Edukacja

W branży meblarskiej powinno być lepiej

Według Głównego Urzędu Statystycznego wartość produkcji sprzedanej mebli od stycznia do września 2023 roku wyniosła 44.151,7 mln złotych.

W branży meblarskiej powinno być lepiej

Polska branża ma za sobą kilkanaście miesięcy spadków sprzedaży. Wydaje się jednak, że najgorsze ma już za sobą, a druga połowa bieżącego roku powinna przynieść ożywienie.

Reklama
Banner targów IFFINA 2024 750x109 px

Obecny kryzys branży meblarskiej rozpoczął się mniej więcej 3 miesiące po rozpoczęciu rosyjskiej agresji na Ukrainę. Część krajów wprowadziła wtedy sankcje na produkty z Rosji. Zablokowano dostawy surowców, przede wszystkim węgla, gazu, a także ropy. Prowadziło to do gwałtownego wzrostu cen energii – zarówno dla odbiorców indywidualnych, jak i firmowych. Trzeba jednak pamiętać, że „szantaż energetyczny” i windowanie cen gazu rozpoczęło się na 6 miesięcy przed wojną – przypomina Tomasz Wiktorski, właściciel firmy B+R Studio.

Dodatkowo znacznie zmniejszyła się wymiana handlowa z Białorusią, natomiast praktycznie zamarła (przynajmniej oficjalnie) z Rosją. Europejskie firmy przestały dostarczać meble na te rynki bezpośrednio. Część firm handluje nadal, przede wszystkim za pośrednictwem Turcji, Kazachstanu, a także Gruzji. W Polsce takie obchodzenie sankcji jest jednak źle widziane, dlatego z reguły firmy tego nie robią – mówi Tomasz Wiktorski. – Ja przynajmniej nie znam przypadku, aby ktoś obchodził sankcje – dodaje.

Pytanie o to, kogo kryzys dotknął najbardziej  nie jest ani proste, ani oczywiste. Bezsprzecznie dotknął energochłonne gałęzie przemysłu i konsumentów, ale jednocześnie wymusił błyskawiczną transformację energetyczną. Obecnie ceny gazu, węgla i ropy na giełdach spadły już do poziomów sprzed wojny. Dla konsumentów (szczególnie benzyna i olej napędowy) wciąż pozostają jednak na podwyższonych poziomach. Dzieje się tak, bowiem dla dostawców ryzyka w postaci ograniczenia możliwości pozyskania taniej ropy z Rosji nadal nie rozwiązano.

Spadek sprzedaży i rentowności

Tomasz Wiktorski ocenia przeciętną rentowność w branży w 2022 roku na 6%. W przypadku silnie rozdrobnionej (konkurencyjnej) i tradycyjnej branży – jak uważa – to wynik przyzwoity. Oczywiście, wolelibyśmy mieć 15% rentowności, jak producenci płyt, ale to wymagałoby ograniczenia konkurencji na rynku. Niska rentowność była dwie dekady temu, gdy spadała poniżej 3%, natomiast w branży tartacznej nawet do 0% – wyjaśnia.

Dodatkowo nie zapominajmy, że mamy najczęściej do czynienia z księgowością zarządczą, czyli utrzymujemy rentowność na poziomie założonym przez właścicieli. A polska branża meblarska nie ma z jednym wyjątkiem spółek giełdowych, które pod presją akcjonariuszy muszą wykazywać wysoką rentowność – dodaje.

Do grudniowego wydania BIZNES.meble.pl dołączyliśmy dodatek Złota 200 – zestawienie największych producentów mebli w Polsce. Z opublikowanych tam danych (za 2022 rok) wynika, że wskaźniki rentowności największych firm z branży meblarskiej spadły. I tak:

  • wskaźnik rentowności sprzedaży ROS wyniósł 3,08% (w ostatnich 10 latach najwyższy był w 2016 roku, gdy wyniósł 5,28%),
  • wskaźnik rentowności aktywów ROA wyniósł 5,02% (w ostatnich 10 latach najwyższy był w 2015 roku, gdy wyniósł 7,6%),
  • wskaźnik rentowności kapitału własnego ROE wyniósł 9,36% (w ostatnich 10 latach najwyższy był w 2015 roku, gdy wyniósł 14,33%).

