Branża

Skończyło się!?

Wiesław Kalinowski.

Skończyło się!?

Każda zakończona historia to jednocześnie początek czegoś nowego, bo każdy koniec jest przecież początkiem. Ucz się więc nieustannie i czytaj dalej do samego końca.

Reklama
visby.pl banner z promocją na łóżko

Każdy z nas pamięta pogardliwe stwierdzenia o konkurencyjności wynikającej z pracy za „miskę ryżu”. Dzisiaj pracodawcy w Polsce narzekają na zbyt wysokie koszty pracy, które prowadzą do utraty rentowności. Jednym słowem należałoby wrócić do miski ryżu lub michy ziemniaków. Wracając do „miski ryżu” i Państwa Środka. Dzisiaj wielu Chińczyków nie tylko zarabia więcej niż pracownicy w Polsce, ale też najniższe pensje w Chinach wkrótce przeskoczą nasze.

Jeżeli za podstawę konkurencyjności przyjmiemy niskie koszty pracy, to znaczy, że cofamy się w rozwoju.

Moja osobista refleksja na temat rozwoju jest taka, że jestem tu z Wami wyłącznie dlatego, że 30 lat temu miałem okazję pracować w jednej z największych amerykańskich korporacji, która dokładała wszelkich starań, aby rozwój i szkolenia były podstawą jej ekspansji. Moją wiedzę wykorzystały i rozwijały dwie kolejne firmy, które również należały do liderów rynku. Pozwoliło mi to zaistnieć w meblarstwie od razu na szczeblu dyrektora handlowego i przyznam, że obserwacje wszystkiego co było po tym – to rozwojowe zero w ocenie działań właścicieli meblowych biznesów. Wyłącznie wrodzona ciekawość i proces samodzielnego dążenia do doskonalenia siebie w różnych aspektach pomaga mi nadążać za zmianami, które są wokół nas. Polecam zatem uwadze ten kolejny artykuł i zachęcam do korzystania z wszelkich form edukacji, które są obecnie dostępne na wyciągnięcie ręki. Najszybszą metodą, którą ja stosuję jest edukacja bieżąca. Mam problem, nie rozumiem jego istoty – „dukam” wiedzę do skutku.

Wiedza to nie wszystko

Brzmi trochę przekornie, ale musimy pamiętać, że otoczenie biznesowe potrafi płatać figle, na które często nie jesteśmy przygotowani. Wymaga to bardzo szybkich reakcji dostosowawczych, czyli zmian, na które musimy być przygotowani i gotowi je realizować. Niestety, teoretyczna samodzielność i brak reakcji na bodźce zewnętrzne mogą szybko doprowadzić do sytuacji kryzysowych na poziomie przedsiębiorstw.

Na potrzeby tego artykułu pominę czynniki, które doprowadziły do skrajnie trudnej sytuacji dla konkurencyjności polskich przedsiębiorstw meblarskich, jakimi są wzrost wynagrodzeń, wzrost cen energii i wielu materiałów do produkcji. Główną winę za tą sytuację nie ponoszą pandemia, inflacja, czy wojna w Ukrainie. Te czynniki dotyczą wszystkich, więc w równym dla wszystkich stopniu wpływają na ich konkurencyjność. Winę za tę sytuację na poziomie konkurencyjności międzynarodowej ponosi państwo. To znaczy zarządzanie państwem w tej określonej sytuacji.

Podobnie jest na poziomie przedsiębiorstw, gdzie na ich efektywność mają wpływ zarówno czynniki zewnętrzne, jak i wewnętrzne. Sposób zarządzania tymi czynnikami na poziomie przedsiębiorstw ma wpływ na jego wyniki. A w konsekwencji – na efektywność i konkurencyjność zarówno na rynku krajowym, jak i rynkach międzynarodowych.

Wracając do kwestii wynagrodzeń… W przemyśle mamy sprzeczność z traktowaniem kosztów pracy jako czynnika konkurencyjności prowadzącego do dobrobytu. Konkurencyjność oparta na niskich kosztach pracy może być tylko okresowym czynnikiem postępu. W niektórych krajach, jak Japonia w latach 50. lub Chiny z początku lat 80., a nawet Polska w latach transformacji – to się sprawdzało, ale na tym koniec. W żaden sposób nie buduje to perspektywy na przyszłość, ani żadnej trwałej konkurencyjności. Dzisiaj jako kraj jesteśmy na szarym końcu efektywności pracy i to nadal pozostaje naszą największą rezerwą, żeby nie powiedzieć mizerią. Skoro już wymieniłem Chiny i Japonię, to podstawowa różnica między nami a nimi to – Dyscyplina. Dyscyplina ludzi w sensie podejścia do obowiązków, ale też dyscyplina w realizacji ustalonych Strategii rozwoju na poziomie państwa i przedsiębiorstw.

