fbpx
Branża

Pracuj i ufaj

Nagroda Milestones za zarządzanie zasobami ludzkimi. Na zdjęciu: Walter Schatt przed zakładem w Thansau.

Pracuj i ufaj

Walter Schatt, założyciel grupy Schattdecor, dobrze zna wartość uczciwej i intensywnej pracy oraz dobrych relacji z ludźmi. Szacunek do nich stał się podstawą firmowej filozofii i  wewnętrznym kompasem firmy, która ma mocną pozycję na rynku i cieszy się sukcesem międzynarodowym.

Reklama
Meblarski-1000-banner-srodtekstowy-750x100-gif-miesiecznik-i-portal-informacyjny-branzy-meblarskiej-biznes-meble-pl

Jest takie powiedzenie, że jeśli naprawdę powiodło ci się w życiu, to znaczy, że nie musisz budować wyższego płotu wokół własnej rezydencji, ale dłuższy stół, przy którym spotkasz się z rodziną i przyjaciółmi. W towarzystwie Waltera Schatta dobrze czują się zarówno najbliżsi: żona Ursula, córki Anja i Sonja z rodzinami, a także współpracownicy. W stworzonym przez niego przedsiębiorstwie ważny jest każdy człowiek. W Schattdecor wspólnota ma wartość szczególną.

Siła korzeni

Ponad dwa lata temu, podczas uroczystego i wzruszającego spotkania w siedzibie firmy Schattdecor w niemieckim Thansau, Walter Schatt przekazał stanowisko Przewodniczącego Rady Nadzorczej Reinerowi Schulzowi. Na stanowisko Prezesa Grupy powołano wówczas Rolanda Auera, mocno związanego z polskim oddziałem – pierwszą zagraniczną inwestycją światowego lidera w zakresie produkcji materiałów do uszlachetniania powierzchni płyt drewnopochodnych.

W uroczystości wzięli udział zarówno członkowie rodziny Schatt, jak i przedstawiciele międzynarodowych oddziałów firmy zlokalizowanych w Niemczech, Polsce, Szwajcarii, Włoszech, Rosji, Chinach, Brazylii, Turcji i Stanach Zjednoczonych. Nie zabrakło emocji, wzruszeń i wspomnień z historii firmy Schattdecor założonej w 1985 roku przez Waltera Schatta. W Radzie Nadzorczej spółki są dziś m.in. córki Ursuli i Waltera Schatt: Anja Schatt-Steiner i Sonja Schatt-Fritsch. Jest to jeden z gwarantów kontynuacji dotychczasowej polityki rozwojowej Grupy.

Podczas spotkania w Thansau, Walter Schatt wrócił na chwilę do bawarskich korzeni, do wartości rodzinnego domu i farmy, na której wychował się jako najmłodszy z 6 rodzeństwa. Atmosferę wystąpienia podkreśliła muzyka lokalnej orkiestry dętej. O rodzinie, drodze zawodowej i życiowej filozofii, mieliśmy okazję porozmawiać z Walterem Schattem tuż przed tegorocznym spotkaniem muzycznym w Tarnowie Podgórnym, podczas którego wystąpiły europejskie orkiestry dęte wspierane przez Schattdecor.

Od lat rozwijamy młode talenty i inwestujemy w ich edukację – powiedział Walter Schatt. Temat dążenia do rozwoju i edukacji jest obecny przez całe spotkanie.

Wiele osób pyta mnie, jaki jest sekret naszego sukcesu? Zawsze odpowiadam: Nie ma żadnego sekretu. Wszystko odbywało się naturalnie – zaznaczył. Nigdy nie miałem wielkich wizji, co nie znaczy, że bezczynnie oczekiwałem na przyjście sukcesu – dodał.

Wyrazy uznania dla Wandy Zyburskiej, wieloletniej Prezes Schattdecor Polska.
Wyrazy uznania dla Wandy Zyburskiej, wieloletniej Prezes Schattdecor Polska.

W opowieści o historii rolniczej rodziny z Dolnej Bawarii, jest zarówno doświadczenie ciężkiej pracy w powojennych realiach, jak i silne poczucie wspólnoty. Walter Schatt wspomina dzieciństwo spędzone z rodzicami, rodzeństwem, a także z pracownikami, którzy pomagali prowadzić gospodarstwo.

