Branża

Szukać środka

Alina Szynaka.

Szukać środka

Alina Szynaka jest jedną z najbardziej znanych kobiet polskiego biznesu. Nie wyobraża sobie jednak, by nie pracować i wyłącznie odcinać kupony od sukcesu wypracowanego wspólnie z mężem – Janem Szynaką.

Reklama
visby.pl banner z promocją na łóżko

Nie widzę nas, osób zarządzających, nie uczestniczących w życiu firmy – mówi Alina Szynaka. Rozmawiamy na największych w Polsce targach meblowych. Na dużym firmowym stoisku tłum gości. Jest dobrze znana targowym gościom i całej branży meblowej, tak jak jej mąż – założyciel Grupy Szynaka, a także prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli. Od wiceprezes firmy Szynaka Meble można się uczyć pracowitości, spokoju i życiowej mądrości.

Zaczęło się w Słupsku

Trzydzieści lat temu byłem zwykłym rzemieślnikiem, który w małym warsztacie przy domu pracował z jednym uczniem. Nigdy nie myślałem, że osiągnę taki sukces i zbuduję firmę dającą zatrudnienie ponad trzem i pół tysiącom osób – mówi Jan Szynaka, jeden z bohaterów książki Marka Hryniewickiego „Wizjonerzy i biznesmeni”.

Szef jednej z największych firm produkujących meble przyznaje: (…) nie zmieniłbym nic w moim życiu. Jestem szczęśliwym człowiekiem, zwłaszcza teraz, kiedy jestem już dziadkiem dla dwóch chłopców – Antosia i Franciszka. Odpowiedź na pytanie, czy sukces zawodowy i osobiste szczęście byłyby możliwe bez żony Aliny, wydaje się oczywista.

ZOBACZ TAKŻE: Jest dużo do zrobienia

Poznali się w Słupsku. Alina Szynaka zapytana o ich pierwsze spotkanie z uśmiechem odpowiada, że było to bardzo dawno temu. Z sentymentem wspomina czasy liceum ekonomicznego, a także potańcówki organizowane raz w typowo żeńskim liceum, innym razem w typowo męskim technikum drzewnym, gdzie uczył się Janek. Może była to pierwsza, może druga klasa. Poważniejsze spotkania zaczęły się pod koniec szkoły średniej.

Alina Szynaka i przepis na sukces

Dziś Alina i Jan są rodzicami czwórki dzieci i dziadkami dwóch wnuków. Na czym polega sztuka budowania stabilnej firmy i długoletniego związku? To jest kompromis – mówi Alina Szynaka.

Trzeba uważnie rozważyć, co daje nam dana decyzja. Sztuka kompromisu jest trudna. Czasem trudno coś zaakceptować – dodaje i dzieli się refleksją. Dziś jest tak dużo młodych małżeństw, które się rozpadają. Każdy stara się walczyć o swoje zdanie. Młodzi ludzie nie są tak wychowywani, żeby przeanalizować swoje decyzje i wypośrodkować. To się wynosi z domu rodzinnego. Warto nauczyć się szukać środka. My te wartości przez lata wpajamy naszym dzieciom.

Alina Szynaka z mężem Janem.
Alina Szynaka z mężem Janem.

Może receptą na szczęście jest też to, że charaktery małżonków się uzupełniają. Zapytana o to czy jako ekonomista jest osobą racjonalną z uśmiechem odpowiada: Często mówię mężowi, że mój charakter biznesowy nie wykształcił się jak trzeba. Nie prowadzę firmy stereotypowo, twardą ręką. Nigdy tego nie potrafiłam i pewnie już się tego nie nauczę. Nie umiem zarządzać w ten sposób.

Jesteśmy ciekawi, jaki jest Jan Szynaka w domu. Mąż i prezes to są dwie różne osoby – odpowiada. Wspomagają się wzajemnie, uzupełniają charakterami. W pracy nie traktujemy siebie jako męża i żonę, tylko jako osoby współpracujące. Jeśli mam wykonać jakieś zadanie, to je wykonuję. Nawet, jeśli mam inne zdanie. Staram się nie przenosić tego do domu. Trzeba oddzielać pracę od życia osobistego, choć nie jest to proste – mówi.

Majątek w Mortęgach.
Majątek w Mortęgach.

Ma zaufanie do męża. Podkreśla: Na pewno mąż jest odważniejszy w podejmowaniu decyzji. Nauczyłam się to akceptować. Każda jego biznesowa decyzja przyniosła jakiś efekt. Mogę mieć obawy, ale rozmawiamy o tym. Ostateczna decyzja należy do męża. Czy zostanie to zaakceptowane, czy nie, to jest jego decyzja i jego cel. Jeśli nie zrealizuje go w danym momencie, to na pewno uda się za rok czy dwa.

Sukces jest kobietą

Pytana o to, czy łatwo było zaakceptować, ryzykowne czasem decyzje o kredytach i firmowych inwestycjach, ze spokojem i uśmiechem kwituje: Gdybyśmy mieli ten rozum co dziś i 30 lat mniej, pewnie niektóre rzeczy poukładalibyśmy inaczej. Kiedyś pewne decyzje nie wydawały nam się trudne. Może dlatego, że nie mieliśmy takiego doświadczenia jak dziś. Może czasy były inne. Trzeba było zrobić tak, nie inaczej. Nie myśleliśmy, co może zdarzyć się złego, tylko co nam to może dać dobrego.

