Edukacja

Konkurencja nie wyklucza współpracy

Logo Klastra Mebel-Elbląg towarzyszy m.in. targowym ekspozycjom zrzeszonych firm, w tym także podczas targów „Meble Polska” w Poznaniu (zdjęcie z edycji 2011).

Konkurencja nie wyklucza współpracy

6 metrów. Tyle mierzy wizytówka Elbląga, która wiosną pojawi się przy miejskiej obwodnicy. Gigantyczne krzesło stanie się symbolem miasta uznawanego za zagłębie meblarskie. Zagłębie specyficzne, bo z jednej strony zlokalizowane w nim firmy mocno ze sobą konkurują, z drugiej – ściśle współpracują.

Elbląg jest najstarszym miastem w województwie warmińsko-mazurskim i liczy obecnie 777 lat, założyli go Krzyżacy w 1237 r. To ośrodek przemysłu ciężkiego (turbiny parowe i gazowe), meblarskiego i spożywczego. W mieście znajdują się również tereny Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Region elbląski to kilka tysięcy miejsc pracy w przemyśle meblarskim i drzewnym – podkreśla Wojciech Macijewicz, prezes Zarządu LEM. To ponad 40-letnia tradycja produkcji mebli, specjalizacja w produkcji mebli skrzyniowych pokojowych i kuchennych na bazie płyty wiórowej i MDF oraz stołów i krzeseł drewnianych. Działa tu około 200 zakładów. Począwszy od firm mikro w segmencie usług, skończywszy na firmach kilkusetosobowych, nastawionych na produkcję seryjną dla dużych odbiorców zagranicznych.

Historycznie i geograficznie

Meble zawsze były polskim towarem eksportowym. Nawet w czasach, gdy handel zagraniczny, ze względów politycznych, był utrudniony – przypomina Henryk Tatkowski, właściciel firmy Halex. Elbląg ma bardzo dobre położenie geograficzne, nad Zalewem Wiślanym, będącym oknem na świat. Nie bez znaczenia jest też bliskie położenie Gdańska, który słynął już w czasach Ottona III z pięknych, drewnianych mebli. Wiele z nich przez następne wieki było wykonywanych właśnie przez elbląskich rzemieślników. Dziś, gdy meble transportuje się już nie drogą morską, a głównie lądową, Elbląg wciąż może pochwalić się świetnym położeniem przy drodze S7 z Warszawy do Gdańska. Ogromne znaczenie ma dla nas bliskość obwodu kaliningradzkiego, będącego regionem, z którego polskie meble eksportowane są na całą Rosję, a to olbrzymi rynek zbytu.

Elbląg, dzięki swojemu przygranicznemu położeniu, bierze udział w wielu międzynarodowych projektach, w ostatnich latach szczególnie z obwodem kaliningradzkim. Z inicjatywy miasta doszło także do stworzenia Euroregionu Bałtyk. W jego zasięgu znajduje się większość krajów wokół Morza Bałtyckiego (Polska, Rosja, Litwa, Łotwa, Szwecja, Dania).

Kryzys w naszym kraju spowodował znaczący spadek zamówień, natomiast widać ożywienie jeżeli chodzi o zamówienia eksportowe. Odwrotnie niż w latach 2010-2012, kiedy to kryzys rozlał się na zachodzie – zaznacza Wojciech Macijewicz.

Na niski popyt w kraju zwraca uwagę również Henryk Tatkowski. Konkurencja jest bardzo silna, klienci coraz bardziej wymagający, a popyt wewnętrzny niestety dość słaby – stwierdza Henryk Tatkowski. W takich sytuacjach trzeba szukać nowych możliwości. Na pewno spoglądamy na rynek rosyjski, bo eksport mebli rośnie tam w tempie nawet 40% rocznie. Przystąpienie Rosji do Światowej Organizacji Handlu wiąże się ze zobowiązaniem do obniżenia cła na meble do 2018 r., co warto wykorzystać. Trzeba jednak pamiętać, że w handlu z Rosją nie liczy się tylko cena i jakość, ale cała otoczka relacji biznesowych uwarunkowanych kulturowo i politycznie. Dopiero się tych trudnych relacji uczymy.

