Branża

Potargowa refleksja „na gorąco”

Piotr Domański.

Potargowa refleksja „na gorąco”

W czasie targów „Drema”, „Furnica” i „SoFab” spotkałem się z moim wieloletnim przyjacielem Markiem. Obydwaj bardzo ucieszyliśmy się z możliwości ponownego uściśnięcia sobie dłoni i porozmawiania. Doszło nawet do tzw. „niedźwiadka”.

Reklama
visby.pl banner z promocją na łóżko

Po pierwszych słowach Marka: „co się z Tobą dzieje, już od prawie roku niczego nie napisałeś; nawet nie wiesz, ale po Twoim (tzn. moim) ostatnim artykule było kilka ciekawych reakcji naszych Czytelników” co może powiedzieć człowiek, który półtora roku temu w zasadzie rozpoczął kolejne, nowe życie zawodowe. Tym razem, jako firma jednoosobowa, próbujący sprzedać swoją wiedzę i doświadczenia, a nie kolejną maszynę. Na szczęście w tym czasie znalazłem kilku klientów, którzy z tej mojej wiedzy skorzystali i nawet zapłacili cenę będącą wyrazem szacunku do wykonanej przeze mnie pracy i uzyskanych przez nich efektów (myślę tu między innymi o Tadeuszu, Dariuszu, Czesławie i p. Piotrze – dziękuję). Dlatego mogę sobie pozwolić na dalsze funkcjonowanie.

Ale dosyć już z dygresjami dotyczącymi mojej osoby. Dlaczego znowu, po roku podejmuję kolejną próbę podzielenia się z Państwem moją refleksją?

W targach „Drema” uczestniczyłem od początku ich powstania koncentrując swoje działania na sprzedaży lub zakupie określonych urządzeń inwestycyjnych. Pierwszy raz nie była to hala „Dremy”, tylko znalazłem się w hali dedykowanej targom „SoFab” na stoisku ITM z Olsztyna. Ktoś by się spytał: „chłopie, co Ty tam robisz? Znasz się na maszynach i urządzeniach, a tu nagle firma oferująca systemy informatyczne dla zakładów produkcji mebli tapicerowanych i skrzyniowych…”

Nie Drema, a SoFab

Jeszcze później wrócę do wyjaśnienia, w jaki sposób znalazłem się na hali 7 na stoisku 7 (tak à propos – siódemka była dla mnie zawsze szczęśliwą liczbą).

Cisza na hali targów „SoFab” umożliwiła prowadzenie rozmów w miłej i spokojnej atmosferze, przy smacznej kawie zrobionej przez Anię i Sylwię. Tematyka rozmów – bardzo szeroka, gdyż obejmuje zagadnienia związane z organizacją funkcjonowania zakładów produkcyjnych o różnych wielkościach. W hali nie ma tłumów, ale panuje tu nieznana mi do tej pory atmosfera skupienia i wzajemnego słuchania. W dzisiejszych czasach jest to zjawiskiem rzadko spotykanym, najczęściej wszyscy mówią nie słuchając się wzajemnie).

Na moment zajrzałem do hali obok, pełnej kolorowych maszyn i urządzeń o różnych wielkościach. Na stoiskach tłumy, alejki wypełnione specjalistami z naszej branży. Jedni obserwują swoje obiekty westchnień z daleka, inni muszą je dotknąć i poklepać. Widać, że wszyscy stwarzają wrażenie, jakimi to są wspaniałymi specjalistami i znawcami proponowanej techniki. Oczywiście, ze względu na duży hałas, rozmowy prowadzone są tzw. pełnym głosem, często tuż przy uchu słuchającego. Firmy dostarczające ten sprzęt inwestycyjny prześcigają się w pomysłach kuszenia i przekonywania klienta.

Popatrzałem na ten jarmark różności i z przyjemnością wróciłem na swoje miejsce tj. stoisko firmy ITM, na którym trwała rozmową z kolejnym klientem o świecie wirtualnym, którego nie da się dotknąć lub poklepać, a i specjalistów o wiele mniej. Co dziwne, nas zespół liczył cztery osoby. Czwartą, o której nie wspomniałem był Dariusz, którego podziwiam za wiedzę w zakresie informatycznego pojmowania funkcjonowania zakładów meblarskich i nie tylko, który na bazie swojego doświadczenia w branży meblarskiej kilkanaście lat temu opracował system informatyczny Saturn, wspomagający zarządzania w mniej więcej 100 firmach w Polsce, Europie Zachodniej, Południowej i Wschodniej.

