Branża

Ełczanin z wyboru

Dariusz Świątek, dyrektor zarządzający w Impress Decor Polska.

Ełczanin z wyboru

Urodził się w Ostrowie Wielkopolskim. Prywatnie, od najmłodszych lat, związany z Warszawą, w której się uczył, studiował i mieszka. Zawodowo – Dariusz Świątek wybrał Ełk, gdzie jest dyrektorem zarządzającym w Impress Decor Polska.

Reklama
Banner All4Wood 2024 - 750x100

Pierwsze spotkanie Dariusza Świątka z branżą meblarską miało miejsce w 1988 r., w czasie studiów na Wydziale Mechaniki Precyzyjnej Politechniki Warszawskiej. Moja teściowa znalazła w gazecie ogłoszenie, że IKEA poszukuje ludzi do pracy. W Polsce nie było wtedy jeszcze salonów IKEA, natomiast istniało biuro zakupów. Poszukiwali młodych ludzi, których chcieli dokształcić i zatrudnić. Jednym z warunków była biegła znajomość w mowie i piśmie języka obcego. Większość osób, które się wtedy pojawiły w IKEA to były osoby z angielskim. Ja – jako jeden z nielicznych – byłem z niemieckim. Tak to wszystko się zaczęło: jeszcze w czasie studiów, przed obroną pracy dyplomowej, jeździłem w delegacje z IKEA. A kilka dni po obronie zostałem zatrudniony w pełnym wymiarze, na etat – wspomina Dariusz Świątek.

Uruchomienie kolejnej, piątej maszyny drukarskiej w Ełku w 2010 r.
Uruchomienie kolejnej, piątej maszyny drukarskiej w Ełku w 2010 r.

Zaczynał od technika. Był odpowiedzialny za wprowadzanie do produkcji mebli, przede wszystkim metalowych, ale także stelaży, lamp i zabawek. Odwiedzał dostawców w całej Polsce wprowadzając produkcję dla IKEA i według zasad IKEA. Gotowe wyroby trafiały na rynki Europy Zachodniej.

Praca dla IKEA trwała prawie 6 lat. W biurze firmy w Warszawie nauczył się, że zasada „nie ma rzeczy niemożliwych” nie musi być tylko sloganem. Otrzymałem wtedy kostkę do gry w postaci kuli w pudełku z napisem: „Ingenting är omöjligt”. Mam ją do dziś i staram się pamiętać o tym każdego dnia – przypomina. Po jakimś czasie do zakresu jego obowiązków doszła także działalność handlowa, był asystentem kupca, zajmował się też jakością.

Bilet do Paryża

Pewnego dnia zadzwonił headhunter z informacją, że na Okęciu czeka na mnie… bilet do Paryża i atrakcyjna oferta. A że byłem dość świeżo upieczonym ojcem dwóch małych córeczek, zatem pieniądze miały spore znaczenie, dałem się skusić. To był początek lat 90. Moja nowa praca polegała na znajdywaniu dla Grupy Schieder dostawców mebli, które następnie sprzedawane były w ramach organizacji IMS. Pracowałem głównie z odbiorcami na rynkach francuskim, a także skandynawskim. Po roku jednak odszedłem, bo pewne rzeczy mi nie odpowiadały. Byłem świadkiem upadku kilku firm – producentów mebli w Polsce. Powiedziałem: dziękuję – wspomina.

W czasie pracy dla Schiedera spotykałem się m.in. z panem Penndorfem, który pracował w firmie MASA. Był zainteresowany informacjami, jakie dekory sprzedają się na rynku francuskim, a jakie w Skandynawii, bo te informacje potrzebne były do tworzenia oferty. Przy którymś spotkaniu powiedziałem, że będę szukał nowej pracy, bo nie jestem zadowolony z obecnej, więc jest to prawdopodobnie nasze ostatnie spotkanie. W tym momencie usłyszałem prośbę, bym nie szukał pracy, bo już jestem zatrudniony, a resztę uzgodnimy później. Akurat w tym czasie w firmie MASA następowała zmiana generacji. Dotychczasowy przedstawiciel na Polskę był już starszym człowiekiem i moja osoba bardzo im pasowała. Młody, ambitny, gotowy do pracy, żądny nowych wyzwań, z wiedzą o branży i kontaktami – śmieje się Dariusz Świątek.