Pora na konkrety

Na początku lat 90. Elbląg nie był zagłębiem producentów mebli, ale raczej podwykonawców, producentów komponentów z drewna, tj. frontów, nóg do stołów czy blatów – informuje Henryk Tatkowski. Dopiero z czasem, a okres największego rozwoju przypada na koniec lat 90. ubiegłego wieku, pojawiały się pytania: dlaczego nie produkować mebli, a potem już zestawów mebli? W naszym przypadku, a produkujemy stoły, krzesła i ławy już od ponad 20 lat, najlepsze lata przypadały na początek lat 90. Polska gospodarka świetnie się wtedy rozwijała i pojawiło się ogromne zapotrzebowanie na nasze meble. Można powiedzieć, że „schodziły one, jak ciepłe bułeczki”. Meble sprzedawało się nawet prosto z samochodu na słynnych niedzielnych giełdach, na które przyjeżdżali klienci aż z Niemiec czy Rosji.

Wojciech Macijewicz jest zdania, że najlepszy okres, a w zasadzie dwa okresy, to połowa lat 90. minionego wieku, kiedy w regionie elbląskim produkowano olbrzymie ilości mebli skrzyniowych na wschód. Drugie odbicie pojawiło się po przystąpieniu do struktur Unii Europejskiej – uważa Wojciech Macijewicz. Najtrudniejszy moment w najnowszej historii to zamknięcie się (wprowadzenie cła zaporowego) rynku rosyjskiego na produkcję mebli spoza regionu Rosji. Nasi producenci, w większości, byli nastawieni na produkcję na ten rynek. Gdy pod koniec lat 90. rozpoczął się kryzys rosyjskiego systemu bankowego wiele firm splajtowało.

Klaster Mebel-Elbląg

Także Henryk Tatkowski za bardzo trudny moment dla elbląskiego zagłębia meblarskiego uznaje wprowadzenie przez Rosjan wysokich ceł na meble, a potem jeszcze w 2009 r. zamknięcie żeglugi na Zalewie Wiślanym. Oczywiście wówczas już rekompensowaliśmy tę stratę wzmożonym eksportem mebli na zachód oraz intensywniejszą sprzedażą w Polsce – mówi Henryk Tatkowski. Razem z innymi elbląskimi producentami zaczęliśmy ściślej ze sobą współpracować, ale też wzajemnie podnosić poprzeczkę, konkurując coraz lepszą jakością.

W 2007 r. działalność rozpoczął Klaster Mebel-Elbląg. To pierwsza – zakończona sukcesem – inicjatywa w podregionie elbląskim i jedna z pierwszych inicjatyw tego typu na Warmii i Mazurach. Oprócz firm z branży meblarskiej, takich jak: Fabryka Mebli Jar-Stol, Halex, Kam, Kris Mar, Layman, Lupus.eu, do klastra należą też firmy z otoczenia biznesowego.

Inwestycje i rozwój

W opinii Henryka Tatkowskiego trudno znaleźć firmy w Elblągu, które w ciągu ostatnich 10 lat nie poczyniły żadnych inwestycji. Większość pobudowała nowe fabryki, zakupiła maszyny, zainwestowała w salony sprzedaży – wymienia Henryk Tatkowski. My także wykorzystaliśmy ten czas na wdrożenie innowacyjnych technologii i uruchomiliśmy nową linię produkcji stelaży krzeseł. Oczywiście znalazły się i takie firmy, które na fali hurraoptymizmu przeinwestowały. Musiały ogłosić upadłości, bo kryzys ostatnich lat nie pozwolił im zamortyzować zakupu maszyn. Pozostali jednak świetnie sobie radzą, bo przecież przetrwali już niejedną dekoniunkturę. Teraz też z optymizmem patrzymy w przyszłość, licząc że najgorsze lata już za nami.

