Branża

Rzemieślnicza tradycja i technologiczna nowoczesność

Magdalena Puszman-Kornak, prezes marki Puszman. Fot. Tomasz Markowski.

Rzemieślnicza tradycja i technologiczna nowoczesność

Magdalena Puszman-Kornak, prezes marki Puszman, o historii powstania firmy, pasji tworzenia i nowatorskich pomysłach wprowadzanych z poszanowaniem dorobku przeszłości.

Z historią sięgającą 1955 roku firma Puszman jest jedną z najdłużej działających firm w branży meblarskiej w Polsce. Proszę przybliżyć dzieje firmy. Skąd wybór mebli tapicerowanych jako przedmiotu działalności?

Reklama
Meblarski-1000-banner-srodtekstowy-750x100-gif-miesiecznik-i-portal-informacyjny-branzy-meblarskiej-biznes-meble-pl

To prawda. Firma Puszman to firma rodzinna przekazywana z pokolenia na pokolenie. Nasza historia, jako producenta mebli tapicerowanych, rozpoczęła się 1955 roku, ale początki firmy sięgają czasów wcześniejszych. Przed II wojną światową mój dziadek, Stanisław Puszman, założył w Kobylej Górze zakład rzemieślniczy specjalizujący się w rymarstwie i siodlarstwie oraz w usługach tapicerskich, nauczył rzemiosła swoich synów Józefa i Antoniego. Po jego śmierci młodszy z braci – Antoni – objął zakład i przeniósł się wraz z rodziną na Ziemie Odzyskane. Mój ojciec, Antoni Puszman, w 1955 roku rozpoczął działalność w Sycowie, gdzie do dziś mieści się siedziba naszej firmy. Rozszerzył działalność rzemieślniczą o usługi tapicerskie, by następnie z upływem lat i wzrostem zamożności lokalnych mieszkańców rozpocząć masową produkcję mebli wypoczynkowych.

Prowadzenie prywatnego zakładu w czasach głębokiego komunizmu wymagało odwagi i determinacji. Dzięki jego sile i uporowi firma przetrwała szykany i zastraszanie ze strony ówczesnych władz. Stopniowo rozszerzał asortyment produkowanych mebli, podążał za trendami i zdobywał coraz szersze rynki zbytu. Niektóre meble, flagowe produkty firmy, jak np. model „Janina” były produkowane nieprzerwanie przez przeszło 20 lat. W latach osiemdziesiątych zatrudniano już 25 osób, co na tamte czasy było niemałym wyczynem.

Nagła śmierć Antoniego w 1985 roku była wstrząsem nie tylko dla rodziny, ale i dla losów firmy. Jednak pomimo braku męskiego potomka udało się ocalić firmę, którą przez kilkanaście lat zarządzała żona Helena i najstarsza z córek – Teresa. Przeszło 20 lat temu przejęłam – wspólnie z mężem Cezarym Kornak – stery firmy, którą prowadzimy i rozwijamy do dzisiejszego dnia.

Firma Puszman działa więc nieprzerwanie od 67 lat.

Czy przejęcie zarządzania firmy było dla Pani wyborem trudnym, czy może oczywistym? Jak zmieniła się firmach przez ten czas, gdy Pani nią zarządza?

Ponieważ dorastałam, obserwując pracę rodziców, kontynuacja prowadzenia rodzinnej firmy była moim naturalnym wyborem. Zrodziła się ona przede wszystkim z poczucia obowiązku, ale również ze stopniowo kiełkującej we mnie pasji do kreowania nowych produktów. Była to jednak ciężka praca od podstaw. Od szczegółowego poznania procesu produkcji, poprzez naukę zarządzania przedsiębiorstwem, aż po umiejętność poruszania się w przestrzeni rynkowej wśród rosnącej szybko konkurencji. Jednak chęć nauki i konsekwencja w działaniu pozwoliły nam rozwinąć firmę, którą z powodzeniem prowadzimy do dziś. Prężnie się rozwijamy. Przez cały okres inwestujemy.