Skończyło się, ale czy dla wszystkich?

Oczywiście, że nie. Wielokrotnie wspominałem, że wynik branży zależy od sumy wyników poszczególnych przedsiębiorstw. Nawet w obecnej sytuacji jedne sobie poradzą, natomiast inne nie. Postęp nieustannie przyśpiesza przyjmując już krzywą wykładniczą. Dzięki cyfrowej automatyzacji, zimnej fuzji, robotom, dronom, sztucznej inteligencji, a także milionom nowych rzeczy, których dzisiaj nie jesteśmy nawet w stanie sobie wyobrazić, za kilka-kilkanaście lat będziemy w zupełnie innym miejscu, natomiast z dzisiejszych metod działania pozostanie zaledwie kilka.

Przeginam?

Nie do końca. Zwracam tylko uwagę na fakt, że główna determinanta sukcesu to nadążanie za zmianami. Jak w polskiej komedii: „Pan zdanża i ja zdanżam”. Jak w każdym wyścigu: jedni zdążą, natomiast inni – nie.

W 2023 roku ponad 200 tysięcy firm zakończyło działalność. Oczywiście, w większości to firmy jednoosobowe, a w ich miejsce otworzyły się nowe. Jednak w lutym 2024 roku postępowania restrukturyzacyjne na poziomie przedsiębiorstw rozpoczęły się w 418 firmach. Oznacza to, że trend coraz większej liczby restrukturyzacji przybiera na sile. I w najbliższej przyszłości nie ma co liczyć, że będzie lepiej.

Można stać w miejscu i narzekać jak maruda z paranoi. Można szukać winy w czynnikach zewnętrznych, albo winnych wokół siebie. Ale przecież świat się za nami nie ogląda, może już nawet stracił nas z pola widzenia. Przecież obserwujemy, że postęp trwa nadal. Postęp tworzą firmy, które nie oglądają się na puste polityczne obietnice, na ZUS i podatki, prawo i inflację. Konsekwentnie w tym czasie rozwijały się: produktowo, ofertowo, a także zarządczo.

Dla wielu jest już za późno, ale wiele wciąż może coś zmienić, mimo że czasu ma coraz mniej.

Wykorzystuj wszystkie możliwości

Zacznę od tego, o czym wspominałem w postach na Linkedin po zakończonych Targach Poznańskich.

Czy były lepsze? Gorsze? Na pewno były inne.

Co roku muszą być inne, gdyż nie tylko branża ewoluuje, ale przede wszystkim zmienia się jej otoczenie biznesowe. Digitalizacja, technologie internetowe, spersonalizowane oczekiwania klientów, nowe modele biznesowe, takie jak subskrypcje, platformy handlowe, rozwiązania konstrukcyjne czy też synergia z wykorzystaniem przewag kooperanta. Nawet te najprostsze rzeczy, jak konstrukcje, materiały, rodzaje niespotykanych dotąd zastosowań, nowe funkcje – to wszystko ulega ciągłym przeobrażeniom.

Nikt z nas nie ma samodzielnej wiedzy, aby to wszystko skutecznie ogarniać. Najwyższy czas, aby intensywnie zacząć korzystać nie tylko z narzędzi informatycznych i sztucznej inteligencji, ale też z zewnętrznego wsparcia firm i osób wyspecjalizowanych w swojej roli.

Zewnętrzne formy wsparcia lub nawet stałe usługi wyspecjalizowanych firm nie tylko pomagają w nadążaniu za oczekiwaniami rynku, ale stają się wręcz niezbędne dla skutecznego prowadzenia biznesu. Rozwiązania logistyczne i informatyczne odgrywają tu role kluczowe. Ich podstawową zaletą są natychmiastowe wdrożenia.

Przepraszam, że zacytuję za moją publikacją na LinkedIn, gdzie często nie przebiera się w słowach: „Clou to wdrożenie – nie pierdo****e”.