Inwestycją, którą warto odnotować jest otwarte w lutym 2013 r. w elbląskiej podstrefie Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Centrum logistyczno-magazynowego Fabryki Mebli Wójcik. To dowód na to, iż firma rozwija się dynamicznie, zwiększając swoją konkurencyjność na rynkach zagranicznych. Marka Meble Wójcik jest także jedną z najbardziej znanych marek mebli na polskim rynku.

W Elblągu i rejonie Elbląga nie brakuje różnego rodzaju inicjatyw skierowanych do branży meblarskiej. Jedną z najnowszych jest „Szybkowar dizajnu – wsparcie szkoleniowo-doradcze dla MŚP Warmii i Mazur w innowacyjnym rozwoju”. O tym, że „Dobry dizajn to dobry interes”, będą mogły przekonać się firmy reprezentujące branże: spożywczą, meblarską i turystyczną, które wezmą udział w projekcie. Przewidziano wsparcie dla 18 firm (po 6 firm z każdej z trzech branż). Dzięki inicjatywie trzech organizacji tworzących Partnerstwo, tj. Stowarzyszeniu Wzornictwo Przemysłowe Warmii i Mazur, Parkowi Naukowo-Technologicznemu w Ełku oraz firmie projektowej Ap Dizajn Agata Zambrzycka, przedsiębiorstwa z regionu będą mogły podnieść swoje kompetencje w zakresie wykorzystania dizajnu. Celem projektu jest kompleksowe wsparcie przedsiębiorstw z sektora małych i średnich przedsiębiorstw we wdrażaniu wzornictwa poprzez:

  • przeprowadzenie dokładnej analizy potencjału wzornictwa,
  • szkolenia z obszaru wzornictwa oparte głównie o metody warsztatowe,
  • organizację bezpośrednich spotkań przedsiębiorstw z projektantami i ekspertami wzornictwa.

Dlaczego Elbląg?

Polskie meblarstwo, elbląskie również, słynie z produkcji dobrych jakościowo i wzorniczo, a zarazem tanich w swojej klasie mebli, cenionych na rynkach eksportowych i w Polsce – mówi Wojciech Macijewicz. Jest to dobry prognostyk na przyszłość. Problemem jest brak w ofercie naszego przemysłu produktów o znanych za granicą markach. To w praktyce zmusza nas do produkcji mebli na obce zlecenie, pod cudzą marką. Zagraniczni konsumenci najczęściej nie wiedzą, że kupują wyroby „Made in Poland”.

Nie jest to bynajmniej jedyna bolączka firm z Elbląga. Niestety w ślad za inwestycjami i możliwościami rozwoju nie podążają zastępy specjalistów. Przede wszystkim brakuje nam fachowców z wykształceniem stolarskim, ale także technologów drewna, którzy byliby gotowi, po ukończeniu studiów w Poznaniu czy Warszawie, związać się na stałe z Elblągiem – sygnalizuje problem Henryk Tatkowski.

Od wielu lata staramy się wspierać jedyną szkołę zawodową w Elblągu, która kształci w zawodzie stolarza. Oferujemy praktyki i staże, by młodzi ludzie mogli uczyć się zawodu na nowoczesnych, sterowanych numerycznie maszynach w naszej fabryce. Chcielibyśmy jednak, żeby również w samej szkole na zajęciach teoretycznych i praktycznych zdobywali wiedzę dostosowaną do aktualnie stosowanych technologii. Niestety program nauczania jest przestarzały, a absolwentów – stolarzy – za mało, by zaspokoić potrzeby okolicznych fabryk. Wystarczy prześledzić ogłoszenia publikowane na stronie internetowej Powiatowego Urządu Pracy w Elblągu, by stwierdzić, że deficyt fachowców staje się w tym rejonie problemem. Oby zauważano to i reagowano na tyle szybko, by nie tracił na tym potencjał firm z branży meblarskiej.

TEKST: Anna Szypulska

Artykuł został opublikowany w miesięczniku BIZNES.meble.pl, nr 2/2014