Życiowym wzorcem i autorytetem są moi rodzice – mówi. Na farmie mieliśmy pracowników dziennych. Traktowałem ich jak braci i siostry. W tamtych czasach nie trzeba było nikogo motywować do pracy. Wszyscy czuli się zmotywowani. Pracowaliśmy razem, a jeśli chcieliśmy odpocząć, to wspólnie siadaliśmy w cieniu. Nie dzieliliśmy się na rodzinę i pracowników – wspomina.

Po zakończeniu szkoły podstawowej, uczył się w 3-letniej szkole ekonomicznej w bawarskiej Pasawie. Po powrocie do domu chętnie zajmował się końmi. Kochałem to – wyznaje. Lubiłem też patrzeć, jak końmi zajmuje się mój starszy brat i niewiele starszy od niego chłopak, który stracił rodziców w czasie wojny. Nasze konie nigdy nie były źle traktowane. Nie używano bata. Z końmi się rozmawiało. Do dziś uważam, że system poganiania i karania nie jest dobry. Dużo skuteczniejsza jest komunikacja – powiedział Walter Schatt.

Walter Schatt z żoną Ursulą w Chinach.
Walter Schatt z żoną Ursulą w Chinach.

Szkoła ekonomiczna dała mu szansę na pierwszą, bezcenną praktyką biznesową: pracę w firmie byłego rumuńskiego oficera specjalizującego się w produkcji akcesoriów wytwarzanych z tworzyw sztucznych.

To było bardzo nowoczesna produkcja. Jako jedni z pierwszych dostarczaliśmy na rynek plastikowe kubeczki i akcesoria. Zapotrzebowanie było ogromne. Miałem wówczas 16 lat. Byłem najmłodszy w zespole. O produkcji i sprzedaży wiedziałem wszystko. Wyjeżdżaliśmy na targi do Frankfurtu i Kolonii. Po raz pierwszy w życiu powierzono mi zarządzanie 10-osobowym zespołem. Była to ogromna odpowiedzialność, zwłaszcza dla tak młodej osoby, ale i bezcenna praktyka biznesowa. Byłem nastolatkiem, a uczyłem się, jak pracować z ludźmi i zarządzać nimi. Po dwóch latach skończyłem szkołę i zakończyłem praktykę – wspomina.

Obserwować świat

Bezcenny okazał się też pobyt w armii. Walter Schatt otrzymał propozycję nauki w 2-letniej szkole oficerskiej. To było wyróżnienie. Wiele się nauczyłem, w tym zasad savoir-vivre’u – opowiada. Chętnie dzieli się anegdotami z tego okresu: Do dziś korzystam z wielu cennych doświadczeń z czasów szkoły oficerskiej. Na przykład z zakresu etykiety. Kiedyś jeden z oficerów wytłumaczył mi, co robić, kiedy nie wiadomo, jak się zachować. Zasugerował mi, żebym obserwował, co robią inni. Jedyną rzeczą, jaką należy zrobić, to poczekać. W ten sposób nauczyłem się powściągliwości. Ludzie, którzy za dużo mówią i robią, często popełniają błędy.

Walter Schatt z żoną Ursulą i córkami Anją i Sonją podczas targów „Interzum”.
Walter Schatt z żoną Ursulą i córkami Anją i Sonją podczas targów „Interzum”.

Lekcje ze szkoły oficerskiej procentują do dziś. Walter Schatt podkreśla, że kluczowa jest „Allgemeine Lage”, czyli ogólny ogląd sytuacji – niezwykle istotny w budowania strategii i podejmowaniu działań. Każda decyzja wymaga właściwego rozeznania w sytuacji. W działaniach wojskowych bierze się pod uwagę również takie czynniki, jak kondycja przeciwnika i prognoza działań, jakie może podjąć – mówi.

Jego zdaniem, tylko osoba, która ma właściwe rozeznanie w sytuacji ogólnej, może pozwolić sobie na autonomię, wzbudzać zaufanie, pełnić funkcję lidera i pozwalać na kreatywność członkom zespołu. Zbudowanie sukcesu Schattdecor stało się możliwe dzięki zachowaniu zasad autonomii. Kluczowa jest komunikacja między osobami zorientowanymi w ogólnej sytuacji, a pracownikami, którzy ufając przełożonym, mogą podejmować decyzje zgodne z kompetencjami i potencjałem – powiedział.