Podobnie doradztwo biznesowe, które nie jest wtrącaniem się w doświadczenie operacyjne przedsiębiorcy. Wręcz przeciwnie. Odnosi się do rozróżnienia między rolą doradcy a rolą przedsiębiorcy w prowadzeniu działalności. Do jednych należy wskazanie możliwości, do drugich wdrożenie, a także skuteczne wykorzystanie. Wskazanie – nie wyręczanie!

Niezbędnym czynnikiem takiej współpracy jest pewien rodzaj „chemii”, która łączy obie strony i jest łatwa do wyczucia niczym H2S. Osobiście unikam współpracy z ludźmi, którzy są spięci i sztywni, jakby połknęli kij od szczotki. Z doświadczenia wiem, że najczęściej sztywnieją z powodu kompleksów i problemów, które ich trapią. Żyją w emocjonalnych więzieniach, które sami sobie budują. A przecież tak łatwo otworzyć klatkę.

…byle polska wieś spokojna

Czy każdy z nas nie odniósł wrażenia, że uczciwy i otwarty dialog jest terapią na wszystko? Bez oceniania czy narzucania rozwiązań. Spotykam wielu bystrych, zaradnych i godnych naśladowania ludzi. Rozmowy z nimi nie tylko inspirują, ale dostarczają konkretnej wiedzy praktycznej. Piszę to, ponieważ podczas Targów Meblowych dała się zaobserwować mentalną przepaść w kontaktach między nami Polakami a gośćmi z zagranicy.

Już Wyspiański pisał: „niech na całym świecie wojna, byle polska wieś spokojna”. Mam wrażenie, że nasza nieciekawość i zamkniętość w szlacheckich zagrodach od tamtego czasu nie posunęły się o krok dalej. Najprostsze pytania pozostawały bez odpowiedzi. Podpowiedzi rozwiązań spotykały się z podejrzliwością: o co mu chodzi? Próba otwartej rozmowy o przyszłości i planach się w niej spełnienia działała jak blokada.

W „normalnym kraju” ludzie inspirują się sukcesem innych, dzielą się swoją wiedzą i wspierają pomysłami. My wolimy czytać negatywne treści, cieszyć się cudzymi porażkami. Dusimy w sobie pomysły i własne rozwiązania. A tak w ogóle – to wszystko sami wiemy najlepiej.

A przecież do dialogu jak do tańca potrzeba minimum dwojga, natomiast sam dialog to podstawa rozwoju i innowacyjności. Od niego powinny zaczynać się procesy zmian. Dialog to podstawa efektywnej współpracy, jakichkolwiek zmian, jak również rozwiązywania konfliktów.

Poznałem firmy, w których najbardziej liczny zespół ludzi ze sobą WSPÓŁPRACUJĄCYCH wynosi JEDEN.

Chcesz sukcesu i szczęścia w życiu? To przestań żyć w swojej klatce.

Kiedy ostatni raz kogoś pochwaliłeś, poprosiłeś o radę, podzieliłeś się swoją wiedzą? W jakiej grupie/zespole z pasją budujesz swoją rzeczywistość? Jaka organizacja Cię wspiera, a Ty jesteś jej aktywnym członkiem? Co postulujesz i aktywnie to komunikujesz?

Nie musisz być wszędzie najlepszym

Jeśli nic z tych rzeczy, to coś z tym zrób. Nawet wbrew cechom narodowym. Wykazuj szacunek dla każdej oferty, każdego zapytania, chyba że jest to zimny mail całkowicie z d… Odpowiadaj choćby lakonicznie, w końcu ktoś zadał sobie trud, aby Cię odnaleźć. Każda Twoja odpowiedź na „tak” lub „nie” rozwija innych, a więc rozwija biznes wokół nas, a tym samym podnosi ogólną konkurencyjność. Ty też jesteś zmuszony lub zaczniesz działać takimi metodami. Budujesz bazę lub robi to za Ciebie sztuczna inteligencja. Przygotowujesz oferty. Rozsyłasz je do określonego segmentu odbiorców – a tu nic – bo wokół są tacy sami, jak Ty ludzie, niczym niezainteresowani. Tymczasem za każdym takim „atakiem” stoi jakaś możliwość i kryje się maleńka szansa jej wykorzystania. Chociażby: jak oni to zrobili i dlaczego to dotarło do mnie? Jaki zrobili błąd, że jestem mało zainteresowany?

