Design

Jak zaprojektować bliskość

Alicja Czop. Fot. Alexanda Hsu.
Dare to feel.

Jak zaprojektować bliskość

Z jedną z najważniejszych sztuk w życiu – budowaniem bliskości i relacji – pokolenie Millenialsów ma swoje specyficzne trudności, ale też swoje sposoby. Przyjrzała się im Alicja Czop, młoda projektantka z pokolenia cyfrowego.

Na tegorocznym SaloneSatellite można było obejrzeć jej projekt „Dare to feel”. Ta bezpieczna i wygodna przestrzeń pobudza zmysły i zachęca do budowania relacji między sobą. Tak, jak inne projekty Alicji Czop, jest propozycją rozwiązania problemu.

„Dare to feel” to kompleksowy projekt ukierunkowany na emocjonalność i  intymność. Wejściu w tę przestrzeń pomagają miękkie welwetowe meble tapicerowane. Ich ustawienie przy sprytnie wkomponowanym stoliku sprzyja bliskości. Nastrój buduje także oświetlenie, którego rosnąca temperatura wydobywa zapach odpowiednio skomponowanych aromatów. W budowanie intymności i bliskości zaangażowane są zmysły: dotyk i zapach.

Taka generacja

Alicja Czop, projektantka z pokolenia Millenialsów, nieprzypadkowo na temat pracy wybrała relacje. Są ważne dla każdej generacji, ale osoby urodzone w latach 80. i 90. XX wieku ma z nimi szczególny problem. Co prawda, jak wynika z badań, dla 92% osób z pokolenia Millenialsów szczególną wartością jest przyjaźń. To też jest intymność. Dla mnie i osób, które mnie otaczają, to jedna z ważniejszych wartości. Jest to również rodzina. Z niektórymi ludźmi przyjaźń łączy mnie od kilkunastu lat i są to relacje, których się trzymam i zawsze będę trzymać. Jestem w Holandii już kolejny rok, a przyjaźnie, które nawiązałam w Polsce nadal się utrzymują. To jest dla mnie przykład intymności, która się udaje, pomimo dystansu – mówi Alicja Czop. To są plusy technologii – zaznacza. Widzi też jednak jej ciemniejsze strony.

Reklama
banner-przewodnik-architekta-300x250

Na pytanie, dlaczego zainteresowała się tematem bliskości, odpowiada, że wyszedł on zupełnie przypadkowo. Szukałam pomysłu na dyplom i musiała znaleźć materiały do researchu i badań. Zaczęłam rozmawiać ze swoją przyjaciółką o emocjonalności wśród osób w naszym gronie, w jaki sposób budują sobie życie: w małżeństwach, związkach, jako podróżujące wolne duchy i osoby poszukujące prywatnej intymności. Zdałam sobie sprawę, że nie do końca potrafię powiedzieć, czym jest moja intymność. W jaki sposób tak naprawdę mogłabym ją opisać. Zaczęłam rozmawiać ze znajomymi, którzy mieli różne podejście do tematu, albo mówili, że nigdy się nad tym nie zastanawiali. To mnie skłoniło do tego, żeby nad tym pracować – opowiada.

Podczas badań i researchu wyszło, że jesteśmy pierwszą generacją, która dostała swobodny dostęp do social media, do Internetu, do technologii cyfrowej – zaznacza. Dodaje, że można powiedzieć, że pokolenie Millenialsów zostało skrzywdzone przez to, że otrzymując nielimitowany dostęp do nowych technologii, nie otrzymało przy tym instrukcji ich obsługi. Na przykład, w rozmowie z seksuolog wyszło, że zostaliśmy skrzywieni przez dostęp do pornografii. Powstało wiele wyobrażeń jak bliskość, ta fizyczna, ale i emocjonalna powinna wyglądać. Bądźmy szczerzy, ma się to nijak do rzeczywistości. Ten wzorzec trochę nam zaburzył budowanie relacji. Doszło do tego, że łatwiej wysłać smsa niż się spotkać. W wieku nastoletnim zaczęliśmy bardziej budować relacje w czasie wirtualnym niż rzeczywistym – wyjaśnia.

Znaleźć rozwiązania

Do „tu i teraz” sprowadzić może doświadczenie przestrzeni „Dare to feel”. Duży udział w tym mają nie tylko meble, oświetlenie, ale też zapachy. Alicja podjęła współpracę z holenderskim studiem perfumiarskim Attic Lab Perfume. Z tematu intymności i bliskości przeszliśmy do zmysłów. Wiedziałam, że na tym chcę oprzeć cały projekt. Dlatego były rozmowy z ankietowanymi a’propos wszystkiego co nas otacza: kolorów, tekstur, materiałów i zapachów. Zakładałam obecność wszystkich zmysłów. Wiedziałam, że zapachy muszą powstać specjalnie do projektu. Z Attic Lab Perfume stworzyłyśmy cztery finalne zapachy. Dwa są ciepłe i trochę cięższe: słodkie tobacco, palone drewno. Są też lżejsze nuty zapachowe: kompozycja białej herbaty i jaśminu oraz zapach letniego deszczu – opowiada.