Stałe inwestycje – kapitalne remonty i budowa nowych hal produkcyjnych, rozbudowa biura, zakup nowoczesnych maszyn i urządzeń, programów komputerowych wspomagających procesy zarządzania, produkcji i logistyki, a przede wszystkim inwestycje w opracowanie bogatej oferty wysokiej jakości produktów. Inwestycje te pozwoliły nam zautomatyzować produkcję, zwiększyć moce produkcyjne i rozbudować zaplecze logistyczne. W tej chwili mamy trzy zakłady produkcyjne, a nasze meble sprzedajemy poprzez rozbudowaną sieć partnerskich salonów meblowych, sklepów internetowych oraz sieci handlowych. Staliśmy się rozpoznawalną marką produkującą funkcjonalne sofy i narożniki.

Te wszystkie działania spowodowały, że niewielki zakład z czasem przekształcił się w nowocześnie zarządzaną fabrykę, zatrudniającą ponad 200 pracowników. Wielu z nich jest z nami od początku, często pracują u nas całe rodziny. Doceniamy ich wytrwałość i ciężką pracę. Razem budujemy sukces tej firmy.

A czy coś jeszcze zostało dzisiaj z idei rzemiosła, która prawie 70 lat temu legła u podstaw rozpoczęcia działalności przez firmę Puszman?

Wywodzimy się z tradycji rzemieślniczych, jednak z odwagą podążamy za nowoczesnymi technologiami i najnowszymi trendami, co przekłada się na funkcjonalne rozwiązania i bogate wzornictwo w produkowanych przez nas meblach wypoczynkowych, które charakteryzują się prostotą i niepowtarzalnym designem. Łączą w sobie estetykę, funkcjonalność i wyważone proporcje. Mając w pamięci zdobyte przez lata doświadczenia nie zapominamy o sprawdzonych rozwiązaniach, nieustannie jednak dążymy do wdrażania nowoczesnych i innowacyjnych zastosowań.

Aktualnie firmą zarządza już kolejne pokolenie. Wbrew pozorom sukcesje, zwłaszcza te udane, również w branży meblarskiej, nie są oczywistością. Czy w przypadku Państwa firmy nie było nigdy problemów z sukcesją?

Obecnie do głosu dochodzi najmłodsze pokolenie, wnosząc swój młodzieńczy zapał, wiedzę, umiejętności i świeże spojrzenie. Nigdy nie namawialiśmy naszych synów, by podążali naszym śladem, to są ich osobiste wybory. Sukcesja w naszej firmie odbywa się więc w dość naturalny sposób, będący połączeniem głęboko zakorzenionego poczucia obowiązku, przywiązania do naszej rodzinnej tradycji i zawodowej pasji.

Ostatnie dwa i pół roku (pandemia i związane z nią obostrzenia) mocno przemodelowały niejeden biznes. Jak to wyglądało u Państwa? Czy coś z tych zmian zostanie w firmie Puszman na dłużej?

Pandemia była dla nas dość ciężkim okresem destabilizacji w pracy firmy i niepewności rynku. Z niektórymi problemami borykamy się do dziś i odczuwamy jej skutki. Obecnie działamy normalnie, powróciliśmy do funkcjonowania w sposób, w jaki funkcjonowaliśmy przed pandemią. Cenimy sobie bezpośredni kontakt z naszymi partnerami – klientami czy dostawcami, budowanie relacji wzajemnego zaufania podczas bezpośrednich spotkań w firmie czy na targach, bo tego nam najbardziej brakowało podczas obostrzeń i ograniczeń w pandemii. Skupialiśmy się wówczas na pracy zdalnej, na dostarczaniu klientom jak najlepszych informacji o produkcie: dobrych jakościowo zdjęć oraz materiałów video mebli i aplikacji AR, w której można obejrzeć nasze meble w swoim wnętrzu.

W maju ubiegłego roku braliśmy udział w edycji specjalnej targów „Meble Polska” w formule on-line, które wbrew wcześniejszym obawom, przyniosły nam długofalowe, wymierne efekty. Nawiązaliśmy szereg nowych i – co najważniejsze – trwałych relacji biznesowych. I to właściwie jedyny pozytywny aspekt pandemii. Przyjęty standard zostanie z nami na dłużej. Będziemy kontynuować te prace w przyszłości.

Pod względem wielkości produkcji ubiegły rok był dla branży meblarskiej w Polsce rekordowy. Czy rekordowy był także w Państwa firmie?

Paradoksalnie, branża meblarska okazała się jednym z beneficjentów pandemii i rzeczywiście obserwowaliśmy znaczący wzrost sprzedaży. Jednak po boomie zamówień na przełomie 2020/2021 roku, niestety bieżący rok wykazuje znaczący spadek liczby zamówień. Widać, że klienci zaczęli powoli „zaciskać pasa” przed nadchodzącym kryzysem, co powoduje, że jesteśmy pełni obaw co do przyszłości i mocno przygotowujemy się na spodziewany trudny czas recesji.