Meliska – dla uspokojenia.

Żeby przetrwać, a nawet spokojnie działać na rynku wcale nie musisz być najlepszym i opanowywać w 100% wszystko, o czym piszę lub o czym czytasz gdziekolwiek. Wystarczy, że będziesz lepszy na określonym polu. To jest czas, aby zacząć pracować inaczej. Sprawniej, wydajniej, mądrzej – możesz zacząć choćby od dziś.

Metod jest wiele. Dokładnie tyle, ile możliwości zmian w Twojej firmie. Ale pamiętaj: to Twoja firma, a każda rządzi się swoimi indywidualnymi prawami. Pewnych rzeczy potrzebuje bardziej, innych mniej. Są rozwiązania, które się w niej sprawdzą szybciej i skuteczniej od innych. Każda ma swoich docelowych Klientów i produkty im dedykowane. Ścieżki dotarcia do Klienta i mechanizmy rozwoju produktów też są różne. „Clou” – przepraszam – „kluczem” ich rozwoju jest jego dopasowanie do właściwego zamka, który można otworzyć.

Tyle wstępu na dwa artykuły. Za miesiąc dostaniecie samo mięso, bez wstępniaka i bicia piany.

Tradycyjnie przejdźmy do wyliczanki wytrychów. Spróbuj, może któryś będzie pasował do Twojego zamka.

Biznesowy savoir-vivre

Już o tym wspomniałem pisząc o otwartym dialogu. Otrzymujesz maile z zapytaniami ofertowymi lub są to oferty przesyłane do Ciebie. Podobnie z telefonami, których często się nie spodziewasz. Odbieraj je, odpowiadaj na nie. Jak nie masz czasu, to jednym zdaniem. Naprowadzaj na swoje potrzeby. Niech myślą za ciebie – niech dla Ciebie pracują. Dla mnie zwykle każdego dnia pracuje kilka osób. Ktoś, kto cokolwiek mi oferuje, zwykle nie spełnia moich oczekiwań. Ale przecież mogę mu polecić udoskonalić swój produkt lub usługę, bądź po prostu dostosować do moich potrzeb. Czy to jest cena, rozwiązanie technologiczne, czy nawet produkt gotowy – nie ma znaczenia. Niech go dla mnie szuka.

Nie mieszaj

To jak z alkoholem – głowa boli i nic z tego dobrego nie wychodzi. Chcesz być we wszystkich kanałach dystrybucji… Możesz próbować się uczyć, poznawać, ale musisz wiedzieć, że w każdym z tych kanałów rosną specjaliści, z którymi nie wygrasz. Najbardziej rozwojowy temat D2C i B2C. Trafianie z produktem bezpośrednio do konsumenta to najbardziej rozwojowy obecnie segment rynku. Tutaj sami nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Bez wsparcia systemów integracyjnych, jak BaseLinker lub temu podobnych rozwiązań nie dasz sobie rady.

Podobnie z logistyką dostaw, którą musisz oddać w ręce specjalistów. Dzisiaj są już fabryki, które powstały z myślą wyłącznie o e-commerce. Nie interesuje ich nic innego. Każdy wyrób na etapie projektowania dostosowuje się do takiej sprzedaży. Waga, wielkość paczki, sposób pakowania, a przede wszystkim dobór produktów, które konsumenci są gotowi kupować zdalnie. Do tego rozwinięty system komunikacji wspierany sztuczną inteligencją.

To tylko przykład rozwoju jednego z kanałów dystrybucji. Dla każdego innego dopasowanie musi być równie dokładne. Osobiście uznaję, że mam produkt, jeśli mam go zapakowanego po przejściu wszystkich zmian konstrukcyjnych, takich, aby paczka była zwarta i odporna na wszelkie przypadki złego traktowania. Do tego dokumentacja, pełen zestaw materiałów marketingowych i POS. Pełna znajomość dedykowanych rynków wraz z kosztem ich obsługi.