Wspomniane zestawienie największych producentów mebli w Polsce pokazuje także, że coraz więcej firm notuje stratę netto, mimo rosnących przychodów. Czy to oznacza, że kończą się oszczędności i pieniądze z rozmaitych funduszy covidowych?

Niekoniecznie – przekonuje Tomasz Wiktorski. – To oznacza, że ceny surowców, energii i wynagrodzeń rosły szybciej niż producenci byli w stanie przekładać je na odbiorców. A z naszego badania „Wskaźnik cen mebli” widać wyraźnie, że obecnie przestrzeń na podwyżki skończyła się. Teraz pojawia się presja na dostawców, aby ci zrewidowali i skorygowali w dół ceny komponentów i akcesoriów. Co akurat przy zmniejszonym popycie często ma miejsce – dodaje.

Branża meblarska chudnie

Zdecydowane i długotrwałe ograniczenie popytu na meble musi przekładać się na dostosowanie struktury firmy i jej potencjału do sytuacji rynkowej. Z ekonomicznego punktu widzenia nie ma sensu utrzymywanie za dużego zespołu do realizacji ograniczonych zadań. Teraz, inaczej niż w okresie pandemii, nie będzie szybkiego odbicia. Część firm się boi, że gdy teraz zwolnią, to za miesiąc nie będą mieli gdzie znaleźć pracowników.

Różnica polega na tym, że wychodzenie z obecnego kryzysu nie będzie szybkie. Podobnie – wojna w Ukrainie nie zakończy się szybko, natomiast Europa nie powróci szybko do handlu z Rosją. Trzeba zatem zwalniać – nie ma wątpliwości Tomasz Wiktorski.

I rzeczywiście – dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że przeciętne zatrudnienie w branży meblarskiej nadal spada. W lipcu, sierpniu, wrześniu 2023 roku wynosiło ono odpowiednio 150 tys., 149 tys. i 149 tys. To najniższe wartości od blisko 40 miesięcy. Sumarycznie po trzech kwartałach 2023 roku przeciętne zatrudnienie w branży meblarskiej wyniosło 152 tys. Dla porównania po trzech kwartałach 2022 roku przeciętne zatrudnienie wyniosło średnio 164 tys. Oznacza, że liczba etatów r/r zmniejszyła się o 12 tys., czyli 7%.

Z drugiej strony firmy z branży meblarskiej zachowują się dość zachowawczo. Nie widać raczej jakiejś wielkiej aktywności np. w poszukiwaniu nowych rynków zbytu. Kryzys to trochę jak sztorm na morzu. Jeśli płyniesz żaglowcem, to w trakcie burzy refujesz żagle i czekasz na lepsza pogodę. Tylko najodważniejsi płyną w burzy na rozłożonych żaglach, bowiem to może być niebezpieczne. Choć oczywiście przy odrobinie szczęścia pozwala wyprzedzić konkurentów – opisuje Tomasz Wiktorski.

Każdy musi ocenić na co go stać. Jeśli sytuacja w firmie jest trudna i budżet się nie domyka, to trudno oczekiwać wielkiej aktywności za granicami. Chociaż ci, którzy mają solidne podstawy rzeczywiście w tym czasie zdobywają przewagę nad słabszą konkurencją – dodaje.

Sprzedaż mebli spada, ale już wolniej

Według GUS wartość produkcji sprzedanej mebli od stycznia do września 2023 roku wyniosła 44.151,7 mln złotych. To spadek w porównaniu do tego samego okresu 2022 roku o 6%, kiedy wartość ta wyniosła 46.735,6 mln złotych. Jeśli chodzi o wolumen produkcji, to spadki były nawet większe.

Najmniejszy spadek wolumenu odnotowano w największej grupie mebli drewnianych w rodzaju stosowanych w pokojach stołowych i salonach. W okresie trzech pierwszych kwartałów 2023 roku wyprodukowano ich 27.261 tys. sztuk. To o 3% mniej niż w analogicznym okresie 2022 roku. Meble do siedzenia przekształcalne w miejsca do spania w I-III kwartale 2023 r. wyprodukowano w liczbie 2.084 sztuk. Przełożyło się to na spadek o 6% w stosunku do tego samego okresu 2022 roku.

