Branża

Czym jest projekt #wspierampolskidesign?

Filipina Hanus.

Czym jest projekt #wspierampolskidesign?

Jakość polskich marek nie odbiega od światowego poziomu – to opinia, której autorką jest Filipina Hanus, brand manager marek wnętrzarskich i gastronomii, specjalista ds. PR, organizator produkcji. Na łamach miesięcznika „BIZNES.meble.pl” opowiedziała ona o tym, jak wspólnie z Kamilą Jakubowską-Szmyd, stylistką i dekoratorką wnętrz oraz Yassenem Hristov, fotografem wnętrz, realizują sesje zdjęciowe w ramach projektu #wspierampolskidesign.

Czym jest projekt #wspierampolskidesign?

Projekt #wspierampolskidesign to cykl sesji zdjęciowych, w których aranżujemy całe mieszkanie lub dom wyłącznie polskim designem. Projekt powstał z myślą o szerzeniu świadomości polskich produktów do wnętrz, ich jakości oraz kreatywności.

Reklama
banner-przewodnik-architekta-300x250

W czyich głowach narodził się pomysł tej inicjatywy i jaki cel Państwu przyświecał na początku, a jaki przyświeca teraz?

Pomysł narodził się dość spontanicznie w trakcie pierwszego lockdownu, wiele miesięcy temu. Yassen Hristov realizował sesję zdjęciową dla stylistki Kamili Jakubowskiej-Szmyd, w której pojawiły się poduszki mojej klientki – Mai Laptos z Maja Laptos Studio. Yassen wraz z Kamilą skontaktowali się ze mną, aby zapytać, czy nie jesteśmy zainteresowane zakupieniem zdjęć, które powstały w trakcie sesji. Skorzystałyśmy z okazji, ponieważ zdjęcia, jak to zazwyczaj bywa w obiektywie Yassena, robiły wrażenie. Później pojawiły się rozmowy o produkcji zdjęć dla kolejnego mojego klienta – Piotra Paplińskiego z PAP DECO, producenta mosiężnych dekoracji ściennych i uchwytów meblowych wytwarzanych tradycyjną technologią odlewniczą. Zaczęliśmy myśleć, jak moglibyśmy te dwie marki ze sobą połączyć we wspólnej sesji, ponieważ, jak wiadomo budżety reklamowe, w tym te przeznaczone na content, w trakcie pandemii były dość ruchome, nieprzewidywalne, a jednak mimo wszystko content był wciąż potrzebny. Od słowa do słowa, podczas moich rozmów telefonicznych z Kamilą, pomysł narodził się samoistnie. Pomyślałam, że moi klienci nie są jedynymi, którzy stoją teraz przed wieloma wyborami i potrzebami. Stąd też warto połączyć siły i zebrać polskie marki o tych samych potrzebach, zarówno contentowych, jak i promocyjnych i zaoferować im udział w jednej sesji, z której każda z nich otrzyma korzyść przy dużo niższym wkładzie. Zaczęłam główkować też PR-owo, ten temat wydawał się być bardzo chwytliwy – polskie marki jednoczą się, pokazując genialne, światowe wzornictwo w czasach, w których musimy wspierać właśnie polską gospodarkę. Pociągnęłyśmy temat z Kamilą i już następnego dnia siedzieliśmy wszyscy u Yassena w mieszkaniu, obmyślając plan działania. Co zabawne, Yassen miał jakiś czas temu bardzo podobny pomysł, jednak nie doszedł do skutku. Widocznie musiał przyjść odpowiedni czas, aby taki projekt zrealizować.

Jaką rolę w projekcie odegrała i odgrywa pandemia, biorąc pod uwagę fakt, że koncepcja zakiełkowała w Państwa głowach pod koniec wiosennego lockdownu?

Nasz projekt był wynikiem odpowiedzi na potrzeby wynikające poniekąd z pandemii. Plany filmowe i zdjęciowe z dużymi ekipami były zamknięte, były też bardzo drogie. My zaoferowaliśmy markom naszą magiczną trójkę – Yassena, który wykonuje genialne zdjęcia, Kamilę zajmującą się stylizacją i mnie – organizującą projekt i komunikującą o nim dalej w świecie. Było nas dokładnie tyle, ile potrzeba – bez żadnego z nas to by się po prostu nie odbyło.