25-lecie Fabryki Mebli Stolpłyt. Od lewej: Dariusz Świątek, Leszek Wójcik (Stolpłyt), Paweł Wyrzykowski (Pfleiderer).
25-lecie Fabryki Mebli Stolpłyt. Od lewej: Dariusz Świątek, Leszek Wójcik (Stolpłyt), Paweł Wyrzykowski (Pfleiderer).

MASA była drukarnią z wieloletnią historią. Zajmowała się drukiem dekoracyjnym, dostarczała swoje produkty w dużej części na rynki wschodnie.

Dariusz Świątek: sam sobie szefem

To było miękkie lądowanie. Dariusz Świątek został jednoosobowym przedstawicielem regionalnym firmy MASA w Polsce, odpowiedzialnym za sprzedaż na terenie Polski. W 1993 r. nasz konkurent stworzył joint-venture Maltaprint w Poznaniu. Wiedziałem, że bez inwestycji MASA w zakład w Polsce, utrata części udziałów w rynku jest kwestią czasu. Naszym głównym krajowym odbiorcą były wtedy Zakłady Płyt Wiórowych w Grajewie i Prospan Wieruszów – wspomina.

Od lewej: Aneta Werla, Dariusz Świątek, prezydent Ełku – Tomasz Andrukiewicz, Michał Pacynko (Impress).
Od lewej: Aneta Werla, Dariusz Świątek, prezydent Ełku – Tomasz Andrukiewicz, Michał Pacynko (Impress).

W tamtych latach w Polsce pracowało prawie 100 pras membranowych. To nie był jakiś oszołamiający wydatek, więc stolarze mogli na to sobie pozwolić. Potrzebowali od nas folii do produkcji – wtedy jeszcze MASA drukowała folie termoplastyczne i klientów było sporo. Początki współpracy z Leszkiem Wójcikiem ze Stolpłytu czy Leszkiem Berbeciem z DRE – to była właśnie sprzedaż folii termoplastycznych – dodaje.

Rusza produkcja w Polsce

Decyzja o rozpoczęciu produkcji w Polsce zapadała w bólach. Rozmawialiśmy z właścicielem firmy MASA, Christianem Ottem. Próbowaliśmy go przekonać do jak najszybszej inwestycji w Polsce, zwłaszcza, że po przejęciu Maltaprint pojawiła się bardzo poważna konkurencja. Ponadto wiadomo było, że druga konkurencyjna firma także będzie inwestowała w Polsce. Nie wiedzieliśmy tylko, czy będzie inwestowała w Mielcu – na terenie Specjalnej Strefy Ekonomicznej, czy pod Łodzią. Gdy w końcu zapadła decyzja o inwestycji firmy MASA w Polsce zaczęliśmy szukać odpowiedniej lokalizacji – mówi Dariusz Świątek.

Wiedzieliśmy, że w ciągu kilku lat granica przestanie istnieć. Mieliśmy zakład w Berlinie, w związku z czym właściciel nie był zainteresowany postawieniem zakładu blisko granicy z Niemcami. Raczej myśleliśmy o wschodzie, lub centrum Polski. Rozmawialiśmy także z Wyszkowskimi Fabrykami Mebli. One dysponowały wieloma hektarami powierzchni i bardzo chciały nas ściągnąć do siebie i wynająć halę. Ostatecznie udało nam się przekonać właściciela do koncepcji postawienia zakładu od nowa. To była właściwa decyzja… – wspomina Dariusz Świątek.

Dariusz Świątek z Janem Szynaką podczas regat towarzyszących VI Turniejowi Meblarzy w Piłce Nożnej (Wolsztyn, 2009).
Dariusz Świątek z Janem Szynaką podczas regat towarzyszących VI Turniejowi Meblarzy w Piłce Nożnej (Wolsztyn, 2009).