Największe spadki zaobserwowano w przypadku mebli drewnianych w rodzaju stosowanych w sypialni (wyprodukowano ich 5.039 tys. sztuk), a także mebli drewnianych w rodzaju stosowanych w kuchni (wyprodukowano ich 2.162 tys. sztuk). W ujęciu procentowym spadki wolumenu produkcji tych dwóch grup wyniosły odpowiednio 9% i 17%.

Natomiast w trzecim kwartale 2023 roku sytuacja była znacznie mniej dramatyczna. W największej badanej grupie mebli drewnianych w rodzaju stosowanych w pokojach stołowych i salonach pojawił się nawet wzrost. Meble ze wspomnianej grupy wyprodukowano w trzecim kwartale 2023 roku w liczbie 8.718 tys. sztuk. Przełożyło się na wzrost o 6% w stosunku do trzeciego kwartału 2022 roku.

W pozostałych badanych grupach mebli odnotowano spadki, przy czym najmniejszy, 4%, dotyczył mebli stosowanych w sypialni. W przypadku mebli do siedzenia przekształcalnych w miejsca do spania, a także drewnianych stosowanych w kuchni, spadki wyniosły po 8%.

Czy polscy meblarze stracą przewagę konkurencyjną?

Jak przekonuje Sebastian Wojciechowski, dyrektor handlowy w firmie Deftrans we wszystkich kanałach sprzedaży widoczny jest spadek liczby klientów. Klient, który dzisiaj odwiedza punt sprzedaży, jest też bardziej wymagający niż kiedyś, natomiast jego portfel jest mniej zasobny. Powoduje to naturalną reakcję dystrybutorów, jaką jest presja na obniżkę cen.

Jednakże, pobudzanie spadającej konsumpcji jedynie działaniami cenowymi skazane jest na niepowodzenie. Dzisiejszy klient oczekuje – oprócz dobrej ceny – najwyższej jakości produktu i sprawnej obsługi posprzedażowej, natomiast kluczowym czynnikiem sukcesu staje się szybka dostępność towaru. Redukcja magazynów naszych odbiorców, będąca wynikiem konieczności oszczędzania, w połączeniu z tymi wymogami konsumenta ostatecznego, stawia przed nami, producentami, zupełnie nowe wyzwania – mówi Sebastian Wojciechowski.

Robert Chmielewski, współwłaściciel & CEO Complet Chmielewscy, uważa miniony rok za jeden z najgorszych w branży meblarskiej. Jego zdaniem dzisiejsza rzeczywistość wzbudza dużą dozę niepewności, w jaką stronę pójdzie branża meblarska.

Problemy największych graczy na rynku winny być sygnałem dla rządzących, że obecnie okoliczności prowadzenia biznesu w Polsce, szczególnie jeśli chodzi o działalność produkcyjną, są niezwykle trudne. Grozi nam utrata przewag konkurencyjnych, które dotąd miały znaczący wpływ na silną pozycję polskiego eksportu meblarskiego. Koszty prowadzenia działalności gospodarczej z roku na rok rosną, ale niestety nie zapowiada się, że będzie lepiej. Mamy uzasadnione obawy, że rok 2024 przyniesie kolejne spadki rentowności polskich firm produkcyjnych – przewiduje Robert Chmielewski.

Klienci uważnie planują zakupy

Obecna sytuacja gospodarcza oraz post-pandemiczny wzrost kosztów surowców i energii nie pozostał bez wpływu na działalność IKEA, a także na portfele klientów. W efekcie już od pewnego czasu obserwujemy mniejsze zainteresowanie niektórymi rodzinami produktów. Widzimy też zmianę zachowań, a także decyzji konsumenckich. Klienci kupują w bardziej zaplanowany sposób – informuje Aneta Gil, liderka ds. Komunikacji Zewnętrznej IKEA Retail.

W Polsce IKEA Industry ma 16 fabryk w 8 lokalizacjach, które zatrudniają blisko 9 tys. osób. Fabryka w Zbąszynku to największy oddział IKEA Industry na świecie, natomiast w Wielbarku i Lubawie powstaje 10 milionów mebli rocznie. IKEA Industry jest przyzwyczajona do adaptowania się do nowych okoliczności, takich jak np. wahania w poziomie zamówień. Pod kątem produkcji mebli IKEA Industry dostosowuje moce wytwórcze oraz wdraża rozwiązania podnoszące efektywność zakładów w czasie niższych poziomów zamówień. Długoterminowym celem jest zapewnienie stabilnej działalność biznesowej i zatrudnienia – zapewnia Aneta Gil.

