Edukacja

Jak budować kapitał społeczny, cz. 3

Od lewej: Marek Hryniewicki (BIZNES.meble.pl), Mirosław Wolski (Schattdecor), Maciej Karnicki (Swiss Krono), Marcin Barański (Vox) i prof. Jerzy Hausner.

Jak budować kapitał społeczny, cz. 3

Poniżej trzecia część dyskusji, która odbyła się 13 marca 2019 r., w trakcie konferencji „Ekonomia wartości: człowiek – firma – relacje. Autonomia i współdziałanie jako narzędzia efektywnego gospodarowania w branży meblarskiej”.

Reklama
Banner targów IFFINA 2024 750x109 px

Oprócz prof. Jerzego Hausnera wzięli w niej udział Mirosław Wolski (Schattdecor), Maciej Karnicki (Swiss Krono) oraz Marcin Barański (Vox). Obszerne jej fragmenty zamieszczamy poniżej. Dyskusję prowadził Marek Hryniewicki (BIZNES.meble.pl). Drugą część dyskusji można przeczytać TUTAJ.

Zaczęliśmy tę dyskusję od historii, przejdźmy zatem teraz do spojrzenia w przyszłość. Czy dla takiego modelu firmy i zarządzania nią, ale przede wszystkim stosunku do pracownika i miejsca tegoż pracownika w firmie jest jakaś alternatywa? Mam tutaj na myśli choćby jeszcze większą automatyzację czy wręcz robotyzację procesów produkcyjnych, być może nawet logistycznych. Czyli mówiąc inaczej: praktycznie prawie wyeliminowanie czynnika ludzkiego z wielu aspektów funkcjonowania przedsiębiorstwa.

Maciej Karnicki: Tak się na pewno w dużej mierze stanie. Już obserwujemy procesy coraz większej automatyzacji w większości przedsiębiorstw produkcyjnych. Wiaże się też z tym, że społeczeństwo się ciągle rozwija i coraz więcej jest zajęć, których nikt nie chce wykonywać. Ludzie się kształcą, chcę mieć coraz bardziej ambitne zadania, nie uciekniemy zatem od automatyzacji.

Marcin Barański: Dołączę się do tej opinii, natomiast jest wiele obszarów, w których będzie bardzo trudno zastąpić czynnik ludzki. Wystarczy tylko zwrócić uwagę, jak bardzo rośnie zatrudnienie w usługach, serwisie, doradztwie. Natomiast oczywiście w zakładach produkcyjnych automatyzacja cały czas postępuje, przez co zmniejsza się udział czynnika ludzkiego. Wierzę również, czy może – chcę wierzyć, że maszyny, roboty, analiza Big Data i sztuczna inteligencja nie zastąpią dobrych badań jakościowych, odczuć klientów, emocji, postrzegania ludzi, tego humanistycznego czynnika, który jest chociażby w designie. Myślę, że ten obszar twórczości, designu, kreatywności jeszcze długo będzie obszarem, w którym czynnika ludzkiego nie będzie można zastąpić.

Maciej Karnicki: Ja też w to wierzę i chcę wierzyć, natomiast miałem na myśli przede wszystkim prostsze prace logistyczne.

Mirosław Wolski: Mogę sobie wyobrazić, że twórcza praca za ileś lat będzie wyróżnieniem. Że dojdziemy do takiego momentu, że wszystkie trudne albo bardzo precyzyjne prace będą wykonywane przez automaty, roboty. Ale oby twórczość pozostała na zawsze w rękach, a raczej w umysłach ludzi.

Jerzy Hausner: W języku polskim nie ma tego rozróżnienia, które jest w angielskim, pomiędzy „labour” i „work”. „Labour” to jest przede wszystkim ciężka praca fizyczna i tę pracę z całą pewnością maszyny, roboty, urządzenia mogą wykonywać. Natomiast to co jest przyszłością ludzi to nie tylko obsługiwanie tych urządzeń, ale jest to „work”, czyli praca twórcza. Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że technologia nie może być celem. Jeżeli technologia jest czymś samym dla siebie, czyli robimy coś, aby uzyskać jakieś osiągnięcie technologiczne, to prędzej czy później nie zapanujemy nad nią. Zawsze tę technologię musimy kulturowo, etycznie oswoić. Ona nie może panować nad nami.

Postęp technologiczny ma służyć poprawie jakości życia, tyle tylko, że my jakość życia dzisiaj rozumiemy materialnie. Natomiast jakość życia, która odnosi się do tego, czym jest „work” będzie się odnosić do sensownego, twórczego życia. Do życia, które jest życiem, w którym staję się, rozwijam się, nie robię tylko rzeczy, które są przyjemne, ale robię rzeczy, które są ważne, które służą budowaniu moich relacji z innymi ludźmi.

I ostatnie już pytanie – do wszystkich Panów, ale chyba ze szczególnym uwzględnieniem Pana prof. Hausnera. Otóż na tle innych branż branża meblarska w Polsce jest szczególna, przede wszystkim ze względu na dwa czynniki. Charakteryzuje się: po pierwsze – dynamicznym od wielu lat rozwojem, a po drugie – dużą liczbą firm rodzimych i rodzinnych. W czym upatrywać można, albo szczególnie warto, szans dalszego rozwoju branży i jak budować kapitał społeczny zaufania i współpracy?

