Podziel się:

Trwałe i solidne fundamenty

24-07-2020
Do schowka
Robert Barzyński, współwłaściciel i prezes firmy Meble Barzyńscy, o 30-letniej obecności na rynku, budowaniu sukcesu w handlu meblami i inwestycjach w kadrę.

 

Które pokolenie współtworzy dziś firmę?

 

W naszej rodzinie, w pracę na rzecz firmy zaangażowane jest drugie strategicznie i początkowo nawet trzecie pokolenie. Razem z Bratem Cezarym Barzyńskim jesteśmy drugim pokoleniem rozwijającym przedsiębiorstwo. Nasza spółka powstała w 1990 roku. Jej założycielami byli  rodzice wraz z  bratem.

 

Czyli w tym roku obchodzą Państwo 30-lecie.

 

Tak, przypada  na  listopad, także mamy się czym cieszyć. Nadal jesteśmy w tym biznesie,  lubimy to, co robimy. Można powiedzieć, że biznes przerodził się w pasję.

 

30 lat rodzinnego biznesu w stosunkowo niewielkim, przygranicznym mieście, to też wiele różnorodnych doświadczeń.

 

 Tak to prawda Zaczynaliśmy, kiedy w polskiej gospodarce rozpoczęła się wielka prywatyzacja. Rodzina nie miała wcześniej żadnego doświadczenia w tej branży. Meble to był dodatkowy pomysł na życie. Na rynku przestawały wówczas obowiązywać układy dawnych, wielkich przedsiębiorstw. Z rynku zostały usunięte podmioty, które kontraktowały odgórnie. Zaczął się wolny rynek, można było zająć się sprzedażą, przygotować asortyment i zaoferować klientom krótszy termin realizacji. Dodatkowo, zaczęły się pojawiać i poboczne tematy, takie jak obsługa serwisowa, transport, dodatkowe propozycje zakupów, czy aranżacje.

 

Od jakiego asortymentu zaczynała spółka?

 

Zaczynaliśmy od podstawowego, bazowego asortymentu. Była to ogólnie rzecz biorąc wszystkie meble tapicerowane oraz  meble skrzyniowe. Zawsze jednak celowaliśmy w meble markowe sprawdzonej jakości i odpowiednio wypromowane. Podejmowaliśmy się też prób łączenia oferty kilku producentów dla jednego klienta – tak zwana oferta kompleksowa. Składaliśmy je do jednego projektu. Było to korzystne, bo odbiorca nie musiał tracić czasu na pozycjonowanie, ustawianie, dopasowywanie do tego miał z góry zagwarantowane transport i serwis montażowy.  Takie schematy mieliśmy już wypracowane od początku i funkcjonują po dzień dzisiejszy. W pewnym momencie rynek meblarski zaczął przeżywać złote lata. To był znakomity czas dla importu, a tym bardziej eksportu. Importowaliśmy meble z Włoch, Holandii, Belgii. Krajem tranzytowym stała się Białoruś. Meble trafiały do Rosji i byłych republik radzieckich. Mieliśmy stałych odbiorców za granicą wschodnią, najdalszy  kontrahent    znajdował się   kilka tysięcy  kilometrów od nas, mam na myśli na przykład Syberię. Docelowy transport eksportowanych mebli  koleją zajmował nawet  do 3-4 tygodni.

 

Mówiło się, że na Wschód trafiały meble tanie, potrafiące szybko zaspokoić bieżące potrzeby odbiorców, a Pan mówi o ekskluzywnym asortymencie.

 

Tak. Długo utrzymywała się teoria, że na Wschód trafiały meble tanie, słabej jakości. Te mity pozostały u niektórych do dziś. Biorąc jednak pod uwagę całą Federację Rosyjską, była to kwestia przygotowania odpowiedniej oferty i pozyskania odpowiedniego pośrednika do tego typu klientów. W pewnym momencie eldorado się skończyło. Problem stały się  przede wszystkim przepisy dotyczące cła na meble, kwestie logistyczne, obsługa tranzytowa i transport z naszego kraju.

 

Do kiedy trwało Wschodnie eldorado?

 

Na dobre  to  trwało od  1994 roku przez ok. 4 lata. Natomiast początki dotyczyły  przede wszystkim  Ukrainy i to było już od połowy 1992 roku. W tym czasie bywało też i tak, że eksportowane było wszystko to, co było „pseudo-meblem”. Widzieliśmy jak wiele mebli w tym czasie nie było ani ewidencjonowanych, ani rejestrowanych na odprawach celnych. Towary były przewożone na przyczepkach, na dachach bagażników aut osobowych, gdzie weszły nawet piętrowo  pakowane dwie kanapy. Były z tego bardzo łatwe i  konkretne pieniądze. Rynek rządził się swoimi prawami. Zatrzęsienie przydrożnych punktów sprzedaży mebli w każdej wiosce przy trasie od Terespola do samej Warszawy, choć trudno mówić, żeby robiło to dobrze wizerunkowi polskiej marki. Chodziło o to, żeby zarobić, nie dbając o utrzymanie standardu, jakości, tradycji i renomy. Dla nas liczyła się jednak jakość, nie ilość, ponieważ chcemy funkcjonować następne 30 lat. Liczba klientów była zawężona ale konsekwentnie rozwijaliśmy naszą współpracę biznesową.  Czasami warto było zrealizować jeden kontrakt na meble markowe, niż kilkadziesiąt innych podstawowych ogólnie dostępnych na rynku.

 

Więcej w miesięczniku „BIZNES meble.pl” 6-7/2020, w wydaniu on-line TUTAJ

 

Rozmawiała: Diana Nachiło

Fot. Tomasz Markowski

 

 

Napisz do autorki:

Podziel się:

Zobacz także

Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Autor:*
Masz konto?
E-mail:
Tytuł:*
Treść:*

Przepisz tekst wpisany w cudzysłowie:
Najbliższe targi:
FURNICA 2020
Polska - Poznań
2020-09-15 | 2020-09-18
DREMA 2020
Polska - Poznań
2020-09-15 | 2020-09-18
Przesunięte: Łódź...
Polska - Łódź
2020-09-17 | 2020-09-26
Warsaw Home & Contract
Polska - Nadarzyn
2020-11-26 | 2020-11-29
-
Wszystkie nowości w Twojej poczcie. Chcesz wiedzieć wszystko o aktualnych nowościach, promocjach - zapisz się do bezpłatnego newslettera.
Współpraca targowa:
Dołącz do nas!
Polub nas, a otrzymasz codzienną dawkę inspirujących aranżacji,
ciekawych artykułów i korzystnych promocji wprost na swoją tablicę!