fbpx
Branża

Design wkracza do Balmy

Ryszard Balcerkiewicz na budowie Domoteki w Warszawie, 2006 r.

Design wkracza do Balmy

Rozmowa z Ryszardem Balcerkiewiczem, właścicielem i prezesem Zarządu firmy Noti, założycielem Fabryki Mebli Balma.

Reklama
Meblarski-1000-banner-srodtekstowy-750x100-gif-miesiecznik-i-portal-informacyjny-branzy-meblarskiej-biznes-meble-pl

Rozmowa opublikowana została w książce „Wizjonerzy i biznesmeni” (t. 1), wydanej przez Wydawnictwo meble.pl w 2015 r. Poniżej siódmy rozdział tego wywiadu. Szósty rozdział można przeczytać tutaj: Rynek polski jest najważniejszy

Pierwsze meble – myślę o stolikach komputerowych z końca lat osiemdziesiątych i początku dziewięćdziesiątych – projektował Pan sam. Czy te meble były w związku z tym sygnowane Pańskim nazwiskiem jako projektanta?

Niezupełnie. Wtedy nie było takiego zwyczaju, by sygnować meble nazwiskiem projektanta. Może było to znane w firmach zachodnich, ale w Polsce przemysł meblarski nie eksponował tych nazwisk. Zresztą do dzisiaj niektóre firmy nie mają zwyczaju, by podawać nazwisko projektanta. Ja nie podawałem swojego nazwiska, nie podkreślałem, że to ja projektowałem. Oczywiście robiliśmy zastrzeżenia patentowe i tego starałem się zawsze pilnować, poczynając od stolików komputerowych, co w jakiś sposób zabezpieczało nas przed plagiatem.

Podrabiano wtedy Pańskie meble?

Wie Pan, te stoliki komputerowe to były proste meble, wykonywane w prostych technologiach, więc skopiowanie ich było bardzo proste. I rzeczywiście były jakoś podrabiane.

Dlaczego nie chciał Pan podawać swego nazwiska jako projektanta?

Nie miałem aspiracji, by występować jako projektant. Uważałem, że do tego trzeba być przygotowanym zawodowo, skończyć odpowiednią uczelnię. Natomiast w Balmie, właściwie od początku, pojawili się projektanci.

I to dobrzy projektanci.

Tak. Pojawił się Piotr Kuchciński, który był architektem, był doskonale przygotowany, miał wyczucie architektoniczne, wyczucie proporcji, znakomite wyczucie kolorystyki. Później dołączył do nas również Tomek Augustyniak. Nie miałem zatem już wtedy potrzeby, by projektować samemu, ponieważ uważałem, że są ludzie przygotowani zawodowo, którzy to robią zdecydowanie lepiej ode mnie. I poza tym pierwszym przypadkiem stolika komputerowego, następne moje meble projektowali już profesjonalni projektanci.

Czyli kolejny mebel zaprojektował już Piotr Kuchciński?

Tak. I on zresztą zaprojektował dla Balmy najwięcej mebli.

Ale początkowo Piotr Kuchciński nie projektował w Balmie mebli, tylko zajmował się pracami graficznymi. Jakimi?

Rzeczywiście tak było. Piotr skończył architekturę w Poznaniu i pracował jako architekt w jednej z poznańskich pracowni projektowych. Mój ówczesny dyrektor do spraw handlowych, Darek Starosta, był dobrym znajomym Piotra i zaangażował go do zrobienia katalogu. Piotr rzeczywiście pojawił się w Balmie, wtedy go poznałem, i tak współpracujemy aż do dzisiaj na wielu, wielu polach.

Logo Balmy też on zaprojektował?

To później. Bo pierwszy logotyp ja zaprojektowałem.

Proszę, proszę, a zatem nie tylko meble Pan projektował…

No tak. Balma, czyli Balcerkiewicz Michał, Magdalena i Ania – czyli dzieci – i z tego powstała nazwa Balma pisana w logo skośnymi literami. Pierwsze logo było biało-czerwone, bo zależało mi, by podkreślało tę polskość firmy. Później to logo było przez Piotra dwukrotnie zmieniane. W międzyczasie Piotr spróbował zaprojektować meble i okazało się, że ma do tego niesamowity talent. Piotr projektuje w Balmie do dzisiaj, nowi projektanci w Balmie praktycznie się nie pojawiają, bo Piotr ma niesamowite wyczucie, jeśli chodzi o biuro.