Firma chce utrzymać ceny na poziomie, który pozwoli skorzystać z produktów i usług IKEA możliwie jak największej grupie klientów. Klienci i klientki IKEA szukają teraz częściej okazji, a także promocji, chętniej też korzystają z całorocznej oferty rat 0%.

Dlatego też we wrześniu 2023 roku obniżyliśmy ceny ponad 500 produktów. Było to możliwe dzięki inwestycjom w nowe technologie oraz rozwiązania, które przynoszą nam długofalowe oszczędności Chodzi m.in. o projekty związane z efektywnością energetyczną, a także rozwój sieci magazynowo-transportowej. To także wprowadzanie przystępnych cenowo, zdalnych oraz cyrkularnych usług. Mam na myśli „Oddaj i Zyskaj” czy „Okazje na Okrągło” w wersji stacjonarnej, ale też online – opisuje Aneta Gil.

Powoli wraca przewidywalność

Mariusz Adamski, dyrektor generalny Adams Group, ma mieszane odczucia przy ocenie roku 2023. Z z perspektywy branży meblarskiej można ocenić ten rok jako trudny, ze spadkiem sprzedaży. Nasza firma jednak osiągnęła znaczący sukces, odnotowując wzrost o 30%. Nie udało nam się zrealizować wszystkich projektów, jednak skoncentrowanie się na rozwoju procesów w organizacji okazało się korzystne – mówi.

Roman Dariusz Kołakowski, prezes DFM, zwraca uwagę, że branża dzieli się na wiele segmentów, jak meble tapicerowane, skrzyniowe, kuchenne i inne. Trudno zatem wypowiadać się na temat branży jako całości. Dla DFM, producenta mebli tapicerowanych, rok 2023 był niełatwy, bowiem dopiero w tym roku zaczęły ustępować rynkowe skutki pandemii COVID-19.

Można pokusić się o stwierdzenie, że dopiero teraz następuje stabilizacja i powoli wraca przewidywalność zachowań konsumenckich i ich sezonowości z lat ubiegłych. Przekłada się to na lepsze planowanie i racjonalizację procesu produkcji oraz bardziej precyzyjne dostosowanie poziomu zatrudnienia i zapasów – mówi Roman Dariusz Kołakowski.

Jak mówi Ewelina Wójcik, dyrektor Działu Marketingu Meble Wójcik, 2023 rok był trudny, pełen wyzwań i wytężonej pracy. Komunikowane dookoła spadki sprzedaży zmobilizowały nas do aktywnego działania, co przyniosło całkiem dobre rezultaty. Rok najprawdopodobniej zamkniemy na plusie. Udało się zdobyć nowych klientów, którzy w rezultacie „zasypali dołek” u niektórych z dotychczasowych partnerów – opisuje Ewelina Wójcik.

Rok był trudny, ale…

Jak przyznaje Robert Chmielewski, dla firmy rok 2023 był czasem trudnym pod względem wielkości zamówień, wzrostu kosztów produkcji, a także wytężonej pracy w zakresie poszukiwań nowych kontrahentów. Obserwujemy, że kryzys gospodarczy, który odczuwa Europa przekłada się na silną presję cenową po stronie naszych klientów biznesowych – mówi.

Także Michał Mróz, wiceprezes Zarządu, Paged Meble, patrzy na ubiegły rok jako na trudny okres dla branży. Zwraca uwagę na spadek popytu, wysoki poziom cen surowców, a także rosnącą konkurencję międzynarodową, głównie tanich mebli z Azji. To wszystko sprawiło, że wszyscy musieliśmy się zmierzyć z obniżeniem sprzedaży o ok. 20-30% w różnych segmentach rynku. Ten trend wymusił od wielu podmiotów intensywną analizę oraz zmiany w strategiach – mówi.

Ale nawet w tak niepewnym okresie Paged wprowadził na rynek wyjątkową kolekcję nowych produktów Paged Alter Ego. Międzynarodową premierę miała ona na targach w Mediolanie. Zrealizowaliśmy także szereg inicjatyw promujących markę Paged wśród liderów opinii, projektantów czy konsumentów na rynku lokalnym. Było to m.in. listopadowy cykl spotkań i warsztatów Paged Design Week w Showroom Paged w Warszawie – dodaje Michał Mróz.