Wmurowanie kamienia węgielnego pod zakład produkcyjny miało miejsce w listopadzie 1998 r. Na dokumencie podpisy złożyli: Christian Ott – właściciel firmy MASA, Wojciech Kierwajtys – prezes Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, Zdzisław Fadrowski – prezydent Ełku.

Zakład powstał od zera, dzięki czemu mogliśmy go optymalnie zaplanować. Tego nam trochę brakowało w innych zakładach MASA. One były budowane w pobliżu lotnisk – np. w Berlinie w pobliżu Tempelhof, podobnie w Dreieich – kilkanaście kilometrów od lotniska we Frankfurcie nad Menem. Ta bliskość lotniska była początkowo bardzo ważna, także ze względu na transport lotniczy. Lokalizacja w Ełku miała zupełnie inną koncepcję. Duże ilości, zaopatrywanie rynku polskiego, który ma ogromny potencjał, a także ekspansja dalej na wschód. Mieliśmy wtedy zakłady w Brazylii, Hiszpanii, dwa zakłady w Niemczech. Ełk był piąty… Poza kilkoma specjalistami zdecydowana większość załogi, dzisiaj ponad 120-osobowej, to mieszkańcy Ełku, 60-tysięcznego miasta na północnym-wschodzie Polski.

W drodze

Mimo że tworzył się zakład, Dariusz Świątek był ciągle związany z niemiecką centralą. Prezesem w Ełku został Wojciech Kujawski. Ja byłem odpowiedzialny za sprzedaż, nie tylko produktów zakładu w Polsce, ale także produktów ze wszystkich zakładów Grupy – czyli i folii finish, i folii termoplastycznych, i papierów dekoracyjnych. W tym momencie byłem już odpowiedzialny nie tylko za Polskę, ale i za inne rynki – różne w różnych latach. Dopiero w 2006 r. zostałem – razem z Wojtkiem Kujawskim – dyrektorem zarządzającym. Po przejęciu przez firmę Constantia zmieniła się koncepcja zarządzania – w każdym zakładzie były po dwie osoby zarządzające. Z funkcji dyrektora do spraw sprzedaży powołano mnie na funkcję członka Zarządu – mówi Dariusz Świątek. Dwa lata temu całą Grupę Impress kupił od firmy Constantia fundusz Ipopema.

Sport to jedna z największych pasji Dariusza Świątka. Na zdjęciu: inauguracja siatkarskich mistrzostw świata na Stadionie Narodowym w Warszawie (2014 r.).
Sport to jedna z największych pasji Dariusza Świątka. Na zdjęciu: inauguracja siatkarskich mistrzostw świata na Stadionie Narodowym w Warszawie (2014 r.).

To fundusz zamknięty, nastawiony na inwestycje długoterminowe. Do tej pory pracowaliśmy w Ełku głównie z jednym produktem – papierem dekoracyjnym. Jednak wracamy do tematu folii finish. Impress jako Grupa miał w tej kwestii ogromny potencjał – sprzedawaliśmy blisko 200 mln m2 folii rocznie. Po zamknięcie zakładu w Berlinie, który produkował prawie połowę z tej liczby, straciliśmy, mam nadzieję czasowo, pozycję lidera. Najważniejsze, że właściciel wybrał na miejsce inwestycji Ełk i nasz zakład. Już wcześniej kupiliśmy grunt razem z halą. Halę – z uwagi na brak dopasowania do naszych pozostałych hal i zbyt małe wymiary – już zdemontowaliśmy, na jej miejsce stawiamy nową halę produkcyjną, o powierzchni 4 tys. m2, a równocześnie kolejną – trochę mniejszą.

