Branża

Wkrótce odwilż

Dr inż. Tomasz Wiktorski, ekspert i konsultant, właściciel B+R Studio.

Wkrótce odwilż

Czekamy na zakończenie zimy równie niecierpliwie, jak na zakończenie restrykcji pandemicznych.

Reklama
Banner All4Wood 2024 - 750x100

Zima momentami jest piękna, momentami irytująca, momentami obezwładniająco bezlitosna. Piękny jest świeży śnieg, spokojnie padający za oknem, ale już zaspy, gołoledź i kilkunastostopniowy mróz mogą wyłączyć z funkcjonowania niejeden samochód i pokrzyżować wiele planów. Całe szczęście, że każda zima kiedyś się kończy, a w naszej strefie klimatycznej jesteśmy do tego cyku przyzwyczajeni. Skończy się kiedyś również pandemia COVID-19. Tu wiemy zdecydowanie mniej odnośnie tego, kiedy nastąpi zakończenie pandemii. Ostatni rok pokazał mi, że podobnie jak prognozy pogody, tak przewidywania koniunktury meblarskiej w takich warunkach mogą być obarczone dużym błędem. W zasadzie pozostaje tylko możliwie jak najszybsze odczytywanie zmian i prognozowanie krótkoterminowe.

W połowie stycznia 2021 r. przeprowadziłem dziesiątą falę badania wpływu COVID-19 na branżę meblarską i najważniejszym hasłem, które przewijało się przez większość wywiadów było „niepewność jutra”. Niby zamówienia w większości firm były, ale wciąż przedłużane restrykcje wprowadzają poczucie lęku. Nie wiemy, czy partnerzy będą mogli prowadzić swój biznes? W jakich warunkach i kiedy? Może uderzenie przyjdzie z inne strony, na przykład załamania gospodarczego w sektorze turystyki, hoteli czy restauracji. Czy w końcu wycieńczony blokadami biznes będzie wykupowany przez fundusze inwestycyjne? Albo w miejsce lokalnych firm wejdą międzynarodowe sieci zmieniając dotychczasowe relacje? Wiemy, że coś musi się wydarzyć, ale nie sposób przewidzieć, co to dokładnie będzie.

Zakończenie pandemii i co dalej?

Spróbujmy jednak przewidzieć na chłodno zakończenie pandemii i czego można się spodziewać po jej zakończeniu? Po pierwsze pandemia skończy się wtedy, kiedy duża cześć społeczeństwa się zaszczepi, a głosy antyszczepionkowców traktuję jak dywersję obcych państw. Tempo szczepienia w pierwszych tygodniach wskazuje, że możemy miesięcznie wyszczepiać 1 mln osób jedną dawką – czyli 500 tys. zakładając konieczność podania dwóch dawek. Daje to 3 mln w pół roku lub 6 mln w rok. Zaszczepienie połowy populacji w Polsce zajęłoby w tym tempie 3 lata. Całego kraju ponad 6 lat. Nawet jeśli tempo wzrośnie o 100% to połowę populacji (chętnych) zaszczepimy najwcześniej za około 18 miesięcy. Do tego czasu zakładam, że będziemy żyli z restrykcjami covidowymi. Rozluźnienie może pojawić się w miesiącach letnich, kiedy odporność ludzkiego organizmu jest w sposób naturalny wyższa.

Po zakończeniu pandemii będziemy mniej się przemieszczać. Ten wniosek dotyczy znacznej części ruchu biznesowego. Dzisiejsza technologia telekonferencji i poziom akceptacji dla tej formy spotkań powodują, że wiele firm zrozumiało, że jest to pole do oszczędności i poprawy wydajności. Biznesowe spotkania face to face stopniowo będą stawały się luksusem zarezerwowanym dla najważniejszych spraw. Flota firmowych pojazdów przedstawicieli handlowych zostanie ograniczona, wydatki na paliwo obcięte, czas spędzony za kierownicą ograniczony. Oczywiście nie wszędzie i nie do zera.

Co dalej z pracą zdalną?

Pozostanie z nami większa elastyczność odnośnie pracy zdalnej. Miałem w swoim życiu okres dwóch lat, podczas którego dojazdy do pracy zajmowały mi minimum 5 godzin dziennie. Pomimo iż była to praca umysłowa, dyrektor HR nie chciał słyszeć o pracy zdalnej. Teraz więcej osób będzie miało wybór. Zatem meble do domowego gabinetu to nie będą już tylko biurka młodzieżowe, a standard wyposażenia miejsc będzie wzrastał, aby choć emocjonalnie zrekompensować czas poświęcany na dojazdy.

Relacje handlowe będą zupełnie inaczej poukładane. Możliwe, że te relacje zostaną zmienione nie tylko z uwagi na pandemię. Równie ważne są geopolityczne tarcia. Moim zdaniem zwiększy się dywersyfikacja kierunków zaopatrzenia i sprzedaży. Cześć zaopatrzenia, może drożej, ale będzie realizowana bliżej miejsc produkcji – z uwagi na obniżenie ryzyka zerwania dostaw. Większa część sprzedaży będzie realizowana poza Europą, co pomoże obniżyć ryzyko wystąpienia kryzysu u znacznej liczby partnerów w tym samym czasie.

Pewnie zmian będzie więcej, ale te wydają się nieuniknione. Zresztą już się dzieją. Z OIGPM zbieramy właśnie drugą grupę na wystawę w High Point. Zapraszamy. Oby do wiosny.

TEKST: Tomasz Wiktorski