Jerzy Hausner: Przemysł meblarski w Polsce jest jednym z największych eksporterów w kategoriach europejskich i światowych. Polskie meblarstwo to sektor, którego wartość dodana w eksporcie nie jest najwyższa – są sektory, które mają wyższą – ale jest znacznie wyższa niż choćby sektora motoryzacyjnego. To niezwykle ważna gałąź polskiej gospodarki, budowana na wielu istotnych elementach potencjału własnego: na własnym surowcu, na własnej kadrze, na własnym systemie szkolnictwa, w dużym stopniu na własnym wzornictwie. Pewnych elementów w tej strukturze – po to by ją umocnić – brakuje. I warto zastanowić się w kategoriach sektorowych, które elementy budowania przewagi konkurencyjnej tego sektora są słabsze i które można byłoby wzmocnić. Nie chodzi o poszczególne firmy, tylko o sektor jako całość.

Czy to są problemy związane z infrastrukturą, czy to są problemy związane z edukacją, z finansowaniem, zapleczem badawczo-rozwojowym. Tego nie wiem, a nie chcę zgadywać. Wiem natomiast, że z całą pewnością warto pomyśleć o tej gałęzi na zasadzie: jak utrwalać i podnosić jej przewagę konkurencyjną, nigdy nie rezygnując z tego, jak ona jest zbudowana, a jednocześnie dodając wiele nowych elementów, przede wszystkim zastanawiając się, czy gdzieś ktoś, kto z nami konkuruje ma wykreowane te przewagi, które nie wynikają z własnego wysiłku, tylko z innych przesłanek, które można własnym wysiłkiem po części neutralizować.

Powinniśmy opierać rozwój Polski o nowocześnie rozumianą działalność wytwórczą. Sektory, które mają bardzo duży eksport i przyzwoitą wartość dodaną w eksporcie powinny stanowić naszą silną przewagę. Jak ją utrwalać? Budując klastry produktywności, przestać mówić o łańcuchach wartości, zacząć mówić o „value creation networks”. Nie rezygnujemy z konkurencji, musimy uczestniczyć w konkurencji, ale nasze myślenie polega na tym, że konkurencja nie kończy się na jednym obrocie. Tych obrotów trzeba będzie mieć wiele, w związku z tym budujemy coś, co daje szanse różnym uczestnikom tego sektora. Być może należałoby pomyśleć o pewnej puli zasobów potrzebnych dla tego sektora, które mogłyby być częściowo uwspólniane i częściowo współwytwarzane, z których mogliby korzystać inni.

Meblarstwo to w istocie sukces nie tylko poszczególnych firm, ale całej polskiej gospodarki, pokazujący produktywne wykorzystanie własnego kapitału. Ja nie chcę państwo gratulować, państwu podziękować.

Marcin Barański: Chciałbym się podzielić pewną refleksją. Dzisiaj branża ma się doskonale. Realizujemy ciągle przyzwoite wzrosty, choć dynamika tego wzrostu w ostatnim czasie już nie jest taka imponująca. Musimy jednak pamiętać, że prawie 80% tego co produkujemy eksportowane jest niekoniecznie pod polskimi markami. Jesteśmy trochę w klinczu relacji z dużymi graczami sieciowymi, a to jest relacja – niestety – dość łatwo zastępowalna. W oparciu o fundament, który został zbudowany w polskiej branży meblarskiej – czyli bardzo dobrego jakościowo dostawcy produktów wytwarzanych w oparciu o najnowsze technologie – musimy zbudować strategię eksportu własnych marek, własnego produktu, własnego designu.

Maciej Karnicki: Na pewno budowanie własnych marek jest jednym z najważniejszych zadań. Ja jestem w tej kwestii optymistą. W ostatnich dwudziestu kilku latach mieliśmy już kilka trudnych sytuacji. Zderzaliśmy się z kryzysem, nagłym znacznym wzrostem kosztów surowców, nowymi trudnymi rynkami etc. Za każdym razem potrafiliśmy sobie jednak poradzić, wierzę w naszą narodową ambicję i zaradność.

Mirosław Wolski: Największym odbiorcą polskich mebli są Niemcy. Od nich nauczyliśmy się lepszego planowania, lepszej organizacji pracy, większej wytrwałości. Ale ciągle pozostajemy też przy własnych talentach narodowych: mamy zapał, mamy odwagę, mamy elastyczność. Sądzę, że to są czynniki, które pozwolą utrzymać w przyszłości tendencję pomnażania jakości i budowy marki. Bo coraz szybciej trzeba będzie projektować i nadążać za nowymi oczekiwaniami, nowymi potrzebami, nowymi pokoleniami. A z tym powinniśmy sobie poradzić.

Opr. Marek Hryniewicki

Dyskusja opublikowana została w miesięczniku BIZNES.meble.pl, nr 4/2019