Eksport mebli prawie bez zmian

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego wartość eksportu mebli od stycznia do sierpnia 2023 roku to 9.091,2 mln euro. W stosunku do tego samego okresu 2022 roku przełożyło się to na niewielki wzrost, który wyniósł 1%. Ze względu na niższy kurs euro niż w ubiegłym roku, po przeliczeniu tej wartości na złotówki, odnotowano jednak spadek. Wartość eksportu od stycznia do sierpnia 2023 roku wyniosła 41.745,2 mln złotych. Było to o około 1% mniej, niż w analogicznym okresie 2022 roku.

Nieco gorzej prezentują się dane dotyczące eksportu, gdy przyjrzymy się tylko dwóm pierwszym miesiącom trzeciego kwartału 2023 roku. Sumaryczna wartość eksportu w lipcu i sierpniu wyniosła 2.065,9 mln euro. To spadek w stosunku do tego samego okresu 2022 roku wynoszący 2%.

Robert Chmielewski zwraca uwagę, że analizując wartość eksportu rok do roku należy przeanalizować również wielkość sprzedaży i wzrost cen mebli. Mając na uwadze wysoki wskaźnik inflacji w ostatnich kilkunastu miesiącach, wartość eksportu na porównywalnym poziomie nie jest pozytywną daną liczbową. Gigantyczne wzrosty cen surowców wymusiły podwyżki cen mebli, chociaż i tak nie w takiej skali, jakiej należałoby się spodziewać. Oznacza to, że przy podobnej wartości eksportu, sprzedano dużo mniej mebli przy jednoczesnym spadku rentowności polskich producentów – mówi.

Dominują negatywne trendy sprzedaży

Przywoływane dane odnoszą się tylko do pierwszej połowy bieżącego roku. Mamy grudzień, więc nie odzwierciedlają one w pełni obrazu sytuacji – komentuje Michał Mróz. Nasze obserwacje rynku potwierdzają negatywny trend w sprzedaży, zarówno na rynku krajowym, jak i eksportowym. Mamy spadek popytu na meble z Polski w krajach europejskich, a także niski popyt krajowy. Ten ostatni spowodowała m.in. zła sytuacja na rynku mieszkaniowym. Odzwierciedla to wspomniane już niższe poziomy sprzedaży rodzimych firm meblarskich – dodaje.

Dochodzi do tego polityka Lasów Państwowych, która wywindowała ceny polskiego surowca drzewnego do najwyższych w Europie. Wpłynęło to dodatkowo na brak konkurencyjności oferty polskiej branży meblarskiej na rynkach międzynarodowych. To ważna przyczyna obecnej sytuacji. Liczymy na zmianę tej sytuacji i zrozumienie sytuacji branży przez nowych rządzących. Niestety, czas powrotu do trendu wzrostowego zależy od poziomu inflacji i kosztów życia. Gdy jest wysoki i trzeba zadbać o podstawowe potrzeby, zakup mebli nie jest priorytetem. Dodatkowo, wysokie stopy procentowe kredytów wpływają negatywnie na poziom inwestycji. Dlatego dziś najważniejszy jest powrót do stabilnej gospodarki, który da nadzieję na odbicie w przyszłości – dodaje Michał Mróz.

W DFM wartość eksportu w 2023 r. w porównaniu do roku 2022 będzie na zbliżonym poziomie. W ujęciu wartościowym sprzedaż będzie prawdopodobnie na poziomie podobnym jak w roku 2022, natomiast ilościowo obserwujemy jej niewielki spadek. Za utrzymanie wysokości przychodów odpowiada zarówno wysoki kurs EUR/PLN, jak i czynnik inflacyjny – mówi Roman Dariusz Kołakowski.

Krajowy rynek mebli a kryzys

Wartość eksportu mebli od stycznia do sierpnia 2023 roku wzrosła r/r o 1% (w euro, w złotówkach był 1% spadek). Tymczasem spadki produkcji sprzedanej mebli w złotówkach były w tym czasie dużo większe niż 1%. Czy to oznacza, że rynek krajowy w większym stopniu niż eksport padł ofiarą obecnej sytuacji?