Powiedział Pan, że to on jest autorem większości mebli Balmy?

Tak, zdecydowanej większości.

A ile nowych systemów mebli wdraża do produkcji przeciętnie co roku Balma?

W początkowym okresie działalności firmy tych wdrożeń było więcej, bo to były proste systemy. Dzisiaj Balma produkuje już bardzo złożone systemy, także jeśli chodzi o zaawansowanie technologiczne. Trzeba pamiętać, że dzisiaj meble biurowe to nie tylko biurko i szafka, ale to także siedziska i cała filozofia miejsca pracy.

Kolekcja „Xeon”, prod. Balma, proj. Piotr Kuchciński.
Kolekcja „Xeon”, prod. Balma, proj. Piotr Kuchciński.

Ale przecież Balma nie produkuje siedzisk.

Ostatni projekt, który był pokazywany w ubiegłym roku na „Orgatecu” – czyli „Balma Plus” autorstwa Piotra Kuchcińskiego – zawiera również meble miękkie produkowane przez Noti.

Meble miękkie, czyli choćby sofy i fotele, ale – jak rozumiem – typowych foteli gabinetowych w tej kolekcji nie ma?

Foteli gabinetowych – obrotowych – tam rzeczywiście nie ma, są natomiast krzesła z kolekcji Noti. A jeśli chodzi o fotele obrotowe, to w większości projektów współpracujemy z firmą Profim, także z Sitagiem, czasami z Bejotem.

A wracając do pytania o liczbę nowych systemów w skali roku…

Zaawansowany system meblowy pojawia się w Balmie przeciętnie raz w roku, czasami nawet raz na dwa lata. Nie mówimy oczywiście o prostych meblach typu szafka, ale o najbardziej złożonych systemach. Te nowości pokazujemy na „Orgatecu”, słuchamy, co rynek o tej propozycji powie, a następnie inwestujemy we wdrożenia już nie tylko na etapie modelowania i pokazania, ale też systemowego wdrożenia do produkcji. W Noti ten proces jest dużo szybszy niż w Balmie i mniej kapitałochłonny.

Teraz rozumiem, dlaczego większość mebli zaprojektowała ta sama osoba. Jeżeli nowości – rozbudowane systemy mebli biurowych – pojawiają się raz na rok, czy nawet raz na dwa lata, to rzeczywiście jest sporo czasu, by ten projekt dopracować w najdrobniejszych nawet szczegółach.

Dokładnie tak, zresztą w Balmie nigdy nie szliśmy na ilość. Zawsze uważaliśmy, że lepiej zrobić jedną rzecz, ale na bardzo wysokim poziomie, niż angażować się w kilka projektów, ale na kiepskim poziomie. Poza tym proszę pamiętać, że po wprowadzeniu nowości my nie wycofujemy starych systemów, dalej je produkujemy, one dalej funkcjonują, dalej się sprzedają.

Po Piotrze Kuchcińskim w Balmie pojawił się Tomasz Augustyniak, który wtedy zaczynał współpracę z Autorskim Biurem Projektów Wzornik, założonym przez Beatę Bochińską, późniejszą prezes Instytutu Wzornictwa Przemysłowego? To Beata Bochińska zaproponowała go Panu?

Rzeczywiście, Tomek Augustyniak pojawił się u mnie z Beatą Bochińską. A ona jak już weszła do firmy, to nie wyszła z niej, dopóki nie nawiązała współpracy.

A kto kogo znalazł: Beata Bochińska Pana czy Pan ją?