Musisz wiedzieć, w co grasz

To jak w sporcie. Czy spotkałeś kiedyś mistrza siedmiu kategorii? Na coś musisz się zdecydować. Każdy parametr budowania Twojej przewagi będzie podlegał takiej decyzji. Na jaki podstawowy materiał się decydujesz, aby osiągnąć dla niego najlepszą cenę? Z kim będziesz kooperował, aby biznesowy partner traktował Cię wyjątkowo? Skąd będziesz importował podzespoły, aby sprostać wymaganiom ilościowym i terminowym? Jeżeli nie podejmiesz takich decyzji będziesz jak kaczka. Wszystko potrafi: biega, pływa, fruwa, nurkuje, ale wszystko do d…

Musisz wiedzieć, z kim grasz

Nawiązując do sportu: musisz wiedzieć na kogo się przygotować. Jeżeli stawiasz na najtańsze produkty i chcesz grać wyłącznie ceną, to zapomnij o eksportowym dropie. Koszty logistyczne zabiją Twoją przewagę niskiej ceny. To głupi i prosty przykład, ale pokazuje konieczność przemyślanych powiązań. Każde powiązanie produkt-klient musi być idealnie dopasowane. Nadal dominującą jest forma sprzedaży: cała oferta do wszystkich Klientów. W następstwie takiego lokowania produktów dorabiamy się szerokiej bazy, której efektywność jest tak niska, że PARETO może się schować. Dorabiamy się ogromnego asortymentu: czy to na produkcji, czy w salonie meblowym, który pracuje w bardzo małym wycinku.

Nie ma złych odbiorców naszych produktów lub usług. To my nie jesteśmy należycie przygotowani do ich obsługi.

Musisz wiedzieć, czym grasz

Trudno by było rozegrać najbliższe Mistrzostwa Europy w piłce nożnej piłką do rugby. Każdy powinien mieć swoje ulubione piłeczki. W kwietniowym wydaniu BIZNES.meble.pl wspomniałem o przerobie. Wszyscy wiemy, że różnie zarabiamy na produkcie. Zarówno w produkcji, jak i w salonach meblowych mamy konie pociągowe i uparte osły, które trudno wypchnąć do Klienta, a tym bardziej na nich zarobić. Ciągła analiza, co mamy i co z tego wynika to absolutny obowiązek każdego przedsiębiorcy.

W konsekwencji takiej wiedzy wiemy, które kulki mamy obstawiać i wcale nie muszą być ciepłe J. W przeciwieństwie do totolotka masz szansę dokonywać wyboru: czy opłaca się Ci stawiać na unikatowe konstrukcje, trudne technologie, określone wzornictwo, określone funkcje, a może określony segment, na którym będziesz się koncentrował.

Zawsze wygrywasz

Podczas moich wizyt w różnych przedsiębiorstwach, nie tylko tych, które są moimi Klientami, ale również tych, które są np. dostawcami lub jestem tam przy jakiejkolwiek okazji zauważam tę samą rzecz. Przyzwyczajenie do tego, co robią. Taką wewnętrzną ślepotę na możliwości. Duszą się ze swoimi „dusznymi” produktami u „dusznych” Klientów zamiast otworzyć okna. Tacy jesteśmy, takich mamy Klientów i tego się trzymamy.

Skrajnym przykładem są przedsiębiorstwa, które nie mają działu handlowego lub jego marginalnej namiastki. Zawsze wtedy pytam: a jakiego dzisiaj pozyskaliście nowego Klienta? Konsternacja! Podobnie z produktem. Co jest Waszym sztandarowym wyrobem? Jakie są jego przewagi? W jaki sposób konsekwentnie je komunikujecie? No to wtedy już całkiem wychodzę na głupka. Przecież my tu gramy w swoją grę, a przychodzi taki palant bez piłki i na dodatek z jakąś planszówką.

Co z tym wygrywaniem?

W salonach szczegółowa analiza: co i dlaczego się sprzedaje. Nie na zasadzie: szafka z Pcimskich Fabryk Mebli, ale z jakiego powodu. Co decyduje, że sprzedają się te, a nie inne meble? I dalej: skoro te cechy decydują, to szukajmy takich, gdzie te cechy są jeszcze bardziej widoczne.