Oczywiście, nie zawsze mówienie prawdy jest proste, ale konieczne – podkreślił Walter Schatt. Nieprzypadkowo, wśród zasad organizacji i zarządzania Schattdecor znalazł się zapis: O tym, że ktoś u nas jest przełożonym nie decyduje pozycja sama w sobie, lecz wyłącznie ciężka praca, jego osiągnięcia i profesjonalizm. Kierownictwo naszej firmy traktuje pracowników nie jako siłę roboczą, lecz przede wszystkim jako ludzi, których potencjał twórczy jest właściwie wykorzystywany i ciągle doskonalony. W naszym pojęciu kierować ludźmi, znaczy darzyć ich zaufaniem i przekonywać, aby wytężali wszystkie siły w celu wykonania stojących przed nimi zadań. Kierować ludźmi znaczy również darzyć ich sympatią i być otwartym na ich problemy i troski.

Walter Schatt z załogą Schattdecor w Tarnowie Podgórnym. Spotkanie z okazji jubileuszu 25-lecia firmy w Polsce.
Walter Schatt z załogą Schattdecor w Tarnowie Podgórnym. Spotkanie z okazji jubileuszu 25-lecia firmy w Polsce.

W filozofii firmy znajdziemy też zapis: Uważamy, że tylko intensywną pracą osiąga się wysoki poziom, buduje zaufanie i bezpieczeństwo. Zanim doszło do założenia firmy Schattdecor, a następnie ukształtowania firmowej filozofii, Walter Schatt poznał smak emigracji i trud łączenia edukacji z pracą zawodową. 22-latka ciągnęło w świat. Chciał się uczyć języków. Wyjechał do Francji, później do Wielkiej Brytanii. Pracował jako opiekun, pielęgniarz, kelner we włoskiej kafejce, tłumacz. W jednym z londyńskich szpitali był osobistym opiekunem George’a Browna, brytyjskiego ministra spraw zagranicznych.

Doświadczył, jak to jest martwić się o dach nad głową i legalną pracę. W międzyczasie, zdawał kolejne egzaminy językowe. Miał w planach wyjazd do Hiszpanii w charakterze nauczyciela. Życie i intuicyjnie podejmowane decyzje sprowadziły go jednak do kraju. Na początku lat 70. wrócił do Niemiec.

Został zatrudniony w firmie Masa Decor, specjalizującej się w druku dekoracyjnym. Początkowo był zaangażowany w pracę o charakterze handlowym, później nadzorował budowę zakładu produkcyjnego. Nie odpowiadał mu jednak sposób, w jaki budowano wówczas zespół, więc odszedł. Pojawiły się nowe możliwości. W 1974 roku, wraz ze wspólnikami, założył Süddekor. W ciągu 10 lat firma osiągnęła sukces. Zawodowym marzeniem Waltera Schatta stała się wysoka jakość druku w produkcji masowej. Marzenie to zaczął realizować w 1985 roku zakładając własną firmę Schattdecor.

Walter Schatt z pracownicami Schattdecor Szanghaj.
Walter Schatt z pracownicami Schattdecor Szanghaj.

Znowu zaczynałem wszystko od zera, ale po swojemu. Krok po kroku – powiedział Walter Schatt. Przez pierwsze 4 lata wynajmował obiekty fabryczne w Stephanskirchen. W 1989 roku do użytku oddano nową fabrykę Schattdecor w Thansau. Wspomina, jak zbiegło się to w czasie z technologiczną rewolucją w produkcji płyt wiórowych.

Cały sektor rozwinął się dzięki kontroli produkcji. Mogłem zaproponować nową jakość – zaznaczył. Kolejna rynkowa rewolucja zaczęła się w 1993 roku. Nastąpił znaczący rozwój sektora podłóg laminowanych, w których druk dekoracyjny odgrywa istotną rolę. Jeśli rynek tworzył możliwości, byłem pierwszym, który nie obawiał się z nich skorzystać – powiedział Walter Schatt.

Firma bardzo szybko się rozwijała. Zyskała potencjał, żeby wyjść na rynki zagraniczne. Rozwój stał się na tyle intensywny, że zaczęło brakować wyszkolonej kadry. Walter Schatt zapytany o klucz doboru pracowników, odpowiedział: Okres intensywnego rozwoju przedsiębiorstwa był czasem zupełnie nowych i innych doświadczeń od tych, jakie miałem w poprzednich firmach. Tworzyłem zespół kierując się zaufaniem. To było czysto intuicyjne. Robiłem tak, jak czułem. Nie było w tym nic nadzwyczajnego. To się po prostu działo.