Czy w ślad za rekordową sprzedażą szedł także wzrost rentowności? Biorąc pod uwagę skalę ostatnich podwyżek cen materiałów i komponentów można mieć wątpliwości czy większa sprzedaż przełożyła się na większy zysk…

W ubiegłym roku nie zanotowaliśmy rekordów sprzedaży w kraju, za to znacznie poszerzyliśmy eksport. Wzrosty cen komponentów i kosztów produkcji oraz zaburzona dostępność niektórych komponentów rozregulowują produkcję i obniżają efektywność, co ma niestety wpływ na spadek rentowności.

Z branży płyną niepokojące głosy o zbliżającej się dekoniunkturze, o czym świadczy choćby znaczące zmniejszanie się portfeli zamówień. Czy Państwo także dostrzegają symptomy dekoniunktury? Jak – Pani zdaniem – może być ona głęboka?

Ostatnie dwa lata mocno doświadczyły całą naszą branżę. Towarzysząca nam nieustanna niepewność i nieprzewidywalne zachowania rynku, zerwane łańcuchy dostaw, wzrost kosztów produkcji, a teraz wojna i galopująca inflacja to są wybitnie niesprzyjające warunki do prowadzenia działalności. Wzrost ryzyka i niestabilne przepisy zahamowały inwestycje, a wiele firm walczy o przetrwanie. Tym bardziej niepokoją nas głosy o nadchodzącej dekoniunkturze, której pierwsze oznaki dane nam było odczuć w II kwartale tego roku.

Czy recesja będzie tak głęboka, jak przewidują niektórzy analitycy? Tego nie wiem, ale dokładamy wszelkich starań, aby minimalizować jej skutki, podejmując nieustanną walkę o klienta i nowe rynki zbytu. Kluczowy jest dla nas dalszy rozwój eksportu, przy jednoczesnym utrzymaniu dbałości o dotychczasowych odbiorców, aby byli dobrze obsłużeni i zaopatrzeni, a kierowana do nich oferta była atrakcyjna i „szyta na miarę”.

Branża meblarska w Polsce jest wybitnie proeksportowa. Państwo także sprzedają swoje meble nie tylko w Polsce, ale też za granicą. Które rynki są dla firmy Puszman kluczowe i dlaczego?

Obserwujemy spowolnienie krajowego popytu i staramy się reagować – dywersyfikować działania zmierzające do rozwijania naszego portfolio produktowego oraz pozyskania nowych rynków zbytu. Dostrzegamy rosnące zainteresowanie naszymi meblami nie tylko w Europie, ale również na rynku amerykańskim. Biorąc pod uwagę naszą chęć dalszej ekspansji, są to dla nas bardzo interesujące perspektywy. Staramy się intensyfikować działania na takich rynkach jak Stany Zjednoczone, Kanada, Izrael, jednocześnie cały czas rozwijając współpracę w większości krajów Unii Europejskiej.

Jakie plany na najbliższą przyszłość ma firma Puszman?

Nie spoczywamy „na laurach”, mamy dalsze plany rozwojowe, kontynuujemy rozpoczęte inwestycje w rozwój firmy, zwiększanie efektywności produkcji i rentowności. Stale inwestujemy i wspieramy różne obszary sprzedaży i marketingu, w tym działania marketingowe na rynkach zagranicznych. Jest to najczęściej udział w targach, misje wyjazdowe czy dystrybucja materiałów reklamowych i promocja firmy. Staramy się budować spójny wizerunek silnej marki meblowej o dobrych jakościowo, funkcjonalnych meblach.

Kluczowe jest dla nas skupianie się na kliencie, możliwości szybkiego reagowania na jego potrzeby, a więc produkcji mebli zgodnie z panującymi trendami i zmieniającymi się potrzebami rynku. Doceniamy to, że nasze meble są dobrze przyjmowane przez naszych partnerów handlowych i cieszą się dużym uznaniem na rynku. Chcemy dalej wzmacniać świadomość naszej marki na rynku rodzimym oraz budować pozycje wiarygodnego partnera dla zagranicznych partnerów biznesowych.

Dziękuję za rozmowę.

ROZMAWIAŁ: Marek Hryniewicki