Tomasz Wiktorski upatruje wyjaśnienia w innych procesach.To silniejsze ograniczenie importu oraz wyprzedaż zapasów magazynowych. W ubiegłym roku wiele firm produkowało więcej niż potrzebowały, co wynikało ze struktury zatrudnienia i kontraktów na zakup materiałów. Obecnie firmy wyprzedają te zapasy, a w zasadzie w większości już wyprzedały. Zatrudnienie ograniczone o ponad 10% i produkcja ponownie mogą być synchronizowane z popytem. Poza tym rynek krajowy nie odgrywa u nas aż takiej dużej roli z uwagi na skalę eksportu – wyjaśnia.

Dane GUS potwierdzają słowa o ograniczeniu importu. Wartość importu mebli do Polski od stycznia do sierpnia 2023 roku wyniosła 2.167,6 mln euro. Przełożyło się to na spadek o 10% w porównaniu do tego samego okresu 2022 roku. Po przeliczeniu na rodzimą walutę, otrzymano wartość 9.944,1 mln złotych. W stosunku do analogicznego okresu 2022 roku spadek był nieco wyższy niż w przypadku euro i wyniósł około 11%.

Z kolei w lipcu i sierpniu 2023 roku sprowadzono meble o łącznej wartości 510,8 mln euro. Przełożyło się to na spadek o 10% w porównaniu do lipca i sierpnia 2022 roku. W złotówkach ten spadek był jeszcze większy i wyniósł aż 15%.

Na rynku krajowym nie wszyscy tracą

Mariusz Adamski potwierdza spadki na rynku krajowym. Rzeczywisty zakres tych spadków zależy przede wszystkim od konkretnej kategorii mebli i segmentu rynku – wyjaśnia.

Z informacji, jakie mamy od naszych dostawców wynika, że wartość eksportu w tym roku spadła w stosunku do roku 2022. Na rynku krajowym widoczne są również spadki sprzedaży, nam udało się zanotować wzrost – mówi Przemysław Gurban, dyrektor operacyjna Agaty.

W Meblach Wójcik rynek polski pozostaje na plusie, ale – jak przyznaje Ewelina Wójcik – za sprawą dodatkowych, nowych klientów. Gdyby brać pod uwagę tę samą bazę, to na rynku krajowym firma miałaby spadek ok. 10%

Jeśli chodzi o sprzedaż krajową, to firma Complet Chmielewscy odczuwa spadek zamówień od klientów biznesowych. Inaczej natomiast wygląda sytuacja w przypadku naszej sprzedaży internetowej. Nie wiązałbym tej sytuacji jednak z sytuacją gospodarczą. Raczej z naszymi wysiłkami związanymi z budową rozpoznawalności marki Complet Furniture i naszego e-sklepu – opisuje Robert Chmielewski.

Inflacja, utrudnienia w dostępie do kredytów, tocząca się za naszą wschodnią granicą wojna, karuzela wyborcza… Wszystko to skłania konsumentów w Polsce do większej ostrożności. Jednocześnie obserwujemy zmiany w strukturze kanałów sprzedaży, a także zmianę priorytetów u naszych konsumentów. Firmy potrafiące dostosować się do tych zmian, nie odczuwają spadków tak bardzo jak te, które nie wykazały się elastycznością. Dotyczy to zarówno producentów, jak i dystrybutorów. Na pewno dzisiaj znacznie trudniej zrozumieć i zaspokoić potrzeby klienta, niż w czasach koniunktury w latach ubiegłych – mówi Sebastian Wojciechowski.

Czy to już dno kryzysu?

W grudniowym wydaniu miesięcznika BIZNES.meble.pl ukazał się raport poświęcony aktualnej koniunkturze w branży. Autorzy – Mateusz Strzelczyk i Tomasz Wiktorski – zwracają m.in. uwagę na taki wskaźnik, jak oczekiwania menedżerów dotyczące portfela zamówień. W okresie sierpień-październik po raz pierwszy od października 2021 roku menedżerowie przewidywali wzrost zamówień. Czy to oznacza, że szczyt kryzysu w branży meblarskiej jest już za nami?

Tak. Spodziewamy się, że „dno” (lepiej tu pasuje niż „szczyt”) właśnie osiągnięto. Stało się okolicach przełomu trzeciego i czwartego kwartału – odpowiada Tomasz Wiktorski.