Alina i Jan Szynaka podczas otwarcia Centrum Przemysłu Meblowego w Lubawie w 2015 roku.
Alina i Jan Szynaka podczas otwarcia Centrum Przemysłu Meblowego w Lubawie w 2015 roku.

Oczywiste jest też dla niej to, że zaangażowanie w sprawy firmy było potrzebne od początku. W wywiadzie do książki „Sukces jest kobietą”, mówi: (…) skoro powiedziałam w pewnym okresie, że pomogę trochę w pracy mojemu mężowi, to trzeba było dotrzymać słowa (śmiech). Z tego „trochę” zrobiło się bardzo dużo i tak zostało do dzisiaj. Od 2000 roku piastuję stanowisko wiceprezesa, ale pracę znam od innej strony, bo przechodziłam wiele stanowisk, zaczynając od sprzedaży, wystawiania dokumentów i faktur, które jeszcze kiedyś pisało się ręcznie (i nie było to wcale tak dawno), poprzez kasę i dział celny. No i oczywiście przy okazji rodziły się dzieci, których mamy czworo, trzeba było również zająć się nimi, ich edukacją, wychowaniem, itd. Dużo można byłoby tutaj opowiadać. Jak to kobieta, musiałam to wszystko pogodzić!

Pałac Mortęgi Hotel & SPA stadnina koni i bryczka weselna.
Pałac Mortęgi Hotel & SPA stadnina koni i bryczka weselna.

Zapytana o komentarz, odpowiada: Teść zmarł 2 lata po ślubie i wszyscy byli zaangażowani, żeby pomóc. Kobiety nigdy nie były traktowane tak, żeby się tylko dziećmi i domem zajmować. Nie widziałam problemu, żeby naciąć drewna na opał, wrzucić węgiel do piwnicy, czy pomóc mężowi coś w warsztacie.

Ostoja spokoju

Mimo że wiele z mężem podróżują, Alina Szynaka nie ma swojego ulubionego kraju, do którego chciałaby wracać. Lubi ciepło, więc chętnie odwiedza miejsca, gdzie jest dużo słońca. Jej kawałek miejsca na ziemi to ukochany ogród. Jest wiosna, a za chwilę będzie lato – mówi z entuzjazmem.

Wtedy można wychodzić na podwórko, a nie siedzieć w murach. Lubię swój dom i jego otoczenie. Jest moją ostoją, wyciszeniem. Kojarzy mi się ze spokojem, zielenią, ptakami, przyrodą – dodaje. Ogród to jej sposób na zachowanie życiowej równowagi. Może nie przypadkiem, na drugie imię ma Róża.

Alina i Jan Szynaka otwierają IV Edycję Szynaka Day 2016.
Alina i Jan Szynaka otwierają IV Edycję Szynaka Day 2016.

Opowiada, że kiedy idzie do ogrodu, nie myśli ani o zakładzie, ani o pracy, ani o biznesie. Myślę tylko o tym, gdzie mam coś posadzić, przesadzić, zmienić – mówi z uśmiechem. Przychodząc do domu wyłączam się biznesowo. Zajmuję się tylko i wyłącznie domem. Nie myślę o pracy. Staramy się o niej nie rozmawiać. Czasem w ogóle lepiej jest sobie wspólnie pomilczeć – zdradza swój przepis na życiową harmonię.

Recepta na szczęście wydaje się więc ukrywać w prostych, często zapominanych regułach. Najważniejszy jest drugi człowiek. Zapytana o największy sukces, odpowiada spontanicznie: Najbardziej satysfakcjonujące jest to, jak ludzie mówią mi „dzień dobry” na ulicy. Ja ich nie znam. To są ludzie, którzy pracują w naszych zakładach, albo znają nas z gazet, festynów i innych organizowanych imprez. To jest przyjemne i satysfakcjonujące, bo oznacza szacunek. Przecież mogliby przejść obojętnie, a tak widać, że może procentuje to, co robimy dla ludzi.

Miejsce duchowej równowagi

Mamy nadzieję, że niebawem zaprocentuje też wysiłek włożony w rewitalizację zabytkowego pałacu w Mortęgach niedaleko Lubawy. Skończył się remont majątku nierozerwalnie związanego z jego niegdysiejszą mieszkanką – siostrą zakonną Magdaleną Mortęską, mistyczką i autorką dzieł religijnych, reformatorką zakonu benedyktynek. Wspólnie z mężem zaangażowaliśmy się w działania prowadzące do rozpoczęcia procesu jej beatyfikacji. Dziś Majątek w Mortęgach to nie tylko ostoja spokoju i miejsce fizycznego odpoczynku. To przede wszystkim miejsce duchowej odnowy i równowagi. Cieszę się, że udało nam się wspólnie z mężem przywrócić temu miejscu klimat i pokazać w każdym detalu piękno minionej epoki – podsumowuje.

TEKST: Diana Nachiło

Artykuł został opublikowany w miesięczniku BIZNES.meble.pl, nr 9/2016