Nie można jednak stwierdzić, że pandemia była bez znaczenia w trakcie prowadzenia projektu. Pierwsza edycja (o dziwo!) przeszła niemalże bez zakłóceń związanych z logistyką, natomiast podczas drugiej nie dojechał nam stół, ponieważ stolarz poszedł na kwarantannę. Podczas trzeciej edycji było chyba najwięcej stresu, ponieważ codziennie dochodziły do nas sygnały o nowych przypadkach zachorowań w naszym otoczeniu. Zastanawiałam się tylko nad tym, kiedy któreś z nas trafi na kwarantannę lub do izolacji. Ta trzyosobowa ekipa miała bowiem swoje plusy i minusy – z jednej strony byliśmy małą grupą, a z drugiej, tak jak mówiłam – bez żadnego z nas to przedsięwzięcie nie byłoby możliwe.

Proszę sobie wyobrazić, że mamy podpisane mnóstwo umów z firmami, które produkują na naszą sesję meble, prowadzimy komunikację na temat marek, które biorą udział w naszej akcji, a tu przez jeden kontakt – cała sesja musi zostać przełożona lub w ogóle może nie dojść do skutku.

Czy pierwszy etap był trudny, a może nawet najtrudniejszy? Czy urządzenie mieszkania, w którym są tylko polskie produkty okazało się dużym wyzwaniem, czy wręcz przeciwnie – nie sprawiło Państwu trudności?

Na pierwszym etapie wysyłaliśmy zaproszenia szczególnie do marek, które osobiście nam się podobały, które już znaliśmy. Przeglądaliśmy też Instagram w poszukiwaniu nowych, nieodkrytych jeszcze perełek i takie znajdowaliśmy. Większość z nich reagowała naprawdę pozytywnie, czuliśmy, że ten projekt jest potrzebny. Za to do niektórych nie udało nam się nawet przebić, długo czekaliśmy też na odpowiedzi dotyczącego ostatecznego wejścia do projektu, co w pewien sposób utrudniało nam organizację i stworzenie pełnej aranżacji. Kamila tworzyła na początku moodboardy, które miały charakteryzować przestrzeń i znajdujące się w niej przedmioty, jednak te projekty zmieniały się na bieżąco, stąd też sam proces trwał dość długo.

Wybraliśmy też przestrzeń, w której odbywała się sesja. Swoją drogę, z perspektywy czasu, nie mam pojęcia jakim cudem, bo to był cud, udało nam się zorganizować 4 dni w wynajętej przestrzeni. Dzień pierwszy – logistyka, czyli odbieranie transportów, sprzątanie przestrzeni; dzień drugi i trzeci – zdjęcia oraz dzień czwarty – pakowanie i odbiory mebli i dodatków. Zorganizowaliśmy to i naprawdę się udało! Zostaliśmy co prawda na koniec z jednym wieszakiem, którego żadne z nas nie mogło już zapakować do samochodu – mieliśmy sterty kartonów i innych rzeczy, które musieliśmy jeszcze rozwieźć, ale i z tą kwestią jakoś daliśmy sobie radę.

Drugą i trzecią sesję realizowaliśmy już w naszych prywatnych domach, drugą w domu Kamili, a trzecią u mnie. Powiem szczerze, że do dnia dzisiejszego uważam pierwszą sesję za coś niebywałego. Podczas drugiej i trzeciej sesji często czekaliśmy na odbiór dłużej albo rzeczy przychodziły wcześniej. Podczas pierwszej nie byłoby takiej możliwości.

Co do urządzania mieszkania polskimi produktami – udało nam się stworzyć sesję w duchu eclectic, French i modern classic. To pokazuje, jak różnorodny design mamy pod samym nosem. W Polsce działa mnóstwo naprawdę fantastycznych marek, które odnajdują się w wielu stylach, a ich jakość nie odbiega w żaden sposób od światowego poziomu, a często nawet znacząco go przewyższa.

Jakimi kryteriami kierują się Państwo dobierając marki i ich produkty do kolejnych aranżacji i co za tym idzie – na kolejne sesje? Z jakimi meblowymi markami nawiązali Państwo współpracę?

Więcej w miesięczniku „BIZNES meble.pl” 12/2020, w wydaniu on-line TUTAJ.

ROZMAWIAŁA: Anna Szypulska

Napisz do autorki:

a.szypulska@meble.pl