Podziel się:

Meblarze vs „trzecia fala” pandemii

19-02-2021
Do schowka
Czy zamknięte obecnie sklepy meblowe w wielu krajach Europy i zapowiadana „trzecia fala” pandemii zaszkodzą producentom mebli w Polsce?

 

Mówiąc o „trzeciej fali”, mamy tu raczej na myśli przedłużającą się „drugą falę”. Nie widać bowiem dłuższego oddechu po jesiennym szczycie. Liczba zakażeń jest cały czas bardzo wysoka, w niektórych krajach nawet rekordowa, trudno więc mówić o „trzeciej fali”. Jest to nadal druga, mocna „fala”. Niemniej jednak, branża meblarska okazała się beneficjentem sytuacji covidowej. Im dłużej osoby zostają w domach, tym częściej myślą o poprawie warunków przebywania w swoim mieszkaniu. Paradoksalnie więc – to wyciszenie liczby zakażeń i poczucie, że wygraliśmy walkę z wirusem może spowodować spadek zamówień w branży meblarskiej. Należy również pamiętać, że wiele firm czas pomiędzy wiosennym a jesiennym lockdownem wykorzystało na zdecydowaną poprawę funkcjonowania kanału internetowego. Liczba zamówień przez sklepy internetowe radykalnie wzrosła. W związku z tym należy uznać, że zamknięcie sklepów wielkopowierzchniowych całkowicie nie wstrzymuje handlu meblami. Działają firmy małe czy mikro. Na przykład w niemieckich firmach można umówić się indywidualne spotkanie, szczególnie dotyczy to segmentu mebli kuchennych. Więc zakładamy, że ten wpływ oczywiście będzie, natomiast branża meblarska przynajmniej do końca marca powinna odnotowywać wzrosty – przewiduje Tomasz Wiktorski, właściciel firmy B+R Studio i ekspert Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli.

 

Czy popyt na meble wzrośnie?

 

Artur Wasążnik, dyrektor ds. marketingu w firmie Meble Marzenie, jest przekonany, że same „fale pandemii” nie mają większego wpływu na wzrosty lub spadki sprzedaży mebli. O tym decydują konkretne kroki podejmowane przez rządy poszczególnych państw, a więc wszelkiego rodzaju obostrzenia. Jeśli ich zakres będzie taki, jak dotychczas – to dla producentów mebli będzie to raczej pozytywny bodziec. Jeśli zaś wejdą jakieś nowe ograniczenia, trudno jeszcze powiedzieć jakie, ale np. uderzające bezpośrednio w transport lub produkcję – to choć popyt na meble nie zniknie (Ba! Może nawet wzrośnie?), zwyczajnie nie będzie jak go zaspokoić – wyjaśnia.

 

Z naszego punktu widzenia, jeśli miałaby nastąpić „trzecia fala” pandemii, w związku z którą zapadłaby decyzja o ponownym lockdownie, to jeśli nie będzie on trwał dłużej niż 4 tygodnie, obecny koszyk zamówień prawdopodobnie zapewni nam płynność pracy naszych zakładów produkcyjnych w tym okresie – uważa z kolei Łukasz Bąkowski, dyrektor operacyjny w Fabryce Mebli Gala Collezione.

 

Kolejna „fala” oraz te po niej to będą okresy zagrożenia dla zdrowia naszej wykwalifikowanej kadry i destabilizacji w dostawach surowców. To głównie niepokoi nas, gdyż może mieć reperkusje naszej produkcji, a w dalszej konsekwencji na sprzedaż w kraju czy eksport – zwraca uwagę Tomasz Salewicz, członek Zarządu HM Helvetia Meble.

 

Myślę, że w naszym przypadku (B2B) negatywny wpływ „trzeciej fali” będzie już z nawiązką kompensowany przez wzrost optymizmu wynikającego z akcji szczepień i poprawiającego się w związku z tym klimatu inwestycyjnego – ma nadzieję Roman Przybylski, członek Zarządu i dyrektor handlowy w firmie Nowy Styl.

 

Jeszcze twardszy lockdown?

 

Chociaż szczepionka ma skłonić rządzących do luzowania w swoich krajach obostrzeń, zapewne niejeden z nas – mając w pamięci sytuację z wiosny ubiegłego roku oraz obecną – liczy się z perspektywą ponownego, twardego lockownu, z zamknięciem stacjonarnego handlu, w tym oczywiście handlu meblami na kilka tygodni lub więcej. Co ta perspektywa oznaczać może dla polskich firm i dla branży meblarskiej w Polsce w ogóle?

