Branża

W Polsce nie będzie się sprzedawać tyle mebli co w 2009

Tomasz Wiktorski, właściciel firmy B+R Studio.

W Polsce nie będzie się sprzedawać tyle mebli co w 2009

Tę śmiałą tezę stawiam po lekturze raportu Polskie Meble Outlook 2014. Jest kilka czynników potwierdzających tę tezą i tylko jeden przeciwko.

Najnowsze dostępne dane na temat liczby ludności w Polsce – stan na dzień 30 czerwca 2012 r. – wskazują na liczbę 38,533 mln. Była to liczba o 5 tys. osób mniejsza niż rok wcześniej. Przyrost rzeczywisty, który od roku 2007 był dodatni, w 2012 roku zmienił się w ujemny. O ile jeszcze liczba urodzeń przewyższała symbolicznie liczbę zgonów – 386 tys. urodzeń wobec 385 tys. zgonów, to wynik zniwelowały migracje. W przyroście naturalnym tendencja jest nieubłagana – od 2009 r. liczba urodzeń zmniejszyła się z blisko 418 tys. do wspomnianych 386 tys. i nadal będzie malała, podczas gdy liczba zgonów utrzymywała się na względnie stabilnym poziomie, choć w przyszłości przewiduje się jej wzrost, ponieważ coraz starsze są osoby z wyżu powojennego.

Obraz przyszłości demograficznej najlepiej obrazuje piramida wieku. Wyraźnie widać dużą grupę osób zbliżających się do wieku emerytalnego oraz znikomą liczbę dzieci i młodzieży, które będą zastępowały odchodzące roczniki na rynku pracy. Znając zachowania zakupowe śmiało można stwierdzić, że z rynku pracy odchodzi duża grupa osób, które z wiekiem mają coraz mniejszą skłonność do zakupów mebli. Natomiast grupa osób młodych, która częściej dokonuje zakupów mebli będzie coraz mniej liczna. Wnioski dla meblarzy nie są więc optymistyczne.

Dlaczego w Polsce sprzedaje się mniej mebli?

Na podstawie tych samych mechanizmów obserwujemy od 2011 r. spadek liczby osób pracujących w gospodarce narodowej. Na razie jest to zmiana z 14,2 mln osób na 14,1 mln osób, ale spadek będzie kontynuowany. Konsekwencją jest utrzymywanie rosnącej grupy emerytów przez spadającą liczbę pracujących, a więc i zwiększone obciążenia na pracę. W tym świetle inaczej należy spojrzeć na rządowe wysiłki dotyczące wydłużenia wieku emerytalnego, które mają administracyjnie zwiększyć liczbę osób pozostających w pracy. Problemy demograficzne są również podstawą reformy szkolnej, czyli sześciolatków w szkołach. Celem tego działania jest jak najszybsze wysłanie młodych ludzi na rynek pracy – co najmniej rok wcześniej niż dotychczas. Należy się liczyć z tym, że bezrobocie w Polsce spadnie, ale nie przez stworzone nowe miejsca pracy, tylko przez brak pracowników. Na rynku nie przybędzie więc pieniędzy pomimo wzrostu wynagrodzeń.

Obiektywnie komplikującej się sytuacji nie poprawiają migracje. Z Polski w 2012 r. wyjechało ponad 21 tys. osób, podczas gdy do kraju przyjechało niecałe 15 tys. osób. Skala migracji ograniczona w latach 2009-2011 ponownie wzrosła w 2012 r. Trzeba sobie zdać sprawę, że sytuację demograficzną mogą poprawić wyłącznie imigranci, co jednak w szerszym zakresie może się spotykać ze społecznym protestem.

Wszystko układa się w niezbyt atrakcyjną przyszłość dla producentów i handlowców mebli operujących wyłącznie na rynku krajowym. Utrzymanie skali obrotów na rynku klientów indywidualnych wymagać będzie pracy nad wartością dodaną mebli, tak, aby przy nieubłaganie mniejszych wolumenach sprzedaży wygenerować wyższą wartość. Z dużym prawdopodobieństwem zyska na atrakcyjności rynek instytucjonalny, ponieważ firmy dla utrzymania pracowników będą bardziej dbały o jakość miejsc pracy i jej atmosferę, jak również poprawiać się będą standardy obsługi klientów w punktach usługowych i handlowych. W świetle wyżej przytoczonych faktów należy wyraźnie sobie powiedzieć, że jedynym perspektywicznym kierunkiem rozwoju polskiego meblarstwa wciąż pozostaje eksport.

TEKST: Tomasz Wiktorski

Artykuł został opublikowany w miesięczniku BIZNES.meble.pl, nr 3/2014