Podziel się:

Czarny łabędź znowu nadleciał

09-05-2022
Do schowka
Świat, a więc i firmy w Polsce i gospodarka znowu zajął pozycje wyczekujące. Znowu nadleciał nad gospodarkę czarny łabędź, przeganiając jaskółki zwiastujące wiosnę.

 

 

Gdy już wydawało się, że pandemię koronawirusa mamy za sobą, gdy wskaźniki gospodarcze poszybowały w górę (o co, tak na marginesie, nie było trudno, jeśli porównujemy rok do roku), gdy widmo lockdownu stało się tylko wspomnieniem, na Ukrainę zaczęły spadać rakiety i wybuchać bomby. 

 

Dla wielu firm – skończył się czas prowadzenia biznesu w Rosji. Także dla firm z branży meblarskiej. Największym wyzwaniem będzie zastąpienie rosyjskiego rynku innym. I jeśli tylko taka firma nie skupiała się wyłącznie na handlu w Rosji, zapewne zintensyfikuje swoje działania na sprzedaży w innych krajach. Tak, odczuje utratę dochodów ze Wschodu, ale – przetrwa. W dużo gorszej sytuacji są podwykonawcy, którzy na rynek rosyjski rzucili całe swoje moce produkcyjne – ci muszą szybko znaleźć nowych partnerów, a przecież dobrze wiemy, że dla wielu producentów mebli polski rynek jest za mały. Oni będą musieli zacząć wszystko od nowa, w tych niepewnych czasach, gdzie nie możemy być niczego pewni. Zagrożone są dostawy surowców, zagrożone są łańcuchy dostaw (mam deja vu z początków pandemii), a rosnące ceny prądu, gazu, paliw czy inflacja – nie napawają optymizmem.

 

Gdy nadlatują czarne łabędzie, zawsze wypatruję jaskółek. W takiej sytuacji – także je widzę. Wojna na Ukrainie na pewno wpłynie na nasze podejście do gospodarki. Większą wagę będziemy przykładać do zróżnicowania źródeł półproduktów, staranniej będziemy podchodzić do zapasów magazynowych, bo już wiemy, że z dnia na dzień możemy potrzebować alternatywy. Wreszcie – uzmysłowimy sobie po raz kolejny, że nie warto wszystkiego stawiać na jedną kartę. Do tej pory oznaczało to brak uzależnienia się od jednego odbiorcy. Wojna na Ukrainie pokazała nam, że odbiorcę możemy traktować bardzo szeroko, nie tylko jako jednego kontrahenta, ale wręcz – całe regiony. Ktoś mógłby powiedzieć, że przecież podobne załamanie rynku, jaki obserwujemy teraz w Rosji, nie grozi nam na przykład w Unii Europejskiej. Ja już tego nie jestem tak pewna – Wielka Brytania także była jej członkiem, wystarczyło jedno referendum i kilka lat negocjacji, by opuściła UE.

 

Wszyscy przechodzimy przyspieszony kurs zarządzania kryzysowego. Niekiedy bolesny i kosztowny. Czy wyjdziemy z niego silniejsi? Nie mam co do tego wątpliwości. Poobijani, ale silniejsi. Staniemy się też bardziej rozsądni, odporniejsi na zawirowania gospodarcze i dziejowe. Uczmy się od siebie nawzajem, nie powielajmy swoich błędów – nie jesteśmy skazani na wyciąganie wniosków z tylko własnego doświadczenia. Pamiętajmy o tym!

Podziel się:

Zobacz także

Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Autor:*
Masz konto?
E-mail:
Tytuł:*
Treść:*

Przepisz tekst wpisany w cudzysłowie:
-
Wszystkie nowości w Twojej poczcie. Chcesz wiedzieć wszystko o aktualnych nowościach, promocjach - zapisz się do bezpłatnego newslettera.
Współpraca targowa:
Dołącz do nas!
Polub nas, a otrzymasz codzienną dawkę inspirujących aranżacji,
ciekawych artykułów i korzystnych promocji wprost na swoją tablicę!