Walter Schatt przed zakładem Schattdecor w Thansau.
Walter Schatt przed zakładem Schattdecor w Thansau.

Podkreślił też: Mamy dziś kilkanaście zakładów produkcyjnych na świecie. Oczywiście, jest to naszym sukcesem, ale i wynikiem naszej ciężkiej pracy. Za prawdziwy życiowy sukces uważam jednak to, że córki odziedziczyły po mnie naturalną intuicję do ludzi – powiedział Walter Schatt.

Powody do dumy

Po ośmiu  latach od założenia firmy, w roku 1993, Walter Schatt przyjechał do Polski. W 1996 roku nastąpiło przejęcie wszystkich udziałów w poznańskiej spółce joint venture Maltaprint kierowanej przez Wandę Zyburską. Dwa lata  później w Tarnowie Podgórnym zakończono budowę obiektów biurowych i fabryki polskiej spółki Schattdecor. Rok 1999 przynosi przejęcie części udziałów w firmie Prismadecor w Głuchołazach.

Schattdecor zaczyna rozwijać się na całym świecie. W 1997 roku rozpoczyna się produkcja we włoskim Rosate. W 2000 roku powstaje spółka rosyjska. W 2002 roku utworzono Schattdecor China w Szanghaju – pierwszą europejską firmę druku dekoracyjnego, która weszła na rynek chiński. Rok 2006 to przejęcie drukarni papierów dekoracyjnych w Brazylii.

Walter Schatt podczas wizyty w Głuchołazach.
Walter Schatt podczas wizyty w Głuchołazach.

W roku 2008 Schattdecor uzyskuje historyczny wynik – pierwszy wyprodukowany w grupie milion ton papieru dekoracyjnego. W 2011 roku zostają otwarte nowe zakłady w Turcji i Stanach Zjednoczonych. W 2013 roku na rynek zostaje wprowadzony „Dąb Sonoma”, który staje się hitem wzorniczym. Dziś Schattdecor ma 18 zakładów produkcyjnych i 6 przedstawicielstw na całym świecie.

Walter Schatt z przyjemnością wspomina początki inwestycji w Polsce. Podkreśla, że to ogromne szczęście, że wejście na rynki zagraniczne zaczęło się od naszego kraju. Z sentymentem opowiada o początkowych różnicach w technologii, z czasem wyrównanych dzięki wzajemnym kontaktom.

Byliśmy otwarci na Polaków. Okazaliśmy im szacunek i akceptację. Chciałem, aby poczuli się dumni, że biorą udział w rozwijaniu czegoś nowego – zaznaczył. Inwestycja w Polsce jest krokiem milowym w rozwoju całej grupy. To wielkie szczęście, że inwestycje zagraniczne zaczęliśmy od Polski. Dodaliście nam odwagi. Zdałem sobie sprawę, że polska mentalność, charakter, zdolność uczenia się, chęć do pracy są tak wyjątkowe, że nie mogło spotkać mnie nic lepszego – podsumował.

Wizyta w zakładzie produkcyjnym Schattdecor w Głuchołazach.
Wizyta w zakładzie produkcyjnym Schattdecor w Głuchołazach.

Pytany o to, czy nasze kraje są do siebie podobne, odpowiada: Polska odwaga i pracowitość są niesamowite. Są dużo większe niż w innych krajach. Na pewno istnieje mentalne podobieństwo między Polakami i Niemcami, przede wszystkim w obowiązkowości.

Żywa i dynamiczna kultura

Walter Schatt  otrzymał wiele  prestiżowych  nagród, w tym nagrodę Milestones  za zarządzanie zasobami ludzkimi oraz Bawarski Order Zasługi. Za prawdziwy sukces uważa jednak intuicję, która go nie zawiodła. Muszę przyznać, że z wiekiem robię się coraz bardziej bezkompromisowy. Jeżeli coś od początku nie pasuje mi w danej osobie, można się spodziewać, że ostateczny rezultat współpracy nie będzie korzystny – podkreślił.

Oczywiście, ważna jest znajomość ludzkiej natury i człowieczeństwa. Jeśli ktoś tego nie ma, z pewnością nie osiągnie sukcesu jako pracodawca – zaznaczył. Dodał też: Być może to jest sekret Schattdecor, że trafiliśmy na dobrych ludzi i mogliśmy się spokojnie skupić na realizacji celów.