 „Dare to feel” był jej projektem dyplomowym na studiach magisterskich w Holandii. W Hadze ukończyła projektowanie przemysłowe. Zawsze mi powtarzano, że muszę zrobić dyplom, który będzie moją wizytówką w przyszłości. Podchodziłam do tego dość swobodnie, ale faktycznie, projekt stal się moją wizytówką i wyrazem podejścia do projektowania – zaznaczyła.

Na pytanie, czy ma wizję osób dla których projektuje, odpowiada: Skupiam się na konkretnym zagadnieniu, problemie. W projekcie „Dare to feel” była to tematyka zdolności emocjonalnych u Millenialsów: jak jest odbierana, jak się na nią zapatrujemy, jak ją rozumiemy, jak ją budujemy. Przedmioty, które powstały nie są tylko i wyłącznie dla osób z tej generacji. To są obiekty, które mogą być użytkowane przez dosyć spore grono odbiorców. Zależy od miejsca ich ulokowania. Chodzi o stworzenie przestrzeni bezpiecznej i przyjaznej do budowania relacji. To jest do ukrycia się przed światem zewnętrznym. Myślę, że przydaje się to nie tylko osobom z generacji Millenials – mówi projektantka. W taki sposób staram się podchodzić do moich projektów. W pewien sposób zawężam grono odbiorców, żeby mieć o nich jakieś dane, na których się mogę opierać, ale koniec końców, myślę, że projekt może być indywidualnie odebrany przez osoby z różnych środowisk, różnych narodowości, w różnym wieku – dodaje.

Różne wymiary edukacji

Jej przygoda z wzornictwem przemysłowym zaczęła się na krakowskiej ASP. Trafiłam tam nie do końca świadoma czym jest projektowanie. Jeszcze rok przez maturą nie do końca wiedziałam co robić. W tamtym czasie dużo tańczyłam i myślałam, żeby z tym związać swoją przyszłość. Próbowałam się odnaleźć w różnych kierunkach. Mój tato, który  jest konserwatorem sztuki, przez przypadek zobaczył moje szkice i zasugerował, że mogłabym się wybrać na ASP – opowiada. Zaczęła chodzić na rysunek i zastanawiać się jaki wybrać kierunek. Znalazłam formy przemysłowe. Wydawało mi się to bardzo ciekawe, że tworzy się przedmioty codziennego użytku. Ma się moc tworzenia rzeczy, które są używane przez człowieka. Jako projektanci tworzymy rzeczywistość dla społeczeństwa czy indywidualnych użytkowników. Temu się poświęciłam i po tygodniu na uczelni wiedziałam, że to jest mój kierunek i chciałabym, żeby to nie tylko był mój zawód, ale stało się to po prostu moją pasją – dodaje.

Na krakowskiej Akademii ukończyła licencjat. W trakcie studiów, na jeden semestr przeniosła się do Warszawy. To mi pozwoliło poznać troszeczkę inne podejście niż krakowskie ASP. Myślę, że ta wymiana pokazała mi, że fajnie eksperymentować. Fajnie szukać innych miejsc i innych ludzi. Co człowiek to inne podejście i sposób pracy. Inne inspiracje – opowiada. Krakowskie ASP dało mi ogrom wiedzy technicznej, pracy na warsztacie z materiałem, wiedzy o projektowaniu graficznym i ergonomicznym. Zbudowałam silne zaplecze techniczne i użytkowe. Szukałam miejsca, które pozwoli mi opowiedzieć trochę więcej historii tych obiektów, które tworzę – dodała.

W międzyczasie poznała grupę projektową z Amsterdamu. Okazało się, że mamy dosyć podobne podejście, podobną estetykę. Kończyłam wtedy 3 rok studiów. Projektowanie holenderskie jest znane wszędzie. Pomyślałam o połączeniu projektowania konceptualnego z technicznym. Na design w Eindhoven się nie dostałam, bo byłam zbyt techniczna. W ten sposób trafiłam na akademię w Hadze. Tam mogłam wykorzystać umiejętności techniczne, konkretny warsztat, wiedzę ergonomiczną. Wychodziło to lepiej lub gorzej, ale to był okres, w którym mogłam eksperymentować i szukać swojej ścieżki. Efektem finalnym tych studiów jest kolekcja „Dare to feel” – mówi. W jej odczuciu udało się połączyć dwa światy: konceptualny i techniczny. W międzyczasie, głównie w Holandii, ale również w Polsce podjęła się różnego rodzaju staży. Byłam w wielu miejscach. Zetknęłam się z różnym stylem projektowania. Nie było to wyłącznie projektowanie przemysłowe, było to również projektowanie graficzne, UX. Myślę, że czas studiów był czasem na doświadczanie różnych stylów pracy i rozumieniem różnego użytkownika – tak, żeby wyciągnąć wnioski i konkluzje dla swojego projektowania – dodała.

TEKST: Diana Nachiło