Kilka wniosków

Jestem inżynierem, dlatego moje opracowanie zakończyć chciałbym pewnym podsumowaniem:

  1. Cóż, o wiele łatwiej jest zakupić kolejną nową maszynę czy urządzenia, zapłacić kolejne duże pieniądze i zwiększyć koszty firmy (nowe zatrudnienie, nowe miejsce na hali, koszty amortyzacji, modernizacja instalacji odpylającej itd. – słowa te nie wzbudzą oczywiście sympatii u sprzedawców tych zabawek) niż zastanowić się nad wzrostem wydajności pracy poprzez zmianę organizacji, a co za tym idzie – zmniejszenia kosztów funkcjonowania.
  2. Zakład wyposażony w nowe, kolorowe maszyny, w nowe duże hale stanowi wyraz dumy dla jego właściciela. Organizację widać dopiero po pewnym czasie i nie każdy zwraca na nią uwagę a więc, po co?
  3. Organizacja zakładu jest to świat wirtualny. Oczywiście opracowanie programu zmiany organizacyjnej zakładu jest to dla dobrego specjalisty kilka dni pracy. Ale wdrożenie z sukcesem tego programu to jest mistrzostwo świata. Wdrożenie nowej organizacji wymaga zmiany mentalności ludzi na wszystkich szczeblach pracy i spotyka się często z dużym oporem materii. Wymaga tym samym bardzo dużo czasu. Cóż z nowym systemem informatycznym wspomagającym organizację, kiedy pracownicy nie rozumieją jego? Wtedy system sobie, a życie sobie.
  4. Nie można wdrożyć systemu informatycznego w zakładzie, w którym organizacja jego funkcjonowania nie jest uporządkowana. Jedynie w świecie uporządkowanym da się pracować i żyć spokojnie osiągając systematycznie pozytywne efekty. Świat chaosu nie prowadzi do niczego pozytywnego. Szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy system organizacji przedsiębiorstwa w pełnym zakresie dostosować trzeba do systemu sprzedaży.
  5. Zakup nawet najdroższego urządzenia czy maszyny nie przyniesie efektu, kiedy będzie ono pracowała 4 godziny na zmianę. A więc znowu: organizacja.
  6. Dobra organizacja wymaga szybkiego, a właściwie bieżącego dostępu do niezakłamanych informacji. Bez dobrze ustawionego i wdrożonego systemu informatycznego tego się nie da osiągnąć.

Zmienić mentalność

Ostatnie pytanie. Co taki specjalista jak ja robi w tym wirtualnym świecie? Aby uporządkować przestrzeń w przedsiębiorstwach trzeba wiedzę szanownych informatyków uzupełnić znajomością zagadnień z zakresu projektowania mebli, technologii, materiałów, stosowanych maszyn i urządzeń, a nawet mentalności ludzi pracujących od lat przy produkcji mebli. Tylko dopiero wtedy jest szansa na uzyskanie oczekiwanego wyniku. Ktoś musi umieć na podstawie danych technicznych określić jej wydajność oraz możliwości technologiczne. Ktoś musi te zagadnienia, używając języka branżowego: sprzedać ludziom, aby zmienić ich mentalność, aby zrozumieli, po co te nowe.

Prawda, że dla takiego dinozaura jak ja jest to fajne zadanie? A już z dobrym zespołem ludzi będzie to tylko przyjemność. Tym razem, już po kilku miesiącach współpracy mogę stwierdzić, że tak jest.

TEKST: mgr inż. Piotr Domański

Absolwent SGGW-AR, Wydział Technologii Drewna, specjalizacja maszyny i urządzenia w przemyśle drzewnym (1976 r.). Przez całe życie zawodowe związany z przemysłem drzewnym. Pracował w firmach: Famos, Warexpo, Polimex-Cekop, Furnel International Ltd., Stolbud Warszawa, Nowy Styl, IMA Polska. W latach 2005-14 był prezesem Zarządu IMA Polska). Od 2014 r. właściciel firmy Consultingowej AT Piotr Domański.

Artykuł został opublikowany w miesięczniku BIZNES.meble.pl, nr 11/2015