Cały świat u (polskich) stóp

Te nasze inwestycje spowodują, że trzech polskich producentów (Schattdecor, Interprint i Impress) będzie w stanie teoretycznie zaopatrzyć w folię finish cały świat, bo zdolności produkcyjne tych firm po planowanych inwestycjach będą się pokrywały z tym, co świat jest w stanie wchłonąć. Mam nadzieję, że nasza pozycja będzie coraz lepsza. Byliśmy nr 1, na jakiś czas zmuszeni byliśmy ten temat odpuścić, ale teraz wracamy z zamiarem postawienia dwóch maszyn w krótkim odstępie czasu.

Jak weekend – to czas wolny, a jak czas wolny – to ogród przy domu.
Jak weekend – to czas wolny, a jak czas wolny – to ogród przy domu.

W Ełku jest 3-4 dni w tygodniu: Tak, muszę tutaj być, ale nie muszę być cały czas na miejscu w zakładzie. Byłem i jestem w jakimś stopniu nadal odpowiedzialny za sprzedaż – a sprzedaż nie polega na tym, by czekać aż klienci się pojawią, ale żeby o istniejących klientów dbać, a nowych pozyskiwać. A z Warszawy łatwiej jest dojechać czy dolecieć do klientów niż z Ełku.

Większość pracowników w ełckim zakładzie to osoby młode. Gdy ubiegały się o pracę na produkcji, to najpierw musiały odpowiedzieć na pytanie, czy znają się na druku. Jeżeli odpowiedź była przecząca, to padało drugie pytanie: czy potrafią grać w piłkę. Jeżeli okazywało się, że tak, to zostawały zatrudnione – śmieje się Dariusz Świątek.

Dariusz Świątek: nie tylko praca

Kiedy rozpoczynaliśmy działalność doświadczonych we wklęsłodruku drukarzy praktycznie nie było w Polsce, dlatego zależało nam na znalezieniu młodych ludzi, pełnych zapału, z którymi razem mogliśmy przez ostatnie 15 lat wspólnie się uczyć i rozwijać firmę. Na szczęście udało nam się znakomicie i nasi pracownicy to największy kapitał firmy Impress w Polsce. Przez wiele lat organizowaliśmy dla branży turnieje piłkarskie połączone ze spływem kajakowym Krutynią. Były to bardzo udane imprezy, po których pozostał sentyment. Myślę, że wrócimy do nich. Nasza zakładowa drużyna piłkarska nadal wyjeżdża na różne turnieje – mówi.

Żeby rozpocząć urlop nad morzem trzeba najpierw trochę pocierpieć w korku na A1.
Żeby rozpocząć urlop nad morzem trzeba najpierw trochę pocierpieć w korku na A1.

Pasją Dariusza Świątka jest sport – sam próbował różnych dyscyplin, a kilka lat temu pomagał prowadzić klub siatkarski Hubert Ochota z Warszawy – jako działacz: Moja starsza córka, Gosia, chciała grać w siatkówkę – ponieważ w istniejących warszawskich klubach nie było wolnych miejsc, kilka osób wspólnie ze mną założyło klub i aktywnie przez kilka lat pomagało realizować marzenia młodzieży. Oprócz zawodów krajowych braliśmy udział z dużym powodzeniem w turniejach międzynarodowych dochodząc nawet do pierwszego miejsca podczas United World Games w Klagenfurcie. W tym roku, w ramach wolontariatu, pomagaliśmy w czasie wolnym organizować tą imprezę, która rozrosła się do ponad 6 tys. uczestników z całego świata. Młodsza córka, Agnieszka, studiuje architekturę. Razem jeździmy na targi, odwiedzamy wystawy, a także dyskutujemy o nowych trendach w branży meblowej.

Zamiłowanie do aktywności przenosi się także na pole zawodowe: Staramy się angażować w różne akcje, sadzimy co roku wspólnie z pracownikami las – to możliwość integracji dla załogi i nasz wkład w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu. Wspieramy także inne działania w Ełku i okolicach. Nie angażujemy się w projekty z drugiego końca Polski. Jesteśmy przede wszystkim dla społeczności lokalnej.

TEKST: Marek Hryniewicki

Artykuł został opublikowany w miesięczniku BIZNES.meble.pl, nr 1/2015