Perspektywa odbicia w branży może zależeć od wielu czynników, przede wszystkim sytuacji gospodarczej, trendów konsumenckich, a także wydarzeń globalnych. Niemniej jednak, możliwe jest, że odbicie nastąpi w 2024 roku. Stanie się tak, jeżeli podejmie się odpowiednie kroki w zakresie strategii sprzedaży, a także innowacji produktów – mówi Mariusz Adamski. – Ważne jest monitorowanie rynku, a także elastyczne dostosowywanie się do zmieniających się warunków i potrzeb klientów – dodaje.

Roman Dariusz Kołakowski przewiduje, że w 2024 roku sytuacja producentów mebli tapicerowanych nie powinna się znacząco zmieniać. Sam popyt na rynkach zagranicznych powinien systematycznie, choć bardzo powoli, rosnąć. Na rynku krajowym tendencję wzrostową zwiastują analitycy, którzy wiążą ją z długofalowymi skutkami tzw. „bezpiecznego kredytu 2% – mówi.

Zdaniem Przemysława Gurbana rok 2024 zapowiada się na lepszy niż rok 2023. Zmniejszająca się inflacja, a także prognozowany wzrost gospodarczy sprawiają, że patrzymy na zbliżający się czas jeszcze bardziej optymistycznie – mówi.

W 2024 roku powinno być lepiej

Robert Chmielewski chciałby, aby znacząca poprawa sytuacji w branży meblarskiej była widoczna już w roku 2024. Czy jednak tak będzie? Dziś trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Jeszcze rok temu eksperci przewidywali, że odbicie nastąpi pod koniec 2023 roku. Obserwując sytuację w branży, kolejne doniesienia o problemach dobrze znanych firm, można postawić tezę, że będzie potrzeba więcej czasu na odczuwalną poprawę sytuacji w przemyśle meblarskim – mówi Robert Chmielewski.

Producenci mebli znajdują się w środku łańcucha dostaw. Dlatego przyglądamy się wnikliwie sytuacji w takich branżach, jak drzewna, metalurgiczna czy tworzyw sztucznych. Przykładowo, w sytuacji, gdy branża drzewna notuje większe zyski, to branża meblarska odczuwa znaczący spadek rentowności swojej produkcji. Niestety, koncentracja obcego kapitału, jeśli chodzi o dostawców surowca drzewnego i materiałów drewnopochodnych, osłabia pozycję negocjacyjną polskich producentów mebli. Ostatnie dwa lata były tego wymiernym dowodem – dodaje Robert Chmielewski.

Odbicia rynkowego, zwłaszcza w Polsce, Ewelina Wójcik spodziewa się raczej w 2025 roku. Uruchomienie bezpiecznego kredytu już zaktywizowało trochę branżę budowlaną, zatem u nas 2025 rok powinien to pokazać. Rok 2024 to to ciągle rok pełen wyzwań i pracy – dodaje Ewelina Wójcik.

Wygrają najlepsi

Zjawiska, które następują od kilku lat na światowym rynku, wprowadziły nowe zasady w grze handlowej, zakłócając dotychczasową równowagę na rynkach Polski i Europy. Zmiany, które nastąpiły w procesie decyzyjnym, wyborze kanałów sprzedaży, a także preferencjach konsumentów, są zmianami trwałymi.

Wszyscy liczymy na powrót dobrej koniunktury i wysokiego poziomu konsumpcji. Jednak w moim przekonaniu, producenci, którzy liczą na powrót do starych zasad, nie osiągną sukcesu. Zwycięstwo odniosą ci, którzy dostosują się do nowego sposobu myślenia o produkcie i obsłudze świadomego, wymagającego klienta – przekonuje Sebastian Wojciechowski.

Spodziewamy się jeszcze kilku miesięcy szorowania po dnie, i później bliżej drugiej połowy przyszłego roku będzie można mówić o trwalszym ożywieniu. Głównie dlatego, że alternatywne łańcuchy dostaw surowców energetycznych zostaną poukładane i zoptymalizowane. Transformacja energetyczna w większości przypadków zakończy się, natomiast rząd USA będzie starał się stymulować gospodarkę z uwagi na przyszłoroczne wybory. Ostatecznie ludzie przyzwyczają się do nowej sytuacji, natomiast meble kupione w pandemii powoli zaczną się zużywać. Życie się przecież nie zatrzymało – podsumowuje Tomasz Wiktorski.

TEKST: Marek Hryniewicki

Artykuł został opublikowany w miesięczniku BIZNES.meble.pl, nr 1/2024.