Newsroom

Duże firmy meblarskie z problemami, małe przed szansą

Gdy duże firmy meblarskie mają problemy, przed mniejszymi otwierają się szanse.

Duże firmy meblarskie z problemami, małe przed szansą

Dlaczego to, co dla większych firm z branży meblarskiej jest ryzykowne, dla małych i zwinnych producentów stanowi szansę?

  • Nie tylko duże firmy meblarskie odczuwają umocnienie złotego, a jest to niekorzystne dla eksporterów. Mniejsi producenci też cierpią z tego powodu. Przedsiębiorcy spodziewają się jednak większej dostępności drewna, a w międzyczasie szukają nowych rynków zbytu.
  • Powody do optymizmu firmom dają rosnąca sprzedaż detaliczna (o 3,6% od czerwca), rekordowe inwestycje raportowane przez PAIH (na 7 mld euro) czy pozytywne dane z NBP pokazujące wzrost wskaźnika prognoz popytu.
  • Czy producenci trwałych dóbr konsumpcyjnych mebli oraz RTV/AGD będą mogli skorzystać z rosnącego popytu?
Reklama
Lectra banner śródtekstowy 7500x100 16.02.-15.03.2024

Zarówno duże firmy meblarskiej, jak i te mniejsze, nie działają w próżni. W ostatnim czasie z branży dociera więcej negatywnych niż pozytywnych informacji. Potentaci, jak IKEA w Goleniowie, czy Fabryki Mebli Forte, przeprowadzają masowe zwolnienia, albo tak jak fabryka mebli Klose – nie są w stanie uchronić się przed upadłością. Firma Brandscope, jednej z przyczyn takiego stanu rzeczy, upatruje w umacnianiu się złotówki.

ZOBACZ TAKŻE: „Meblarski 1000” – kto produkuje najwięcej mebli?

W listopadzie zaowocowało to najmocniejszym kursem od marca 2020 r., czyli początku pandemii koronawirusa. Umocnieniu złotego sprzyja poprawie salda na rachunku obrotów bieżących, ale pogarsza konkurencyjność eksportu, co boli producentów krzeseł i mebli. We wrześniu polski eksport towarów był nominalnie o 4,9% niższy rok do roku – czytamy w komunikacie Brandscope.

Reklama
Banne 300x250 px Furniture Romania ZHali Imre

Spadek sprzedaży do Niemiec

Spadki dotyczą przede wszystkim sprzedaży do Niemiec czy krajów Grupy Wyszehradzkiej, funkcjonujących w sieci niemieckich łańcuchów dostaw. Brandscope powołuje się na dane niemieckiego urzędu statystycznego, które pokazały, że produkcja w przetwórstwie przemysłowym w Niemczech obniżyła się we wrześniu aż o 1,7% m/m i 3,5% r/r. To złe wiadomości dla wielu polskich firm, które są dostawcami podzespołów i półproduktów na ten rynek.

To jednak szansa dla mniejszych firm z pomysłem i dobrą płynnością. Takich, które szybciej reagują na potrzeby rynku i łatwiej pozyskują finansowanie. Szczególnie dla tych, które są w stanie odejść od niskokosztowego modelu produkcji i rozwoju. Eksport do Niemiec zmniejsza się, ale na innych kierunkach rośnie. Małe i średnie firmy meblarskie, które potrafią szybko i elastycznie reagować i przestawić produkcję na nowe zamówienia i gusta, mogą dużo wygrać na tych zmianach. Na to potrzebne są oczywiście środki, łatwo i szybko dostępne. Mogą one pochodzić z przyspieszenia płatności faktur za wcześniej oddaną produkcję. Może tak się stać, jeśli w rozliczenia włączy się pośrednika – firmę faktoringową. Środki otrzymane od faktora zaraz po wystawieniu dokumentu można przeznaczyć na inwestycje czy przestawienie produkcji na nowe rynki – mówi Magdalena Martynowska-Brewczak z eFaktor.

Czy drewno będzie bardziej dostępne?

W opinii Brandscope, pozytywnym sygnałem dla branży meblarskiej może być jednak zmiana podejścia nowego rządu do wykorzystania drewna. Koalicjanci opowiadają się bowiem za tym, by drewno miało przede wszystkim służyć krajowym przedsiębiorcom. Z zapowiedzi wynika, że będą dążyć do ograniczenia jego wywozu i wprowadzenia zakazu jego spalania w sektorze energetyki zawodowej.

Jeśli uda się ograniczyć wywóz nieprzetworzonego drewna, a dodatkowo w życie wejdzie zakazu spalania drewna w elektrowniach może to być pozytywnym impulsem dla dużej części branży meblarskiej – zauważa Brandscope.

Czy firmy meblarskie mogą skorzystać na wzroście gospodarczym?

Według Brandscope pojawia się coraz więcej dobrych danych z gospodarki: fala presji na podwyżki wynagrodzeń powoli opada (co pozwoli zwiększyć rentowność firm), od czerwca do września sprzedaż detaliczna wzrosła o 3,6%. (w efekcie niższej inflacji), a PAIH (Polska Agencja Inwestycji i Handlu) odnotował rekordową kwotę potwierdzonych projektów inwestycyjnych sprowadzonych do Polski (na 7 mld euro, co daje niemal dwukrotność zeszłorocznego wyniku). 

Poprawę sytuacji potwierdzają też analizy Narodowego Banku Polskiego, które są zbiorczą diagnozą sytuacji finansowej przedsiębiorstw w Polsce. Jak podaje Brandscope, dane oraz badania ankietowe zebrane w tzw. szybki monitoring koniunktury, pokazują wzrost wskaźnika prognoz popytu. W tym kwartale znalazł się na dodatnim poziomie po raz pierwszy od półtora roku. Dane sugerują również, że dynamika PKB będzie w Polsce dodatnia pod koniec 2023 r. Pytanie jednak, czy wzrost PKB i rosnący popyt mogą przełożyć się na większe zakupy mebli i sprzętu biurowego?

Sytuacja w gospodarce wydaje się poprawiać, ale problemem dla firm może być zachowanie płynności finansowej. Rosnący popyt konsumencki czy większa liczba zamówień wpłyną pozytywnie na bilanse firm, ale może to ujawnić się z dużym przesunięciem czasowym. Przelewy będą spływały stopniowo, za niektóre faktury dopiero za kilka miesięcy. W oczekiwaniu na jeszcze lepszą koniunkturę i wyższy wzrost gospodarczy w przyszłym roku teraz przedsiębiorcy będą przeżywali finansowy przednówek. Ważne więc będzie zapewnianie sobie łatwo dostępnego i szybkiego finansowania pomostowego – mówi Marek Sikorski z Finea.

Z analizy firmy Brandscope wynika, że trend jest wzrostowy. Ogólny wskaźnik koniunktury gospodarczej GUS był w październiku najwyższy od półtora roku – od połowy 2022 r. Według tych danych najmocniej poprawiły się nastroje w usługach i budownictwie. To wskazuje ogromną rolę popytu krajowego w ożywieniu gospodarczym – podsumowuje Brandscope.