Branża

Paleta prawdę Ci powie

Zdzisław Sobierajski.

Paleta prawdę Ci powie

Gospodarkę buduje trud przedsiębiorców. Nawet branże innowacyjne nie będą miały dochodów, jeśli gospodarka nie kupi wyników ich pracy.

W języku polskim, odróżniamy nawet pojęcie „producenta” od „przedsiębiorcy”.Ten pierwszy biernie produkuje, a ten drugi planująć na wiele lat do przodu, rozwija swoją firmę. Jest innowatorem. Tworzy nowe technologie i produkty.

Gospodarka dobrze funkcjonuje w ramach ładu stanowionego przez polityków. Ustawodawcy i rząd tworzą prawo dbając o równomierny rozwój wszystkich sektorów i utrzymanie sfery budżetowej. Ten trud polityków zwykle nazywamy „polityką gospodarczą”. Ale, gdy politycy chcą w gospodarce coś „ukręcić dla siebie na boku”, analitycy biznesowi nie mają wypracowanychy narzędzi na taką okoliczność. Wtedy, opócz wskaźników stosowanych do analiz rynku, biznes musi stosować parametry widoczne tylko w otoczeniu firmy. Takim parametrem kondycji gospodarki jest paleta. Parafrazując znane powiedzenie wróżki: „Tylko paleta prawdę Ci powie”. Prawdę o przyszłości oczywiście.

Gdy spowalnia budowlanka przestają być potrzebne cegły, tynki, materiały wykończeniowe, kable, kafelki, flizy, okna, czyli ramy, szyby i okucia itd. W ślad za tym, spada sprzedaż lodówek, kuchenek, pralek, telewizorów, ceramiki łazienkowej, stołów, krzeseł, szaf i łóżek. Te ostatnie mają wpływ na dzietność Polek i Polaków. Producenci wózków i sprzętów dla dzieci, skutki załamania rynku odczują później. Wraz ze spadkiem budowlanki, marnieje ogromny sektor gospodarki jakim jest zatrudniający 400 tysięcy ludzi przemysł drzewny. Zapaść najwcześniej widać w firmach stosujących proste technologie i przede wszystkim pracę rąk.

Spadła nam produkcja palet, a bez palet nie ma handlowania. Palet we wtórnym obiegu też brakuje. Są dobrym źródłem opału. Można by powiedzieć „paleta, a sprawa polska”, ale wykreowana przez polityków sytuacja zabawna nie jest. Przeżyliśmy już taki „deal” z ceną cukru, gdzie w efekcie kupujemy „tańszy” o 50% cukier za dwa razy wyższą kwotę niż ta sprzed cukrowego „kryzysu”. Obecnie obserwujemy kolejny „deal” w rynku węgla. Transportowcy muszą go wozić z Wybrzeża na Śląsk. Mechanizm kreowania „polityki cenowej” węgla wydaje sie podobny. Wywindować pod sufit, by z wielkim wysiłkiem zredukować o połowę. Co z tego, że będzie drożej niż wcześniej? Ludzie i tak kupią. Co innego meble. Meble to nie węgiel czy palety. Na opał mebli żal. Meblarze kolejny rok mają poważne problemy ze sprzedażą. W 2022 roku zamówienia spadły o około 30% a otwartych kontraktów jest coraz mniej. Według szacunków, do końca roku spadek dojdzie do 50%, a to oznacza zapaść branży.

Sztucznie wywindowane ceny drewna przez Lasy Państwowe, spowodowały kuriozalną sytuację, w której pomimo lawinowej wycinki, ceny poszybowały w kosmos. W 2023 roku spółka planuje kolejne podwyżki o ok. 40%. Z powodu takiej „polityki gospodarczej”, pracę straci nawet 100 tys. ludzi. Co gorsza, ponad 2 mln m3 pełnowartościowego drewna trafiło do zakładów energetycznych, które mają dofinansowanie do „eko” surowca. Nie przeszkadza to im planować kolejne podwyżki prądu. Polska branża drzewna nie jest dzisiaj w stanie produkować po atrakcyjnych cenach, więc traci zamówienia.

Przed wprowadzeniem obecnej „polityki gospodarczej”, polska branża drzewna zatrudniała 400 tys. ludzi, którzy wytwarzali 6 % polskiego PKB. Piszę w czasie przeszłym, bo przyszło nam żyć w kraju, w którym bardziej opłaca się drewnem palić w piecach, niż produkować z niego meble. A jeszcze kilka lat temu konkurowaliśmy z Niemcami o drugie miejsce na świecie.

I komu to przeszkadzało? A może tylko politycy tego nie rozumieli?

TEKST: Zdzisław Sobierajski