Spotkanie z załogą w Głuchołazach i uroczysty tort z okazji 25–lecia Schattdecor w Polsce.
Spotkanie z załogą w Głuchołazach i uroczysty tort z okazji 25–lecia Schattdecor w Polsce.

Schattdecor charakteryzuje się bardzo żywą i dynamiczną kulturą, która wykształciła się w okresie tworzenia podstaw firmy. Przedsiębiorstwo permanentnie się rozwija, za granicą tworzone są spółki-córki, budowane są nowe zakłady produkcyjne i przyjmowani nowi pracownicy, którzy szybko integrują się z załogą – czytamy w filozofii grupy przedsiębiorstw Schattdecor. Dla Waltera Schatta zawsze bardzo ważne było tworzenie odpowiednich warunków i motywowanie ludzi do rozwoju.

Ludzie wzajemnie na siebie wpływają. Im wyższy poziom rozwoju człowieka, tym silniejsza możliwość pozytywnego oddziaływania na różne obszary życia – podkreślił. O tym, jak bardzo cenne jest zaufanie, ludzkie podejście i tworzenie warunków do rozwoju, na naszych łamach mówili zarówno Wanda Zyburska, jak i Roland Auer.

Wanda Zyburska podkreśliła, że w jego postępowaniu i kierowaniu firmą zawsze istnieje człowiek: Walter Schatt powtarza: nie sztuka mieć nowoczesne maszyny i technologie. Jak nie będzie człowieka, to nie będzie sukcesu. Sukces jest w zespole, ale w zespole istnieje człowiek. Należy o niego dbać. Pracownik ma odczuć naszą troskę o niego.

Samochód ufundowany dla organizacji charytatywnej.
Samochód ufundowany dla organizacji charytatywnej.

W jednej z rozmów, Roland Auer podkreślił: Byłem bardzo młodym człowiekiem, a dostałem od niego ogromny kredyt zaufania. Pozwolił mi się uczyć na własnych błędach, ale też dał dobre wzorce. Dodał, że ceni Schattdecor za jasne reguły i stabilizację. U nas nigdy nie było rewolucji. Lubimy życie. Potrafimy ciężko pracować, ale ważne jest też znalezienie równowagi – powiedział.

Walter Schatt i Roland Auer podpisali się pod firmową filozofią współtworzoną w konsultacji z pracownikami: Firma Schattdecor powstała w 1985 roku. Z małego przedsiębiorstwa rozwinęła się w grupę firm, aktywnie działającą na arenie międzynarodowej. Traktujemy nasze przedsiębiorstwo jako coś jedynego w swoim rodzaju, coś szczególnego. Czujemy się w firmie Schattdecor bardzo dobrze i pragniemy, aby również w przyszłości nic się pod tym względem nie zmieniło.

Walter Schatt zapytany o równoważenie życia prywatnego i zawodowego odpowiedział: To jest duże szczęście, jeśli ktoś ma pracę i dom. Idealnie, jeśli po tygodniu ciężkiej pracy i weekendowym odpoczynku ma w sobie ten entuzjazm, aby od poniedziałku, z przyjemnością, znów stawać do obowiązków.

Rodzina Schatt w komplecie z wnukami.
Rodzina Schatt w komplecie z wnukami.

Niewiele osób wie, że jedną z prywatnych pasji Waltera Schatta jest gotowanie. W dzieciństwie chciał nawet zostać kucharzem. Z uwagą podpatrywał kuchnię prowadzoną przez mieszkającego niedaleko Pasawy wujka i pochodzącą z Czech ciotkę. Potrafi nie tylko gotować, ale i z dużą pasją opowiadać o dobrym jedzeniu. W żartach podkreśla, że największym grzechem kulinarnym są niedopieczone steki.

Zapytany o to, czy inspiruje się międzynarodową kuchnią krajów, w których Schattdecor ma swoje oddziały, odpowiada, że mistrzostwem świata jest dla niego pieczeń wieprzowa robiona przez mamę. Sam też potrafi taką zrobić. Jak przyznaje jego żona Ursula, gęś świąteczna z kluseczkami w wykonaniu męża to prawdziwy rarytas. Walter Schatt mówi, że razem z żoną najbardziej lubią prostą kuchnię ze Szwabii, np. szpecle. Jest jeszcze jedna potrawa, do której ma prawdziwą słabość. To dobry żurek!

TEKST: Diana Nachiło

Zapraszamy do lektury: BIZNES.meble.pl, nr 12/2019.