomym, rodzinie, że spotkał „szychę” z firmy Z. Że wysoko postawiony, a nawet miły i do pogadania! Działa to jednak w dwie strony – możemy kogoś do siebie przekonać albo zrazić.

Handlowiec ma za zadanie zdobyć i utrzymać klienta. Ja forsuję również tezę, że idealnie się nadaje również do pilnowania terminów płatności za faktury. Sprzedawcy w dzisiejszym świecie bardzo często z klientami nawiązują także prywatne relacje. Wiedzą o nich więcej, niż nam się wydaje. To handlowiec wie, kiedy nasz klient weźmie ślub lub że urodziło mu się dziecko. To handlowiec będzie wiedział, że magazyn klienta spłonął lub inny dostawca nie wywiązał się ze swoich zobowiązań. Wreszcie – to handlowiec, którego klient zna i prawdopodobnie darzy sympatią, będzie najbardziej skuteczny do negocjacji windykacyjnych. Aż szkoda tego nie wykorzystać!

Bardzo często, także w Polsce, handlowcy nawiązują z klientami relacje pozabiznesowe. Jeśli tylko mamy dojrzałą korporacyjnie firmę, odpowiednie kodeksy postępowania, to nie mamy się czego obawiać. Handlowiec przecież nie będzie mógł sprzedać klientowi naszych usług czy towarów poniżej pewnego progu. Mało tego, klient, który zna się z handlowcem także na płaszczyźnie prywatnej, zapewne będzie pilnował płatności – głupio tak nie zapłacić znajomemu, prawda? A gdy już dojdzie do powstania długu – szybciej go spłaci, gdy do negocjacji windykacyjnych przystąpi znajomy sprzedawca, a nie anonimowy windykator. Oczywiście, nie może się to odbyć na tej zasadzie, że jutro pójdziecie Państwo do handlowca i powiecie mu, że ma jechać do klienta, odzyskać dług. Trzeba do tego podejść racjonalnie i profesjonalnie. Negocjacje windykacyjne nie polegają na tym, by iść na żywioł.

Drodzy Ambasadorzy i Ambasadorki! Życzę Państwu owocnych i satysfakcjonujących rozmów dyplomatycznych!

TEKST: Anna Gąsiorowska