Ona przyjechała do mnie z Tomkiem Augustyniakiem, by oferować usługi projektowe młodych ludzi. To był chyba 1996 rok, może 1997. I rzeczywiście wkrótce potem zrobiliśmy pierwszy projekt z Tomkiem Augustyniakiem. To był mebel gabinetowy „Ventus”. Jeśli chodzi o technologie, to była to płyta pokryta melaminą z lakierowanym MDF-em. Potem Tomek zaprojektował taki mebel czysto gabinetowy, w drewnie. Ale powiem Panu pewną ciekawostkę. Otóż dużo, dużo później Dorota Koziara opowiedziała mi, że oni przyjechali do mnie z Tomkiem jeszcze jako studenci, do firmy, mówiąc, że chcieliby zaprojektować coś dla Balmy – ja kompletnie nie pamiętałem tego – i wtedy „się odbili”. Odesłałem ich z kwitkiem.

Kolekcja „Mixt”, prod. Balma, proj. Piotr Kuchciński.
Kolekcja „Mixt”, prod. Balma, proj. Piotr Kuchciński.

Dlaczego?

No cóż, studenci w tamtym okresie nie byli zbyt dobrze przygotowani do tego, by rozmawiać z przedsiębiorcą. Zresztą my, przedsiębiorcy, wtedy chyba też nie byliśmy przygotowani do tej współpracy. Nie byliśmy w stanie powiedzieć temu projektantowi, czego tak naprawdę potrzebujemy. Najprościej powiedzieć: weź coś zaprojektuj, co się będzie dobrze sprzedawało i najlepiej w dużych ilościach.

To była taka rozmowa niemego z głuchym?

No właśnie. Dzisiaj przygotowanie studentów jest już inne. W każdym razie – wracając do tego spotkania – Dorota Koziara mi opowiadała, że nie byłem zainteresowany współpracą. Wkrótce potem wyjechała do Mediolanu, do pracowni Alessandro Mendiniego. A Tomek trafił do Beaty Bochińskiej i ona jakoś mu pomogła w początkach kariery, bo najpierw była Balma, później chyba Adriana, Com40, Profim, Nowy Styl, Mikomax. Potem Bochińska sobie odpuściła Wzornik, przekazała go Tomkowi i działali już samodzielnie.

A czy na to spotkanie z Panem Beata Bochińska i Tomasz Augustyniak przyjechali z gotowymi projektami, czy tylko z chęcią współpracy?

Bardziej z chęcią współpracy, chociaż chyba mieli też jakieś rysunki – propozycje Tomka. Ale już nawet nie pamiętam, co to było.

Czy były takie projekty w Balmie, które nie zostały wdrożone?

Były takie projekty, dla których nie podjęto nawet próby modelowania. Współpracowaliśmy i nadal współpracujemy z Uniwersytetem Artystycznym w Poznaniu, z pracownią pani profesor Katarzyną Laskowskiej. W wyniku tej współpracy powstały projekty studenckie, które były przeznaczone do biura domowego, a nie na rynek kontraktowy, na którym nam zależało. Dlatego nie zostały one wdrożone. Raczej był to program wspierania i szkolenia przyszłych architektów.

W kontekście Balmy Deutschland mówił Pan o specyfice rynku niemieckiego i postawił Pan taką tezę, że najlepiej, by meble przeznaczone na ten rynek projektowali niemieccy projektanci. Czy nie próbował Pan zatem angażować niemieckich projektantów do projektów Balmy? Czy Balma w ogóle korzystała z usług zagranicznych projektantów?

Nie, do tej pory nie korzystała. Natomiast to się zapewne w nieodległej przyszłości zmieni, zresztą takie próby już nastąpiły w Noti. W Balmie cały czas bazujemy na indywidualnych projektantach, a ciężar wdrożenia, prac konstrukcyjnych i prac technologów jest już na naszych wydziałach. Niestety, polscy projektanci nie mają wartości dodanej w postaci technologii i gotowych rozwiązań. Pewnie zatem przyjdzie taki czas, gdy trzeba będzie rozmawiać z zachodnimi zespołami projektowymi – tak jest choćby w firmach, które produkują krzesła. Okazuje się, że te gotowe rozwiązania, łącznie z konstrukcją, z technologią wcale nie są droższe. Bo to, co my musimy zrobić później w firmie, to tam już dostajemy gotowe.

ROZMAWIAŁ: Marek Hryniewicki

Ciąg dalszy wywiadu z Ryszardem Balcerkiewiczem w rozdziale: Projekt Noti