W produkcji wygrywają produkty oparte na własnym przerobie. Jeżeli tak nie jest, to znaczy, że coś jest do bani. Jeżeli ktoś zrobi to taniej i lepiej od nas, a my jemu zlecamy, to jesteśmy zmuszeni do zakupu zawierającego przerób i marżę tego dostawcy. Tak długo nie pociągniemy. Każdy przetwarzany element zawiera marżę przerabiającego. Nie znaczy to, że nie mamy kupować podzespołów, które nie leżą w naszych kompetencjach produkcyjnych. Zauważmy jednak, że mogą je kupić wszyscy. Zadaniem przedsiębiorstwa produkcyjnego jest zarabianie pieniędzy na przetwarzaniu. Inaczej będą wyłącznie pośrednikiem handlowym, a nie producentem. Przepraszam, że nie rozwinę jeszcze szczegółowiej, ale gdybym tak robił, to umarłbym z głodu.

Bądź najlepszy

W dobie możliwości szybkich porównań, jakimi dysponuje konsument szansę mają wyłącznie najlepsi lub inni. Klienci zawsze wybiorą najlepsze z ich perspektywy produkty. Całe szczęście, że ich perspektywy są różne, a ich liczba przekracza 8 miliardów. Naszym zadaniem jest ich odnajdywanie i dopasowywanie produktów i usług. Clou tkwi zatem w dopasowywaniu. Musisz mieć najlepszych dostawców, na jakich Cię stać, a jednocześnie być najlepszym dostawcą dla swoich odbiorców. Zwykle to my szukamy Najlepszych Odbiorców i Klientów. W momencie, gdy to my będziemy chociaż w czymś najlepsi – Odbiorcy sami do nas przyjdą.

Za każdym razem bądź dla swojego Klienta jak prezent. Social media mają swoje prawa. Jedno z nich głosi: „Zanim zaczniesz sprzedawać jakiś produkt lub usługę, daj coś od siebie za darmo”. Stąd wziął się kontent marketing. Czytaj i oglądaj swoje „Prezenty”, Posty, Blogi, Kursy, Webinary… Dostajesz je za darmo, więc postaraj się je dobrze wykorzystać. Z drugiej strony: publikuj i bądź aktywny, niech inni korzystają z Twoich produktów i usług. Jeśli będziesz najlepszy, to obserwatorzy będą Twoimi Klientami.

Nieustannie trenuj

Bez nieustannego treningu i ciągłego pogłębiania wiedzy nie będziesz nadążał lub jak kto woli „zdanżał”. Na początku tego artykułu postraszyłem galopującymi zmianami opartymi na coraz mniej dla nas zrozumiałych narzędziach informatycznych. Wspomniałem o wykładniczym charakterze postępu, który nam ucieka zanim ubierzemy buty, aby próbować to wszystko gonić.

Tymczasem… Polecam lekturę obowiązkową: „22 niezmienne prawa marketingu: naruszasz je na własne ryzyko!”, Al Ries, Jack Trout. Książka wydana 30 lat temu, u nas trochę później. Autorzy skupiają się na tym, że mimo ciągłych zmian w świecie biznesu i technologii, istnieją podstawowe zasady marketingowe, które pozostają niezmienne i mogą być stosowane przez firmy w każdym sektorze i w każdym czasie. Zrozumienie tych praw i ich konsekwentne stosowanie może prowadzić do sukcesu w marketingu i budowy silnych marek. Znajdziesz tam wyjaśnienie 22 fundamentalnych zasad, które są kluczowe dla skutecznego marketingu.

Dla zachęty przytoczę jedno z praw. To prawo percepcji. „Nie ma znaczenia, kto ma najlepsze produkty na rynku. Najważniejsze jest, jak ten produkt jest postrzegany i oceniany przez klienta.”

Sformułowanie sprzed 30 lat, a prawdopodobnie jedno z ważniejszych w dobie e-commerce.

ZOBACZ TAKŻE: Strategia czy taktyka?

Dodałbym jeszcze to, o czym 30 lat temu jeszcze w ten sposób nie myślano, a mianowicie prospecting. Ten kluczowy proces w sprzedaży, mający na celu identyfikację i nawiązywanie kontaktu z osobami potencjalnie zainteresowanymi decyduje, czy do jakiejkolwiek percepcji w ogóle ma szanse dojść.

Podstawy trzeba znać, a kto pyta ten nie błądzi.

Zapraszam na LinkedIn. Portal otwarty na wiedzę, tak jak ja na jej udostępnianie.

TEKST: Wiesław Kalinowski

Artykuł został opublikowany w miesięczniku BIZNES.meble.pl, nr 5/2024.