 

Należy stwierdzić, że mamy już do czynienia z twardym lockdownem, bo jest on obecny np. w Niemczech, Wielkiej Brytanii, a także w Polsce. Mamy pierwszą dekadę stycznia i już słyszymy o przedłużeniu restrykcji w Polsce, Niemczech, Wielkiej Brytanii. Myślę, że w sytuacji, gdy te lockdowny będą się przedłużały o 3 miesiące, to wtedy odbije się to negatywnie na branży meblarskiej. Branża ma cały czas szereg możliwości w poszukiwaniu nowych kierunków zbytu. Obecnie obserwujemy bardzo dużą aktywność zarówno firm amerykańskich, jak i azjatyckich, które rozważają przeniesienie produkcji do Polski. W związku z tym, jest to kwestia odpowiedniego portfela produkcji klientów, tak żeby utrzymać poziom produkcji na odpowiednim poziomie – przewiduje Tomasz Wiktorski.

 

Grzegorz Kalinowski, dyrektor handlowy w firmie Libro, nie podejmuje się przewidywać, co będzie się działo. Na razie wiemy, że krótkotrwałe zamknięcia handlu – trwające do miesiąca – długofalowo nie mają większego wpływu na całość sprzedaży. Rynek po otwarciu odbija i w kolejnych miesiącach odrabia straty. Tak to przynajmniej wygląda u nas. Domyślam się jednak, że w poszczególnych firmach handlowych i produkcyjnych może to wyglądać różnie. Trudno mi wyobrazić dłuższe zamknięcia, np. na dwa i więcej miesięcy. To byłaby katastrofa i wszyscy mają tego świadomość, więc zrobią wszystko, aby do tego nie dopuścić – dodaje.

 

Economic fiction czy realne zagrożenie?

 

Skoro pytanie jest z gatunku fiction, więc odpowiedź może się wydawać równie z tego gatunku. Takie teoretyczne wyhamowanie sprzedaży w kanale handlu stacjonarnego da nam w końcu czas i możliwość na odbudowaniu stanów magazynowych wyrobów gotowych, czas na kreatywną pracę nad nowymi kolekcjami, czas na produkcję nowych kolekcji, które już wcześniej zostały opracowane i tylko czekały na wolne moce produkcyjne, czas na rewizję dotychczasowego portfolio i jego odświeżenie poprzez nowe dekory, kolory, materiały, a także na remonty i inwestycje parku maszynowego – mówi Tomasz Salewicz.

 

Z kolei Artur Wasążnik nie wyklucza kolejnego, znacznego wzrostu popytu na meble. Zresztą ten mechanizm (tj. w uproszczeniu: obostrzenia = wzrosty popytu na meble) będzie się pewnie powtarzał, jeśli poszczególne rządy będą uporczywie utrzymywać stan pandemii. Ale to wszystko do czasu, bo nawet taki sztucznie wykreowany popyt (jak to ma miejsce obecnie) w końcu zostanie zaspokojony, zasoby gospodarstw domowych zaczną się kurczyć, a i sama gospodarka odczuje boleśnie te wszystkie „lekarstwa” – mówi.

 

Podobne scenariusze – twarde lockdowny, miały już miejsce w minionym roku. Mimo to za każdym razem sprzedaż mebli była na plusie i po kilku słabszych tygodniach nadrabialiśmy zaległości. Do tego obserwujemy, jak wzrasta znaczenie sprzedaży internetowej, a każdy kolejny lockdown zdaje się przyśpieszać i wzmacniać ten trend. Dlatego jak na razie pandemia dla branży meblarskiej nie oznacza katastrofy, a znaczny wzrost zmienności. A zmienność oznacza, że może dojść do przetasowań. W ich wyniku mocniejsze firmy z dobrą marką i lepszym systemem zarządzania zyskają, a słabsze stracą. Jednak branża meblarska jako całość poradzi sobie z kryzysem – konkluduje Roman Przybylski.

 

Tekst: Marek Hryniewicki

 

Więcej w miesięczniku „BIZNES.meble.pl”, nr 2/2021.

 

By otrzymywać każde wydanie miesięcznika „BIZNES.meble.pl”KUP PRENUMERATĘ.
Jeśli chcesz być na bieżąco OBSERWUJ NASZ PROFIL.

 

Podziel się:

Zobacz także

Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Autor:*
Masz konto?
E-mail:
Tytuł:*
Treść:*

Przepisz tekst wpisany w cudzysłowie:
Najbliższe targi:
Meble Polska - tylko...
Polska - Poznań
2021-05-24 | 2021-05-28
Eurogastro i WorldHotel...
Polska - Nadarzyn
2021-09-01 | 2021-09-03
Warsaw Home & Contract
Polska - Nadarzyn
2021-10-27 | 2021-10-30
-
Wszystkie nowości w Twojej poczcie. Chcesz wiedzieć wszystko o aktualnych nowościach, promocjach - zapisz się do bezpłatnego newslettera.
Współpraca targowa:
Dołącz do nas!
Polub nas, a otrzymasz codzienną dawkę inspirujących aranżacji,
ciekawych artykułów i korzystnych promocji wprost na swoją tablicę!